babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

sobota, 27 grudnia 2025

27.12.2025 Jak na lodowisku

 mimo posypywania solą techniczną ulice i chodniki to dziś jedna tafla lodu. Ludzie trzymali się budynków żeby nie upaść przy przemieszczaniu się . Ja też. Chociaż bardzo mi się nie chciało ani wstawać, ani tym bardziej ruszać z domu i tak musiałam żeby podać matce leki i zrobić jej zakupy na sobotę i niedzielę. Dla nas kupiłam tylko świeże pieczywo i masło. Resztę miałam jeszcze w zapasie, a zresztą i tak jesteśmy najedzeni od świąt. Machnęłam ręką na wszelkie domowe zajęcia i rozsiadłam się na kanapie z laptopem na kolanach i czytałam sobie spokojnie ebooka z Antonim Fischerem w roli głównej. I dopiero po obiedzie ruszyliśmy na zakupy, już pod kątem Sylwestra, bo w tak zwanym międzyczasie zmówiliśmy się ze znajomymi na wspólne świętowanie. Już się cieszę. Zaczęłam obmyślać menu. Nie będzie skomplikowane, jakaś lekka kolacja i zakąski, żeby było co podjadać. I jak zwykle u nas dobre wino i dobra muzyka. Do poniedziałku dopracuję koncepcję. I może zmienię nieco klimat i tym razem postawię na błękit królewski złoto ? 

A to trzydniowe byczenie się na kanapie dobrze mi zrobiło. Zaczęłam wracać do formy. 

piątek, 26 grudnia 2025

26.12.2025 To jeszcze na koniec

 bo właściwie już koniec świętowania, chociaż jeszcze dwa dni wolne. Żeby więc wciąż świąteczny nastrój podtrzymać jeszcze kilka fotek. 

W sypialni zgodnie z klimatem , nawiązanie do lasu 



Świąteczny stół - w budowie, konsekwentnie błękit królewski i srebro





Kolekcja bombek w charakterze podłaźniczki


I jeszcze miejski klimat 



I jeszcze filmik - nasza miejska Szopka, trochę długi ale pokazuje co potrafi, przemieszczają się figury i grają kolędy 
 


Miłego odpoczynku poświątecznego  
    


czwartek, 25 grudnia 2025

25.12.2025 Świętujemy, odpoczywamy, jemy...

 Standard świąteczny można powiedzieć. Ale taki mi właśnie jest potrzebny. Jutro chyba sobie zrobię powtórkę. Dziś po powrocie od matki ogarnęłam resztę wigilijnego rozgardiaszu , poporcjowałam i zamroziłam niedojedzone potrawy. Będzie z tego parę obiadów. Schowałam część zastawy a potem ucięłam sobie drzemkę aż do obiadu, który jak zwykle w święta składał się z tego co zostało z Wigilii. Po obiedzie zrobiliśmy sobie długi, zimowy spacer. Zimowy bo zima oczywiście i przy 10 stopniach mrozu, ale bez śniegu niestety. Trochę szkoda, bo to jednak jest przyjemniej gdy leży śnieg.  

A wczoraj przy całym tym bałaganie i rozgardiaszu przygotowałam sobie ryby już przed południem i potem tylko odgrzałam w piekarniku. Dodatkowy plus to taki, że już zdążyłam sprzątnąć bałagan co zwykle robi się przy smażeniu i w chacie nie pachniało rybami. Na sam koniec zrobiłam pierogi i ugotowałam na świeżo. I to był dobry pomysł. Zupełnie sensowna organizacja. Reszta była gotowa już poprzedniego dnia więc też tylko odgrzałam. Całkiem dobrze się ten system sprawdził. Matka na Wigilię nie przyjechała. Już od rana waliła fochy , a jak syn po nią pojechał to mu nagadała, że się źle czuje, najadła się (UWAGA!) czereśni i jej zaszkodziły. Wcześniej dzwoniłam do niej kilka razy, żeby się uszykowała. Warczała na mnie i się wyłączała. A wieczorem kiedy pojechałam zawieźć jej tabletki i jakieś jedzenie z wieczerzy się zdziwiła, bo przecież do świat to jeszcze kawał czasu. Nie nadążam... A poza tym było jak zwykle, głośno , wesoło, rodzinka się najadła i ucieszyła z prezentów. Zestawy w postaci kubeczka z talerzykiem w kształcie damskich torebek zachwyciły  dziewczyny. Ja dostałam od małżonka bransoletkę z turmalinów i pierścionek z markazytami, od dzieciaków zestaw japońskich kosmetyków pięknie pachnących jakimś drzewem - nie umiem na razie zapachu zidentyfikować i wspólnie dostaliśmy nowy dekoder do tv, bo jakoś nie mogliśmy się zmobilizować żeby sobie kupić, a od starszej młodzieży małżonek dostał flanelową koszulę, bo lubi w takich chodzić poza pracą i ode mnie perfumy swojej ulubionej marki. A dekoracja stołu znów zrobiła wrażenie. Jutro pokażę na zdjęciu co mi wyszło z koncepcji. 

Tak poza tym zaczęłam czytać o wojennych przygodach Antoniego Fischera. Miłego świętowania ! 

wtorek, 23 grudnia 2025

23.12.2025 Wesołych Świąt !




Dom posprzątany ( jako-tako, przynajmniej u mnie), przysmaki świąteczne w trakcie przygotowań , zastawa czeka by znaleźć się na stole i dodatkowe nakrycie dla przybysza z tego czy innego świata też się znajdzie, dekoracje gotowe, żywa choinka w kącie pokoju skrzy się od ozdób i światełek, prezenty zapakowane , w tle kolędy z nośników a z kuchni rozpływają się po domu świąteczne aromaty. U sufitu jemioła i podłaźniczka – u mnie taka bardziej współczesna, z bombek. Wszystko zgodnie z tradycją. I nie ważne , że w krzyżu trzeszczy i wysiadają kolana od długiego stania i ilości wykonanych zadań, gdy zamruga na niebie pierwsza gwiazdka , a wszystko wskazuje , że w tym roku zamruga naprawdę a nie tylko symbolicznie ukryta w chmurach, znów zasiądziemy razem do wieczerzy i podzielimy się oplatkiem. I nie ważne jak świętujemy i jaki te święta mają dla nas wymiar, dla jednych duchowy, dla innych rodzinny, dla jeszcze innych jest to odniesienie do tożsamości kulturowej. Istotą tych świąt jest ciągłość tradycji i wspólnota. Bądźmy więc razem- tak po prostu, cieszmy się tym i dzielmy tę radość, z bliskimi, przyjaciółmi, sąsiadami… Jutro z racji obowiązków nie zdążę tu zajrzeć zatem już dziś Kochani zaglądający do mojej szafunierki życzę Wam dobrych, spokojnych Świąt w blasku świec i zapachu choinki. Niech trwa wiara , nadzieja i miłość – „z nich zaś największa jest miłość” i niech to właśnie ona nam przewodzi i nas pozytywnie nakręca, dodaje sił i motywacji do następnych Świąt , do końca świata i o jeden dzień dłużej.



poniedziałek, 22 grudnia 2025

22.12.2025 Odliczamy

 bo właściwie to już godziny do świąt zostały. Niby tylko dwa dni a wydarzyło się ! O ho, ho i jeszcze trochę. Napracowałam się , nie da się ukryć i co tu dużo gadać czuję to w kościach. A to nie koniec , bo jedzonko trzeba gotować. No to gotuję : w sobotę z tego co na polu; ze zbóż mąka a z mąki ciasto na pierogi i makaron do zupy i makiełek. Mak mam już gotowy , właśnie się rozmraża i po prawdzie to nigdy  nie wiem czy on z pola czy z ogrodu. A z ogrodu dziś właśnie gotuję kapustę i z lasu , grzyby do kapusty i zupa grzybowa. Jutro będzie z jezior - ryby i z sadu - kompot z suszu. Tradycji stanie się zadość, bo jak staropolski zwyczaj każe na stole wigilijnym muszą być potrawy z pól, lasów, jezior , sadów i ogrodów. Będą u mnie i orzechy w postaci bakalii i do zgniatania dziadkiem do orzechów po dziadku i słodkości i miód w piernikach , wszystko co trzeba. Zwyczajów dopełniam jak widać. W domu pachnie świerkiem , słodkościami i kapustą z grzybami i tak ma być. Po to są święta.  Na to czekamy, a ja obiecałam sobie, że póki mogę, będę te Wigilie szykować i dbać by były takie zgodne z tradycją.  W tym szaleństwie przedświątecznym zdążyłam pogadać z przyjaciółką i nawet drobiazgi własnej roboty jej wysłać. Przyszły świąteczne kartki a z jedną z nich informacja , że moja kuzynka wydała książkę ! Bardzo się z tego ucieszyłam i już ją zdążyłam zamówić. A dziś zadzwoniłam do kuzynki  pogratulować jej sukcesu i tak po prostu pogadać . I bardzo się cieszę, że to zrobiłam, bo tych rodzinnych kontaktów coraz mniej i kurczą się te nasze rodziny. I to nie tylko nasza ale tak w ogóle. 

I jeszcze same dobre wiadomości. Alert biletowy podesłał mi informację , że Tarja ( pierwsza wokalistka Nightwisch) będzie w Poznaniu z koncertem , wprawdzie na końcu roku przyszłego ale co tam , będzie na co czekać, bilety zamówię jak tylko ruszy sprzedaż. A dziś małżonek wyhaczył informację, że jakiś koncert muzyki Pink Floyd się szykuje 4 stycznia i też postanowiliśmy bilety kupić. A mamy już na Cohena i Epica . Rok zapowiada nam się pod znakiem muzyki. I to jest chyba najlepsze na co czekamy. A gdy chodzi o muzykę , to są i smutne wieści. Wczoraj zmarł Urbaniak , światowej sławy jazzman, a dziś jeden z moich dawniejszych idoli Chris Rea. Bez nich świat muzyki nie będzie już taki sam. 

I żeby umilić oczekiwania zimowa piosenka 



 

 

niedziela, 21 grudnia 2025

21.12.2025 Gotowe

 możemy świętować. Jeszcze tylko jedzonko świąteczne do zrobienia , ale to jutro i we wtorek , no i w samą Wigilię. O tym jak szły przygotowania napiszę może jutro lub we wtorek. Plecy odmawiają mi współpracy więc nie posiedzę , musze dać im odpocząć. Dziś kilka kolejnych fotek. 

Na świeczniku w kuchni świecące ciasteczka i zawieszki z foremek do pierników, świetnie się sprawdzają w roli dekoracji . Befama też tu jest.



 Prezenty zapakowane 


I już na swoim miejscu czyli pod choinką 


Obiecałam świecący kominek i oto on 



Na okienku łazienkowym zimowy las 


Miłego oczekiwania i przygotowań