babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

wtorek, 16 października 2018

16.10.2018 jednak się nie wyczerpał

limit na niefarty. Znów zamówienie pomylone , drugie dotarło bardzo późno a wiadomo co to znaczy. W firmie się gotuje . A ja jak zwykle jutro będę musiała ten bałagan ogarnąć . 
Tak poza tym pogadałam dziś z przyjaciółkami , z Torunia i z Poznania. Zmawiamy sie na spotkania .
Ciekawe kiedy nam to wyjdzie , bo wszyscy zagonieni jesteśmy. Dłuższy weekend się zapowiada za dwa tygodnie więc może się uda. U mnie się co prawda kolejny sezon imprezowy zaczyna ale liczę ,że się uda. Stęskniłam się za babskimi plotkami. 

poniedziałek, 15 października 2018

15.10.2018 Nie wyspałam się

jakoś nie mogłam zasnąć , a jak już zasnęłam to budziłam się co chwilę . Nie wiem dlaczego . 
W biurze jak zwykle mnóstwo spraw mniejszych i większych , ale dziś o dziwo do ogarnięcia , bez wpadek i niefartów. Nie chcę zapeszać , ale może się limit w końcu wyczerpał? 
Nie myślałam ,że jeszcze kiedyś przyda mi się łacina . Ostatnio chyba w czasie kiedy pracowałam w zozie , a tu proszę ; wnusia uczy się rzymskich cyfr ( nie na matmie ; na historii ) i poprosiła o pomoc.  Fakt musiałam sobie przypomnieć , ale zadanie wykonane .  Historia odrobiona . 
Od czego to nie jest babcia ?  

niedziela, 14 października 2018

14.10.2018 Zastanawiam się

jaką my właściwie mamy porę roku . Kolory wskazują na jesień , temperatury na pełnię lata . Na razie nic nie zapowiada nadejścia zimy .  Pogoda dziś wyjątkowo sprzyjała spacerom więc i na wystawie panował tłok nieopisany. Dosłownie nie dawało się przejść . Mimo tłoku , udało nam się jednak to i owo zobaczyć i nawet kupić . Zakupów zrobiliśmy zresztą sporo; kilka różnych mieszanek przyprawowych , kilka doniczek skalniaków do przybiurowego ogródka , zabawną , drewnianą żyrafkę , która po przyciśnięciu spodu gnie się w ukłonach , domowe klapki dla mnie i miód wielokwiatowy w zabawnych słoiczkach - miśkach ( to z myślą o prezentach gwiazdkowych dla babć ) , wielokolorowy blok galaretki - taki jaki można było kupić za naszego dzieciństwa i mały wiklinowy koszyczek do chleba . Ten , który mamy dożywa swoich dni więc mi się okazja trafiła . I oczywiście oscypki .Te ostanie niestety - choć opisane ,że owcze , to jednak nie owcze; raczej mieszane. Spróbowaliśmy też pyrę z gzikiem serwowaną przez naszą miejscową spółdzielnię mleczarską . Pychota !  Atrakcji zresztą było sporo , ale jak wspomniałam ; panował straszny tłok. Nie chciało się  nam przepychać pomiędzy ludźmi. 
Zrobiłam nawet kilka fotek. Kilka , bo  się nie dało z powodu tłumów.  
Fotki poniżej , te obiecane wcześniej z jesiennym niebem również . I od nich zacznę :

Jesienne niebo nad ulicami Kryształową i Cyrkoniową ( ładnie się nazywają , prawda ? - a są i inne związane z kamieniami : Diamentowa, Rubinowa, Szafirowa , jest też Osiedle Szmaragdowe- dla mnie , miłośniczki kamieni brzmią wspaniale) 










Najciekawsze eksponaty z wystawy rolniczej - nie mogło zabraknąć Ursusów i Zetorów 




A te halloweenowe stwory zachęcające do wzięcia udziału w loterii kłapały szczękami i upiornie się śmiały 


sobota, 13 października 2018

13.10.2018 Działkowa masakra piłą łańcuchową

tak mniej - więcej mogę podsumować to co się dziś działo na naszej działce. Obcięliśmy wszystkie suche gałęzie , uschnięty konar moreli , zdziczałe odrosty na gruszce i krzaki porzeczek. To ostatnie ja osobiście sekatorem .Pocięte drewno zabrał kolega syna , który ma starego typu piec na drewno. Palenia na kilka tygodni.  Przekopałam też jakieś 2 metry kwadratowe babcinego ogródka - znaczy tego co miała obrabiać moja matka .Więcej nie dałam rady. Porażka . Raz ,że zapuściła to straszliwie, korzenie porozrastane do ogromnych rozmiarów a dwa to nie padało od wielu miesięcy. Ziemia jest zbita i twarda jak beton. Nawet ostre widły trudno było wbić. No i oczywiście bałagan ; wszędzie pozakopywane owoce. Ze dwa lata ,żeby to do ładu doprowadzić .I chyba będe musiała trochę wapna wykombinować , żeby zneutralizować kwas z owoców. Mężuś z teściem młodszego cięli gałęzie a ja kopałam . Nie odważyłam się sprzątać reszty opadłych owoców i tego co matka pozakopywała albo zasypała liśćmi i trawą . A to z powodu hordy os, które opanowały działkę . Poczekam aż się trochę ochłodzi i te osy się wyniosą .  
A tak poza tym poranek jak zwykle ; zakupy ,sprzątanie , przepierki jak to w sobotę . 
Dostaliśmy butelkę domowego wina , chyba zdegustujemy wieczorem . 
Jutro wystawa rolnicza .

piątek, 12 października 2018

12.10.2018 Jak to dobrze

że już weekend. Jakoś zmęczył mnie ten tydzień . Jutro zamierzam popracować fizycznie na działce więc odpocznę od wszelkich rachunków, zamówień i pomylonych przesyłek . Pogoda zapowiada się letnia więc na pewno praca pójdzie jak założyłam. 
W niedzielę doroczna wystawa rolnicza . Zwykle jest w trzecią niedzielę października , ale ze względu na wybory przesunięto termin o tydzień.Wybieramy się , może kupimy jakieś fajne roślinki do naszego ogródka przybiurowego . Marzy nam się takie coś w rodzaju bonsai tyle, że większe. I co więcej się okaże. Może coś i na moją starą -nową działkę ? 
Nowe auto mi się sprawdza . Całkiem wygodne i łatwo się nim manewruje. 
Kupiłam sobie 2 pary rajstop- kolejne . Mam ich już mnóstwo w różnych wzorach i kolorach i naprawdę nie wiem czemu kupuje następne . Tym razem czarne w drobniutką krateczkę i gładkie jasnoszare.  Nie wiem kiedy je założę , bo wciąż ciepło. Październik okazał się wyjątkowo piękny w tym roku . Trudno uwierzyć ,że to już tylko dwa i pół miesiąca do końca roku. 

czwartek, 11 października 2018

11.10.2018 Dzień jak każdy

ostatnio. Powtarzają się aż do znudzenia . Jakimś cudem dziś bez wpadek. I oby więcej ich nie było. 
Prace zakończyłam dziś dużo później niż normalne godziny biurowe przewidują. 
W domu też nic szczególnego . Musiałam przeszukać zakamarki szaf , żeby odnaleźć papiery od zakupu aut , które teraz wystawiamy na sprzedaż . Teoretycznie nie ma to znaczenia , ale jeździły w firmie i musimy mieć , żeby zdjąć z ewidencji i jeszcze odpowiednio zaksięgować sprzedaż . Od jednego znalazłam , od drugiego nie. Pewnie mam w biurowym archiwum. Znajdą się. 
Tak poza tym sprawa przesadzona. W sobotę jedziemy na działkę obcinać gałęzie i uschnięte drzewo.  Dogadałam się z teściem młodszego . Ma piłę łańcuchową , obiecał pomóc nam z tymi drzewkami. Będzie się działo. 

środa, 10 października 2018

10.10.2018 Jak to w pracy

Do czego to doszło . Już nie pamiętam kiedy byłam na takim klasycznym "przybijaniu drutów" czyli na obiekcie w charakterze pomocnika . A dziś byłam . Mamy tyle zleceń ,że się nie wyrabiamy . Musiałam pomóc. Od lat już tego nie robiłam . Ogarniałam sprawy logistyczno - papierologiczne i wszelkie inne , ale na obiekty już nie jeździłam , no chyba ,że chłopakom zabrakło jakiegoś sprzętu i trzeba było dowieźć. Nawet mi to sprawiło przyjemność . Praca na świeżym powietrzu , pogoda piękna , wciąż bardziej letnia niż jesienna ... Same plusy . I parę fajnych foci  jesiennego nieba zrobiłam . Przy czasie wrzucę i się pochwalę.