babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy
środa, 31 grudnia 2025
31.12.2025 Coś się kończy , coś się zaczyna ...
wtorek, 30 grudnia 2025
30.12.2025 To był rok...
W cieniu wojny. Świat oszalał, obudziły się stare demony. W różnych miejscach na świecie wybuchały konflikty zbrojne, eskalowały i wciąż eskalują istniejące, dochodzi do zbrodni wojennych i etnicznych czystek a światowe mocarstwo, które po II wojnie światowej na mocy umów przyjęło na siebie rolę strażnika ustalonego porządku porzuciło swój status i jeszcze je podsyca a nawet próbuje zagarniać terytoria należące do innych państw. Odżywają nacjonalizmy, budzą się na nowo wszelkie urazy i ksenofobie, wzajemne roszczenia i sprawy , których nie rozwiązano i rosną w zastraszającym tempie, tym bardziej niebezpiecznie, że wszelkie teorie rzeczywiste czy urojone natychmiast zyskują potężne zasięgi z pomocą internetowych trolli. Nazwali to wojną hybrydową i ta toczy się już na dobre. A ta prawdziwa czai się już za rogiem i wszystko wskazuje na to, że potwierdzi się stara mądrość, że każde pokolenie musi przejść przez wojnę. A już myślałam, że jesteśmy jednym z pierwszych, które tego nie doświadczy. To jednak tylko kwestia czasu; ten wrzód rośnie i kiedyś pęknie i się rozleje…
Szczęściem Europa zaczyna się budzić i w końcu chyba zdała
sobie sprawę, że tylko we wspólnocie możemy coś zdziałać , a zbrojenia to
jedyna w tym kierunku droga. Kłania się stere
łacińskie przysłowie „si vis pacem, para bellum” ( chcesz pokoju, gotuj się do
wojny), mądrość może i zapomniana ale w dzisiejszych niespokojnych czasach
jakże potrzebna. Niestety i tu odżywają
siły nacjonalistyczne i rosną , po części na skutek tej wyżej wymienionej wojny
hybrydowej, po części z niezadowolenia ludzi , ale i z fanatyzmu i zwykłej
głupoty. Brunatnieje i świat i Europa a o wspólnotę trudno. Są tacy, którzy się
wyłamują i oficjalnie popierają agresorów.
U nas w kraju niemal jak zwykle. Politycy się kłócą , wybory
prezydenckie wygrał człowiek o wątpliwej reputacji oględnie rzecz ujmując a
dokładnie , to nie wiadomo czy na pewno je wygrał. Ponownego głosowania nikt
nie zarządził, ponownego liczenia głosów we wszystkich komisjach też nie, a
były po temu przesłanki. A gość zamiast trzymać się obowiązków zapisanych
w Konstytucji czyli reprezentować nasze
państwo i współpracować z rządem, przypisał sobie rolę „króla słońce” ,
uwierzył w tę rolę i działa na szkodę naszego kraju dezawuując i wetując ustawy
i nieustająco „opluwając „ swój rząd. A rząd … Rząd mimo, że minęły już dwa
lata wciąż ma pod górkę choć robi wiele i parę spraw udało się wyprostować ale
żeby zrobić porządek na tej spalonej po pisie ziemi i uprzątnąć całe to bagno
przy którym przysłowiowa stajnie Augiasza to wypielęgnowany ogródek potrzeba
kilku dekad a nie jednej czy dwóch kadencji. Niestety rząd choć się stara ,robi
też sporo błędów , jak choćby wprowadzenie edukacji zdrowotnej jako przedmiot
nieobowiązkowy czy zbyt powolne rozliczanie złodziejstwa i przekrętów
poprzedniej ekipy, pozwalanie klerowi na wtrącanie się w sprawy państwowe itp. Przy tym wszystkim nasze terytorium wciąż
atakują jakieś obce obiekty , drony, balony przemytnicze, nawet samoloty.
Wojsko reaguje, władze informują o sytuacji i to jest w pewien sposób
uspokajające ale z drugiej strony komunikaty o tym jak zachować się w przypadku
kryzysu, jak wyposażyć na wypadek przymusowej ewakuacji czy szkolenia np. w
medycynie pola walki albo próbne alarny nie poprawiają poczucia bezpieczeństwa.
Nasza lokalizacja pomiędzy światami wschodnim i zachodnim znów zdaje się
być naszym przekleństwem. Jednocześnie
kraj zadziwiająco dobrze trzyma się gospodarczo. Nie widać jeszcze tego
wyraźnie tu na dole ale wskaźniki ekonomiczne są już wyraźne. Drobny
biznes już zaczyna to odczuwać, wzrosła
ilość zleceń , również u nas. I to mnie cieszy zwłaszcza, że już definitywnie w
nowym roku zamierzamy zwolnić tempo.
Małżonek przeszedł na emeryturę a ja wiadomo
jestem na niej już dawno. Miniony rok nie był dla nas łaskawy. Dokładnie
31grudnia zmarła siostra małżonka, w trakcie roku pożegnaliśmy jeszcze
kilka znanych osób, nie udały się
wyjazdy weekendowe , a ja osobiście stoczyłam niemal kampanię żeby ogarnąć
sprawy z matką i nadal nie wiem na czym stoję, bo wyroku sądowego wciąż nie ma.
Po części udało mi się sprawy poukładać, przynajmniej jeśli chodzi o opiekę
i zapewnienie matce bezpieczeństwa , w
sensie takim ,że wyrugowałam skutecznie to babsko , co ją nachodziło , zadbałam
o stałą opiekę, założyliśmy też czujniki na wypadek pożaru czy innych zdarzeń
losowych. Były też i pozytywy ; koncerty, które już się odbyły , a w perspektywie mamy już kolejne na nowy
rok, działka z naszym PDzO , który udało się już wykończyć i wyposażyć a sam
ogród upiększyć. Sukcesy wnucząt w nauce i sporcie, chłopaków w piłce nożnej i
wnuczki w strzelaniu sportowym, rodzinne spotkania z różnych okazji, drobne
przyjemności , które sobie sprawialiśmy z małżonkiem… Jest jednak złowrogi
cień i mimo wszystko ten cień wojny
szerzący się coraz bardziej nie nastraja optymistycznie i przytłacza. Oby nie
zmienił się w realne zagrożenie i nie zmaterializował w postaci konfliktu , a
ten niestety wisi na włosku. Historia znów zmienia swoje tory , jesteśmy w
punkcie zwrotnym, tyle, że nikt nie jest w stanie przewidzieć , w którą stronę
ten zwrot nastąpi, jak to już na przestrzeni dziejów bywało.
Jutro ostatni dzień roku i jak nasza mała tradycja każe spotkamy się w firmie na
podsumowanie i łyk szampana , który
wypijemy za minione i przyszłe a potem pojedziemy świętować nadejście nowego.
My z przyjaciółmi , młodzież w swoim młodszym
gronie, wnuczęta z kolegami ze szkół.
Pozostaje jeszcze jak co roku niczego nie postanawiać , dać Losowi,
Fortunie czy innym Siłom Wyższym wolną rękę , by do niczego nie przymuszane
postanowieniami łaskawszym okiem spoglądały i użyczyły nam z rogu obfitości. A
potem zapalić dla duchów ognia cztery świece; białą na zdrowie, czerwoną na
miłość i dobre małżeństwa nasze i naszych dzieci, zieloną dla bogactwa i złotą
dla ogólnej pomyślności i wypowiedzieć magiczne „Quod bonum felix faustum
fortunatumque sit „ – niech ten rok będzie ku dobru , szczęści i pomyślności
.
poniedziałek, 29 grudnia 2025
29.12.2025 Kończymy
ten rok oczywiście. I dobrze, bo dał mi w kość. Inwenturę zrobiłyśmy, wszystko wycenione, spisane, policzone , jutro tylko zsumuję tabelki i gotowe. Mogę biuro zamykać do Trzech Króli. Nie ma tak dobrze. Wciąż jest robota więc przynajmniej jutro i do 13.00 w Sylwestra popracujemy. Drugiego i piątego w trybie "na wezwanie" , bo większość i tak nie pracuje więc my też , choć na pół gwizdka.
Uwierzycie ?! Młodzież , ta nastoletnia na prywatkach ( teraz się to domówka nazywa) gra w gry planszowe i rozwiązuje quizy.Wnusia mnie dziś oświeciła w tym względzie i pochwaliła się co przygotowała na tę nastoletnią imprezę. Za moich czasów -tak, wiem , brzmi bardzo babciowo- się tańczyło! Pod jakieś tak zwane "pościelówy" , takie Tornero , albo do muzy z filmu "Love Story" albo i pod Pink Floyd'ów jak kto chciał być bardziej oryginalny. Kto w ogóle dziś pamięta te kawałki. "Gdzie się podziały, tamte prywatki " chciałoby się zaśpiewać... Ale był klimat! To tak a propos Sylwestra.
Menu obmyśliłam , wszystkie potrzebne ingrediencje nabyłam , a małżonek z tej radości, że imprezę urządzamy kupił fajerwerka. Ciekawe gdzie będzie z niego strzelał? Mamy też spumante , bo wiadomo, bąbelki muszą być. Na kolację planuję czerwony barszczyk w bulionówce z jakąś grzanką, zapiekankę makaronową z kurczakiem i warzywami , a na deser wariację na temat tiramisu, bo z oryginałem tyle będzie miało wspólnego że na bazie serka zrobione. A potem różne drobne zakąski w postaci pikantnych babeczek z pastami, deski serów i kanapek na krakersach i zawijaskach z tortilli. Młodzież nazywa to rolsami ale jakoś mi to nie pasuje i coś na ostro; marynowane grzybki, papryka i pomidorki koktajlowe - mam jeszcze spore zapasy z naszej działki. Jeśli będą mieli ochotę na słodkości to mam makowiec i pierniki. No i oczywiście dużo dobrego wina. Z wystrojem zostaję przy srebrze i błękitach królewskich ale w lekko zmienionej odsłonie. Jutro małżonek jedzie na robotę, na osiemnastą , to ja sobie wszystko przygotuję a w Sylwestra tylko poukładam na paterach i upiekę zapiekankę.
niedziela, 28 grudnia 2025
29.12.2025 Jedno jest pewne:
z nudów na pewno nie umrzemy. Wczoraj późnym wieczorem , właściwie tuż przed północą dzwonek do drzwi. Ja już w koszuli nocnej, małżonek w za przeproszeniem kalesonach i podkoszulku , szykowaliśmy się do spania a tu ktoś dzwoni. Pierwsze co mi przyszło do głowy to jakiś sąsiad zapomniał kluczy od klatki schodowej , widzi, że się u nas świeci to zadzwonił, żeby go wpuścić a zaraz po tym ,że mogło się coś wydarzyć. Podniosłam bramofon, pytam kto i co słyszę ? "policja". I tu mi przyszła moja mamuśka na myśl, że coś wywinęła albo się coś stało. Otworzyłam. Idzie po schodach dwóch rosłych gości w mundurkach , pytam o co chodzi , a oni na to, że mają zgłoszenie "pobudzony, agresywny mężczyzna lat 58 w upojeniu alkoholowym", Oczy zrobiliśmy obydwoje z małżonkiem jak talerze i tłumaczymy, że to nie u nas , ale 32/5 ? , ja mówię, że tak ale u nas nic się nie dzieje , a małżonek na to, że może 32a/5 z boku od strony Orlenu. I wtedy policjant doczytał, że to 32b/5. No to im wytłumaczyliśmy, że to te przybudówki na tyłach naszego bloku i jak się tam dostać, bo się opłotowali i bramami odgrodzili. Władza podziękowała nam grzecznie , przeprosili za najście i poszli. My też poszliśmy , spać.
Ostatni dzień LB , szkoda, ale to jeszcze nie koniec , 2 i 5 stycznia też raczej nie pracujemy , choć pewnie pod telefonem będziemy.Czyli niebawem kolejny długi weekend w perspektywie,
Doczytałam pana Ćwirleja , wojenne losy Antoniego Fischera. Jak zwykle u autora błyskotliwie, przewrotnie i z dużą dbałością o dobre tło społeczno - obyczajowe i historyczne szczegóły. Nie wiem ile w tych jego akcjach jest umocowania w historii, bo przyznam się bez bicia , II wojna to zdecydowanie nie moja bajka i o ile historię Wielkopolski opanowałam dość dokładnie , o tyle czasy wojenne w ogólnym zarysie. Nie mniej dało mi to motywację i pewnie się tym zainteresuję głębiej. Czytało się jak zwykle bardzo dobrze i jak zwykle mogę polecić lubiącym kryminały i w tym przypadku również wojenne zaszłości.
sobota, 27 grudnia 2025
27.12.2025 Jak na lodowisku
mimo posypywania solą techniczną ulice i chodniki to dziś jedna tafla lodu. Ludzie trzymali się budynków żeby nie upaść przy przemieszczaniu się . Ja też. Chociaż bardzo mi się nie chciało ani wstawać, ani tym bardziej ruszać z domu i tak musiałam żeby podać matce leki i zrobić jej zakupy na sobotę i niedzielę. Dla nas kupiłam tylko świeże pieczywo i masło. Resztę miałam jeszcze w zapasie, a zresztą i tak jesteśmy najedzeni od świąt. Machnęłam ręką na wszelkie domowe zajęcia i rozsiadłam się na kanapie z laptopem na kolanach i czytałam sobie spokojnie ebooka z Antonim Fischerem w roli głównej. I dopiero po obiedzie ruszyliśmy na zakupy, już pod kątem Sylwestra, bo w tak zwanym międzyczasie zmówiliśmy się ze znajomymi na wspólne świętowanie. Już się cieszę. Zaczęłam obmyślać menu. Nie będzie skomplikowane, jakaś lekka kolacja i zakąski, żeby było co podjadać. I jak zwykle u nas dobre wino i dobra muzyka. Do poniedziałku dopracuję koncepcję. I może zmienię nieco klimat i tym razem postawię na błękit królewski złoto ?
A to trzydniowe byczenie się na kanapie dobrze mi zrobiło. Zaczęłam wracać do formy.
piątek, 26 grudnia 2025
26.12.2025 To jeszcze na koniec
bo właściwie już koniec świętowania, chociaż jeszcze dwa dni wolne. Żeby więc wciąż świąteczny nastrój podtrzymać jeszcze kilka fotek.
W sypialni zgodnie z klimatem , nawiązanie do lasu
czwartek, 25 grudnia 2025
25.12.2025 Świętujemy, odpoczywamy, jemy...
Standard świąteczny można powiedzieć. Ale taki mi właśnie jest potrzebny. Jutro chyba sobie zrobię powtórkę. Dziś po powrocie od matki ogarnęłam resztę wigilijnego rozgardiaszu , poporcjowałam i zamroziłam niedojedzone potrawy. Będzie z tego parę obiadów. Schowałam część zastawy a potem ucięłam sobie drzemkę aż do obiadu, który jak zwykle w święta składał się z tego co zostało z Wigilii. Po obiedzie zrobiliśmy sobie długi, zimowy spacer. Zimowy bo zima oczywiście i przy 10 stopniach mrozu, ale bez śniegu niestety. Trochę szkoda, bo to jednak jest przyjemniej gdy leży śnieg.
A wczoraj przy całym tym bałaganie i rozgardiaszu przygotowałam sobie ryby już przed południem i potem tylko odgrzałam w piekarniku. Dodatkowy plus to taki, że już zdążyłam sprzątnąć bałagan co zwykle robi się przy smażeniu i w chacie nie pachniało rybami. Na sam koniec zrobiłam pierogi i ugotowałam na świeżo. I to był dobry pomysł. Zupełnie sensowna organizacja. Reszta była gotowa już poprzedniego dnia więc też tylko odgrzałam. Całkiem dobrze się ten system sprawdził. Matka na Wigilię nie przyjechała. Już od rana waliła fochy , a jak syn po nią pojechał to mu nagadała, że się źle czuje, najadła się (UWAGA!) czereśni i jej zaszkodziły. Wcześniej dzwoniłam do niej kilka razy, żeby się uszykowała. Warczała na mnie i się wyłączała. A wieczorem kiedy pojechałam zawieźć jej tabletki i jakieś jedzenie z wieczerzy się zdziwiła, bo przecież do świat to jeszcze kawał czasu. Nie nadążam... A poza tym było jak zwykle, głośno , wesoło, rodzinka się najadła i ucieszyła z prezentów. Zestawy w postaci kubeczka z talerzykiem w kształcie damskich torebek zachwyciły dziewczyny. Ja dostałam od małżonka bransoletkę z turmalinów i pierścionek z markazytami, od dzieciaków zestaw japońskich kosmetyków pięknie pachnących jakimś drzewem - nie umiem na razie zapachu zidentyfikować i wspólnie dostaliśmy nowy dekoder do tv, bo jakoś nie mogliśmy się zmobilizować żeby sobie kupić, a od starszej młodzieży małżonek dostał flanelową koszulę, bo lubi w takich chodzić poza pracą i ode mnie perfumy swojej ulubionej marki. A dekoracja stołu znów zrobiła wrażenie. Jutro pokażę na zdjęciu co mi wyszło z koncepcji.
Tak poza tym zaczęłam czytać o wojennych przygodach Antoniego Fischera. Miłego świętowania !
wtorek, 23 grudnia 2025
23.12.2025 Wesołych Świąt !
poniedziałek, 22 grudnia 2025
22.12.2025 Odliczamy
bo właściwie to już godziny do świąt zostały. Niby tylko dwa dni a wydarzyło się ! O ho, ho i jeszcze trochę. Napracowałam się , nie da się ukryć i co tu dużo gadać czuję to w kościach. A to nie koniec , bo jedzonko trzeba gotować. No to gotuję : w sobotę z tego co na polu; ze zbóż mąka a z mąki ciasto na pierogi i makaron do zupy i makiełek. Mak mam już gotowy , właśnie się rozmraża i po prawdzie to nigdy nie wiem czy on z pola czy z ogrodu. A z ogrodu dziś właśnie gotuję kapustę i z lasu , grzyby do kapusty i zupa grzybowa. Jutro będzie z jezior - ryby i z sadu - kompot z suszu. Tradycji stanie się zadość, bo jak staropolski zwyczaj każe na stole wigilijnym muszą być potrawy z pól, lasów, jezior , sadów i ogrodów. Będą u mnie i orzechy w postaci bakalii i do zgniatania dziadkiem do orzechów po dziadku i słodkości i miód w piernikach , wszystko co trzeba. Zwyczajów dopełniam jak widać. W domu pachnie świerkiem , słodkościami i kapustą z grzybami i tak ma być. Po to są święta. Na to czekamy, a ja obiecałam sobie, że póki mogę, będę te Wigilie szykować i dbać by były takie zgodne z tradycją. W tym szaleństwie przedświątecznym zdążyłam pogadać z przyjaciółką i nawet drobiazgi własnej roboty jej wysłać. Przyszły świąteczne kartki a z jedną z nich informacja , że moja kuzynka wydała książkę ! Bardzo się z tego ucieszyłam i już ją zdążyłam zamówić. A dziś zadzwoniłam do kuzynki pogratulować jej sukcesu i tak po prostu pogadać . I bardzo się cieszę, że to zrobiłam, bo tych rodzinnych kontaktów coraz mniej i kurczą się te nasze rodziny. I to nie tylko nasza ale tak w ogóle.
I jeszcze same dobre wiadomości. Alert biletowy podesłał mi informację , że Tarja ( pierwsza wokalistka Nightwisch) będzie w Poznaniu z koncertem , wprawdzie na końcu roku przyszłego ale co tam , będzie na co czekać, bilety zamówię jak tylko ruszy sprzedaż. A dziś małżonek wyhaczył informację, że jakiś koncert muzyki Pink Floyd się szykuje 4 stycznia i też postanowiliśmy bilety kupić. A mamy już na Cohena i Epica . Rok zapowiada nam się pod znakiem muzyki. I to jest chyba najlepsze na co czekamy. A gdy chodzi o muzykę , to są i smutne wieści. Wczoraj zmarł Urbaniak , światowej sławy jazzman, a dziś jeden z moich dawniejszych idoli Chris Rea. Bez nich świat muzyki nie będzie już taki sam.
I żeby umilić oczekiwania zimowa piosenka
niedziela, 21 grudnia 2025
21.12.2025 Gotowe
możemy świętować. Jeszcze tylko jedzonko świąteczne do zrobienia , ale to jutro i we wtorek , no i w samą Wigilię. O tym jak szły przygotowania napiszę może jutro lub we wtorek. Plecy odmawiają mi współpracy więc nie posiedzę , musze dać im odpocząć. Dziś kilka kolejnych fotek.
Na świeczniku w kuchni świecące ciasteczka i zawieszki z foremek do pierników, świetnie się sprawdzają w roli dekoracji . Befama też tu jest.
sobota, 20 grudnia 2025
29.12.2025 Świąteczne pomieszanie z poplątaniem
Komputer sam mi poukładał fotki , uważa , że wie lepiej ale niech mu będzie , ma wybaczone z okazji Gwiazdki, A skoro i tak w tytule jest pomieszanie z poplątaniem to tym bardziej mu daruję. Miało być na końcu , jest na początku ; choinka w barwach śnieżnej , zimowej nocy - we fragmencie i w całości. Na razie bez prezentów ale będzie i z prezentami
piątek, 19 grudnia 2025
19.12.2025 Jest, jest jest !
Choinka oczywiście. Na razie nocuje w moim aucie. Jutro przyniesiemy , małżonek wstawi w stojak i będziemy dekorować. A wieczorem wielkie pakowanie prezentów. Takie wybieranie choinki to z jednej strony frajda ale też zajmuje czas. Bo wiecie jak to jest: ta za niska, ta za szeroka, ta jakaś taka niekształtna. Jak ich jest cała plantacja to człowiek zaczyna wybrzydzać. Ale mamy , nie za szeroką , połowy pokoju nie zajmie jak kilka wcześniejszych i nie jest zbyt wysoka, w pokoju się zmieści bez przycinania. Już się cieszę na to zajęcie.
Dziś przyszły kolejne paczki z towarem ale i z prezentami od naszego dostawcy. Pudło świątecznych smakołyków. Starszy syn dostał zaproszenie od naszego klienta na firmową Wigilię. Nas już nie zapraszają, ale taka kolej rzeczy. Młodzież rządzi to i przejmuje przestrzeń. I tak powinno być. Nam pora odpocząć, choć się na to nie znosi tak prędko. Nawkładałam dziś małżonkowi, za to, że mu do emerytury nie pilno. Tak poza tym zrobiliśmy dziś ostatnie zakupy, napoje , trochę owoców i coś na bieżąco do zjedzenia , w sumie nic szczególnego. Zanim pojechaliśmy na zakupy ugotowałam ten blok z marcepanem. Kiedyś robiło się to z mleka w proszku , kakao i herbatników. Ja trafiłam na prosty przepis z czekolady, skondensowanego mleka i marcepanu z dodatkiem cynamonu i orzechów. Robi się szybko, tylko trzeba pilnować i mieszać. Zmodyfikowałam trochę przepis i zamiast cynamonu wlałam odrobinę Amaretto a czekolady użyłam gorzkiej i mleka niesłodzonego, bo przecież jest w tym słodki marcepan. Teraz stygnie w lodówce. Ciekawe co z tego wyjdzie. Okaże się jutro.
Taaak, jutro... Czeka mnie mnóstwo pracy, bo nim zajmę się choinką muszę ogarnąć trochę u matki. Zmienić pościel, zabrać pranie , pozbierać śmieci , bo jak zwykle znów pochowała po kątach, coś tam muszę uszykować jej do ubrania na Wigilię. Na razie się wybiera, ale kto ją tam wie, czy przyjedzie. A potem jeszcze sprawy domowe pomiędzy choinką i prezentami, czyli ciasto na pierogi i makaron do zupy. Mam co robić...
czwartek, 18 grudnia 2025
18.12.2025 Jutro
jedziemy po choinkę. Do szkółki. W ubiegłym roku kupiliśmy , wytrzymała do Gromnicznej to w tym roku powtórka. A dziś zrobiłam sobie małe wolne, bo przecież przygotowanie świątecznych drobiazgów dla przyjaciółki to żadna robota. Może jeszcze się pobawię i ugotuję tę masę na blok marcepanowy? A jak nie to jutro albo w sobotę. W zasadzie na święta jestem gotowa. Jedzonko zacznę od zrobienia ciasta na pierogi i makaronu. Resztę zacznę gotować we wtorek. Choinkę będziemy ubierać w sobotę, pakować prezenty też. Piernikowa wioska gotowa i na swoim miejscu.
Moja matka załapała się dziś na prezenty - doroczna akcja "piernikowe serca". Wszyscy podopieczni ops-u dostają świąteczne paczki z piernikami w roli głównej. Będzie miała zapas słodkiego do Wielkanocy. Trochę lepiej funkcjonuje ostatnio . Chyba leki zaczęły działać i to babsko ją nie nachodzi to jest spokojniejsza.
Nie wytrzymałam , po kilka stron późnym wieczorem ale nowe książki pani Cherezińskiej przeczytałam jeszcze przed świętami. Dziś dokończyłam - doczytałam przypisy i posłowie. Książka jak większość tej autorki traktuje o początkach Państwa Polskiego ale zahacza o wątki słowiańskie i fantazy i jak każda ma oparcie w dostępnych źródłach historycznych. Wciąż jestem pełna podziwu jak jej się udaje do tych źródeł docierać, bo nie tylko w naszych archiwach szuka , ale i niemieckich, włoskich, ukraińskich i wielu innych. Ksiązka traktuje o życiu i działalności jednego z naszych pierwszych królów Bolesława Śmiałego, znanego ze sprawy z biskupem krakowskim - uznanym za świętego, męczennika za wiarę uśmierconego rzekomo przez władcę za obronę wiary a de facto zdrajcy , knującego przeciw władzy legalnego króla. Faktycznie jednak mądrego i dalekowzrocznego ale nie docenionego przez współczesnych i historię władcę, wodza i dyplomatę. I niespodzianka; w książce jest wiele niuansów opisujących naszą aktualną sytuację polityczną. Aż biją po oczach analogie. Przeczytajcie , bo warto !
A na świąteczne godziny czeka w kolejce do czytania Antoni Fischer - komisarz z Poznania uwikłany w wojenną zawieruchę a może skombinuję sobie coś jeszcze ?
środa, 17 grudnia 2025
17.12.2025 Stanowczo za dużo
się u mnie dzieje. O pracy nawet nie wspominam , bo to aż nudne. Na domowym poletku znów zmiana planów. Miałam gotować blok marcepanowy - trafiłam na prościutki przepis i naszła mnie fantazja , ale oczywiście nie zdążyłam, piernikowa wioska też nie gotowa , jeszcze musze ją zaludnić, przygotować kilka kartek i drobiazgów do wysyłki, a tu fikołek. Zostałam wrobiona w kupno prezentów dla kilku klientów. Okazało się, że młodzież dostała prezenty , no i trzeba się czymś zrewanżować a młodzież nie ma czasu na szykowanie prezentów. A kto ma ? mamusia a jakże. I zamiast obrabiać domowe poletko musiałam jechać na zakupy. Pojechaliśmy razem z małżonkiem. I dobrze, bo przy okazji kupiłam jeszcze kilka drobiazgów na domowy użytek i opakowania do prezentów. Coś tam jednak mi się udało zrobić , udekorowałam okienko w drzwiach do łazienki i zapakowałam prezenty dla dzieciaków męża chrześniaka. Może zdążę jeszcze z tą piernikową wioską.
Rano rozpakowałyśmy z synową paczkę od naszej Donatorki. Czego tam nie było ! I wianuszki do zawieszenia na drzwiach i zawieszki na choinkę i świąteczne obrazki przecudnie udekorowane i jeden nawet świecący i pachnąc domek i nawet suchy bukiecik w pojemniczku, niesamowicie pachnący i nawet kilka drobiazgów dla mnie osobiście z przeznaczeniem do robótek. Wykorzystam na pewno. To zachwycające rękodzieło uświetni naszą szkolną aukcję lub loterię ( bo jeszcze nie wiem jaka forma będzie w tym roku), to będzie hit całej imprezy! Dodać muszę , że wszystko pięknie, profesjonalnie zapakowane. Jeszcze raz bardzo , bardzo dziękujemy. Porobiłam fotki tym cudeńkom i wszystkim się pochwalę. Obiecuję ! A na robótkowe przydasie do wieczora wymyśliłam kilka koncepcji , choć oczywiście nie zdążę już zrealizować wszystkiego przed świętami.
wtorek, 16 grudnia 2025
16.12.2025 Jeszcze tylko kilka dni
i może w końcu odsapnę. Cały dzień siedziałam przy papierach, synowa też , tyle ,że skręcona jak paragraf. Coś jej strzeliło w krzyżu przy myciu okien w domu i ma problem z poruszaniem i siadaniem. Musiała sobie wykupić rehabilitację. Chodzi na zabiegi od wczoraj. Tym samym paczki z towarem ogarniam ja. A skoro mowa o paczkach , dostałam dziś paczkę od naszej koleżanki blogowej. Kilka dni temu dzwoniła do mnie, że chętnie podaruje nam coś ze swoich prac na szkolny kiermasz. I dziś przyszła paczka. Kurier przyjechał spóźniony a i tak miał szczęście , bo siedziałam dłużej i właśnie zamykałam firmę - też zresztą spóźniona, bo kończyłam różne sprawy i jeszcze pakowałam do auta paczki z towarem. Małżonek utknął u klienta więc musiałam sama na bazę kurierską odwieźć a tam tylko do 17.00 jeśli miały wyruszyć w drogę dziś. Nie zdążyłam więc paczki rozpakować, wstawiłam tylko ogromne pudło do mojego biura, ale jutro od rana się tym zajmę i pokażę te cudeńka. Mmzd bardzo dziękuję jeszcze raz.
Tak poza tym to przygotowaliśmy paczki dla dzieci naszych pracowników. Tym razem cztery. Najstarszy skończył już lat osiemnaście i sam na siebie zarabia. Jako dorosłemu paczka ze słodyczami nie przysługuje. I tak zwykle wpada z rodzicami podzielić się opłatkiem w wigilię więc pewnie i tak jakiś bon do ciuchowni albo empiku mu podarujemy ale już poza firmą. W paczkach znalazło się wszystko na co dzieciaki zawsze czekały ; ciasteczka oreo, nutella i czekolada z orzechami. Dołożyliśmy jeszcze inne słodycze , ale te musiały być zawsze.
Z domowych tematów, to udekorowałam choinki z cynamonowych gwiazdek i ciasteczka, z pozostałego ciasta, wyszły przy okazji , bo choinek jest tylko pięć. Jutro spakuję prezenty dla dziaciaków męża chrześniaka i wyślemy. Ich dziadek, szwagier małżonka wprawdzie do nich jedzie na święta ale nie dajemy. Od czasu jak jeszcze z śp. szwagierką przeglądali prezenty i części im nie dali wysyłamy.
poniedziałek, 15 grudnia 2025
15.12.2025 Dziwne ...
Mniej - więcej około 15.00 w naszej bramie odbywała się akcja policji. Nie, nie , nas to nie dotyczyło. Policja w radiowozie zepchnęła do naszej bramy auto. I to takie wypasione, raczej nowe audi na gnieźnieńskich blachach. A potem się działo. Gościowi kazali wysiąść , zaglądali pod maskę , do bagażnika , otwierali wszystkie drzwi , zaglądali we wszystkie zakamarki, gość nerwowo łaził po podwórku, gdzieś dzwonił , a do jego auta wsiadł policjant i siedział. Bramę nam zablokowali, już myślałam iść poprosić, żeby się przestawili , bo kurier z paczkami przyjedzie, a my za chwilę kończymy, ale się ogarnęli i tym autem policjant wjechał na podwórko, bramę odblokował a radiowóz ustawili za płotem. Na koniec tuż przed godziną czwartą przyjechało drugie autko ; ja nie widziałam , syn zauważył, że jakieś małe i przyjechał nim jakiś ludek, który odjechał tym audi. Czy policjanci zgarnęli tego pierwszego kierowcę to nie wiem, nie wyglądaliśmy przez okno przez cały czas, podejrzymy jutro na kamerach. O co chodziło ??? Dobre pytanie. W każdym razie wyglądało to dziwnie.
Tak poza tym pokleiłam choinki z cynamonowych gwiazdek, jutro udekoruję , bo właśnie wysychają i robię sobie takie małe wolne od spraw świątecznych. Z przygotowaniami ruszę znów w piątek. Planujemy pojechać do szkółki po choinkę, w sobotę będziemy dekorować i pakować prezenty. A potem już tylko smakołyki. Będzie jak zwykle tradycyjnie. No i jeszcze po makowiec do naszej zabytkowej cukierni wyskoczę. Słodkiego prawie nikt u nas nie je , ale jak ma być tradycyjnie to makowiec musi być. Bez makowca i pierniczków Gwiazdka się nie liczy.
A moja matka przeszła dziś samą siebie. Wchodzę rano do domu a moja mamuśka stoi na drabinie i poprawia sobie żaluzje, bo jej się coś zacięło i nie mogła ich podciągnąć. Zero rozumu. Nie pomyśli , że może z tej drabiny spaść i się potrzaskać. Nakrzyczałam na nią , bo przecież mogła sobie krzywdę zrobić. A drabka pamięta "świetlane "lata prl-u. Była w domu gdzieś od lat 70-tych. Ja się na nią boję włazić, bo jest rozchwiana i żadne dokręcanie śrub nie skutkuje. Zwyczajnie , na przestrzeni lat i używania otwory się powiększyły i gwint nie trzyma. W każdym razie grozi rozpadnięciem się na kawałki. łapy mi opadły z wrażenia.
niedziela, 14 grudnia 2025
14.12.2025 Niedziela ale i tak pracowicie
U mnie to nie nowość. Dziś jednak miałam sporo do zrobienia. Dokończyłam przepierkę czyli firanki, które zdjęłam. Poskładam i będą czekać końca sezonu, wyprasowałam co zalegało , a trochę tego było tym razem , upiekłam cynamonowe gwiazdki. Jutro posklejam z nich choinki i dokończę dekorowanie chatki. I na tym będzie koniec dekorowania. Pokażę na fotkach co mi z tego wyszło. Kilka już mam, resztę zrobię w tygodniu. Po obiedzie trochę poczytałam dla relaksu a potem pojechaliśmy do syna na urodziny. Oczywiście synowa jak zawsze przygotowała całe przyjęcie - a miała być tylko kawa. Ubrali już choinkę. Całą na złoto. Ślicznie to wygląda. Może kiedyś skopiuję mimo, że lubię łączyć kolory i zazwyczaj to robię. W tym roku u mnie jednak błękit królewski, srebro i biel, jak postanowiłam.
Sukienkę przymierzyłam. Pasuje idealnie i ładnie kryje nadmiary mimo bardzo prostego kroju. Parę uroczystości i parę koncertów w niej oblecę.
Miłych przygotowań do świętowania !
sobota, 13 grudnia 2025
13.12.2025 Już coś widać
znaczy święta już u mnie widać . No, prawie. Zrobiłam dziś prawie wszystkie świąteczne dekoracje, zostały m choinki dla ozdoby chatki i jakieś drobiazgi do dopracowania w kuchni. Odnalazłam też świąteczną ciuchcię i gwiazdora dosiadającego renifera na biegunach i nawet miś polarny przy okazji się znalazł. Najpierw jednak musiałam ogarnąć ten piernikowy armagedon po wczorajszym wypiekaniu i dekorowaniu. Pierniczki podzieliłam, poukładałam w pojemnikach, ceratę wyczyściłam z lukru i zmyłam wszystko co się kleiło. Po drodze jeszcze zrobiłam przepierkę i umyłam łazienki. Małżonek posprzątał sypialnię i schody. Zmieniłam też firanki na świąteczne. Te w kuchni ułożyły się równiutko. Bardzo ładnie wyglądają i robią nastrój tymi gwiazdkami. Gorzej z tymi w saloniku, ale to moja wina , powinnam je była wyprasować. I pewnie jutro zdejmę i wyprasuję. Są parę centymetrów za długie , ale chyba nie będę przerabiać, bo zniszczę wzór. Zamówiłam te firanki "w ciemno" nie widząc ich na żywo. Są troszkę ciemniejsze niż na zdjęciu , a cały ich efekt ujawnił się po zmierzchu , na tle ciemnego okna.
Przyszła moja sukienka. Jeszcze jej nie przymierzyłam z braku czasu, na oko wygląda , że będzie pasowała. Ma obłędny kolor. Rzadko wybieram fiolet , ale tym razem to był strzał w dziesiątkę.
Kupiłam jemiołę i to jest to. Jeszcze choinka i możemy świętować. A jutro 43 urodziny naszego młodszego syna. Oczywiście jedziemy złożyć życzenia.
piątek, 12 grudnia 2025
12.12.2025 Jestem !
Nie zaginęłam w akcji, nie utonęłam w lukrze , nie przysypały cukrowe perełki, nie zagadały na śmierć wnuczęta - a gada się z nimi fantastycznie. Pierniki gotowe , właśnie wysychają, największy bałagan ogarnęłam , ale jutro muszę dopracować , bo wszystko się klei. Ale co tam ! Skoro wnuczęta wciąż jeszcze chcą piec z babcią pierniczki! Taki kapiący wszędzie lukier i kulające się po podłodze posypki to tylko drobny skutek uboczny.
Czas odpocząć , idę spać.
czwartek, 11 grudnia 2025
11.12.2025 Szaleństwo trwa
i rośnie. Już myślałam , że ogarnięte a tu starszy synalek znów mi wrzucił kolejne tematy. Wysypało się jak jakiegoś worka. Ledwie odpaliłam komputer żeby sobie spokojnie w blogach zaprzyjaźnionych pobuszować. I zamiast spokojnie planować sobie pieczenie pierniczków i co dalej to muszę znów jutro w papierzyskach nurkować... Dziś miałyśmy znów mnóstwo do pisania, towar znów nas zasypał a jutro przyjedzie następny. Mimo tego szaleństwa załatwiliśmy z małżonkiem rzecz ważną , wymianę dowodów osobistych. Trochę się zmieniło od czasu jak ostatnio to załatwialiśmy. Jakoś tak się złożyło, że dostaliśmy dowody w tym samym dniu. To i wymiana razem. Zrobienie zdjęć zajęło 10 minut a już za 25 minut były do odbioru. W urzędzie mieliśmy fart i tylko dwie osoby przed nami. Wszystko trwało może drugie 10 minut na osobę. Teraz mamy czekać na informację o terminie odbioru. Trzeba było to załatwić, bo co prawda wymianę mamy w lutym ale banki już "tupią" i wysyłają co kilka dni informację , że kończy się termin ważności dokumentów. Tak poza tym kupiłam bilety na koncert ballad Cohena na 9 stycznia. Znów u nas na miejscu. Ciekawe jak wypadnie, bo zapowiedź jest, że w tłumaczeniu Zembatego ( mam jego starą , z 1981 roku płytę winylową, na której śpiewa te ballady w swoim tłumaczeniu - piękne) , a wykonuje Artur Żmijewski. Nie wiedziałam ,że on śpiewa , ale może być ciekawie.
Ze spraw świątecznych, to na razie przygotowałam wszystko do pieczenia pierniczków i postawiłam już na stoliku chatkę z piernika , w sobotę dodam jej choinki i zaludnię aniołkami i innymi stworkami świątecznymi i dokończę pozostałe dekoracje. A za tydzień choinka. Dziś dokupiłam trzy bombki w kolorze lapis - lazuli ze srebrnymi zdobieniami. Byłam w bazie kurierskiej z pilną paczką. Obok jest centrum ogrodnicze więc wstąpiłam pooglądać dekoracje ogrodowe. Cudne są ! A jakie choinki ! Niestety wszystkie ogromne , w moim salonie się nie zmieszczą więc jak w ubiegłym roku pojedziemy na plantacje. W centrum jest sklep a w sklepie ogromny stół - skrzynka i na nim góry bombek w każdym możliwym kolorze. Nie mogłam się oprzeć.
środa, 10 grudnia 2025
10.12.2025 Ciąg dalszy
tego urwania krawatki. Nic jednak na to nie poradzę, budżetówka szaleje. To tyle w sprawie pracy. Dzisiejszy dzień pod znakiem słońca i wysokiej temperatury. Było 12 stopni na plusie. A to przecież grudzień. Niby mają wrócić zimowe klimaty ale kto wie. Pokręciło się i z pogodą. Z domowo- świątecznych tematów to dokończyłam chatkę z piernika. Przykleiłam dach. Do jutra powinna wyschnąć a wtedy postawię ją na stoliczku w salonie, w sobotę dorobię do chatki kilka choinek z ciasta na cynamonowe gwiazdki. Jutro przygotowania do rodzinnego pieczenia pierniczków i jakieś uzupełniające zakupy na następny tydzień, bo piątkowe popołudnie mamy zajęte. Tak poza tym to mam właściwie już wszystko co potrzebne oprócz choinki i jemioły. Jak mówi przysłowie "bez jemioły roczek goły" ale skąd ją wziąć. Nie widzę żeby ktoś sprzedawał ale może się jeszcze pojawi na zieleniaku.
wtorek, 9 grudnia 2025
9.12.2025 Czas leci
roboty zamiast ubywać to przybywa. Sprzęt nas zasypuje, jutro zjedzie kolejny , a ja już nie wiem gdzie to składować. Chłopaki z prędkością światła na wysokości lamperii latają żeby się z wszystkim uwinąć a klienci coraz częściej płacą gotówką. Jakiś nowy trend... Dający do myślenia swoją drogą. Bo co to może oznaczać ? Spodziewają się krachu finansowego albo wojny albo stracili zaufanie do banków. Mnie tam nie robi , może być gotówka.
Po południu niestety zamiast zajęć domowych trzeba było jechać odebrać kolejny sprzęt. Odwieźliśmy od razu do biura, pojechaliśmy też do mojej matki i po pieczywo na kolację i śniadanie, bo rano nie kupiłam. Po powrocie zajęłam się chatką z piernika. Sklejaniem kolejnych ścian. Niestety pech mnie przy tym prześladuje. Zrobiło się tak wilgotno, że piernikowe ściany zmiękły i się odłamują. Poskładałam , obstawiłam puszkami z herbatą i innymi ingrediencjami żeby się na boki nie rozłaziły i niech wysychają, może jutro będzie bardziej sucho w powietrzu i uda się dokończyć bez dalszych wypadków. No i właśnie , jeszcze raz muszę przetrząsnąć pudła z dekoracjami, bo nie wyjęłam i nie kojarzę, że gdzieś widziałam ciuchcię i Mikołaja na reniferze, które zawsze uzupełniają piernikową kompozycję. Gdzie ja to schowałam ??? Dobre pytanie. Gdzie są aniołki i zwierzątka wiem , a renifer i ciuchcia zniknęły, biały niedźwiadek też. Czeka mnie znów skakanie po drabince. Jutro zamierzam dokończyć chatkę, o ile się nie rozpadnie i przygotuję sobie wszystko do pieczenia pierniczków. Będzie się działo.
poniedziałek, 8 grudnia 2025
8.12.2025 Święta już nie idą, święta już pędzą
W mieście tłumy , jak by ludzie do pracy nie chodzili. Ja mam to już z głowy, zakupy tylko bieżące i jeszcze jakieś drobiazgi dla mojej matki, bo na Wigilię się do nas wybiera , Przynajmniej na dziś , a co jej faktycznie wpadnie do głowy i czy się wybierze to się dowiemy w swoim czasie. W biurze szaleństwo trwa. Towar za kilka dni nas zasypie, jak to wszystko zjedzie. Tylko czemu mam wrażenie, że coś pomyliliśmy albo coś nam uciekło. Okaże się niebawem. W tym wariactwie zdążyłyśmy jeszcze ubrać choinkę. Tym razem są na niej zupełnie nowe bombki; pomarańczowe od naszego kontrahenta i srebrne. ładnie wyszło.
Po tym biurowym urwaniu krawatki z przyjemnością zabrałam się do składania chatki z piernika. Wczoraj udekorowałam elementy a dziś zaczęłam sklejać, takim specjalnym lukrem. Chatkę zostawiłam do wyschnięcia a sama zaczęłam dorabiać kolejne dekoracje. Niestety nie będzie w kuchni na szafce- spiżarce , bo to miejsce zajął air frayer ale w innych miejscach dekoracje powstają. Na niby - kominku przy podłodze zjazd gwiazdorów w tym roku. Może jeszcze trochę ten fragment podrasuję , ale muszę sprawdzić czy się da zrobić to co mi wpadło do głowy. Przygotowałam sobie też dekorację , która ustawię na klatce schodowej przy drzwiach. W tym roku skromnie , tylko kompozycja z gałązek w koszyczku i drewniana choinka. Dokończyłam też dekorację kuchennego okna, tym razem zmiana; doniczki z roślinkami zimowymi i kilka gałązek świerkowych. Na świeczniku w kuchni zawisły lampki w kształcie ciasteczek i to tym razem wszystko , same w sobie są urocze. Został mi stół w kuchni i zmiana firanek ale jedno i drugie po piątkowym pieczeniu pierniczków . No a potem już tylko choinka, prezenty i stół - wszystko w kolorach zimowej , zaśnieżonej nocy; lapis lazuli inaczej błękit królewski, srebro i białe płatki śniegu... W takim stylu jeszcze nie było i sama jestem ciekawa co mi z tego wyjdzie. Poszewki świąteczne w tej tonacji już ubrałam. Robią klimat.
Póki co jednak muszę się sprężyć i jeszcze trochę popracować , nawet bardzo intensywnie co mnie wcale nie bawi. Najzwyczajniej w świecie czuję się zmęczona. Ciężki miałam ten rok i na pewno o tym napiszę, ale to nie zmienia faktu, że i tak muszę ( znów to moje "muszę") z obowiązków się wywiązać.
I jeszcze taka piosenka na umilenie świątecznych przygotowań- zachwycający głos.
niedziela, 7 grudnia 2025
7.12.2025 Taki klimat
z wczorajszego, krótkiego spaceru po świątecznym mieście. Co tam będę dużo pisać; jest pięknie , a to dopiero początek.

















































