Po południu podrzuciła mi młodsza młodzież wnuczków. Starszy był bardzo grzeczny , bawił się autkami i gadaliśmy sobie o różnych wnuczkowych sprawach , a malutki trochę tęsknił za mamą i swoim łóżeczkiem. Skąd taki maluch wie ,że nie jest u siebie ?. Uspokoił się kiedy podłożyłam mu pod główkę jego pieluszkę tetrową i przykryłam kocykiem . Po godzinie zgłodniał , ale po solidnej porcji jedzonka humorek mu się poprawił i nawet drzemkę sobie uciął . W tzw. międzyczasie wrócił dziadek więc starszy zagarnął dziadka dla siebie . Bawili się w ulubioną zabawę wnusia czyli warsztat samochodowy . Na koniec jeszcze zdążyliśmy ze starszym wnusiem zrobić dwa reniferki z korków od wina i wykałaczek . całkiem fajnie nam to wyszło . Mam jeszcze kilka więc dorobię kilka do dekoracji. Z wnusiem umówiliśmy się za tydzień na pieczenie pierniczków.
I jeszcze jedna babciowa uciecha . Wnusia była dziś z mamą na przesłuchaniu w szkole muzycznej . I szczęka mamie opadła , kiedy pan prowadzący po kilku testach stwierdził, że mała wystąpi w koncercie noworocznym jako solistka , a jak trochę podrośnie to chciałby ją widzieć w swoim chórze, bo ma w tym kierunku zdolności , piękną i czystą barwę głosu, bardzo dobry słuch i świetną jak na takie dziecko dykcję . Podpowiedział też kilka ćwiczeń rytmu i słuchu i zalecił słuchanie z małą muzyki klasycznej . Bardzo się cieszę . Jeśli tylko będzie chciała pracować i ją to wciągnie , będziemy ją wspierać i opłacimy naukę w tym kierunku. I tak sobie po cichu myślę ,że trochę i mojej zasługi w tym względzie , bo włączałam wnusi muzykę klasyczną już jak miała 20 dni i po raz pierwszy została pod moją opieką na kilka godzin i śpiewałam jej piosenki ( choć szczególnych zdolności w tym kierunku nie mam).
Jutro Chrzest Św. najmłodszego wnusia a przedtem bardzo pracowity dzień. Do pracy muszę niestety pojechać , klient przyjedzie po sprzęt i mam jeszcze trochę roboty, której nie zdążyłam zrobić dziś . No i domowe tematy trzeba podgonić .
babusia

Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy
piątek, 11 grudnia 2015
czwartek, 10 grudnia 2015
10.12.2015 Świąteczne zakupy
zaliczone . Wyciągnęłam małżonka i właściwie temat mamy z głowy . I ten firmowy i domowy . Zostało kilka prezentów .
Wczoraj za długo nie posiedziałam , padłam ze zmęczenia trochę po 22.00. Spałam i spałam i rano wcale się wyspana nie poczułam mogłabym spać dalej.
W pracy ruch i zamieszanie nie z tej ziemi.
Tak poza tym to dorobiłam kilka dekoracji świątecznych ; wciąż jeszcze nie koniec ale popycham do przodu. Jutro pilnuję wnuczków - małego i dużego. Rodzice wybierają się do spowiedzi i na zakupy .
Damy radę .
Zajrzałam na stronę filharmonii poznańskiej żeby sprawdzić czy jest jakiś noworoczny koncert i trafiłam na zdjęcia z balu , na którym byliśmy w 2013 roku i w dodatku na trzech fotkach się zobaczyliśmy ! A to niespodzianka ...
Wczoraj za długo nie posiedziałam , padłam ze zmęczenia trochę po 22.00. Spałam i spałam i rano wcale się wyspana nie poczułam mogłabym spać dalej.
W pracy ruch i zamieszanie nie z tej ziemi.
Tak poza tym to dorobiłam kilka dekoracji świątecznych ; wciąż jeszcze nie koniec ale popycham do przodu. Jutro pilnuję wnuczków - małego i dużego. Rodzice wybierają się do spowiedzi i na zakupy .
Damy radę .
Zajrzałam na stronę filharmonii poznańskiej żeby sprawdzić czy jest jakiś noworoczny koncert i trafiłam na zdjęcia z balu , na którym byliśmy w 2013 roku i w dodatku na trzech fotkach się zobaczyliśmy ! A to niespodzianka ...
środa, 9 grudnia 2015
9.12.2015 Kilka spraw babusinych jak co dzień
Szkolenie z głowy. Nie było łatwo , bo technologia najnowsza i mało jeszcze znana . Dobrze jednak ,że udało się wygospodarować na to czas i się zapoznać . Chociaż czasu na to mało. Dobrze się złożyło , bo telefonów dziś za dużo nie było to i nadrabiania za dużo nie będzie. No i miło było spotkać starych znajomych .
Po powrocie ze szkolenia , odpuściłam wszelką działalność. Mimo wszystko wysiłek umysłowy tak samo męczy jak fizyczny albo i bardziej.
Od jutra niestety muszę się już mocno spinać ,żeby wszystko przygotować na święta , bo wciąż mam wszystko w proszku.
Po powrocie ze szkolenia , odpuściłam wszelką działalność. Mimo wszystko wysiłek umysłowy tak samo męczy jak fizyczny albo i bardziej.
Od jutra niestety muszę się już mocno spinać ,żeby wszystko przygotować na święta , bo wciąż mam wszystko w proszku.
wtorek, 8 grudnia 2015
8.12.2015 Sprawy babusine
Porządek na głowie zrobiony . Jak zwykle krótko a praktycznie . Pomalować nie zdążyłam , ale nic straconego .
Jutro wyjazd na szkolenie . Nie szczególny pomysł - szkolenie w grudniu ale niech tam , przyjemny przerywnik . Mężuś jeszcze w pracy .
Ja zdążyłam zrobić obiad , kupioną w sobotę kiszoną kapustę powkładałam do słoików , na razie stoi w lodówce , potrzymam z 2-3 dni i lekko zagotuję , na Wigilię nie będę musiała kupować . Szczypią mnie ręce od kapuścianego soku. Tak już mam . Świąteczną nalewkę przelałam do butelki i uzupełniłam syropem z cukru i wody. Wyszła pyszna , a nasączone alkoholem suszone owoce nadadzą się doskonale do maku. Orzechy i migdały nie nadają się do zjedzenia . Co zrobię z pomarańczami jeszcze nie wymyśliłam , może przesmażę skórki?
Dokończyłam tez pudełko z zimowym widoczkiem , własnie schnie i popracowałam nad drugim . Dokończę w niedzielę albo w tygodniu. Muszę zlikwidowaś przed świętami tę pracownię plastyczną.
Sprzątanie odpuszczam. Nie pojadę do biura w najbliższe 2 soboty , przeznaczę je na prace domowe i będzie po sprawie .
Z innych spraw to moja wnusia dostała propozycję wzięcia udziału w koncercie kolęd. Koncert organizuje parafia Św. Jadwigi wspólnie z jednym z właścicieli szkół muzycznych , który prowadzi też chór przy parafii ( ambitny , mają w repertuarze nawet Oratorium Haendla) i przy kolegiacie w pobliskiej Środzie . I właśnie ta szkoła zaprosiła wnusię . Nie tylko ją , jeszcze kilkoro innych dzieci z różnych klas , ale ona jest najmłodsza. W czwartek tak zwane "przesłuchanie ". Nie wiadomo co z tego wyniknie , ale już sam fakt , że o niej pomyśleli wprawia mnie w dumę .
Jutro wyjazd na szkolenie . Nie szczególny pomysł - szkolenie w grudniu ale niech tam , przyjemny przerywnik . Mężuś jeszcze w pracy .
Ja zdążyłam zrobić obiad , kupioną w sobotę kiszoną kapustę powkładałam do słoików , na razie stoi w lodówce , potrzymam z 2-3 dni i lekko zagotuję , na Wigilię nie będę musiała kupować . Szczypią mnie ręce od kapuścianego soku. Tak już mam . Świąteczną nalewkę przelałam do butelki i uzupełniłam syropem z cukru i wody. Wyszła pyszna , a nasączone alkoholem suszone owoce nadadzą się doskonale do maku. Orzechy i migdały nie nadają się do zjedzenia . Co zrobię z pomarańczami jeszcze nie wymyśliłam , może przesmażę skórki?
Dokończyłam tez pudełko z zimowym widoczkiem , własnie schnie i popracowałam nad drugim . Dokończę w niedzielę albo w tygodniu. Muszę zlikwidowaś przed świętami tę pracownię plastyczną.
Sprzątanie odpuszczam. Nie pojadę do biura w najbliższe 2 soboty , przeznaczę je na prace domowe i będzie po sprawie .
Z innych spraw to moja wnusia dostała propozycję wzięcia udziału w koncercie kolęd. Koncert organizuje parafia Św. Jadwigi wspólnie z jednym z właścicieli szkół muzycznych , który prowadzi też chór przy parafii ( ambitny , mają w repertuarze nawet Oratorium Haendla) i przy kolegiacie w pobliskiej Środzie . I właśnie ta szkoła zaprosiła wnusię . Nie tylko ją , jeszcze kilkoro innych dzieci z różnych klas , ale ona jest najmłodsza. W czwartek tak zwane "przesłuchanie ". Nie wiadomo co z tego wyniknie , ale już sam fakt , że o niej pomyśleli wprawia mnie w dumę .
poniedziałek, 7 grudnia 2015
7.12.2015 Spraw babusinych kilka i zaległe fotki
Dzień znów pracowity . Trochę wsparła mnie starsza synowa i dobrze, bo teraz pracy jest więcej niż zwykle. umówiłyśmy się ,że w grudniu będzie na parę godzin przychodzić . Udało mi się na koniec dnia znaleźć czas na zapakowanie prezentów robótkowych . Jutro wyruszą w podróż do adresatów.
Po pracy pojechaliśmy do lidla po chleb i zobaczyć czy się na pościel dla dzieci załapiemy . Niestety - rano był szturm jak to w poniedziałki i czwartki i się nie załapaliśmy. Mężuś pojechał jeszcze po drodze do klienta , a ja przygotowałam obiad i poszłam do piwnicy. Wizyta w naszej piwnicy to cała wyprawa , ale o tym przy innej okazji. odszukałam część ozdób na choinkę w tym i świeczki choinkowe . I jakież było moje zdumienie , kiedy w pudełku , nałożony na świeczkę odnalazł się mój stary srebrny pierścionek . Zginął kilka lat temu i zapomniałam ,że taki miałam a tu niespodzianka ; leżał sobie spokojnie w pudełku ze świeczkami ...
Udekorowałam zaraz świątecznie niby - kominek , na razie częściowo i ustawiłam dwa zimowe bukiety . Dekoracji będzie przybywać . Mężuś po obiedzie znów pojechał do kolejnego klienta a ja zabrałam się do prasowania . Sprzątanie na razie odłożyłam ( ha,ha , a tak sobie obiecywałam) . Włączyłam sobie muzykę , tym razem delikatne , z renesansowym rytmem piosenki zespołu Bleckmore's Night , moje niedawne odkrycie . Kilka tygodni temu kupiłam płytę , ale nie miałam czasu jej posłuchać . Podoba mi się , a po wysłuchaniu kilka razy , tym bardziej.
Na jutro umówiłam się z fryzjerką na obcięcie włosów , a wieczorem z synową . Nałoży mi farbę . Kupiłam sobie jakiś krem koloryzujący ale samodzielne zastosowanie mnie przerosło. Synowa obiecała pomóc.
No a teraz pochwalę się zaległymi fotkami . Nie zrobiłam jeszcze zawieszek świątecznych i
dekoracji, ale obiecuję nadrobić .
Na początek naleweczka świąteczna - już na etapie robienia się wygląda smakowicie

Na życzenie wnusi: braciszki Olafa z Krainy Lodu - w sumie jest ich sztuk 5. Udały mi się - jak by wycięte z filmu

A tu nasz niby kominek w budowie

etap składania
etap przyklejania gzymsu i dopasowania do krzywej ściany
I na koniec ; nie mogłabym się nie pochwalić ciuszkami dla małych dżentelmenów ; fotki skopiowałam z bon prixu
No ... To było tyle na dziś .
Po pracy pojechaliśmy do lidla po chleb i zobaczyć czy się na pościel dla dzieci załapiemy . Niestety - rano był szturm jak to w poniedziałki i czwartki i się nie załapaliśmy. Mężuś pojechał jeszcze po drodze do klienta , a ja przygotowałam obiad i poszłam do piwnicy. Wizyta w naszej piwnicy to cała wyprawa , ale o tym przy innej okazji. odszukałam część ozdób na choinkę w tym i świeczki choinkowe . I jakież było moje zdumienie , kiedy w pudełku , nałożony na świeczkę odnalazł się mój stary srebrny pierścionek . Zginął kilka lat temu i zapomniałam ,że taki miałam a tu niespodzianka ; leżał sobie spokojnie w pudełku ze świeczkami ...
Udekorowałam zaraz świątecznie niby - kominek , na razie częściowo i ustawiłam dwa zimowe bukiety . Dekoracji będzie przybywać . Mężuś po obiedzie znów pojechał do kolejnego klienta a ja zabrałam się do prasowania . Sprzątanie na razie odłożyłam ( ha,ha , a tak sobie obiecywałam) . Włączyłam sobie muzykę , tym razem delikatne , z renesansowym rytmem piosenki zespołu Bleckmore's Night , moje niedawne odkrycie . Kilka tygodni temu kupiłam płytę , ale nie miałam czasu jej posłuchać . Podoba mi się , a po wysłuchaniu kilka razy , tym bardziej.
Na jutro umówiłam się z fryzjerką na obcięcie włosów , a wieczorem z synową . Nałoży mi farbę . Kupiłam sobie jakiś krem koloryzujący ale samodzielne zastosowanie mnie przerosło. Synowa obiecała pomóc.
No a teraz pochwalę się zaległymi fotkami . Nie zrobiłam jeszcze zawieszek świątecznych i
dekoracji, ale obiecuję nadrobić .
Na początek naleweczka świąteczna - już na etapie robienia się wygląda smakowicie

Na życzenie wnusi: braciszki Olafa z Krainy Lodu - w sumie jest ich sztuk 5. Udały mi się - jak by wycięte z filmu

A tu nasz niby kominek w budowie
etap początkowy

etap składania
przygotowany do malowania
etap przyklejania gzymsu i dopasowania do krzywej ściany
etap tuż po przymocowaniu do ściany i dodaniu mu charakteru
etap aktualny , po dołożeniu świątecznych dekoracji , to kolorowe co na nim stoi , to agaty , chalcedon zwany błękitną koroną i lapis lazuli
I jest Robótka 2015 - efekt końcowy mojej wczorajszej działalności
I na koniec ; nie mogłabym się nie pochwalić ciuszkami dla małych dżentelmenów ; fotki skopiowałam z bon prixu
dla młodszego
dla starszego
No ... To było tyle na dziś .
niedziela, 6 grudnia 2015
6.12.2015 Kawał dobrej Robótki
Naskrobałam się wczoraj wieczorem o sobocie , naprodukowałam i co , ano internet współpracy odmówił . Od wczoraj wpis stracił trochę na aktualności więc pominę , chociaż mam go skopiowanego . W skrócie wspomnę tylko ,że poszaleliśmy trochę z zapasem winka ( pyszne były , wybraliśmy same nowości ), załapaliśmy się na prezent za długoletnią współpracę ; butelkę wina oczywiście . Pokręciliśmy się po galeriach i Ikei , a przed południem , w biurze odwiedzili nas znajomi . Koleżanka wręczyła nam własnej roboty nalewkę aroniową . Tym sposobem możemy sezon świąteczny uznać za oficjalnie zainaugurowany .
A dziś mikołajkowo . Odwiedziliśmy nasze wnuczęta , obdarowaliśmy drobiazgami . Po drodze wpadliśmy po wodę do Biedronki i oczywiście bez świątecznych gadżecików się nie obeszło. Tym razem mężusiowi się spodobała świąteczna latarenka - idealnie pasuje do naszego niby kominka , maskotka renifera i lampki w kształcie gwiazdek na baterie , na biurową choinkę. Mężuś jednak kocha święta . Przed południem , pobawiłam się trochę robótkami decoupagowymi , prawie skończyłam jedno z pudełek , aktualnie schnie . Drugie zrobię w następną niedzielę i zmieniłam dekoracje na zimowe, na razie tylko część , będzie ich więcej.
No a po powrocie z mikołajkowania dokończyłam Robótkę . Kartki wypisane , prezenty zapakowane, jrtro zabiorę je do biura , załaduję w jakiś większy karton i pojadą do adresatów. Pakowanie prezentów choć czasochłonne, to jednak wielka frajda a już na taką akcję szczególnie .
Czeka mnie pracowity tydzień , oprócz spraw zawodowych muszę wysprzątać mieszkanie . Tak myślę sobie ,że co dziennie jedno pomieszczenie zaliczę .
Dekoracji świątecznych nie zdążyliśmy dziś zobaczyć , zabrakło czasu , ale nic straconego.
A dziś mikołajkowo . Odwiedziliśmy nasze wnuczęta , obdarowaliśmy drobiazgami . Po drodze wpadliśmy po wodę do Biedronki i oczywiście bez świątecznych gadżecików się nie obeszło. Tym razem mężusiowi się spodobała świąteczna latarenka - idealnie pasuje do naszego niby kominka , maskotka renifera i lampki w kształcie gwiazdek na baterie , na biurową choinkę. Mężuś jednak kocha święta . Przed południem , pobawiłam się trochę robótkami decoupagowymi , prawie skończyłam jedno z pudełek , aktualnie schnie . Drugie zrobię w następną niedzielę i zmieniłam dekoracje na zimowe, na razie tylko część , będzie ich więcej.
No a po powrocie z mikołajkowania dokończyłam Robótkę . Kartki wypisane , prezenty zapakowane, jrtro zabiorę je do biura , załaduję w jakiś większy karton i pojadą do adresatów. Pakowanie prezentów choć czasochłonne, to jednak wielka frajda a już na taką akcję szczególnie .
Czeka mnie pracowity tydzień , oprócz spraw zawodowych muszę wysprzątać mieszkanie . Tak myślę sobie ,że co dziennie jedno pomieszczenie zaliczę .
Dekoracji świątecznych nie zdążyliśmy dziś zobaczyć , zabrakło czasu , ale nic straconego.
Subskrybuj:
Posty (Atom)