babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

środa, 2 kwietnia 2025

2.04.2025 Zawsze z jakimś fikołkiem

  U nas nic nie dzieje się po kolei i bez niespodzianek. Mężusia zaatakował wirus. Taka typowa jelitówka. Załapał pewnie od dzieciaków, bo jak byli u nas to akurat tuż po. No i nie pojechał do pracy , na zmianę leży i okupuje "locum scritum"- jak mówiliśmy w szkole. A plan był taki żeby skorzystać z cieplejszych dni i pojechać na działkę. Nie powiem i ja skorzystałam , bo popołudnie spędziłam z książką na kanapie. Całkiem mi się takie popołudnie podoba , zwłaszcza, że i książka od wnusi okazała się sympatyczniejsza niż się zapowiadało. 

Tak poza tym to urwałam się dziś do miasta na świąteczne zakupy, no i mam wszystko co potrzebuję , żeby zrobić pasztet i fałszywego zająca. Resztę to już na bieżąco przed samymi świętami. Na jutro mam zapowiedziane przesyłki : limonkowy żakiet i paczkę ze szkółki z sadzonkami kwiatów. Na razie poczekają aż założymy trawnik, a to mamy w planach na sobotę. Zobaczymy czy się uda, bo niby ma się mocno ochłodzić. 

Wracając z pracy uświadomiłam sobie, że nasza starsza młodzież za tydzień obchodzi 20 rocznicę ślubu . D w u d z i e s t ą! Trudno mi w to uwierzyć Trzeba będzie sprawić im jakiś fajny prezent.

wtorek, 1 kwietnia 2025

1.04.2025 Dziś Prima Aprilis

 ale jakoś wszyscy o tym zapomnieli , wkręcania nie było. Każdy siedział przy swojej robocie. Mnie dopadły dziś różne drobiazgi odkładane na potem , bo są ważniejsze rzeczy do zrobienia. W końcu musiałam się za to wszystko zabrać. 

Moje limonkowe spodnie z lnu przyszły i okazało się, że pasują idealnie. Może nie wyszczuplają, ale poprawiają optycznie sylwetkę . Zostają, a od razu domówiłam do nich żakiet i spodziewam się go jeszcze w tym tygodniu. Dawno takich szerokich portek nie miałam, ale co tam będzie jakaś odmiana. 

Spędziliśmy dziś całkiem miłe popołudnie. Znajomy prosił żeby mu założyć kamery na działce , bo na ich terenie zdarzają się kradzieże. Takie "rodos" jak nasze tyle, że połowę mniejsze od naszego w innym rejonie miasta  i domek drewniany. Umówili się po południu na obejrzenie. Pojechałam z nim , bo jak mowa o działce to ja się zawsze podłączę. Poznaliśmy przy okazji jego żonę, która też tam była i "znaleźliśmy się" . Dawno z nikim tak dobrze mi się nie rozmawiało jak z panią E. Panowie obgadywali sprawę zabezpieczenia chatki a my o urządzaniu działki, krzaczkach, skrzynkach i żwirowych ścieżkach . Uratowałam przed śmietnikiem zabytkową ławeczkę- samodzierżkę , którą zmajstrował jej ojciec ponad 30 lat temu. Chcieli ją wyrzucić ale podpowiedziałam jak ją odnowić i co ja bym z nią zrobiła. A pani się pomysł spodobał i stwierdziła, że w sumie to mam rację i taka kolorowa ławeczka zrobi tę działkę. Ciekawe czy zrealizują. Na koniec zaprosiliśmy ich na naszą działkę na pooglądanie rozwiązań. 

Na koniec jeszcze zrobiłam nalocik matce i przy okazji wkręciłam jej w kuchni żarówkę , bo się przypaliła . Dziś nic nie narozrabiała i nieproszonego gościa tez nie było. 

poniedziałek, 31 marca 2025

31.03.2025 I minął

 pierwszy kwartał tego roku. Ciężkie miałam te ostatnie 3 miesiące a kolejne lepiej się nie zapowiadają, ale co mam zrobić, muszę się z tym zmierzyć i dać radę. Nie będę się martwić na zapas , jak to się kiedyś mówiło . przyjdzie czas , będzie rada. No nie wiem , ale niech będzie. Zawsze to jakiś pozytyw. Porządki domowe zrobione, no prawie . To i owo jeszcze by się przydało , ale jak nie zrobię to się świat nie zawali. Teraz podziałamy na działce , no i czas się do świąt przygotowywać. Wystrój już obmyśliłam , część jedzenia biorą na siebie synowe , a ja tradycyjnie zrobię fałszywego zająca i pasztet. No i chlebek świąteczny na maślance upiekę. Chleb piekę dość często , ale ten tylko na Wielkanoc, bo sporo z nim roboty. Nie odpuszczę jednak , bo mój starszy wnuczek ten chlebek po prostu uwielbia i odkąd go spróbował zawsze się pyta czy będzie w święta. A czego się nie robi dla wnucząt? Chlebek musi być. Jednym słowem , mam kolejne zadania do wykonania. No i jeszcze obrus muszę obszyć, ale to z godzinka w niedzielę. Dziś trochę się obijam. Ta sobotnia robota i wczorajsze gotowanie trochę mi dowaliły. Mam zresztą pretekst , bo wnusia przyniosła mi książkę . Zupełnie nie w moim stylu , ale czytam z przyjemnością, tytuł "Współlokatorzy" brytyjskiej autorki Beth O'Leary . Coś pomiędzy komedią, romansem a obyczajową. Lekkie dialogi ze sporą dozą humoru. 


niedziela, 30 marca 2025

30.03.2025 Forsycja i glubki

-mirabelki znaczy zakwitły. Wiosna na całego i jak tak się rozejrzałam dziś na spacerze to zieleni już całkiem sporo. Mimo wszystko jednak chłodno. Po wczorajszym bardzo ciepłym dniu dziś wieje zimny wiatr i to się czuje.  Rodzinny rosołek pożarty, micha galaretki owocowej też. Na jakiś czas mam  z głowy jedzonko dla rodzinki, bo zwykle przychodzą na rosołek. A wiosną i latem na rosołki za ciepło. Już prędzej jakiś grill na działce się zmaterializuje. Oczywiście po drodze jeszcze śniadanie wielkanocne , ale tu się dzielimy robotą z synowymi więc nie będzie to jakiś duży problem. 

Tak poza tym trochę niedospana jestem za co obwiniam zmianę czasu. Jeszcze z dzień i stanę na nogi. No i co tu ukrywać , wczorajsze porządki skutecznie mi dały do zrozumienia ile mam lat. 

Dobrego tygodnia!