babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

środa, 18 lipca 2018

18.07.2018 Nic nowego

dół mi nie odpuścił i pewnie jeszcze trochę mnie potrzyma , ale jak zwykle wrócę do formy.  
W pracy jak w pracy , robimy swoje , choć tempo nieco zwolnione z powodu sezonu ogórkowego. 
Dostaliśmy zaproszenie na wernisaż . Nasza zaprzyjaźniona graficzka z miejscowego tygodnika wystawia swoje prace plastyczne . W piątek o 18.30 otwarcie wystawy . Musimy się wybrać . W co się należy ubrać na wernisaż ? Pojęcia nie mam . Nigdy nie byłam , chyba włożę jakąś letnią sukienkę po prostu . Chodziliśmy do muzeów na różne wystawy ale na taki prawdziwy wernisaż ( nie ważne ,że tylko na skalę powiatową , ale jednak) jakoś się nie złożyło. Oczywiście musimy się wybrać , bo przecież się przyjaźnimy, nawet nad jeziora razem wyjeżdżamy. 
Wczoraj zrobiłam drugą mitenkę. Szydełko pomaga na stres , igliczki też i w ogóle wszystkie robótki. 

wtorek, 17 lipca 2018

17.07.2018 Eeeeehhhhh

Temat remontu się nieco opóźnia . Ok. do czwartku przeżyjemy. Poprzedni majster zgłosił się dziś po narzędzia i oddał klucze. O kasie nawet nie wspomniał , a my też się nie odzywaliśmy . Tym sposobem zaoszczędziliśmy. Co prawda głupio nie zapłacić umówionej kwoty za robotę , ale w tym wypadku ... Chyba nie powinno mnie to gryźć. Gość miał wybór . 
A tak w ogóle to dół mnie jakiś dopada ...

poniedziałek, 16 lipca 2018

16.07.2018 Letni klimat

zapanował w mieście. Nawet korków dziś nie było. Obleciałam kilka sklepów w mieście . Kupiłam prezent imieninowy dla wnusi , odebrałam kosmetyki od mojej konsultantki i zrobiłam najpotrzebniejsze zakupy. W firmie zaczął się sezon urlopów. Od dziś młodszy synalek . Remont podobno wznawiamy jutro . Ma nowy majster przyjść i zacząć . Oby . Po tej jeździe , nie uwierzę jak nie zobaczę. Bałagan trochę w domu ogarnęliśmy. Łatwiej się poruszać od razu. 
Wreszcie trochę popadało. 

niedziela, 15 lipca 2018

15.07.2018 Weekendy zdecydowanie są za krótkie ,

szczególnie jak jest lato i ma się remont w domu. Dla przyjemności jednak zakisiłam trzy duże słoiki ogórków i zrobiłam na szydełku jedną mitenkę , taką ażurową , do mojego nowego żakiecika . Wiem , wiem , lato dopiero się zaczęło , ale po trzech miesiącach upału i suszy marzę już o jesieni.  Tak mam i tyle. Jutro zamierzam jeszcze zrobić kilka słoiczków ogórków w curry . Zrobiłabym dziś , ale stwierdziłam ,że muszę świeżą przyprawę kupić , bo ta co mam lekko zwietrzała. I nic dziwnego , bo dość rzadko jej używam. 
Ogarnęliśmy też trochę mieszkanie , choć jeszcze nie koniec remontu , ale już mniej wszystkiego stoi więc jakoś łatwiej funkcjonować . 
Będzie lepiej...


sobota, 14 lipca 2018

14.07.2018 Sporo się dziś działo

oj sporo. Pomijając fakt ,że zaspałam i na zakupy wyruszyłam z półgodzinnym opóźnieniem . Trochę tego było, bo oprócz zwyczajnej co tygodniowej spożywki ( strasznie wszystko przez tydzień podrożało , aż się zdziwiłam) musiałam uzupełnić środki czystości . W tak zwanym międzyczasie przyszedł hydraulik , dokończyć robotę; wczoraj nie mógł , bo musiał wyschnąć klej , którym przyklejał umywalkę . Zanim wróciłam , już go nie było. Po powrocie wrzuciłam kolejny ładunek prania , zjedliśmy z małżonkiem spóźnione śniadanie i żeby wypełnić czas do spotkania z klientem wypiliśmy po 2 kawy . A potem to już było szybko i dużo. Z godzinę nam zeszło na spotkaniu, potem wskoczyliśmy do salonu operatora komórkowego żeby powyłączać usługi , na które kończyła się promocja i wyruszyliśmy na zaplanowane zakupy.  Najpierw do le roy po tapetę , którą zamierzam wykleić tył łazienkowej szafy , bo wymyśliłam (wybraliśmy białą w delikatną szarą krateczkę) , że dla oszczędności miejsca ,szafa nie będzie miała tylnej ściany, a i tak będzie bardzo płytka , farby do malowania drzwi , folię i jeszcze kilka drobiazgów. No i w cukierence żurawinowe ciasteczka . W ikei niestety nie znalazłam tego co było mi potrzebne , kupiłam tylko nie wielki pojemnik na odpady organiczne ,bo dostawili nam kolejny kontener z przeznaczeniem na odpady biodegradowalne i w sklepiku spożywczym nasz ulubiony sok. Przy okazji zjedliśmy sobie obiadek.
W M1 i w Malcie kibolskich stoisk niestety nie było. Z nie wiadomych powodów się zwinęli . Tym samym prezentu dla wnusia nie kupiliśmy , będę musiała kupić przez internet . Nie bardzo mi się to podoba , wolę towar obejrzeć i go dotknąć . wyjazd i tak się opłacił , bo małżonka "okupiłam" na rok co najmniej . Wrangler robił letnie przeceny więc załapał się na spodnie , od razu na 3 pary . Dwie dżinsów i jedne takie na lato z bawełny . Potem w CCC kupiliśmy sobie buty , też z letnich promocji. Mężuś sandały , a ja półbuty . I to jakie ; na 6 cm obcasiku i wiązane . Oczywiście wzięłam czarne . Po prawdzie brązowe by mi do niczego nie pasowały więc wybór był raczej oczywisty. Żeby jednak za pięknie nie było , to po powrocie wzięliśmy się za sprzątanie . Pozostawione przez majstra narzędzia powynosiliśmy do garażu , powyrzucaliśmy wszystkie nie potrzebne kartony po armaturze i innych sprzętach i wynieśliśmy do piwnicy kilka pozostałych nadmiarowych płytek . Jutro wymienimy folie na czystą i nie podartą i przygotujemy płytki do wc. Dziś już nam się nie chciało.
Zakup butów mnie ucieszył , od dawna takich szukałam . 
Odezwał się majster od płytek ten nowy i stolarz . Podali ceny , a my przyklepaliśmy . Roboty ruszą niebawem . 

piątek, 13 lipca 2018

13.07.2018 Dwa tysiące

wpisów ,  149607 odwiedzin . Brzmi imponująco?  Sama siebie podziwiam , że aż tyle tego popełniłam na przestrzeni 8 lat , bo na blogu jestem od marca 2010 . I z tej okazji bardzo dziękuję Wszystkim , którzy do mojej szafunierki zaglądają . Buziaczki dla Was !!!
                                                    (Obrazek pochodzi z cyberprzestrzeni, autor nie wiadomy )

A tak poza tym , to przynajmniej jeden z powodów do wkurzania mam z głowy . Parę jeszcze zostało.  
Z tematów remontowych , mam już pralkę i umywalkę w łazience . Prać mogę , umywalkę będzie można używać od jutra , bo klej musi wyschnąć .  Wyprałam już dwa ładunki prania ( jaka to przydatna rzecz pralka!) i jeszcze całe mnóstwo mam do prania , niestety na moją suszarkę więcej nie zmieszczę więc ciąg dalszy jutro. Trochę posprzątaliśmy , ale i tak do normalności daleko. Jutro niestety dzień pracy. Musimy się spotkać z klientem obgadać kilka spraw a potem robimy sobie luz i jedziemy do Poznania. Trzeba kupić prezent imieninowy dla wnusia na imieniny. To będzie piórnik z logo Kolejorza ( Lech Poznań) , bo wnusiu jest wielkim fanem tej drużyny , a właśnie od września  zaczyna naukę w szkole więc prezent będzie przydatny . Zamierzamy też kupić spodnie dla małżonka i też jakiś prezent imieninowy , kilka drobiazgów w Ikei i farbę do pomalowania drzwi. No trochę tego jest . 
W przybiurowym ogródku coś się zaczyna dziać ; dojrzewają pomidory , dziś zerwałam trzy sztuki i po przelotnych deszczach jakby trochę wszystko podrosło. 



czwartek, 12 lipca 2018

12.07.2018 Sezon urlopowy zaczynamy

od poniedziałku . Chłopaki , znaczy . My pomyślimy jak skończy się remont . A skończy się niedługo. Mamy umówionego gościa , który dokończy.  Twierdzi ,że ogarnie w 3-4 popołudnia . Na mebelki poczekamy 4 tygodnie, ale tego nie przeskoczę . Tyle trwa proces produkcji frontów na wymiar. 
Jutro hydraulik podłącza mi pralkę i umywalkę . Dziś zrobiliśmy jeszcze kilka drobnych robót wykończeniowych , których nie zrobił majster. I już nie zrobi. Stracił swoją szansę . Niech zabiera swoje graty i spada a my w końcu odpoczniemy . 
Z innych spraw to nic nowego , powody do wkurzenia wciąż mam.