babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

wtorek, 1 września 2026

1.09.2026 Wrzesień = jesień

 i tak prawie to wyglądało dzisiaj. W kalendarzu wciąż lato aletemperatura w okolicy 22 stopni i na zmianę deszcz i słońce. Tak już trochę jesiennie się zrobiło zwłaszcza, że i zieleń już zmienia odcień na oliwkowy. Jak dla mnie może być. A skoro mowa o odcieniach oliwki to planuję zakup kurtki w tym kolorze. Podobno dobrze mi w oliwkowym. Z tematów jesiennych to kompletuję już dekoracje. Pokażę w swoim czasie, gdy znajdą już swoje miejsce na komodach i półkach.

Tak się złożyło, że wczoraj żegnaliśmy naszego znajomego. Człowieka znanego w mieście i bardzo lubianego. Miał 57 lat. Nawet nie wiedział, że jest chory a gdy pewnego dnia zasłabł na ulicy i zrobiono badania , nie było już czego ratować. Ja mówię , że dobrze, uniknął długiej walki z nowotworem , uporczywego leczenia i cierpień z tym związanych. Jasne, że był to szok dla wszystkich, nawet dla nas ale dla niego z pewnością lepiej. Znaliśmy się ze sponsorowania drużyny siatkówki a ja do szkoły podstawowej chodziłam z jego siostrą. Parę lat temu współpracowaliśmy w związku z tym sponsoringiem, bo Zmarły był działaczem sportowym i miejskim. Siatkówka i ta drużyna to było jego życie. Żegnała go chyba połowa miasta , w tym cały miejski biznes. Ludzi było tyle co na Święto Zmarłych. Czekając na ceremonię przyglądałam się trochę ludziom. Nie ma już zwyczaju noszenia żałoby. W czerń ludzie ubierają się tylko idąc na cmentarz pożegnać zmarłych. Tak było  i tym razem. Prawie wszyscy w ciemnych strojach bez zbytniej ekstrawagancji ale nie wszyscy. I tak się zastanawiam czy w szkole oprócz innych ważnych rzeczy nie powinno się uczyć savoir vivre czy tylko dobrego smaku , cokolwiek to znaczy. Nie wiem kim te osoby były, choć z widzenia znam. Przynieśli wielki bukiet czerwonych róż więc pewnie jakaś rodzina albo bliscy przyjaciele. Ona ubrana w czarną asymetryczną spódnicę z koronką sięgającą z jednej strony od połowy uda z drugiej do kostek , do tego czarna , satynowa wiatrówka z jakimiś krzyczącymi , złotymi paskami z logo producenta i szpilki też ze złotymi sprzączkami. Wszystko uzupełniła niezliczoną ilością łańcuszków i wisiorków. A na ramieniu miała wielką torbę, w której trzymała psa. Takiego modnego i drogiego , który z wyglądu kojarzy mi się z pomponem do bambosza i co chwilę coś tam przy nim robiła. Jej facet wprawdzie miał zwykłą, granatową koszulę z kołnierzykiem lekko przyciasną , to spodnie , które wyglądały jak poplamione farbą. Cały ten anturaż bardziej by pasował na festiwalu Castle Party, ale na pogrzebie robił kuriozalne wrażenie... Choć jedno i drugie mieści się w klimacie. Ja chyba nie rozumiem już tych czasów, pies na cmentarzu! Tylko brakowało takiego co by papierosa zapalił. Trochę nie na temat ale nie mogłam się tym curiosum nie podzielić...

Miałam wczoraj i dziś dużo pracy. I w domu i w biurze. W domu wiadomo, leżało wszystko i czekało lepszych czasów , bo działka ma pierwszeństwo, no to teraz nadrabiam prasowanie i sprzątanie w kuchennych szafkach. A biurze jak zwykle, papiery i jeszcze raz papiery. Biurowe podwórko odnowione i uporządkowane. Został jeszcze kawałek trawnika , ale zamierzam z niego wykopać wiosenne kwiaty i przenieść na swoją działkę więc jeszcze z tydzień do dwóch. 

Dziś nasza młodsza młodzież świętuje rocznicę ślubu , już 19-tą. 

Tak poza tym , otwarli już jedną nitkę na remontowanym wiadukcie. Wreszcie rozładuje się trochę ruch i znikną korki. Od dwóch lat te objazdy to prawdziwa plaga , zwłaszcza na naszej ulicy.  



1 komentarz:

  1. Rzeczywiście, może jakieś zajęcia z zasad zachowania i estetyki ? Skoro z domu coraz mniej młodzieży wynosi te zasady, to może jakieś godziny wychowawcze poświęcone tym zasadom.
    Nie zwracamy na te sprawy uwagi i jest jak jest. Buziaki.

    OdpowiedzUsuń