babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

środa, 8 kwietnia 2020

8.04.2020 Jeszcze jeden wpis tym razem bez filozofowania

Historia zatacza koło ; pewne artykuły stają się wysoce deficytowe ! I nie mam tu na myśli osławionego papieru toaletowego , tylko ni mniej ni więcej ale  zwykła guma do majtek ! Tak , tak ! Udało mi się dziś do miasta wyskoczyć , no bo skoro już się ruszyłam z biura w służbowej sprawie to stwierdziłam ,że jeszcze to czy tamto spróbuję załatwić . I nawet na pocztę się załapałam. Skrzynka oczywiście pękała od ilości przesyłek . Przy okazji poszłam do piekarni kupić chleb ,odebrałam kosmetyki od konsultantki avonu i po drodze zahaczyłam o pasmanterię , bo od kilku dni nastawiam się na szycie maseczek dla rodziny ( obowiązku noszenia na razie nie ma , ale kto ich tam wie co wymyślą) , więc na wszelki wypadek postanowiłam uzupełnić zapas gumy. No i klapa ; nic z tego, nie ma ; każdą ilość sprzedają od ręki. Ale mam chody w pasmanterii , bo jestem tam stałą klientką więc mi pani dała w prezencie nie całe 2 m - z jakiejś resztki . Kto by pomyślał, że znów będzie "spod lady"! 
Po południu pojechałam do matki . Dziś przynajmniej grzecznie w domu siedzi . Przywitała mnie tekstem , czy słyszałam wiadomości i co to się porobiło . No porobiło się , a co ? pytam . A ona mi na to , że takiego bajzlu to nawet za komuny nie było i do czego to podobne , że tyle ludzi umiera a rząd nic nie robi . Ha!  nawet starsza pani z amnezją to rozumie . Zaskoczyła mnie , ale to nie zmienia faktu , że tak niestety jest . 
Od jutra pichcę świąteczne przysmaki . A co mi tam jakieś wirusy . Przetrzymamy , wygramy i pójdziemy na spacer jak mówi Jurek Owsiak

8.04.2020 „ Dopóki nam ziemia toczy się” …


Rok temu żyliśmy spokojnie , planowaliśmy , szykowaliśmy się do świąt z rozmachem, cieszyliśmy perspektywą wyjazdu na długą majówkę i letni wypad na  urlopy ,  my jako my kończyliśmy remont salonu, miasto wrzało i tętniło życiem… Dziś to wszystko wydaje się niesamowicie odległe i odrealnione. Opustoszałe ulice, zamknięte szkoły, kina,sklepy i urzędy . Jeśli praca to zdalna lub za barierą sanitarną z zachowaniem wielu środków ostrożności , zakaz przemieszczania się , organizowania imprez masowych , wstępu do parków i lasów … Żadnych planów na najbliższą przyszłość, żadnych przygotowań do świąt; no , może tu akurat nie tak całkiem żadnych , ale w zdecydowanie bardzo ograniczonym zakresie . I ciągłe nie wiadome ; nie wiadomo czy odbędą się egzaminy  ósmoklasistów i maturalne , nie wiadomo czy dzieci i młodzież w ogóle wrócą w tym roku szkolnym do swoich klas, kiedy i ilu ludzi straci pracę , a straci – to akurat jest pewne, jak wpłynie na ludzi przyzwyczajonych do wolności wielotygodniowe zamknięcie, jak długo potrwają jeszcze wszystkie ograniczenia. I w końcu jak długo będziemy się po tym pandemonium zbierać i stawać na nogi ? Obawiam się mocno , że po tym bałaganie jaki nam nieodpowiedzialne (oględnie rzecz ujmując ) rządy aktualnej ekipy zafundowały , podstawy funkcjonowania państwa przyjdzie budować od początku – tak jak to było w 1989 – tyle ,że teraz już nam nikt w tym nie pomoże . Raz dlatego, że inni też mają wielkie problemy , a dwa ,że skutecznie zniszczono naszą pozytywną reputację w UE i na świecie.  Ale to dość odległy temat , przynajmniej jeszcze dziś , kiedy to piszę . Planować i  myśleć o przyszłości dziś nie sposób , nie dalej jak do następnego dnia i potem może znów następnego .Wszelkie plany są w tej chwili jak mgła; snują się , ale dotknąć ich i realizować nie sposób.
Życie jednak toczy się dalej ; wyautowane na bok , gdzieś poza pandemią , która zajęła pierwsze strony gazet i czołówki programów informacyjnych ludzie jak zwykle rodzą się , umierają , zdarzają się wypadki na drogach ,ludzie  obchodzą jakieś małe, rodzinne uroczystości , obrabiają ogródki , zajmują się swoimi drobnymi sprawami , poświęcają swoim pasjom i pracy, kłócą z sąsiadami i tak dalej i dalej … Jak co dnia od zarania dziejów . I może to właśnie jest tajemnica przetrwania , to mozolne , powtarzalne z dnia na dzień egzystowanie. Ludzkość przetrwała przecież nie jedną zarazę , nie jedną wojnę , rewolucję , klęskę żywiołową czy inny kryzys i zawsze potem wychodziła z tego i szła dalej i wyżej jak po spirali. Następowały zmiany w systemach rządzenia  , postęp techniczny, większa społeczna świadomość, zyskiwały na znaczeniu ruchy społeczne i wolnościowe , zmieniała się przynależność państwowa i religie. Życie samo przywracało pion. Może dziś – częstując atakiem koronawirusa  Natura znów daje ludzkości kolejną szansę odbicia , powrotu do podstawowych wartości, pójścia o krok dalej , swoistego odbicia się od dna? A może po prostu się mści ; za zniszczenia ,nadmierną eksploatację , za katastrofę klimatyczną, góry śmieci zasypujące planetę , zniszczone lasy , znikające jeziora i gatunki zwierząt ? Może chce dać nam nauczkę za naszą pychę , która biblijnego zalecenia czynienia sobie ziemi poddaną nadużywa na skalę niewyobrażalną ?
Dziś nie wiadomo , jak potoczą się losy ludzkości po pandemii i może lepiej dla nas ludzi , że tego nie wiemy i nie możemy przewidzieć. Na pewno ten świat nie będzie już taki sam. Na pewno wyjdziemy z tego , z bliznami i poobijani i wiele systemów ,spraw i wartości trzeba będzie odbudować i poukładać na nowo , może nawet bardzo radykalnie . Pytanie pozostaje jedno : czy ludzkość temu sprosta i ile czasu; lat , dekad , wieków  minie zanim znów dobijemy- już nie my , którzy tego doświadczamy , ale następne pokolenia - do kolejnego dna.       


wtorek, 7 kwietnia 2020

7.04.2020 Ja p........le ! k..........a mać!

O wybaczenie proszę szanownych czytających ale inaczej nie mogę . Krew mnie dziś zalewa , bo mamy już ponad  cztery tysiące osiemset zakażonych i 129 zmarłych , a ta nasza ekipa ani myśli zajmować się sprawami zdrowia obywateli i ratowaniem gospodarki , tylko wyborami za wszelką cenę i tak , nie pomyliłam się:projektem ustawy o całkowitym zakazie aborcji i zakazie edukacji seksualnej w placówkach oświatowych - ten temat ma być procedowany na najbliższym posiedzeniu sejmu . Ale to jeszcze nic ; wymyślili sobie, że zagwarantują ustawowo  sobie i swoim rodzinom  pierszeństwo - oczywiście bezpłatnie w dostępie do lekarzy , rehabilitacji , zabiegów ambulatoryjnych , szpitala i tp. W sytuacji gdy ludzie czekają latami w kolejkach . ..  Komentować nie będę , brak mi słów , którymi mogłabym ich przeklinać . I chyba nie tylko ja . 
    A z innych spraw to nic szczególnego; szara codzienność w cieniu zarazy .  Sąsiadki z bloków za naszym biurem tańczyły na balkonie , inni sąsiedzi wyszli na balkon z dwoma pieskami , sąsiad zza płotu grabił ogródek , na budowie obok praca szła jak zawsze ...  Nasze chłopaki też robią co do nich należy choć bez pośpiechu i z długimi przerwami w biurze. Świat zdecydowanie zwolnił. 
   A ja się wybrałam do przybiurowego ogródka , wyplewiłam wszystkie chwasty i podlałam roślinki.Co będę robić jutro ?  Od miesiąca już nie pada deszcze , jest sucho a to zwiastuje następną klęskę żywiołową . Odwiedził mnie rudy kot sąsiadów . Strasznie się upasł przez zimę . Po południu wyprasowałam mężowskie koszule, swiąteczne serwetki i wyprałam swoje apaszki z milanowskiego jedwabiu. Jedna ma już ze 45 lat i lekko ją nadwyrężył czas , ale jeszcze trochę mi posłuży .  Przyszły ciuszki dla moich wnucząt , choć zapowiadali 3 -tygodniowe opóźnienia w dostawach. 
I to chyba tyle na dziś ... 

poniedziałek, 6 kwietnia 2020

6.04.2020 Słabo się dziś czuję

Psychicznie . Dół mnie łapie jak Rów Mariański. Wszystko przez to , że nadal nie wiem na czym stoimy. Nie lubię takiego zawieszenia w próżni. Oczywiście się nie daję i nie pokazuję słabszej kondycji , ale drażni mnie wszystko.  
     Dowiedzieliśmy się dziś ,że mąż mojej kuzynki zalicza kwarantannę . Niby nic nie załapał poza głupotą własną . Na początku marca ze swoją ekipą rowerową sztuk 4 pojechali trenować w hiszpańskich Pirenejach, mimo,że w  Hiszpanii były już przypadki zakażeń i lawinowo rosły. No i po powrocie uziemili go razem a kumplami na kwarantannie.  Było myśleć . Moim zdaniem nieodpowiedzialność i głupota. 
    Denerwuję się . Denerwuję , bo zbliża się termin zapłaty naszych faktur i nie wiem czy w tej sytuacji kasa spłynie , czy będziemy czekać nie wiadomo jak długo. 
    Nadal nie wiem co ze świętami . Młodzież jakoś szczególnie się tym nie przejmuje , ale mnie gryzie, bo lubię wszystko dopiąć na ostatni guzik i się potem nie stresować ,że czegoś mi brakuje albo o czymś zapomniałam. 
      Eeee, chyba sobie dziś odpuszczę pisanie , bo zdecydowanie mi to nie wychodzi i bolą mnie stawy; chyba z braku ruchu. Za mało chodzę , bo do sklepu tylko dwa razy w tygodniu , na poczcie nie byłam od tygodnia a po domu też nie za dużo, tyle co przy domowej robocie.

niedziela, 5 kwietnia 2020

5.04.2020 Dziś bez foto

raz ,że nie mam na razie nic więcej obfotkowane , a dwa musi być o o codzienności . A codzienność skrzeczy coraz głośniej. Chorych i zmarłych przybywa . Niby mówią ,że nowych ograniczeń nie będzie , ale kto to wie. A ja mam dylemat , bo mamy osoby z grup ryzyka w rodzinie i nie wiem czy to świąteczne śniadanie robić wspólnie czy też odpuścić . No bo i moja matka lat 83 i synowa po przeszczepie i gromadka dzieciaków , które wprawdzie są zdrowe i przykładnie siedzą w domu , ale według medyków nie powinny mieć kontaktu z seniorami. No nie wiem ... Decyzję chyba w ostatniej chwili podejmiemy zależnie od rozwoju sytuacji . A teraz jeszcze słyszę , że za spotkania rodzinne grozi mandat , bo jednak nie wolno. Obłęd jakiś ! 
   Wczoraj wybrałam się na zakupy do najbliższego sklepu i na zieleniak .Ubrałam się jak na wyjście ; sukienka , buty na obcasie , makijaż i dobre perfumy . Odbiło mi ? Pewnie tak , zwykle na sobotnie zakupy tak się nie stroję , ale do pracy chodzę w dzinsach i już mam po woli tego dość .  Przy sklepie kolejka . Śmialiśmy się wspólnie że sytuacja jak w latach 80-tych . Młodsze ode mnie klientki powoływały się na relacje rodziców , ja mogłam się "pochwalić " , że te czasy pamiętam i też zdarzało mi się stać. Mimo wszystko ludzie są dla siebie sympatyczni , choć z dwumetrowego dystansu. Na zieleniaku podobnie . Towar pochowany zgodnie z zarządzeniem sanepidu , ale handel działa. 
  Z domowych spraw nie wiele wczoraj zrobiłam , ostatnie porządki, cotygodniowa przepierka , dekoracje , które dziś poprzestawiałam ze trzy razy w różne miejsca i uszyłam pisankową poszewkę na poduszkę. Po obiedzie pojechałam na działkę ; ryzykując mandat , bo podobno nie wolno , ale zarząd ogródków zarządził zczytywanie liczników wody . Na działkach praca wre. Krzakowcy w swoim żywiole , kopią, grabią , budują ... Żaden wirus im w tym nie przeszkadza.  Załatwiłam co trzeba , urwałam kilka gałęzi gryczpanu ( bukszpanu innymi słowy) i prosto z działki pojechałam do matki. I tu mi znów ciśnienie skoczyło. Matki w domu nie było. Dzwonię i co się okazuje ? Ano jest w markecie dino , bo musiała sprawunki zrobić , bo jej nie ma kto przywieźć " . No ja , nie mogę : nie ma kto przywieść ! A byłam w czwartek, pytałam co potrzebuje ,ale się uparła ,że nie mam jej nic przywozić , bo ona ma wszystko co potrzebne.  Pojechałam po nią pod to dino . Faktycznie zrobiła sobie zakupy. Tylko po co leciała taki kawał do dino jak ma sklep spożywczy, na przeciw swoich okien.  Musze dzwonić co dziennie zamiast co drugi dzień . 
Tkwię w tym zawieszeniu i wkurzam się raz po raz bo nie mam kontroli nad dniem codziennym . A lubię mieć wszystko pod kontrolą . Może nie jestem jakoś 100 - procentowo zorganizowana i nie planuję wszystkiego z kalendarzem w ręku , ale wiem co , kiedy i jak mam zrobić . A tym razem nie mam na wiele spraw wpływu . To jest jednak stresujące . 
Dziś jak wspomniałam , poprzestawiałam dekoracje świąteczne , ucięłam sobie drzemkę i poza przygotowywaniem posiłków trwonię czas na oglądaniu tv i buszowaniu po necie ... Obłęd ! 

sobota, 4 kwietnia 2020

4.04.2020 Dziś trochę świątecznego klimatu

Na przekór zarazie, kryzysowi , kwarantannie i ogólnemu bajzlu w kraju kilka fotek z wiosną i świętami w tle . 
Zacznę od tego : 

31 marca rano mieliśmy pierwszy raz w tym roku prawdziwą zimę 

Coś trzeba robić na kwarantannie więc uszyłam wnusi smoka , ze zdjęcia , które mi przysłała. Moim zdaniem wyszło skrzyżowanie foki z potworem z Loch Ness , ale wnusia twierdzi, że to jednak smok 


Miasto stroi się świątecznie ; zdjęcia słabe , bo robiłam z jadącego auta , ale napis na pisance da się odczytać 




A na niektórych rondkach  rozsiadły się zajączki 




Pamiętacie choinki ?  Poszły do pudełka i czekają na następną Gwiazdkę , a na patyczki trafiły szydełkowe kwiatki - znajdą miejsce w różnych fragmentach mieszkania 



Tradycyjnie już na szafce do butów przy wejściu - tym razem sztuczny bukiet , latarenka i ceramiczne ptaszki 


A tu moja działalność plastyczna ; owieczki z masy modelarskiej i styropianowych kul . Zabawne są i kojarzą się z wiosną 

Miłego weekendu i tradycyjnie już : trzymajmy się ! 




piątek, 3 kwietnia 2020

3.04.2020 Cieszę się , ze znów weekend

Męczący był ten tydzień . Ilość zachorowań i zgonów rośnie , chaos i destrukcja coraz większa i nie tylko z powodu zarazy . Ale nie chce mi się dziś o tym pisać . Pewnie jeszcze nie raz skomentuję sytuację ale innym razem. 
Zaraza , zarazą ale życie się jednak toczy .  Miasto mimo swojej martwoty i pustek na ulicach stroi się świątecznie . Przed ratuszem stanęły wielkie , kolorowe pisanki , na rondach rozpanoszyły się kolorowe króliki i pisanki - co prawda  takie na dzisiejsze czasy - zamiast wzorków mają napisy "#zostańwdomu", ale są . Sam ratusz oświetlony wszystkimi kolorami tęczy . Okna na pierwszym piętrze mienią się kolorowo. Wygląda to uroczo i z pewnością poprawia nastrój. Zauważyłam to już kilka dni temu , ale zawsze zapominałam o tym napisać. Na trawniczkach rozkwitają tulipany, hiacynty i żonkile , forsycja i owocowe drzewa . W sklepach wzmożony ruch , co rzuca się w oczy po kolejkach przed marketami . Część sklepów tych przemysłowych oprócz drogerii nie czynne . 
Życie się toczy ; co dziennie około 10.00 przed moim biurem przebiega samotnie jakiś zapalony miłośnik joggingu . Własciwie nie wiem czy to on czy ona , bo jest dość niski i głowa wypada na wysokości paska mrożonej folii z naszym logo , widzę tylko nogi w butach do biegania . Około 11.00 wychodzą na spacer z psem mieszkanki pobliskiego osiedla . Jedna z dorodnym husky , druga z - nie wiem jak się ta rasa nazywa , ale kiedyś była taka książka i film "Lessi Wróć" i to jest właśnie taki pies , bez jednej tylnej nogi. Na trzech , które mu zostały radzi sobie całkiem dobrze. Czasem przejdzie jakaś starsza pani z siatką zakupów, albo samotnie mama z wózkiem . Ludzie mają swoje sprawy , w tych ciężkich dniach załatwiają je szybko i znikają w swoich domach . Nie przystają , nie zagadują do siebie . Z tego co widzę to dyscyplina w mieście jest. 
 " A wiosna nad ziemią szaleje od bzu" - chciałoby się zaśpiewać z Okudżawą . No może jeszcze u nas za wcześnie na bez , ale wczesnowiosennych kwiatów na pewno. Trzymajmy się !

czwartek, 2 kwietnia 2020

2.04.2020 Dziś to się działo ,

aż musiałam sobie konspekt zrobić , żeby o wszystkim pamiętać. W pracy na razie normalnie, ale zaczyna się zjazd po równi pochyłej w gospodarce . My jeszcze funkcjonujemy jak zawsze , ale firma , która dzierżawi od nas miejsce pod tablicę reklamową przysłała pismo z prośbą o zawieszenie opłat na 2-3 miesiące . Ciśnienie mi jedna firma podniosła , ale dopięłam swego , jutro przyjdzie przesyłka z reklamowanym sprzętem. Co się nawkurzałam jednak, to moje. Po południu pojechałam do matki. Siedzi grzecznie w domu i jak na jej możliwości nawet w miarę miała posprzątane. Do sklepu chodzi na drugą stronę ulicy w godzinach dla seniorów. Najwyraźniej się wystraszyła tą sytuacją .
Dziś rocznica śmierci Jana Pawła II . Można mu wiele zarzucić , ale też trzeba oddać to ,że był człowiekiem wielkiego formatu i wyznaczył wiele kierunków . Inna sprawa , że jego myśl została zapomniana albo przekręcona i zdeformowana . Nie będę się dziś wgłębiać w szczegóły . Nie jestem w nastroju do snucia swoich przemyśleń . Z tamtym dniem  kojarzą mi się nieodmiennie nasze rodzinne sprawy ; przygotowania do wesela starszego syna . Skromnego , bo i sprawy firmowe szły wtedy źle i w ogóle nie układało się nam zbyt dobrze w sensie materialnym. A potem było jeszcze gorzej ale to inna historia i nie chcę do niej wracać , choć pewnie kiedyś jak i z każdym innym duchem przeszłości przyjdzie  i z tą stanąć oko w oko. Skończyło się  dobrze ; za tydzień starsza młodzież będzie świętować 15 rocznicę ślubu . Słaba atmosfera na świętowanie .
 Codziennością rządzą absurdy ; rękawiczki ochronne małżonek kupił przypadkiem w kiosku ruchu ! Tak, tak, nie pomyliłam się . Wczoraj i dzisiaj objechał wszystkie apteki, sklepy bhp , drogerie i hurtownie i nie znalazł ani sztuki. A w kiosku były . Chyba tylko dlatego , że nikt nie wpadł na pomysł ,.ze rękawiczki może sprzedawać kiosk z gazetami. Z moją księgową spotkałam się jak Kargul z Pawlakiem ; przy płocie. Przekazałam papiery , podstemplowałam co trzeba nad bramką , pogadałyśmy o tym co należało i na tym się moja wizyta w biurze rachunkowym , a raczej przed ,skończyła. Nie wpuszczają dziewczyny nikogo do biura. I w sumie to nie ma się czemu dziwić.
Chłopaki w ramach przerwy w pracy odpalili w necie Lekcje z TVP . Staliśmy wszyscy , patrzyliśmy i nie wierzyliśmy w  to co widzimy . Średnicę bocianiego gniazda mierzono po obwodzie , pierwiastki chemiczne składały się z innych pierwiastków - jak związki chemiczne , a liczby parzyste to te , które mają pary.  Język wypowiedzi , mniej więcej na poziomie ucznia z III klasy podstawówki. Jak macie dzieci w wieku szkolnym , to nie pozwólcie im tego oglądać, bo jeszcze uwierzą , że ziemia jest płaska i unosi się na grzbietach czterech , wielkich wielorybów . Ci co produkują te pseudo - lekcje zamiast podręczników , mogą z powodzeniem używać encyklopedii Benedykta Chmielowskiego , tego od ilości diabłów na łebku od szpilki i konia jaki jest .
I jeszcze dwa absurdy polityczne ; nasza ekipa rządząca wybiera się do Smoleńska na obchody rocznicy zbrodni w Katyniu i katastrofy lotniczej  ! (sic!) .  Jakaś kwarantanna dłuższa za Uralem - dla nabrania rozumu by im nie zaszkodziła .  No a w samej frakcji się pożarli i może być tak, że oprócz pandemii, kryzysu ekonomicznego i nielegalnych wyborów , będziemy mieć jeszcze rozpad rządu. No , ale mnie już nic nie zdziwi  tylko po mózgu od jakiegoś czasu tłucze mi się pewna wizja. jest taki obraz Ajwazowskiego przedstawiający bitwę morską ; na pierwszym planie wszystko wygląda na pozór logicznie uporządkowane , ale kazdy kolejny plan
 każdy głębiej osadzony szczegół powiększa zamieszanie, staje się mniej wyraźny i coraz mroczniejszy, pogrążający się o ogniu , dymie i unoszących się w powietrzu odłamkach i pociskach,  aż w końcu całość ginie w jednym wielkim chaosie i ciemności. My jako społeczeństwo jesteśmy już blisko ostatniego planu . Znikamy w chaosie. 
   Chaos chaosem , a życie jednak się toczy , wyciszone i pod kloszem z racji zarazy ale biegnie dalej, zatem codzienne hasło : Trzymajmy się ! 



środa, 1 kwietnia 2020

1.04.2020 Prima Aprilis ...

Teoretycznie , ale dziś chyba nikomu do żartów nie było. Zaczęły obowiązywać nowe restrykcje . Czarno to widzę , szczególnie teraz przed świętami. Bo mimo wszystko ludzie o tych świętach myślą.  Tymczasowo zabezpieczyłam firmę , do płynu odkażającego dostawiłam rękawice , jakie miałam w domu , bo to artykuł dalece deficytowy - znacznie bardziej niż papier toaletowy i zamówiłam pakiet maseczek . Nie szalejemy , ale mają być na stanie, gdyby przypadkiem się jakiś sanepid przyplątał . Tak myślę ,że się do nas nie przypląta jednak , bo z szefem dobrze żyjemy i parę spraw mu załatwiliśmy, z którymi inni sobie rady nie dali . Jak chłopaki jeźdżą do klientów to też lepiej ,że mają - klient widzi ,że zabezpieczenia są . No i po co mają ryzykować . Zdobycie rękawic graniczy z cudem , z maseczkami trochę lepiej.  Chyba je szyć zacznę - takie wielorazowego użytku . Po kilku godzinach użytkowania , można wyprać , wysuszyć , wyprasować gorącym żelazkiem i znów do użytku .No , ale to w ostateczności. Bardziej od wirusów martwi mnie sytuacja gospodarcza . Zapowiada się kryzys , jakiego jeszcze nie było , a ta nasza oczadziała ekipa nie robi nic , żeby temu zapobiec . Wymyślili : pakiet zabezpieczający , bez zabezpieczeń . Niby się łapiemy na zwolnienie z zus , ale tak naprawdę nie wiem nawet czy to zwolnienie , czy tylko odsunięcie w czasie . Dzwoniła do mnie dziś księgowa czy ma o to zawieszenie składek wystąpić . Wstępnie się zgodziliśmy , ale musze ją wypytać o szczegóły, bo informacje są sprzeczne . 
I co więcej ?  Miasto jeszcze bardziej opustoszałe niż przez ostatnie 3 tygodnie wygląda dość surrealistycznie . O ile lubię takie klimaty i potrafię docenić szczególną atmosferę  i malowniczość takiej pustki , o tyle teraz po prawie 3 tygodniach wydało mi się to groźne i przytłaczające . Byłam dziś w mieście załatwić najpilniejsze sprawy . Na pocztę niestety nie weszłam . Było zbyt wielu ludzi, kolejka rozciągnięta oczywiście przepisowo ciągnęła się przez cały deptak , a panienka z okienka wpuszczała po dwie osoby . Zdążyłam pójść do banku i zrobić zakupy w mięsnym , a kolejka nie przesunęła się więcej niż o szerokość jednej kamienicy . Odpuściłam . Ale i tak mi się udało , bo trafiłam na pusty sklep , ani jednej osoby nie było więc zaopatrzyłam się świątecznie w mięso . My sami jemy ilości śladowe , ale młodzież lubi więc przygotuję to co zwykle . Własnie stanęło na tym ,że jednak robimy wspólne śniadanie skoro wszyscy zdrowi - no, chyba żeby całkowity zakaz poruszania się wprowadzili. Po południu pojechaliśmy z małżonkiem uzupełnić zapasy na święta . Kolejki przed sklepami okrutne . Ale wpadliśmy na pomysł i pojechaliśmy na wieś. Trzy kilometry od miasta . I to był strzał w dziesiątkę . Sklep dobrze zaopatrzony , ludzi ze trzech na krzyż w środku , nie było potrzeby wystawać w kolejce przed wejściem . Poszło szybko i sprawnie i z wyjątkiem białego sera , którego zabrakło ,kupiliśmy wszystko , co potrzebne. No ! I tym sposobem uniknę latania z obłędem w oczach przed świętami. 
Postanowione; śniadanie świąteczne będzie więc mam konkretne  zajęcie. I dobrze, bo już mi się zwarcie w obwodach też zaczynało robić. No bo ile można żyć w takiej prożni, nie wiedząc na czym się stoi. A tak poza tym , to sobie dziś tele- konferencję z naszą wnusią zrobiliśmy. Frajdę miała niemożliwą i my też. 

wtorek, 31 marca 2020

31.03.2020 Odkręciłam sprawę z przelewem


Okazało się jednak,że to pomyłka księgowej . Najpierw zadzwoniłam do banku . Pani M , z którą znam się odkąd ruszaliśmy z działalnością , wyjaśniła mi jak działa system i że taka pomyłka nie jest możliwa przy cyfrowej obsłudze księgowania przelewów. No to zadzwoniłam do księgowej . Strasznie się zdziwiła i stwierdziła, że to nie możliwe , ale zapytałam czy możemy z tym coś zrobić . Odszukała przelew i tak spanikowała , że mi od razu zrobiła drugi przelew na drugie konto . Uzgodniłyśmy, że jedyne co możemy zrobić to przelew zwrotny. Tak też zrobiłyśmy . Ja kasę miałam już około 15.00 , ale mój drugi bank wysyła chyba raz dziennie , z racji tej , że pracują o połowę krócej i przelew wyszedł o 14.30 czyli dostaną jutro.  Ale się udało. 
    A tak poza tym mamy kolejne restrykcje ; na zdrowy rozum niektóre totalnie bez sensu ; no bo rodzina np. pięcioosobowa siedzi w domu razem na 40 paru metrach ; a tak myśle , ze w naszym kraju to wcale nie taki odosobniony przypadek , a na ulicy mogą chodzić ,ale 2 metry od siebie , jedynie z niesamodzielnym dzieckiem rodzic może iść obok .  Są jakieś zakazy - nakazy dla seniorów - czyli zakupy od 10-12.00 , zakaz wychodzenia z domu nieletnich bez opieki dorosłego , obowiązkowe rękawice przed wejściem do sklepu , a w sklepie nie więcej niż 3 osoby na jedną kasę. Zakaz chodzenia do parku , na plażę , nawet własne ogródki działkowe odradzają . Czy to ma sens? Może ma , nie większy jednak niż zabijanie okien i drzwi domów deskami w średniowieczu . No , bo skoro testów robi się w skali kraju ilości śladowe i bez sensu tłumaczy ludziom ,że zanim wystąpią objawy test niczego nie wykaże ( co nie jest prawdą , chyba ,że testy są wadliwe) , nie ma szczepionek i leków , bo choroba dopiero co się ujawniła , to co innego można robić . Izolacja to jakieś wyjście w tej sytuacji. Pytanie jak długo ludzie wytrzymają ... A że siadają obwody , to też fakt. Dziś rozmawiałam z przyjaciółką z Kujaw . Z racji przebytych chorób jest w grupie ryzyka , na dodatek opiekuje się mamą , która się połamała więc zabrali  ją do siebie na czas rekonwalescencji nie licząc innych rodzinnych zaszłości . Ciężko jej . I teraz się cieszę ,że do niej zadzwoniłam .  Ja na razie się trzymam , rodzinka też ale my już tacy charakterni jesteśmy , nie dajemy się przeciwnościom.  Teściowa dziś ma swoje 87 urodziny . Nawet do niej  nie idziemy . Życzenia złożyliśmy przez telefon. W jej stanie nie wskazany kontakt z kimkolwiek.  
Dziś wyprasowałam koszule małżonka , jutro wpadnę do matki , może po drodze coś na święta jej kupię do jedzenia , bo raczej nie zapowiada się na rodzinne świętowanie jak zwykle , w czwartek ? Dobre pytanie , bo pomysłów brak , ale może się zmobilizuję do czytania książek albo zacznę w końcu dziergać ten abażur . No mogę jeszcze biżuterię naprawiać , co jest żmudnym i absorbującym zajęciem w sam raz na zarazę . No bo , wiadomo ; na każdą zarazę jest rada jak mówi przysłowie.  
Lekki bełkot mi dziś wyszedł , ale sorry taki klimat , jakoś trzeba przetrwać .  Trzymajmy się ! 


poniedziałek, 30 marca 2020

30.03.2020 Ten wirus to najbardziej na mózg pada

przynajmniej niektórym . Najbardziej politykom , ale dzisiaj o polityce nie będzie . Dziś mam ważniejsze sprawy , bo własne.  Wystawiłam jednej miejscowej firmie fakturę . Dziś był termin płatności. No i zapłacili; tyle, że kasy nie mogę ruszyć , bo mi na konto vatoswkie przelali kwotę główną , a vat na konto do obrotu.  Tym sposobem mam uziemioną kasę, bo z tego konta to mogę tylko podatki albo zus zapłacić , względnie tez komuś przelać na split payment.Tyle, że z tego konta płace tylko podatki. I ni cholery nie wiem co mam z tym zrobić . Bank pracuje krócej z powodu zarazy więc już nic nie załatwiłam , a firma jak zwykle do 15.00 więc też nie załatwiłam , bo kasa na konto wpłynęła po 15.00. No szlag mnie trafia! Jeszcze teraz się gotuję ze złości jak pomyślę . Jutro muszę podzwonić i spróbować odkręcić. 
Tak poza tym normalka ; młodzież narzeka,że nie ma co robić . No cóż , nie jest to takie tempo jak zwykle. Trzeba się przyzwyczajać przynajmniej na jakiś czas- gorzej,że bliżej nie okreslony i to już fajne nie jest. 
Plan na najbliższe dni ?  A bo ja wiem ? Dziś czytam Newsweek , jutro prasuję, w środę jadę do matki , a dalej ?  Nie wiem , jakoś marnie z pomysłami u mnie. 

niedziela, 29 marca 2020

29.03.2020 Co można napisać ...


nic . ..  I nie dlatego ,że nic się nie dzieje , bo dziać się nie musi ( co bywa całkiem przyjemne i pożyteczne) tylko dlatego, że nic się nie dzieje , bo dziać się nie może.  Ogólna kwarantanna, aktywność ograniczona do minimum... Sytuacja jak nie z tego świata . Niemal jak z literatury albo filmów katastroficznych. Mężuś ogląda w necie filmiki o tym jak samodzielnie robić desinerskie meble,  ja  buszuję w cyberprzestrzeni i nawet na fora ciuchowe zaglądam ( na pewno ja to ja ?)  i tak tracimy czas na nie wiadomo co. Ile takich niedziel przed nami ?  Tego nikt nie jest w stanie przewidzieć . No cóż , zabiorę się chyba znów za robótki .Mogę dalej dziergać na szydełku kwadraciki z resztek - z braku innych pomysłów. Mam też co czytać , ale brak mi do tego nastroju.  Dziś zarobiłam chleb na krupczatce, własnie wyrasta . I właściwie poza obiadem to na dziś cała moja działalność... Obgadujemy z małżonkiem remont jego jaskini, już się prawie dał przekonać. Tylko chyba zabierzemy się za to po świętach. Jakie będą ? I co po nich ? I co po tej pandemii ?  Co będziemy robić - już nie jako całościowo , ale my jako my - indywidualnie ? Nie wiem ... Co bym chciała ? Noooo to akurat wiem ; pojechać znów na jakąś fajną wyprawę z wnusiami , wybrać się na koncert , giełdę kamieni i nad jezioro . Ale czy to możliwe w tym roku?  Nie wiem ...  Nie wiem, nie wiem, nie wiem ... Za dużo tych niewiadomych ...
W kalendarzu nietypowych świąt , dziś dzień  metalowca . Niby takiego od przemysłu ciężkiego, ale mnie się skojarzyło z jednym z  ulubionych gatunków muzyki. 


sobota, 28 marca 2020

28.03.2020 Dobrze to już było

Już nawet nie mam sił się oburzać na sytuację . Biedny ten nasz Kraj . To już nie jest państwo ( w sensie instytucji, nie narodu jako takiego) z tektury jak mówią niektórzy ani nawet kamieni kupa jak to mówiono jakiś czas temu ; to jest góra trocin . Wystarczy dmuchnąć i się wszystko rozwiewa . Obawiam się , że po tej pandemii , albo raczej po tym pandemonium długo będziemy się zbierać . Pakiet pomocowy dla firm wyszedł dziurawy niczym sito do parzenia ziółek , a na pierwszym miejscu chora wizja prezesa czyli wybory za wszelką cenę . Wczoraj wspomniałam mecenasa Giertycha - dziś powiem ; tak miał rację .  Zostawmy ten oszalały system . 
   Na przekór wszystkiemu cieszmy się wiosną , choć przez chwilę . Ja dziś tak właśnie zrobiłam . Umyłam okna w sypialni i udekorowałam wiosennie mieszkanie . Mężuś pomył kafelki w łazienkach i przerzedził zabawki dzieci . Część została, część spakował do kartonu i pójdą do piwnicy , a co popsute poszło do worka na śmieci. Gromadka pluszaków zaliczyła kąpiel w pralce , teraz wszystkie się suszą na parapetach . Jutro zrobię jakieś czary z żywiołami . Pora jakąś dobrą energię przywołać . 
Zajrzałam tez do matki, oddałam jej koc i chwilę pogadałam . Nie potrzebowała dziś żadnych zakupów , rano wyszła sobie kupić chleb , do sklepiku po drugiej stronie ulicy i siedzi grzecznie w domu, chyba dotarło ,że tak trzeba . Nawet sobie środek dezynfekcyjny do rąk wyszykowała . Szczęka mi opadła ; ni mniej ni więcej tylko denaturat ! Stwierdziła, że kupiła sobie kiedyś , jak ją kolano bolało - do nacierania  i nie wykorzystała  , to jej się teraz przydaje do przecierania rąk.  Też pomysły ! Ale za nic nie dała sobie powiedzieć , że to marny pomysł. Siedzi w domu to przewraca zapomniane szuflady , no i wyszperała ; świadectwo maturalne mojego ojca i jego zdjęcie z matury. Prawdziwe artefakty . Zgarnęłam jej , bo znając jej możliwości mogła to wyrzucić do śmieci. 
Jak planowałam , uszyłam wnusi  kolejnego smoka ( przy okazji go pokażę ) , ze zdjęcia, które mi przysłała. Moim zdaniem wyszła foka skrzyżowana z potworem z Loch Ness., ale wnusia twierdzi, że to smok i już nie może się doczekać kiedy mnie uściska . Na razie niestety musimy poprzestać na smsach. 
Trzymajmy się!

piątek, 27 marca 2020

27.03.2020 No to dalej sobie myślę


Bardzo nie politycznie sobie myślę więc wpis będzie dłuższy . Myślę ...
Choć mi to po drodze nie jest , bo się tylko wkurzam sama na siebie i własne myśli. A myśle , bo wczoraj skacząc  ( to tak w ramach treningu domowego; mężuś skoki po kanałach tv trenuje ) sobie po portalach z wiadomościami wpadły mi kolejne informacje. O naszym sejmie na przykład. Taka mianowicie - i widzieliśmy to na żywo w tv-  że sejm żeby zmienić regulamin w celu stworzenia możliwości głosowania zdalnego, musiał się zebrać w budynku sejmu. Rozparcelowało się to towarzystwo po różnych salach , obstawiło płynami, maskami i rękawicami i obradowało. Wymusiła tę sytuację część opozycji; KO i Konfederacja czyli narodowcy , bo tak wynika bezpośrednio z Konstytucji. Psy na nich wszyscy w około powiesili , nie wyłączając PSL-u i Lewicy . Ja jednak uważam , że mieli rację i co by o narodowcach nie powiedzieć , a uważam ,że powinni ich zdelegalizować, tym razem muszę w ich stronę ukłon posłać. Zachowali się odważnie i jak należy. KO też. A cała reszta wyszła na tchórzy i trzęsidupy.  Zaczynałam mieć lepsze zdanie o PSL-u ale okazali się jak zwykle ; przepraszam za wyrażenie partią dziwkarską . Pójdą zawsze pod koniunkturę , a teraz jeszcze i stchórzyli. Po Lewicy , sądząc z wcześniejszych zachowań też można się było więcej spodziewać , ale niestety. Też własne dupsko wyszło przed szereg. Po pisie to wiadomo od dawna ,że tchórzliwa i zakłamana zgraja więc nie ma co stawiać im wysokich wymagań etycznych. I właśnie o to etyczne zachowanie mi chodzi . Przy okazji takich ekstremalnych sytuacji wychodzi kto ma kręgosłup moralny a kto go nie ma . Kto potrafi się zachować przyzwoicie, kto nie . Gdyby to chodziło ,o prostego obywatela , to nie ma sprawy ; ma prawo się bać i się chronić w każdy możliwy sposób , ale tu mamy do czynienia z reprezentantami całego Narodu. Porównując do wojska , najwyższym dowództwem . Oni , nie mają prawa uciekać i się chować . Powinni być na pierwszej linii, nawet jeśli się boją . A tymczasem pokazali , że mają w dupsku los obywateli i prawo a liczy się tylko własne bezpieczeństwo i własny strach . Okazali się tchórzami , za co słusznie pojechali po nich KO razem z Konfederacją . Lekarze, pielęgniarki , nawet ekspedientki w sklepach i miliony innych obywateli pracują , i się narażają na bezpośredni kontakt z potencjalnymi zakażonymi a w przypadku personelu medycznego idą do chorych prawie bez zabezpieczeń , a wybrańcy narodu – pożal się Boże  niestety- nie mogą . A już całkiem żałosne jest to, że dorabiają do tego jakąś filozofię o bezpieczeństwie i trosce o obywateli. I jak się ta ich troska ma do forsowanej z uporem maniaka daty wyborów. Sejm i Senat może być źródłem epidemii a lokale wyborcze , gdzie będą miliony ludzi w jednym dniu to nie ? No ,chyba ,że mecenas Giertych miał rację. Przytaczać nie będę , kto chce niech szuka. Patrzyłam  na te spanikowane facjaty i szczerze mówiąc śmiech mnie ogarniał , śmiech i politowanie . I nie przytoczę co powiedziałam o nich do małżonka , a wierzcie mi nie przebierałam w słowach .
Albo inna wiadomość : tu cytat: „Prosimy, abyście nie odkładali na potem przekazywania pomocy materialnej na funkcjonowanie i istnienie jakże ważnych dla Polski i Polaków, w Ojczyźnie i poza jej granicami, Radia Maryja i Telewizji Trwam. (...) Przed pandemią koronawirusa ofiary składane na te media, przy bardzo oszczędnym gospodarowaniu starczały skromnie od pierwszego do pierwszego. Teraz gdy firmy i zakłady pracy spowalniają działalność, a więc i zarobki mogą być mniejsze, boimy się o nasze istnienie. (...) Szanowni Państwo, Kochana Rodzino Radia Maryja, mimo trudności, z jakimi się borykamy, jeszcze bardziej prosimy o pomoc. Pamiętajcie o niej zwłaszcza teraz, w tej trudnej sytuacji. Pamiętajcie teraz i każdego miesiąca. Bez tej pomocy grozi nam zamknięcie”  .  Czytaj między wierszami : płaćcie póki żyjecie ,bo za chwilę wirus was dopadnie i pójdziecie do piachu a mnie dochody spadną . Zgadnijcie kto jest autorem ? ??  Tak, tak : ojciec Inwestor , ten od samochodów od bezdomnego co zmarł.
Albo taka : biskup Archidiecezji Łódzkiej wykazał się wspaniałomyślnością i zakupił dla szpitala 2 respiratory ( słownie dwa ), po czym wygłosił do wiernych apel żeby wsparli ten zakup datkami (sic!) czyli przekładając na prosty język : ok, wyłożyłem na te 2 sprzęty , a wy teraz mi oddajcie wrzucając na tacę . Nawet nie umiem tego odpowiednio skomentować …  I tak sobie myślę ; WOŚP – 20 milionów, córka Kulczyka 20 milionów, Robert Lewandowski milion euro, restauratorzy bezpłatne posiłki dla lekarzy i personelu medycznego, drukarnie 3D- osłony na twarz , szwalnie : produkcja maseczek , wszystko bezinteresownie … Jak przy tym wypadają diecezje i Caritas , o ojcu Inwestorze nie wspominając … Jeszcze jedna twarz duchowych przewodników; pazerna, nieczuła i skąpa .
Co tu dużo myśleć … przyszedł czas próby i jak na razie sprawdzają się lepiej ci maluczcy, ci co powinni się sprawdzić - zawodzą i pokazują swoją małość . Zmieni się ten świat i to bardzo .  

P.S. Żeby było uczciwie ; kiedy pisałam ten kawałek , jeszcze tej informacji nie było; podobno wyszło zarządzenie , że Caritas ma się włączyć w akcję pomocy szpitalom. Się okaże co z tego wynikło.   


czwartek, 26 marca 2020

26.03.2020 Tak sobie myślę...


bo ja ciągle o czymś myślę i to jest momentami straszne. Łatwiej by mi się żyło gdybym nie myślała a mój światopogląd i zainteresowania sprowadzały się do rzeczy najprostszych : jedzenie , spanie , posprzątane mieszkanie i plotki. Ale nie , dano mi rozum i wolną wolę i zakodowano ich używanie . No to mam; wciąż mi się jakieś myśli tłuką po mózgu.  I teraz mimo tej nieciekawej sytuacji, która nie wiadomo kiedy i jaki będzie miała finał-  wciąż mi siedzi w głowie pytanie jaki będzie krajobraz po...  Bo ,że światu nagle wrzucono hamulec to wiemy , ale przecież się nie skończył , a sprawy tylko stanęły w miejscu , ograniczone do najpotrzebniejszych . Owszem pracujemy - przynajmniej większość , robimy niezbędne zakupy, załatwiamy codzienne sprawy na ile to możliwe, ale są też sprawy większe, które na razie zeszły na plan dalszy ale wciąż istnieją . I co będzie po , jak ludzie zareagują na powrót do zwykłego , codziennego  życia i jak się w nim odnajdą . 
Kiedyś , dawno temu , widziałam jakiś film , nie pamiętam co to było i dokładnie o czym . Zaczynał się w czasie jakiejś średniowiecznej zarazy i przypominają mi się początkowe sceny ; jakiś człowiek biega chaotycznie po zagajniku szukając jakiegoś cudownego ziela , które leczy, inni bez opamiętania się objadają , jeszcze inni oddają uciechom ciała , gdzieś w tle przemieszcza się procesja biczowników , okładających się pejczami po zakrwawionych  plecach w asyście mnicha dzierżącego krzyż . A wszystko w przekonaniu , że to ostatnie dni i zaraza zmiecie ten świat więc tzreba z niego wyciągnąć ile się da , lub żałować za grzechy. Co było dalej nie pamiętam , widać film nie był na tyle ważny żeby go zapamiętać . Uderzyło mnie coś innego . Irracjonalne zachowania i pewna analogia do dzisiejszego życia . Jedni się nie przejmują , inni modlą jeszcze inni snują spiskowe teorie w internecie albo wykupują leki , choć wydawałoby się , że w XXI w. gdzie mamy nieograniczony dostęp do wiedzy powinien decydować rozum i zdrowy rozsądek. Każda zaraza zmieniała świat , bardzo radykalnie czasami; jak np. w wieku XIV. Zmieni i ta , nie ma się co czarować. Kwestia jak.  Czy padną dotychczasowe ustroje państwowe, państwa się zamkną , a globalna gospodarka się rozpadnie , czy odwrotnie ? Co z zagrażającą nam katastrofą klimatyczną i ekologiczną , uda nam się odwrócić , czy temat zostanie zapomniany a natura pokaże nam swoją siłę ? Jak zareagują ludzie ; wrócą do rozbuchanego konsumpcjonizmu czy też nagle się przebudzą i stwierdzą , że wcale nie mają za mało , że można żyć bez wielu rzeczy , nie otaczać się przedmiotami , produkować mniej śmieci - co za tym idzie. Czy wpłynie to na mentalność ludzi i jak , przebuduje ją na lesze czy na gorsze . Ludzie staną się lepsi , odzyskają pion , zaczną znów szanować wartości , czy przeciwnie ; w każdym napotkanym na swojej drodze zobaczą wroga ?  Na pewno nie będzie to świat jaki znamy . Jaki ? Może lepiej nie wiedzieć ... 
 A tak poza tym , to wciąż to samo ; mnóstwo pracy i siedzenie w domu . Sytuacja nie jest za ciekawa.  W mieście spokój , wciąż pusto. Wielu stosuje się do zaleceń , ale są i tacy , którzy je łamią . Widziałam dziś takich mijając park , kiedy jechałam do klienta ; nieodpowiedzialni ojcowie z dziećmi na skeydparku . Jakieś 7-8 osób  w grupie. Ale my jako społeczeństwo tak mamy , wszelkie ramy , zakazy , nakazy są po to żeby je łamać . Zastanawiam się jak będą wyglądały święta . Tym razem chyba każdy u siebie . Muszę naradę z dziewczynami zrobić i zdecydujemy, bo tak myślę , że na Wielkanoc będzie u nas apogeum.  
I wiecie co , właśnie przyszło mi do głowy , że moje babcia i prababcia(świeć Panie nad ich  duszami ) przeżyły słynną " hiszpankę ". Można ? Można . Trzymajmy się ! 


środa, 25 marca 2020

25.03.2020 Już mi lepiej

Mężuś zapodał sobie dwie polopiryny ( stary sprawdzony sposób ) , dobrze się wyspał i dziś zdrów jak ryba. I to jest plus.Roboty nadal mamy mnóstwo , wciąż jeszcze priorytetem jest zdalna praca , kończymy też zaczęte zlecenia u klientów. ale nie jest to proste , bo nie można wejść do niektórych pomieszczeń bez ograniczeń jak dotąd . Jak będzie dalej ? Nie wiem ...  Moje przyjaciólki w Wielkopolsce , na Podlasiu i Kaszubach całe i zdrowe , a i z gór dobre wiadomości.  To już coś . 
    Poza tym , stosujemy się do  zarządzeń : siedzimy w domu.  Odwiedziłam dziś matkę . Ma , co trzeba , grzecznie siedzi w domu , ale chatę znów zapuściła. Dziś porządków nie robiłam . Zabrałam jej tylko koc do prania . Znów na mnie nakrzyczała , że jej zniszczę . Ujechać nie sposób. 
   Zielono się robi , na krzaczkach pąki , kwitną wiosenne kwiaty. Świat mimo wszystko idzie swoją drogą .  Wczoraj miałam naprawdę kiepski dzień , dziś już mi lepiej . Bez wątpienia nasze blogowe hasło "trzymajmy się" i ciepłe z puchatym mają w tym swój niezaprzeczalny udział.  Na komunikaty zareagowałam wczoraj absurdalnie; " jedziemy do mrówki po farbę , póki jeszcze sklepy budowlane czynne , zrobimy remont w twoim pokoju, coś trzeba robić na tej kwarantannie " - powiedziałam do małżonka . Kolega od kas fiskalnych , który akurat był przy tej rozmowie ze śmiechu omal nie spadł z krzesła a małżonek zaniemówił z wrażenia . Ze mną jest coś nie tak - z powołaniem się minęłam najwyraźniej , skoro nawet w takiej sytuacji myślę o remontach.  Plan na dziś wykonany. Co na jutro ? Nie wiem , chyba w końcu uszyję dla wnusi tego smoka , o którego mnie prosiła ; zakładam ,że dam radę przez dwa dni. Na sobotę planuję dokończenie wiosennych porządków . A potem ? Ano nie wiem . I nie wiem . I to " nie wiem" najbardziej mnie doprowadza do szewskiej pasji. Mam zresztą co robić , może zacznę odnawiać szafki biblioteczne , albo zrobię nowy abażur do lampki nocnej ze  sypialni, bo dzieciaki go nadwyrężyły ? No chyba ,że małżonek potraktuje moją propozycję poważnie i faktycznie ten remont w jego jaskini zrobimy . Trzymajmy się !  

wtorek, 24 marca 2020

24.03.2020 Siła złego na jednego ...

Po raz pierwszy odkąd zaczęła się ta jazda bez trzymanki siadły mi obwody. Był moment, że się na granicy histerii znalazłam. Już mi mija , ale dobrze nie jest i nie będzie ani nawet nie wiadomo jak i co będzie.  Już od rana nie szło jak należy . Dwa kolejne bankomaty , które nawiedziłam w celu zaopatrzenia się w gotówkę , bo kurierzy nadal tylko gotówkę przyjmują , choć wszyscy piszą ,że można kartą albo telefonem płacić- miały ograniczenia do 500 zł jednorazowo . Nawkurzałam się , bo strata czasu ale nic poza tym .Ostatecznie podjechałam do bankomatu w naszym banku i wypłaciłam ile trzeba. Nadal latamy jak pokręceni więc jak usiadłam do komputera i telefonu to oderwać się od tych sprzętów nie mogłam. I tak sobie czas leciał. Młode pojechały do klientów , małżonek też i się zaczęło. Najpierw  zadzwonił starszy synalek , z informacją , że firma z którą od lat współpracujemy i nigdy nawet o pół dnia nie zawalili płatności tym razem opóźni płatność o 2 tygodnie minimum . Siedziba w Belgii po przestojach ma kłopoty , nasz oddział jeszcze jakoś ciągnął ale też na pół gwizdka i stąd ta zadyszka. Już mi piórka opadły po raz pierwszy .Przyjechał kolega z zaprzyjaźnionej firmy , który zakłada kasy fiskalne i co słyszymy ? w tym miesięcy zainstalował jedną sztukę - normalnie 20-30 .Średnia perspektywa... Kilkanaście dni temu jedno z naszych aut w leasingu wylądowało w serwisie na gwarancji - coś z silnikiem . Sprawa się dość długo ciągnęła , dystrybutor się stawiał , że nie uzna gwarancji , ale jakoś się w końcu dogadaliśmy . Serwis ze swojej strony dobrze nas potraktował , dali auto zastępcze i stanęli po naszej stronie . Koniec - końców jakoś się dogadaliśmy i wczoraj serwis zadzwonił, że auto jest do  odbioru . Zgodnie z tym co ustaliliśmy mieliśmy ponieść nie wielką część kosztów. Resztę brali na siebie serwis i dystrybutor. No i młody pojechał . I co , a g...o i to wielkie ; silnik wali jak walił przed reklamacją . Skończyło się awanturą na dwie firmy  ;  auto zostało , a młody dostał znów auto zastępcze bezterminowo . Naprawa ... może za miesiąc , a może nie wiadomo kiedy ; jak zaraza minie. Bo teraz serwis nie pracuje . Po dwóch pracowników co dziennie . A my płacimy raty za coś czego nie mamy .  W tak zwanym międzyczasie już poszły komunikaty o nowych ograniczeniach , jeszcze bez konkretów ale w tym momencie pod znakiem zapytania stanęła cała nasza działalność . No , bo pracę świadczymy ale u klientów , a w tej sytuacji niewykonalne . A rachunki i zobowiązania czekają . Ludziom trzeba zapłacić , utrzymać firmę , zapłacić dostawcom . Kolejne zlecenia stanęły pod znakiem zapytania .  Niby odłożone w czasie , ale co pomiędzy ? No to jak mi jeszcze ta afera z autem wyszła to już nie wiele mi brakowało do jakiegoś wybuchu. A kolejną poprawkę miałam jak małżonek do domu przyjechał . Umówił się z dentystą , bo mu plomba wypadła i stwierdził, że woli zrobić zanim na dłużej gabinety zamkną . Okazało się , że się kiepsko czuje i ma temperaturę . Nie jakąś wysoką ale 37,1. Łapy mi opadły . Ale co mam robić , nie mogę pokazać , że ma dość , zwłaszcza, że małżonek się zdenerwował. I nic dziwnego w tej chorej sytuacji. Najgorsza z tego wszystkiego jest niewiadoma , niepewność , brak kontroli nad dniem codziennym i perspektywa braku zarobków ...  A na razie gonimy świat ; 901 zdiagnozowanych przypadków, 10 śmiertelnych . Tylko dziś 152 nowe zachorowania . Tylko ja w to nie wierzę , z pewnością jest tego dużo , dużo więcej , tylko brak badań przesiewowych . A jeden nasz znajomy doktor twierdzi, że to potrwa i zanim wygasną wszystkie ogniska , będzie sierpień. 
  Sorry , taki klimat , musiałam to z siebie wyrzucić inaczej by mnie rozniosło. 

Ale żeby za ponuro nie było to proszę włączyć głośniki , nie pożałujecie , ja się popłakałam 

poniedziałek, 23 marca 2020

23.03.2020 Można kota dostać

Jeśli o nas chodzi to mamy tu swoją wojnę z koronawirusem . Cyber- wojnę . Przestawiania na pracę cyfrową końca nie ma . Każdy z nas ma co robić . Wydawałoby się , że branża nie ma nic wspólnego z epidemią . A jednak ma jak się okazało. Inwestycje jednak stoją . Kilka zleceń , które miały być wykonane w marcu i w kwietniu wstrzymano do... a kto to może wiedzieć . 
Tak myślę ,że ludzie się przyzwyczajają po woli - coś jak za stanu wojennego. Kilka pierwszych dni szok, a potem walka o byt pochłonęła wszystko i ludzie zaczęli żyć swoim życiem. Teraz pewnie będzie tak samo.  Tylko ta pustka na ulicach ,jakaś taka nierzeczywista. 
    I co tu robić w domu ? Kiedy praca szła na pełnych obrotach , po powrocie specjalnie się nic już nie chciało. , a teraz wysyłek nie jest aż tak wielki , zadania mniej wymagające , to i mniejsze zmęczenie . Coś by się chciało ...  Na dziś zajęłam się przepierką . Zabrałam w sobotę swetry mamy do prania . Czymś zaplamiła , obiecałam jej to usunąć . prawie mi się udało ; została malutka plamka,  taka na pół centymetra. Poprawie i będzie dobrze.  Mężuś znów u klienta , no to sobie poprzymierzałam resztę ciuchów wiosenno-letnich. Nie jest źle , jeszcze się mieszczę w zdecydowaną większość . Na pewno sobie jeszcze coś dokupię na lato , bo to zawsze na duchu podnosi , zwłaszcza jak nie można normalnie funkcjonować  .  Może coś uszyję ? Mam parę materiałów do wykorzystania ... 
Póki co muzykujemy sobie z małżonkiem . To zawsze pomaga . Przy okazji znów fajne odkrycie muzyczne zrobiłam ; zespół Faun i Helium -Vola. Nie jest to coś co każdemu będzie odpowiadać , ale
ja lubię klimaty fantazy i muzykę dawną , a to takie własnie gatunki. 

niedziela, 22 marca 2020

22.03.2020 Niedziela jak niedziele

W sumie to nie różni się niczym od innych . Posiedziałam sobie w wannie od rana , nałożyłam maseczkę , naolejkowałam włosy , pooglądałam od rana ulubione programy na kanałach historycznych i dokończyłam wielkanocne owieczki ( zabawne są ) . Wszystko to bez pośpiechu. Bez pośpiechu przygotowałam też obiad . Mężuś odespał tydzień pracy i czytał zaległe wiadomości i meile . Po drodze , bez pospiechu popijaliśmy sobie kawy , pogadaliśmy . Gadanie nam wychodziło zawsze . Przez blisko 39 lat małżeństwa tematów do gadania nigdy nam nie brakowało . A teraz jest na to czas. Po obiedzie nawet sobie drzemkę ucięłam i to taką solidną dwugodzinną . Dawno mi się nie zdarzyło ,żeby tyle spać w dzień.
Zastanawiam się jak będzie przebiegać następny tydzień , bo już wszystkie większe zakłady u nas zamknęły bramy i albo ludzi na urlopy wypchnęłi , albo postojowe płacą . A my ?  Ano nie wiem . Na razie nas koronowany wirus nie dotknął . Nasz teren wciąż od wirusa wolny i oby tak zostało. 
Jak będzie wyglądała Wielkanoc?  Dobre pytanie... Najgorsze w tym wszystkim jest to zawieszenie w próżni. Nie wiadomo jak sytuacja się rozwinie i co będzie wieczorem , następnego dnia , za tydzień...  Nie boję się , ale bezradność i brak kontroli nad codziennością źle na mnie wpływa.  próbuję to odreagować przy robótkowaniu , pracy w domu i biurze , muzyce , skutek jednak marny . 
Co dalej ??? 
Na najbliższy tydzień mam plany domowo - porządkowe; przerzedzić zabawki dzieci , wysprzątać łazienki i  sypialnię - tylko to mi zostało z wiosennych porządków. Może przemaluję szafę w holu . Szafa do wymiany za jakiś rok , ale czemu nie? Coś trzeba w tym domu robić.  Przez tę epidemię szafka na buty doczekała się naprawy , wypadła z prowadnic i przez to blokowała się przy próbie otwarcia . Mężuś naprawił kilka dni temu.  Może "jaskinie dziadka" w końcu wyremontujemy jak tak dalej pójdzie. 

sobota, 21 marca 2020

21.03.2020 Z nutką wiosennego optymizmu

dzisiaj. Nie , na lepsze nic się nie zmieniło w sytuacji epidemii , wręcz przeciwnie ; liczby rosną i u nas i na świecie.  W te nasze dane jakoś nie wierzę ; raz ,że w ogóle nie mam zaufania do tej naszej rządzącej ekipy, a dwa to wirus wszędzie się szerzy w postępie geometrycznym , a nas co , szerokim łukiem omija ? A niby dlaczego ? Coś tu jest nie tak. Jak na razie nic dobrego nas nie czeka .
Ale zostawmy dziś wirusa . 
Pierwszy dzień wiosny powitał nas temperaturą zerową i potwornym wiatrem. Wsiadając do auta musiałam trzymać kapelusik ,żeby mi z głowy nie zerwało. Rano pojechałam na zieleniak. Wmawiałam sobie, że jadę po owoce i warzywa, ale faktycznie marzyłam o baziach. Uwielbiam je . Bez nich wiosna i Wielkanoc się nie liczą . No i mam . Przywiozłam dwa spore bukiety , jeden duży drugi mały .  Od razu przyjemniej w domu.  Miałam w planach zasiać rzeżuchę , ale nie zdążyłam , a teraz już mi się nic nie chce. Zrobiłam jeszcze  parę niezbędnych zakupów w tym dwie doniczki z ziółkami i maskotki z cukierkami dla dzieciaków na zająca . Sklepy pozamykane oprócz spożywczych , aptek i drogerii więc nawet nie ma jak kupić im drobiazgów . A po powrocie zabrałam się za świąteczne porządki. Dla poprawy nastroju i żeby lepiej szła robota włączyłam sobie  ulubionych metalowców , czyli zespół Nightwisch . Studyjne płyty z początków zespołu z potężnym mezosopranem Tarii i Jukką przy perkusji. Kawał świetnej , energetycznej muzy . Myślałam zacząć porządki od sypialni , ale  padło na kuchnię . Umyłam okna , szafki , blaty , szufladę z koszami na śmieci, podłogę  i wysprzątałam na półeczkach z dekoracjami . stylowe puszki z herbatą zastąpiły dwie wesołe fajansowe kurki , a na parapecie stanął pojemnik na doniczki z ziołami. W tak zwanym międzyczasie zdążyłam jeszcze zrobić cotygodniową przepierkę i obiad. Mężuś w tym czasie pojechał do pracy , bo kolejnego klienta trzeba było do zdalnej pracy przystosować. W sumie to zostało mi kilka drobniejszych rzeczy do zrobienia w kuchni ; poukładanie w spiżarce i lodówce , dokończę w tygodniu. No i byłoby pięknie , ale mężuś namówił mnie ,żebym zajrzała do matki , bo pewnie coś naściemniała i sobie nic nie kupiła - zna małżonek  swoją teściówkę . Rozmawiałam z nią wczoraj , twierdziła, że jedzenia ma dosyć i mam nie przyjeżdżać, bo nic nie potrzebuje i w ogóle to sobie sprząta i nigdzie nie będzie wychodzić, bo przecież nie wolno  . Założyłam ,że mówi prawdę , ale dziś pojechałam. No i cóż , rację miał mój małżonek , chociaż nie całkiem . Jedzenia by jej wystarczyło na jakieś 2-3 dni , ale kuchnia tonęła w śmieciach . Wszędzie jakieś stosy opakowań po jogurtach , kawie , margarynie i Bóg wie czym jeszcze , puste słoiki , torebki foliowe i oczywiście nie pomyte naczynia i zalana kuchenka . No i wyszło, że mam powtórkę z rozrywki . Wysprzątałam to wszystko, wyniosłam dwa worki śmieci , pomyłam naczynia , kuchenkę i zlew , na koniec jeszcze ogarnęłam łazienkę . Na wszelki wypadek pojechałam jeszcze dokupić jej coś do chleba i wodę , bo oczywiście o tym już nie pamiętała. Nakrzyczała na mnie , że jej wszystko wyrzucam , że to się jej przyda i gdzie ja to wynoszę , bo przecież nie wolno i co sobie sąsiedzi pomyślą .  Nie wiem co sobie wkręciła z tymi śmieciami , że nie wolno ich wynosić, nijak pojąć tego nie mogę , bo to nie pierwszy raz . No i teraz już mi się nie chce dupska z kanapy ruszać po tym porządkowym maratonie . 
Tak poza tym to robię dekoracje wielkanocne .  Pokażę w swoim czasie. 

piątek, 20 marca 2020

20.03.2020 No i stało sie

Wczoraj VW , dziś kolejni.  Izolują się kolejne zakłady , w tym nasz największy klient . My na razie mamy jeszcze co robić , bo wszyscy na pracę zdalną przechodzą więc trzeba pouruchamiać aplikacje, przekierowania telefonów , pozakładać zabezpieczenia itd.  Kończymy też zlecenia w prywatnych firmach . Do tych większych już dostęp utrudniony . Nie wiadomo jak długo będzie ten przestój i kiedy wrócimy do normalnej pracy. Rozmawiałam dziś na spokojnie z kolegą z hurtowni, tym  o którym wczoraj pisałam . Klął niemożliwie na całą sytuację i podobnie jak ja uważa, że to się prędko nie skończy , a gospodarka nie ruszy prędzej niż za dwa lata . W ogóle odnotowali ogromny spadek obrotów; firmy nie zamawiają towaru , bo stoją inwestycje , a nikt sobie na magazyn nie będzie brał towaru jak go nie wykorzysta. I robi się takie kółko zamknięte. Czyli nie tylko branże transportowe i związane z turystyką i evetami, gastronomia czy fryzjerzy. Ta sytuacja uderza też w cały sektor usług i dostawców , do sektora usług.  Widzę co się dzieje i powiem szczerze pierwszy raz od dłuższego czasu zaczęłam się  naprawdę denerwować. 
Dziś nasza ekipa rządząca ogłosiła stan epidemii , co w praktyce oznacza, że dzieci do szkoły wrócą po Wielkanocy , a dla dorosłych jeszcze większe ograniczenia . O pakiecie pomocowym dla przedsiębiorców już jakoś mniej się mówi. Może o to chodziło ? Najważniejsze jednak ,że wybory 10 maja , zdrowie i życie obywateli - a kogo to obchodzi .  Zdołowało mnie to . 
    Jak tak zjedziemy się wszyscy razem , a to się nieco częściej zdarza , to dla odreagowania wyśmiewamy się z sytuacji. Dziś była mowa o wakacjach . Stanęło na tym ,że starszy z rodziną bierze motorówkę i ucieka gdzieś na środek jeziora , młodszy do domku nad jeziorem , pracownik własnie kupił łódkę więc na ryby , a my jedziemy na RODOS ( rodzinny ogródek działkowy ogrodzony siatką ) . I kto wie , czy tak właśnie nie będzie to wyglądać.  Nie jest dobrze ; nie jest i już. 
Ale przecież już za 6 minut pierwszy dzień wiosny,  pora ją powitać . No to witam , zmianą wystroju na bardziej optymistyczny . I trzymajmy się ! 

czwartek, 19 marca 2020

19.03.2020 Z pierwszej ręki

w kwestii tego o czym pisałam wczoraj czyli rządowej pomocy; dzwoni dziś mój dobry znajomy z zaprzyjaźnionej hurtowni . Znamy się od lat 20 z dużym hakiem , współpracowaliśmy z jego ojcem a teraz z nim . I co słyszę ; prośbę o jakąkolwiek wpłatę za faktury , bo z powodu sytuacji w kraju bank im grozi wypowiedzeniem kredytu i faktoringu . Oczywiście poratowałam , zapłaciłam wszystkie faktury , choć miałam jeszcze w terminach. Przecież nie zostawię ich w potrzebie . Jak my mieliśmy kłopoty to też nam szli na rękę i prolongowali terminy. A rząd szumnie zapowiada pomoc i ułatwienia w pożyczkach. Bzdura do n-tej potęgi . Druga rozmowa ; zamówiłam sprzęt dla naszego klienta . Dzwoni nasza opiekunka handlowa z pytaniem czy realizować , bo ze względu na lecącą na łeb złotówkę nie mogą utrzymać stałych cen i dlatego cofnęli dodatkowe rabaty dla partnerów . Normalnie mamy 46 + dodatkowe 12 za ilości i długoletnią współpracę . 12 poszło w chatke z piernika. Ale i tak został nam główny rabat więc się wcale nie obraziłam , kazałam realizować . I tak od słowa do słowa zgadałyśmy się o  pomocy . Oni mają więcej pracowników niż my powyżej 10-ciu i okazuje się , że ich ta obiecana pomoc nie dotyczy ! Są dystrybutorem , na razie mają zapasy magazynowe , ale jak się skończą ? A co jeśli takie firmy jak nasza przestaną zamawiać , bo nie będzie zleceń ? A tak myślę , że to kwestia dni , może 1-2 tygodni. Kolejna bzdura . Syn wrócił od klienta . Zwykle mają potężny ruch i wykonują ogromną ilość detali ; dziś mieli roboty na dwie godziny . Firma zatrudnia około 80  ludzi . Szacują , że bez zleceń wytrzymają 2 miesiące . Ich też ta rzekoma pomoc nie obejmuje.  Jedna wielka ściema . 
Wiem zanudzam sprawami gospodarczymi , ale niestety , to mój świat i przynajmniej jeszcze przez jakiś czas muszę się w nim odnajdywać .
Co jeszcze ?  Dziennik czasów zarazy mi się robi . Od kilkunastu dni wciąż tylko o koronawirusie i epidemii . Przyszło nam się zderzyć z czymś czego nikt nie przewidział, ani nie znał i nikt nie był na taką sytuację gotowy . Jest jednak z tego jeden pożytek ; planeta bez wątpienia odetchnie ; mniej spalin , mniej śmieci , mniej smogu . Wszystkie sprawy zeszły na plan dalszy .   
Żeby jednak zbyt ponuro nie było , iście wiosenny obrazek ;  rano, kiedy dojeżdżałam do biura minął mnie rowerzysta : potężnej postury facet z brodą , w panterce , z plecakiem na plecach . I nic by w tym ciekawego nie było , ale jechał na damskim rowerze w kolorze różowym , z biało-różowymi oponami i koszyczkiem na kierownicy udekorowanym wyściółką w słodkie kwiatki. Nie mogłam się nie uśmiechnąć . 
A w moim przybiurowym ogródku coraz więcej niebieskich kwiatków. 

środa, 18 marca 2020

18.03.2020 Wkurzyłam się

ale o tym za chwilę . Najpierw tak zwyczajnie ; spokój w firmie. Kolejne się izolują . Izolują , bo nie zamykają . Nie wpuszczają osób z zewnątrz , ograniczają godziny pracy , co mogą to przenoszą na pracę zdalną . Dziś o północy  VW zawiesza produkcję- czarny scenariusz się spełnia ... Za chwilę będą kolejni. 
Po południu zgodnie z planem byłam u matki. Oddałam jej nakrycia , dość podejrzliwie je oglądała , czy przypadkiem nie zniszczyłam , ale w końcu uznała, że są całe . Przez pół godziny walczyłam z jej telefonem . Ma zawaloną skrytkę z sms-ami ; jakies prezentacje , wróżby , próby kontaktu i kilka , które dały mi do myślenia ; wygląda na to, że ktoś jej podkradł dane i wziął jakieś pożyczki . Bo o ile wiem to dowodu  nie zmieniała , a dostała jakiś sms z banku millenium ,o zmianie danych .A nie ma z tym bankiem nic wspólnego, konto , na które dostaje emeryturę ma w innym banku.  Jak się to szaleństwo skończy, to muszę ją zabrać do banku i sprawdzić o co w tym chodzi. Jedzenie , które jej kupiłam ostatnio na dobre dwa tygodnie i to co podrzuciła jej młodzież , zjadła prawie całe, zostały resztki. Chyba mam następny problem , ten , który był z moją babcią a jej matką . Jak tylko miała w zasięgu wzroku coś do zjedzenia , to to zjadała, pochorowała się ale zjadała i tu chyba będzie tak samo.  Muszę poobserwować . 
Za oknami wiosna ; wystarczyły dwa dni ciepełka i zakwitły forsycje i glubki ( mirabelki znaczy) , a na trawnikach krokusy. Na ulicach jednak pustki. 
A teraz o tym dlaczego się zagotowałam ze zlości. Bezsilnej złości muszę dodać. Nasza ekipa rządząca wymyśliła pakiet pomocowy . Niby, że dla pracowników i przedsiębiorców, żeby złagodzić skutki utrudnień związanych z epidemią i utratą zysków.  No i powiem tak; z takim pakietem to się mogą we własną dupę ugryźć . Bo co to za wsparcie , które odkładają w czasie , co z tego , że na 2-3 miesiące odroczą płatność do zus , jak po tym czasie będzie trzeba płacić podwójnie , nawet jeśli na raty rozłożą. Nim gospodarka się pozbiera i zacznie znów przynosić zyski miną minimum 2 lata . To nie żadne prognozy czy proroctwa czy tez mój wymysł; ja to po prostu wiem z doświadczeń z kryzysami, które już przerobiliśmy w swojej blisko 32- letniej działalności na swoim. Ale to jest mały pikuś. Najbardziej mnie ruszyło , jak usłyszałam , że będą mini- pożyczki, które ewentualnie będą umarzane jeśli pracodawca przez pół roku nie zwolni pracowników . Oni mają ludzi , przedsiębiorców szczególnie ,za idiotów i to ciężkich . To łatwo wyliczyć; minimalna pensja 2600 brutto , podatek dochodowy od pracownika to około 123 zł , składka zus , którą musi dopłacić pracodawca to 374 z drobnym groszem ; już mamy ponad 3 tysiące czyli , jak ktoś ma 1 pracownika na pensji minimalnej to wystarczy mu na jeden miesiąc . Z pozostałej kwoty może wystarczy na opłatę za prąd i telefony . Jeśli jeśli ktoś ma dwóch pracowników na minimalnej to nawet  jednego  miesiąca  ta kwota nie  pokryje . Taka pożyczka 5 tysięcy niczego nie załatwi . To żadna pomoc. Resztę szczegółów pominę , zresztą nie wgłębiłam się jeszcze w to wszystko dokładnie , bo dopiero wypłynęło na światło dzienne . Reszta działań rzekomo pomocowych sprowadza się do pożyczek bankowych , które trzeba spłacać . Czyli jak zwykle ; pracodawcy mają zapłacić za pomoc jaką rzekomo otrzymają od rządu. O kant dupy  taką pomoc roztrzaskać .Formami pomocy dla pracowników na razie się nie  zajmowałam , ale i to doczytam. A wkurzyło mnie nie to co proponują tylko fakt , że ludzi uważają za ciemnogród i walą ściemę . Jak ktos nie miał do czynienia z biznesem to myśli , że to Bóg wie jaka oferta , ale ktoś , kto choć się o to otarł albo po prostu potrafi przeliczyć sobie najprostrze działania matematyczne od razu się połapie. . Tak w ogóle to obiecują 212 miliardów . Ciekawe skąd je wytrzasną ;  budżet państwa to około 435 miliardów , około 300 pochłania socjal ( różne plusy ) , a są i inne wydatki państwa , a przy takim zastoju wplywy z podatków spadną , niektórzy ekonomiści twierdzą, że nawet o połowę .  

wtorek, 17 marca 2020

17.03.2020 No to się wsypałam ...

do przybiurowego ogródka . Zrobiłam kawał solidnych porządków. Pogoda sprzyjała , po wczorajszym wariatkowie dziś szło na pół gwizdka , a w każdym razie ilość telefonów zmalała do standardu więc sobie poszłam podziabać w ziemi. Dużo się dzieje na grządce . Tulipany mają już z 15cm i zawiązki pączków, kwitną żonkile i dzwonki , lada chwila rozwiną się hiacynty i szafirki , a reszta ma już całkiem porządne pączki i młode listki. Wiosna blisko ; właściwie to już za 4 dni . Jakoś mało wiosenna atmosfera mimo tej pięknej pogody i zaczynającej budzić się do życia przyrody. I nic dziwnego.  Świat ogarnięty strachem przed wirusem .  Zachorowania to jedno, ale krach gospodarczy to równie straszne zagrożenie , o ile nie straszniejsze . Dziesiątkom tysięcy firm mikro , małym i średnim grozi bankructwo, bo nasze prawo jest takie, że nawet jak nie zarabiasz to musisz płacić zus i podatki , a są jeszcze stałe koszty ; czynsze, prąd, telefony , paliwo do aut , koszty przesyłek czy wynagrodzenia .  Krążą już pogłoski, że zamyka się od poniedziałku VW. A jak VW to i wszystko w okół , co już staje się groźne i dla nas , bo staną inwestycje w zakładach pracujących dla WV . I co z tego ,że mamy stamtąd kilka zleceń ; w normalnych warunkach roboty zabezpieczone na pół roku jak z przyczyn od nas niezależnych nie będziemy mogli ich wykonać . Strach się bać. My zresztą i tak jestesmy w dobrej sytuacji, bo mamy kilka działek ; jeśli nie kamery i sieci , to komputery i telefony . Przetrwamy , ale może być ciężko. 
  Życie poza pracą toczy się leniwie . Dziś wyprasowałam co mi zalegało w szafach , Jutro wybieram się do matki sprawdzić jak sobie radzi i oddać nakrycia na fotele a potem to już chyba zacznę majstrować dekoracje wielkanocne. 
Odwołano przedświąteczną degustację win, choć zamówienia można robić na telefon. 

poniedziałek, 16 marca 2020

16.03.2020 Na filozofowanie mi się zebrało

ale to za chwilę. Najpierw sprawy zwykłe.
Urwanie krawata dziś u nas . Od wpół do siódmej rano telefony . Wszyscy się na zdalną pracę przestawiają więc chłopaki z prędkością światła na wysokości lamperii latali ,zeby wszystkie zlecenia ogarnąć . Młodsza synowa zdalnie pracowała choć formalnie ma opiekę na dzieci i pisała  , a ja nie nadążałam odbierać telefonów i odpisywać na meile. No i jeszcze parę spraw do ogarnięcia innych , czyli zamówienia i rachunki jak zwykle. 
Za oknami wiosna ; kiedy wyjeżdżałam z biura termometr w aucie pokazał mi 15 stopni na plusie ale w mieście nadal pusto ; w sklepach nie wiem , bo tylko w pobliskim polo byłam po chleb , a tam nie wiele się działo . Jedynie personel towar na półkach układał.  Ilość chorych rośnie . Na razie mamy tylko 3 przypadki śmiertelne , ale pewnie ta ilość się powiększy . Zadziwiające w jakie głupoty ludzie z tego powodu wymyślają ; zabobon się szerzy można by powiedzieć . Jak się okazuje , nie jest tak dobrze jak słyszymy w tv. Lekarze mówią już o tym wprost . Ludzie , jak ludzie , większość się boi i podporządkowuje zarządzeniom , ale są i tacy , co z założonymi rękami nie siedzą . Skrzykują się , pomagają , szyją maseczki , dostarczają posiłki personelowi medycznemu , pomagają sąsiadom. Nie działają urzędy , zusu nie wyłączając. Nagle okazało się , że wszystko można załatwić zdalnie . 
Koronawirus górą , ale przecież istniejące już wcześniej zagrożenia i problemy nie minęły . Nie mówi się ostatnio nic o uchodźcach , o klimacie , o kryzysie finansowym ; to wszystko zeszło na plan dalszy , ale przecież nie przestało istnieć . W którymś momencie to się skumuluje i wybuchnie . I co wtedy ? Czy świat jeszcze może być taki sam ?  Dzieją się rzeczy , na które nie mamy wpływu , jak już bywało wiele razy w historii świata  i chyba jak to już bywało albo wyjdziemy z tego silniejsi , albo zginiemy . Czy ludzkość stanie do pionu po tych doświadczeniach ? Oto jest pytanie ...

niedziela, 15 marca 2020

15.03.2020 Miasto w czasach zarazy

Opustoszało i ucichło . Jak zwykle jest głośno, jasno i niekończący się ruch samochodów i równie intensywna aktywność mieszkańców, tak od trzech - czterech dni miasto wygląda jak wymarłe. ostatnio taką martwotę obserwowałam za czasów stanu wojennego. Wygląda to dość surrealistycznie; puste ulice , na przemian oświetlone ostrym słońcem lub zalane deszczem . Cisza w mieście jest dość przytłaczająca , nawet tu gdzie mieszkam , przy krajowej 15-tce u wlotu na A2 , z których nieustająco dobiega szum przemieszczających się  pojazdów.  Taką ciszę i spokój mamy zwykle dosłownie raz w roku; między 17 a 22.00 w Wigilię , kiedy wszyscy zasiadają do wieczerzy . Cały dzień od wczesnych godzin rannych , aż drażni. Przejechaliśmy się wczoraj wczesnym wieczorem  po mieście samochodem ( Lucia nazywa to spacerem po włosku) . Miejsca , gdzie zwykle tętni życie  ludzie się spotykają , spacerują , biegają , robią zakupy czy idą coś zjeść puste i ciemne . Ulica Wrzosowa , którą po odratowaniu jej po nawałnicy okupowali spacerowicze pusta , restauracje i bary pozamykane , parkingi przed marketami puste . Jako ludzie od lat związani z biznesem , patrząc na to zaczęliśmy zastanawiać się jakie będą straty, ile firm upadnie i jak to wpłynie na kondycję finansową naszych współmieszkańców.  Ja nie panikuję , na razie mamy jakieś rezerwy  , choć nie takie jak by należało w takiej sytuacji ; nie zdążyliśmy jeszcze w pełni odbudować rezerw po budowie siedziby, ale przynajmniej nie mamy zobowiązań wobec banków z tego powodu i to jest pozytyw. Pytanie tylko jak długo to potrwa.  
   A tak poza tym to normalny ( a może jednak nie) weekend. Rano w sobotę uzupełniłam jeszcze zakupy tak, że już naprawdę nie muszę kupić niczego oprócz świeżego pieczywa. . Pojechałam do matki sprawdzić czy i ona nie potrzebuje czegoś , przy okazji przekonałam ją , że zabiorę nakrycia z foteli do prania . Najpierw nie chciała , bo jej zniszczę . Na koniec dała się jednak przekonać . Podrzucę jej w tygodniu. Resztę dnia oprócz cotygodniowego ogarniania chatki i przepierek właściwie przebimbałam . Trochę się pobawiłam robótkami , trochę przeglądałam czasopisma wnętrzarskie , mężuś odsypiał tydzień pracy i czytał. W tle oczywiście wiadomości "z frontu" . Dziś podobnie . I jak tak słucham tych wszystkich wiadomości i tych przechwałek i propagandy naszej ekipy rządowej znów mi przyszło do głowy pytanie  gdzie w tym wszystkim jest kościół . Na którymś z portali czytam , że we Włoszech wielu seniorów umiera w samotności , bo muszą być odizolowani z racji choroby . A gdzie są księża ? Czy to nie oni , w imię takiej konieczności powinni iść do tych chorych dodawać im otuchy , skoro ich bliscy nie mogą?  Jakoś o naszych księżach , którzy by się angażowali ww wspieranie chorych też nie słyszę . Potrafią tylko nawoływać do  chodzenia do kościoła , bo "wszystko w rękach Boga więc wirus nie straszny " i "że nie ma powodu nie używać wody święconej, bo to diabeł się boi święconej wody a Pan Jezus wirusów nie roznosi" . I odwołują się do jakich epidemii sprzed kilku wieków i opieki boskiej . Tyle ,że to nie te czasy . Wylazła hipokryzja i słabość . Znów wyszli na ludzi małej wiary , żeby nie powiedzieć zwyczajnych tchórzy. 
Jeszcze  tylko pokażę co zmajstrowałam na szkolny kiermasz dla wnuczka    


sobota, 14 marca 2020

14.03.2020 Czego to ja już w tym życiu nie doświadczyłam ( teraz wpis właściwy)


Wciąż żyję w ciekawych czasach , a chciałabym kiedyś pożyć w normalnych .
Żyję dopiero 59 lat a w tym czasie przeżyłam już ;
-PRL
-katastrofę w Czarnobylu
-co najmniej pięć różnych kryzysów finansowych
-zmianę systemu z realnego socjalizmu na demokrację
- powstawanie kapitalizmu w Europie Wschodniej
-stan wojenny
-kolejną zmianę systemu ( to akurat w trakcie ) z demokracji na totalitaryzm
-czterocyfrową inflację
- denominację
-pięciu papieży ( i wszystko wskazuje na to, że przeżyję jeszcze ze dwóch lub trzech)
-ze trzy zimy stulecia
-ocieplenie klimatu
-a teraz dla odmiany dopadła nas zaraza
Do głowy mi nie przyszło , ani nawet się nie śniło , że po raz kolejny doczekam stanu wyjątkowego . Nie tak drastycznie jak w 1981 i z zupełnie innych przyczyn  ,bo epidemiologicznych ,ale jednak nie jest to sytuacja normalna.
Obyś żył w ciekawych czasach !
A tak poza tym nasza władza w swoim żywiole ; nareszcie mają prawdziwego wroga – tyle, że  takiego bardziej mikro - koronawirusa .

14.03.2020 Z frontu walki z koronowanym wirusem


Autentyczne foto z naszej biedronki - autorstwo naszego miejskiego radia 

piątek, 13 marca 2020

13.03.2020 O tym ,ze dziś piątek i trzynasty

nikt nawet nie pamięta . Zaraza przykryła wszystko.  Ilość zakażeń wzrosła u nas do 68 . Przypadek rodziny z naszego miasta się nie potwierdził . Okazało , się ,że grypa o bardzo ostrym przebiegu.  Za to wczoraj w nocy kolejna osoba zgłosiła się do szpitala z objawami. Póki co jest w szpitalu i nie na grypę - co wyjdzie na razie nie wiadomo.  Władze lokalne o krok wyprzedzają państwowe i wprowadzają swoje zarządzenia . Wszystko skupia się na minimalizowaniu . Zakłady pracy same się zamykają ; ludzie pracują ale osobom trzecim wstęp wzbroniony .Ci co mają w zakładach służby medyczne zlecają dodatkowe badania . To samo w urzędach , szkoły nieczynne już od środy . Ludzie ograniczają wychodzenie z domu . Odwołano wszystkie miejskie imprezy , nawet te nie wielkie . Nawet chóry miejskie zaprzestały ćwiczeń , w tym i ten emerycki mojej matki.  Miasto opustoszało. 
W naszej firmie pilnujemy mycia rąk żelem odkażającym i jak klient przynosi jakiś sprzęt zaczynamy od spryskania go płynem do czyszczenia . Na razie nic więcej , ale też nie wielu nas jest. Jedyne zagrożenie , to praca na obcym terenie. 
     Tak poza tym żyjemy normalnie . Zadanie babciowe już prawie wykonałam . Mam jeszcze do dokończenia jedną rzecz i jutro będę się chwalić . Na jutro wielkich planów nie mamy . Podciągnę wiosenne porządki i swoje robótki, zwłaszcza, ze ochłodzenie zapowiedzieli . Czas byłby się na działkę wybrać , ale w tym układzie to może poczekać do następnego tygodnia . Nie sądzę , żeby zaraza wygasła w ciągu tygodnia . 
A wiosna już za tydzień , ta kalendarzowa . No i właśnie na przekór zarazie , chłodom i wszelkim ograniczeniom , o wiośnie już myślę . Zamówiłam ciuszki ; bluzkę z rękawem 3/4 i sukienkę z lnu . Sukienka bardziej już na lato , ale jak się zrobi ciepło to jak znalazł.  A poza tym z rozmiarami u mnie zwykle problem , więc póki były na moje gabaryty , to się nie namyślałam tym razem za długo. 
Będzie dobrze . 
A w moim przybiurowym ogródku zakwitly niebieskie dzwoneczki i żonkile.   
P.s. nasz premier własnie ogłasza zamknięcie granic na 10 dni z możliwością przedłużenia 

czwartek, 12 marca 2020

12.03.2020 Nie dajemy się zwariowć

przynajmniej w moim mieście . Ludzie zachowują się bardzo racjonalnie , miasto opustoszało , każdy stara się zachować minimum ostrożności. Byłam dziś w starostwie i na poczcie więc miałam okazję to zaobserwować . Po necie krążą różne teorie spiskowe i różne "fejkniusy"  łącznie z takim o zamykaniu miast a tymczasem liczba zachorowań wzrosła do 51 w tym jeden przypadek śmiertelny; u nas w Poznaniu. O rodzinie z mojego miasta na razie nic nie wiadomo , czy się potwierdzi u nich wirus czy nie , to się okaże wkrótce.  Nasza ekipa rządząca znów się nie sprawdziła i znów zwyczajnie kłamie, zapewniając ,że panują nad sytuacją i zapewniają i środki finansowe i materiałowe szpitalom i przychodniom . A samorządowcy i lekarze krzyczą już głośno, że brak im rzeczy podstawowych ; środków ochrony osobistej , zbyt mało miejsc dla chorych, zbyt mało testów itd. Zapasy środków odkażających i ochronnych zaledwie na trzy dni i dostaw brak . szpital zakaźny a Poznaniu szykuje się jak do wojny i zakłada, że będzie bardzo źle , a władze miasta pomagają jak mogą .  Jedynie kościół ( w sensie instytucji ) ma w nosie i nie odwołuje nabożeństw . W sytuacji kiedy wszelkie inne zgromadzenia są zakazane a państwa ościenne zamykają granice. Szaleństwo ! 
Ja kupiłam dzisiaj dla naszych pracowników żel odkażający i  zwykłe ręczniki w łazience zamieniłam na jednorazowe . Tyle możemy zrobić , no i nie latać niepotrzebnie po różnych miejscach mniej lub bardziej narażonych na kontakt z wirusami.  I tyle na dziś relacji z frontu walki z koronowanym wirusem. 
Sprawy inne sprawadzają się do siedzenia w domu czyli minimum . Skończyłam czytać książkę Segala "Doktorzy" . Jak wspominałam nie porywa. Czytało mi się dość ciężko; inny, amerykański  świat , inna mentalność - momentami zupełnie nie zrozumiała. I całkowicie nie pojęta dla mnie rywalizacja za wszelką cenę , nawet kosztem swojego życia i zdrowia . Kariera ponad wszystko . Żadnych więzi rodzinnych ani przyjacielskich , uprzedzenia rasowe i zakłamanie. Dość dziwna w sumie mieszanka . Zupełnie to do mnie nie przemówiło, jednak jeśli ktoś lubi amerykański styl to pewnie będzie innego zdania.   Mnie ta książka nie zachwyciła.   
    

środa, 11 marca 2020

11.03.2020 Ile można o koronowanym wirusie ?

Ano można , bo się szerzy. Już mamy w kraju 31 przypadków .  Coś tam robią , szkoły zamykają w całym kraju od poniedziałku; przedszkola i żłobki też i nawet pracodawcom obiecują zawieszenie w czasie wnoszenie opłat do zusu i us. To akurat jest dobry pomysł , bo jak firma stanie z powodu kwarantanny to z czego ma zapłacić nie zarabiając.  W naszym mieście wczoraj zgarnęli rodzinkę i to na moim osiedlu - dwie ulice dalej na badanie i kwarantannę w szpitalu .Wyników na razie jeszcze nie znamy. A dziś jeden bywalec tak zwanego "świdra" ( "świder" to kawałek historii mojego miasta , ale o tym innym razem) zasłabł , to zaraz ulicę zablokowali i helikopter go zbierał .Akcja jak na filmie. Osobiście nie widziałam , czytałam tylko na miejskim forum.  Tak czy inaczej minimalizują ryzyko. Mężuś był dziś na zleceniu w mleczarni , tylko na stróżówce bo tam są urządzenia , ale i tak musiał się dezynfekować azotanem czegoś tam.  W sklepach się trochę przerzedziło na półkach , w naszej osiedlowej piekarni o 11.30 już brakowało pieczywa - jak nigdy , nieco mniej ludzi na ulicach , ale poza tym życie toczy się normalnie . Niektóre firmy organizują pracę zdalną i to wszystko . Życie toczy się swoim torem . Paniki nie zaobserwowałam . A WHO ogłosiło pandemię . Dotąd słowo "pandemia" kojarzyło mi się tylko z wkuwaniem patofizjologii w szkole medycznej 40 -lat temu , a dziś  proszę ; mamy realny fakt. W trochę inaczej urządzonym  świecie niż też sprzed 40-lat . 
    Tak poza tym w pracy normalnie ,jedynie mały luzik pomiędzy zleceniami . W domu też nic szczególnego ; czytam wciąż książkę "Doktorzy" , ale jakoś mało porywająca. Dostałam też kolejne zadanie babciowe. Wnusiu poprosił mnie o zrobienie czegoś na szkolny kiermasz wielkanocny . Fanty mają być wykonane samodzielnie przez rodziców , babcie , dziadków , dzieci , albo wspólnie , a pieniążki z aukcji pójdą na potrzeby szkoły. Zrobię a jakże, może nawet kilka , bo mam na to parę dni .Zabiorę się za to zaraz po kolacji. 
W nietypowym kalendarzu , dziś dzień sołtysa.