babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

środa, 26 lutego 2020

26.02.2020 Ściema - nie ściema ?

Z tym bezpieczeństwem epidemiologicznym u nas . Wszem i wobec wieszczą ,że koronawirusa u nas nie ma , ale ja mam wątpliwości. Może być tak, że jeszcze o tym nie wiemy , bo jakoś słabo to wszystko działa. Prosty przykład , mierzenie temperatury . Rzuciło mi się to w oczy chyba wczoraj. Podchodzi ratownik , czy ktoś tam , przykłada termometr do czoła  czy szyi, notuje i nie dezynfekując końcówki idzie do kolejnej osoby .  Roznosi te wirusy tylko , jeśli ktoś wcześniej był zarażony. Procedur nie ma, a to co ustalili nie działa .Szpitale i przychodnie nie są gotowe na epidemię. Ulotek informacyjnych o tym jak się chronić nie ma . A samo mycie rąk nie wystarczy .Nakładanie maseczek też nie . maseczka zbiera wszystko. Samo jej zdjęcie z twarzy powinno się też odbyć z zachowaniem pewnych procedur , podobnie zdjęcie rękawic czy kombinezonu ochronnego . O tym nikt nie mówi. Ja rozumiem ,za dużo ludziom też nie można powiedzieć , żeby nie wywoływać paniki ale to jest jakieś dziwne . Jeśli faktycznie wirus się pokaże to można się spodziewać pandemonium ( nie mylić z pandemią). Ja w każdym razie podejrzewam jakąś ściemę w tym wszystkim , zwłaszcza, że piguła jestem z wykształcenia i jakiś czas pracowałam w służbie zdrowia , dawno co prawda , bo jeszcze za PRL-u i po stanie wojennym , ale nawet wtedy pewne reguły obowiązywały , zwłaszcza jak nam się jakaś epidemia chorób zakaźnych szykowała. 
    A co poza tym ? Właściwie jak zwykle . Jutro rozliczam kolejną inwestycję ,następna , jak dotąd największa od roku ,zostanie zakończona za kilkanaście dni . Po drodze kilka pomniejszych . Na razie jakoś wszystko toczy się swoim trybem. 

wtorek, 25 lutego 2020

25.02.2020 Kwitną już 3 irysy

w naszym przybiurowym ogródku.  Inne roślinki też już mocno do góry się pną i na powrót zimy nic nie wskazuje . Nigdy nic nie wiadomo w dzisiejszych zwariowanych czasach. 
Zrobili nam dziś skrzynkę do gazu i przyłącze tuż przy biurowym płocie. Teraz musimy doprowadzić  rurę do naszego budynku i możemy się przełączać . Mamy na to 90 dni czyli sezon zaczniemy chyba dopiero na jesieni. Bo na dobrą sprawę to z miesiąc grzania jeszcze , bo na dworze wciąż temperatury na plusie . 
Dziś Podkoziołek czyli ostatki. Nie świętujemy . Chłopaki tylko pączkami częstowali. Pyszne były z ajerkoniakiem zamiast nadzienia. 
Ciuszki odesłałam niestety , bo jak je dokładnie przymierzyłam to wyszło,że za szerokie i to sporo. Opcje są dwie ; albo bonprix coś z rozmiarówką namieszał, bo już od kilku lat wszystko idealnie pasowało, albo schudłam . Jakoś nie bardzo to widzę , muszę znów coś nie coś poprzymierzać , ale kto wie? Gdyby okazało się ,że schudłam to bym się bardzo ucieszyła.  Ciuszki jednak zamawiam mniejsze , bo wyjątkowo ładne i nawet w takich za dużych wyglądałam całkiem nie źle . Dziś jest jakaś promocja i darmowa dostawa , a to znaczy ,że pokryje mi to koszty odesłania, więc wyjdę na swoje 1:1 . Nie dołożę.  
Widmo epidemii czy może nawet pandemii się szerzy . Kwestia czasu kiedy i do nas dotrze. Przy tym stanie służby zdrowia jaki aktualnie mamy może być groźnie. 

poniedziałek, 24 lutego 2020

24.02.2020 Kilka spraw babusinych

Tydzień ruszył pełną parą . Parę nowych zleceń w perspektywie . I dobrze , bo kryzys coraz bliżej a inflacja leci; już 4,5% .  A już myślałam , że minęły bezpowrotnie czasy kiedy domowe koty nosiły imiona Kryzys i Inflacja ( poważnie , dotyczy kotów moich przyjaciół) . Świat się robi coraz bardziej niebezpieczny . Zagraża nam już smog, katastrofa klimatyczna , kryzys ekonomiczny i koronawirus. 
A propos klimatu , ze zdziwieniem stwierdziłam ,że na moim przybiurowym trawniczku zakwitł irys. Tak , nie pomyliłam się irys. Na razie jeden , ale powinien kwitnąć w połowie kwietnia. Wszystko się do góry nogami na tym świecie wywraca . 
Z myślą o wiośnie ( chyba przedwczesnej ) kupiłam sobie spodnie i bluzkę . Spodnie oliwkowe w stylu bojówek i  bluzkę białą, w drobny kwiatowy wzorek z rękawem 3/4 . Dawno nie nosiłam takich ciuchów , w sensie kolorów . Kiedyś lubiłam kolor oliwkowy , był czas ,że mi się znudził . Pomijając, to że ostatnio wszędzie pełno oliwkowych ciuchów więc pewnie modny , to jakoś znów mnie do niego ciągnie. No i te kolory są dość uniwersalne więc i z innymi rzeczami się dadzą połączyć.  A jak dla mnie wiosna już po jutrze. No , bo  środa popielcowa , a u mnie od Popielca jakoś z górki leci i właściwie to już prawie wiosna. Tak mam , ten dzień jakoś mi się wiosennie kojarzy. 
Dziś w nietypowym kalendarzu Dzień Niespodziewanego Całusa ! Fajny , nie ? 

niedziela, 23 lutego 2020

23.02.2020 Chwilowo koniec imprezowania

Sezon zimowy zaliczony . Następny dłuższy przypada na czerwiec i lipiec.  Po drodze jeszcze święta wielkanocne i urodziny seniorek , ale skromnie w tym przypadku. 
Impreza jak zwykle na wesoło . Uśmialiśmy się trochę wspominając różne przygody związane z imprezowaniem i alkoholem . Nigdy nam się nie zdarzyło przeholować , ale bywało czasem ciekawie.  A sprowokował nas do tego poczęstunek. Syn dostał prezent od mamy kolegi . Wielki słoik owoców w 70% rumie.Produkcja własna. Poczęstował nas tym"deserkiem" . Było pyszne , ale z potężnym wykopem . Poza tym stwierdziłam ,że moje synowe są ode mnie praktyczniejsze. Zamiast spędzać dwa dni w kuchni , zamawiają jedzenie na imprezy . Dziś była chińszczyzna . Wszystko świeżutkie i dostarczone co do minuty . I jeszcze duża butelka napoju w gratisie. Nawet mojej matce smakowało. 
 A tak poza tym , to coraz gorzej z teściową . Ma swój wiek więc inaczej nie będzie . Jej czas mija. Słabnie z dnia na dzień . Szwagroska tylko na chwilę wpadła do młodzieży z życzeniami , a my w tym czasie byliśmy z teściową . Nie można jej już zostawiać samej. 

sobota, 22 lutego 2020

22.02.2020 Sprawy babusine

Sprawa komody obgadana . Lekkiego klina  gościowi znów zabiliśmy , ale mamy swoje wymagania . jego głowa ,żeby zrobić jak chcemy . Inne sprawy jak zwykle . Po południe z wnusią . Odebrałam ją z urodzin u koleżanki i resztę popołudnia spędziła u nas .Rodzice wybrali się na większe zakupy . Robótkowałyśmy sobie razem. Ja odnawiałam mój koszyczek do owoców, wnusia produkowała z modeliny magnesiki na lodówkę . Zrobiła też na prezent imieninowy dla taty podkładkę pod kubek . Oczywiście żeglarską z kotwicą . Nawet jej to fajnie wyszło. 
Jutro znów imprezujemy . 

piątek, 21 lutego 2020

21.02.2020 Ludzie ! Olśniło mnie !

Olśniło i znalazłam mój rysunek komody pod samograja !  A było tak; siedzę sobie ( nie , nie w lodówce jak w kawale) na kanapie, herbatkę popijam i oglądam sobie czasopismo z dekoracjami wielkanocnymi i tak kumam sobie po wolutku , co by tu nowego na święta zmajstrować i oczęta wnusiaczków ucieszyć i nagle mi się moje" coś mi mówi" odezwało. A jsk się odzywa to znaczy, że mam słuchać .Pokazało rysunek leżący za szufladą.  Odstawiłam herbatkę i gazetkę z dekoracjami i lecę do komody . Wyciągam szufladę ; nie ma . Za to znalazły się okulary od 3D . Gdzieś nam się zawieruszyła jedna para . Okazało się ,że spadły. Usiadłam z powrotem na kanapie , ale mi ten obrazek spokoju nie dawał . Za chwilę wstałam i znów do szuflad. Tym razem do tych , co są u dołu witryn z książkami. Otwieram jedną , drugą , ale nic nie widać . No to górną wyjęłam z prowadnic i wyciągnęłam całkiem . No i było ! Leżało , a właściwie stało , opierało się o tylną ściankę a zostało przyduszone szufladami.  Zsunęło się po prostu za szufladę . Najbardziej to się mój małżonek ucieszył, bo nie musi od nowa rozrysowywać. Moje "coś mi mówi" jakieś niespodzianki mi robi . Dawno się nie odzywało i dobrze, bo zwykle jak się odzywa to zwykle się coś ma nie udać . A tym razem w dobrej sprawie , pomocne się okazało . No, to jutro spotykamy się ze stolarzem. 
    A poza tym , byliśmy dziś w przedszkolu u najmłodszego wnusia na kawce z okazji Dnia Babci i Dziadka. Maluchy występowały , tańczyły , mówiły wierszyki i częstowały nas pysznym ciastem upieczonym przez mamy , a na koniec obdarowały mydełkami własnej produkcji. 

czwartek, 20 lutego 2020

20.02.2020 Kto jak nie polska baba

dziś trochę na wesoło będzie .  Mniej - więcej około południa przeczytałam to w necie , a wieczorem już było w wiadomościach.  Mała miejscowość na Kociewiu , wieczór i napad na sklep . Wpada gość w kominiarce na twarzy , z bronią w ręku ( nie wiem i nie podali czy prawdziwą , gazową czy tylko atrapą) i żąda pieniędzy . A kobieta , właścicielka sklepu myła akurat podłogę i zamiast dać pieniądze  potraktowała go mopem , gdzie popadło . Po plecach, po głowie aż się woda z mopa po sklepie lała. Złodziej w nogi , a kobieta za nim . Nagrały to kamery przemysłowe. Obejrzyjcie- warto , uśmiałam się niemożliwie. Na babę nie ma siły . Nawet ze złodziejem sobie poradzi . I przyznam się , że chyba bym tak samo zareagowała.  I jak tak sobie to oglądałam , to mi się taka piosenka Danuty Rinn przypomniała . Tekścik poniżej , filmik też :


Wieją wiatry od północy
Ode wschodu, od zachodu
Od południa, we dnie, w nocy
Istny dopust dla narodu

Czasem się umęczą burze
Lecz ja zmęczyć się nie mogę
Spokój potrwa trochę dłużej
To rozpalam w kuchni ogień

I tak żyję - polska baba
W tym przeciągu tysiąc lat
Dom od burzy drży w posadach
A w kominie hula wiatr

Kiedy mi pod samym progiem
Wilk zawyje - łaps gromnicę
Jak przeżegnam z Panem Bogiem
Jak mu knotem w pysk zaświécę

Ledwo wytchnę, a tu pomór
Albo inne szałamaje
I tak żyję w moim domu
W moim domu na rozstajach

I tak żyję - polska baba
W tym przeciągu tysiąc lat
Dom od burzy drży w posadach
A w kominie hula wiatr

A ja żyję, a ja tyję
Żaden mróz mnie nie ubije
Dujawice, nawałnice
Czasem noc zagasi świécę

I tak żyję - polska baba
W tym przeciągu tysiąc lat
Dom od burzy drży w posadach
A w kominie hula wiatr

A ja znowu dom wymiatam
Wstawiam szyby, dachy łatam
Ale diabeł nawyplatał
E tam, cóż, niewielka strata

Znowu będzie czysto wszędzie
Choćby gromy jak grad biły
Bo ja jestem polska baba
A na babę nie ma siły

Bo ja żyję - polska baba
W tym przeciągu tysiąc lat
Dom od burzy drży w posadach
A w kominie hula wiatr

Ja przeżyję i przytyję
Żadne zło mnie nie dobije
Co zatrzasnę jedno okno
W drugim szyby wiatr wybije

I tak żyję - polska baba
W tym przeciągu tysiąc lat
Dom od burzy drży w posadach
A w kominie hula wiatr

A ja żyję!


No i jak tłusty czwartek, to tłusty czwartek. Jeszcze taki mem , znaleziony w cyberprzestrzeni :