dziś nic robić, mam jakiś spadek formy. A musiałam się sprężać, bo sypnęło mi się na głowę różnych dziwactw i odkręcania. Straciłam kilka godzin ale dałam radę. Pytanie na ile szybko wywiąże się druga strona ale tym się będę martwić później , w poniedziałek znaczy. W tak zwanym międzyczasie musieliśmy pojechać na działkę , bo odbierali szamba więc trzeba było otworzyć bramkę. Niby nic ale przez to, że nitka w stronę wyjazdu z miasta na remontowanym wiadukcie jest jeszcze nieczynna musieliśmy jechać okrężną drogą koło naszego domu a tam korki na całą długość ulicy jak zwykle odkąd jest remont na wiadukcie więc zeszła nam prawie godzina z czego odbiór nieczystości niecałe 10 minut. Tym sposobem robotę skończyłam tuż przed 16.00. Jutro mnie czeka rundka po urzędach więc musiałam nadrobić sprawy w pracy. Dobrze, że w perspektywie dwa dni wolne. Wracam do mojego czytnika, domowe zajęcia nie zające , nie uciekną.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz