babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

wtorek, 24 kwietnia 2018

24.04.2018 Weekend coraz bliżej

i dobrze, bo czekamy na wolne. Wszystkim nam się przyda. Jutro jedziemy na targi Securex . W tej części Europy największe targi zabezpieczeń . Na pewno będzie ciekawie . No i jakiś przerywnik .
Byłam dziś na zebraniu wspólnoty. Mamy pokaźne nadwyżki na kontach , na dobrą sprawę nie ma na co wydawać kasy , bo wszystko zrobione. 
Zmówiłam się z przyjaciółką na najbliższą niedzielę . Za chwilę będę dzwonić żeby obgadać szczegóły. 
A poza tym dzień jak zwykle. Lekko się ochłodziło i popadało. 

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

23.04.2018 Stał się cud jednego razu

no , prawie . Matka zapłaciła zaległości za śmieci , bez mojego przypominania ! Ma jeszcze zaległy jeden czynsz , czego jej nie omieszkałam wypomnieć . Obiecała zapłacić . Ano zobaczy się .
Klej kupiliśmy , ale do sklejania krzesełka jakoś nie było czasu się zabrać . I chyba przez najbliższy tydzień się nie zabierzemy . Dopiero w długi weekend. Naprawdę długi w tym roku. Wystarczą 3 dni urlopu i wyjdzie aż 9 dni wolnego. Marzę o takim urlopie , choć jak to wyjdzie w praktyce , to się okaże. Z różnych względów nigdzie dalej nie pojedziemy , ale już sam fakt , że nie trzeba iść do pracy swoje robi. Mamy w planach kino , spotkanie z przyjaciółmi i przejażdżki rowerowe. No i porządki na działce. Ale , jak wspomniałam , wszystko wyjdzie "w praniu".
Kupiłam sobie kolejną płytę Blekmore's Night.  Postanowiłam je skompletować, przynajmniej te ciekawsze .  


niedziela, 22 kwietnia 2018

22.04.2018 Jak na niedzielę

to zrobiliśmy całkiem sporo.  Z nową szlifierką praca przy foteliku szła jak z płatka . Aktualnie wygląda jak kupka patyków , ale jest gotowy do klejenia. Nie zrobiliśmy tego od razu tylko dlatego , że stwierdziliśmy , ze będzie za mało kleju. Jutro uzupełnimy zapas i możemy ruszać dalej. Klejenie potrwa , bo każdy element trzeba kleić osobno. Jeszcze nie mało pracy przed nami. Moje pomysły działają na mężusia inspirująco . Jak wpadam na jakiś pomysł i zaczynam go realizować to on zaraz się do tego podłącza. 
    Po południu pojechałam na działkę posadzić krzaczki. Akurat trafiłam , że matka tam była i siedziały z sąsiadką przy kawie. Krzaczki posadziłam , ale w długi weekend muszę tam wkroczyć i zrobić porządki.  Matka jak zwykle zrobiłam tam okropny bałagan. Szans na poprawę nie widzę , dopóki będzie tam zaglądać , ale chociaż trochę . No i kosiarka potrzebna , bo trawa rosnie bardzo bujnie. Będzie co robić. 

sobota, 21 kwietnia 2018

21.04.2018 Spraw babusinych parę

Sobotę zaczęłam jak zwykle ; od zakupów . Nie za wiele , bo jakoś ostatnio mało wszystkiego zjadamy. Najpierw pojechałam na zieleniak . Na wszystkich straganach pełno sadzonek , głównie warzyw. Są też pomidory i w następną sobotę zamierzam kupić i zasadzić jak w ubiegłym roku . Kupiłam krzaczek lubczyku ogrodowego, u nas nazywanego potocznie magą . Na koniec pojechałam do brico , sprawdzić gazony z gazetki . Były dwa z trzech prezentowanych , ale mi sie nie podobały . Za to krzaczki borówki amerykańskiej i jagody kamczackiej już tak.  Tym sposobem mam trzy krzaczki owocowe i krzaczek lubczyku. Miałam je sadzić dziś po południu , ale mi nie wyszło. Mężuś zaplanował co innego; najpierw zakup nowej mini-szlifierki , bo naszą ostatnio zajechaliśmy na naszym ludwikowskim foteliku ( dlatego z robotą za nadto się nie posnęłam) , a potem  porządki w autach , przy czym uwzględnił i moje . No i zamiast pojechać sadzić krzaczki wylądowaliśmy pod firmą . Ale i tak źle nie wyszło , bo zasiałam smagliczki. W le roy oprócz mini-szlifierki kupilismy gazony . Tam wybór był dużo większy . Gazony stanęły pod tablicą reklamową , a jak tylko się pojawią na straganach zasadzę w nich serfinie w kolorze amarantowym . Czyli nie ma tego złego...
Krzaczki posadzę jutro. 

piątek, 20 kwietnia 2018

20.04.2018 Pracowity piątek

miałam dzisiaj. Bo i w biurze i do ogródka przybiurowego wkroczyłam i z meżusiem do klienta pod wieczór się wybrałam i nawet część zakupów na jutro zrobiłam . Było tego trochę . 
W lidlu kupiłam krzaczek żurawiny z zamiarem posadzenia na mojej starej-nowej działce . Niestety z tych co miałam w planach tylko to się uchowało . Jutro wpadnę do biedronki ; tam też były może jeszcze się uchowały . Tak czy inaczej od jutra zagospodarowuję moją działkę i otwieram sezon rowerowy . A tak rowerowy , bo mam zamiar jeździć na działkę rowerem . Nie daleko mam . No i wkręcić w to małżonka . A wkręca się tak jak by , bo już mi zaczął narzędzia ogrodowe podsuwać . Narzędzi tam jednak sporo jeszcze po moim ojcu więc na razie zakupów nie przewiduję. Na razie kilka owocowych krzaczków, może też jakieś ziółka i porządki . 
Kończę kolejny tom sagi kryminalnej . Przydałoby się coś na weekend skołować . Empik szybko sprawy załatwia , może coś namierzę. 
Ładne lato mamy tej wiosny . 

czwartek, 19 kwietnia 2018

19.04.2018 Jutro

jutro napiszę coś więcej . Dziś już mi się nie chce . Popołudnie z wnukami to nie w kij dmuchał . Ale było fajnie ; byliśmy na placu zabaw i na lodach i bawiliśmy się w domu . Starszy wnuczek zaczął trenować w szkółce piłkarskiej i od razu to widać , zmężniał i nabrał mięśni . A mały jak zwykle ; słodki urwis patry tylko co zmalować .  Lubimy ich mieć u siebie . 

środa, 18 kwietnia 2018

18.04.2018 Kilka obrazków z przechadzki

po toruńskiej starówce. Bardzo lubię to miasto . Znam je od dobrych 45 lat, od tylu właśnie lat mam w tym mieście przyjaciółkę  i nie jedną fajną przechadzkę po urokliwych zakamarkach  zaliczyłyśmy . Nie jedną też zaliczyłam z moim mężem i dziećmi . Pora zacząć zabierać tam wnuczęta. 
Przechadzka nie była długa . Pokręciliśmy się po głównym deptaku ,gdzie w oczy rzuciły nam się takie oto ciekawostki :

Tymi pojazdami stylizowanymi na automobil można zwiedzać miasto. Zabiera z 6 osób i przewodnika , jeździ z prędkością żółwia , ale jaka frajda ! 



Okazało się , że mamy nowe ministerstwo , takie na swojską miarę : 
ministerstwo śledzia i wódki  - ciekawostka taka
 ( kilka lat temu w drodze do Nowego targu trafiliśmy na hrabstwo gorzały) 


Areszt śledczy przypomina średniowieczną twierdzę (zdjęcie powyżej ), podobnie zresztą jak budynek sądu ( poniżej)


Kamieniczki odzyskują dawną świetność 


A urokliwe zaułki jak zwykle kuszą i zapraszają do spaceru 




I jeszcze kilka słów o Kościele Mariackim . Nie będzie jednak o historii , bo to moż na w necie przeczytać , a o klimacie . Jak dotąd jakoś nie udało mi się zwiedzić tej świątyni , zawsze coś wypadało ; a to jakieś nabożeństwo się odbywało , a to czasu zabrakło , a to nie po drodze było ; zawsze coś . Tym razem weszliśmy . Kościół jest otwarty i można zwiedzać bezpłatnie. Jedynie niedostępny jest sarkofag Królewny Anny Wazówny , ale podobno można poprosić księdza albo kościelnego i wtedy za "co łaska " otworzy i pokaże. Tego jednak nie wiem na pewno , nie sprawdzaliśmy. Kościół powstał w 1239 roku a więc w samym środku średniowiecza  . Ma piękną , gotycką bryłę ( aktualnie trochę obstawioną rusztowaniami , bo jest w remoncie). Po przejściu przez bramę , za ceglanym gotyckim murem , trafimy na dość ciemny dziedziniec , otoczony krużgankiem o ostrych łukach . Do wnętrza można się dostać przez boczne wejście , główne jest w tej chwili zastawione rusztowaniem. Wchodzimy do mrocznego wnętrza , oświetlonego nielicznymi lampami , mrok rozpraszają też bardzo wysokie i bardzo wąskie okna witrażowe. Kolorowe szkiełka wprawiono tak ,żeby dawały białe światło . Nie we wszystkich oknach ten efekt jest widoczny , te które się zachowały z czasów średniowiecza tak właśnie działają ; nakładające się kolory dają widmo białe, co sprawia , że nawet w pochmurny dzień mammy efekt plam słonecznych na posadzce . Niesamowita jest energia tego wnętrza . Sprawia , że nie można podnieść głosu, trzeba tylko szeptać . W powietrzu wibrują echa modlitw i gregoriańskiego śpiewu , a w posadzce i  przepięknie rzeźbionych  stallach odbiły się ślady kolan .  Dotknięcie ścian  czy ławek chyba pozwoliłoby zobaczyć modlących się mnichów i ludzi. Nie odważyłam się tego zrobić tym razem , choć zwykle przysiadam w stallach i dotykam ścian , żeby usłyszeć echa przeszłości . Bardzo mnie to zawsze pociąga .  I nie , nie zmyślam ; mam pewne predyspozycje do kontaktów z trzecim wymiarem , nazywam to " moje coś mi mówi" , potrafię wyczuć energię przedmiotów , zdarzało mi się już nie raz , ale nigdy aż tak wyraźnie i namacalnie . Nawet mój mąż , kompletnie niewrażliwy na bioprądy , tym razem odczuł działanie tego klimatu i podobnie jak ja , nie odważył się rozmawiać inaczej jak szeptem .

Okna witrażowe są bardzo wysokie i bardzo wąskie 

Na zdjęciu poniżej raczej współczesne - nie ma już tego efektu rozświetlenia 


Kiepsko mi to wyszło , ale ambona jest imponująca , piękny przykład snycerki 


Jeszcze jeden witraż 


Część wystroju jest barokowa 


Tutaj widać piękne , finezyjne sklepienie 


Konfesjonały odmalowano taką techniką przecierek , nie wiem czy są współczesne , czy też z epoki, bo informacji nie znalazłam , ale fajnie to uwydatniło polichromię  


Słabo to wyszło na zdjęciu , ale też miejsce jest chyba najmroczniejsze w całym kościele ; stalle w niszy pod chórem 


I jeszcze trochę wystroju barokowego




A tu widok z zewnątrz, z dziedzińca 




I od strony planetarium ( to ten okrągły budynek z lewej strony)