babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

sobota, 30 maja 2026

30.05.2026 Kochani, już jestem !

 Wróciliśmy wczoraj ale późno, dlatego już nic nie pisałam. Było super i o tym opowiem, może nawet jutro i uzupełnię zdjęciami, może jakimś filmikiem. Trochę ich zrobiłam. A dziś oczywiście mnie dopadła szara rzeczywistość ; zakupy dla matki plus wizyta rano, ogarniecie bałaganu po rozpakowaniu, pranie , zakupy dla nas i oczywiście działka. Zielsko się rozpanoszyło, roślinki o wodą aż się prosiły, wzeszła fasolka, podrosły ogórki, zakwitły pomidory i obrodziły truskawki! Ale jutro będzie uczta ! Bo zamierzam zrobić z nich deser ( ze śmietanką oczywiście) i upiec placek z truskawkami. Niestety, jeszcze nie koniec moich zajęć, muszę zmienić pościel oraz pokroić koperek, który też obrodził i zamrozić. Miłej niedzieli ! 

wtorek, 26 maja 2026

26.05.2026 No to jadę

a dokładniej to jedziemy w delegację do Czech. Walizka spakowana na wszelkie pogodowe okoliczności, trochę kaski wymieniliśmy na korony, choć program jest taki, że raczej zakupów robić nie będziemy. Znalazłam przy okazji zgubiony numer Focusa o teoriach spiskowych. Co się go naszukałam to moje, a tymczasem leżał sobie spokojnie w walizce od czasu poprzedniego wyjazdu na Dolny Śląsk. O urwanej nóżce od walizki też nie pamiętaliśmy. Małżonek naprawił z pomocą drewnianego klocka dwóch śróbek i taśmy izolacyjnej. Jeszcze pożyje.  A skoro wszystko gotowe , to kiwam Wam łapką na do widzenia i znikam na trzy dni. 🖐🖐🖐

poniedziałek, 25 maja 2026

25.05.2026 Trochę mi szwankuje

logistyka. A to w związku z wyjazdem do Czech. Koniec miesiąca to i zobowiązania z tym związane. Trudno, najwyżej zrealizuję 3 dni wcześniej. Raczej się nikt nie pogniewa. Mam mieszane uczucia tak w ogóle, bo z matką coraz trudniej nawiązać kontakt. Może nawet nie tyle o kontakt chodzi , co o jakiś efekt. Dziś pani D zadzwoniła do mnie, żebym namówiła matkę na ubranie się i wyjście  na spacer, bo ostatnio narzekała, że wciąż tylko w domu i już nie może wytrzymać i w ogóle. A jak D podchwyciła i chciała jej pomóc się ubrać i wyjść , to matka w drugą stronę: ona się źle czuje, nigdzie nie idzie itd. Dobra, zadzwonię ale nie gwarantuję , że się uda, bo od rana już były fochy , o szklankę wody do tabletek. Przyniesienie z kuchni przerasta jej możliwości przecież. No i miałam rację. Mało, ze nie dała się namówić, to jeszcze nawrzeszczała na mnie, że co ja chcę i w ogóle krzywdę jej robię. D też nic nie wskórała, bo "ona z taką młodą nie będzie nigdzie chodzić". Tyle, że D jest w wieku moich synów... No , to mam w takim układzie dylemat. Trudno przewidzieć co się może wydarzyć. Z drugiej strony jak się choć na krótko nie urwę, to kota i kukunamuniu na mózg  dostanę. Na razie jeszcze nizcego nie spakowałam na wyjazd, bo prognozy pogody są co najmniej dziwne. Co sprawdzam to inne : raz upał, za chwilę ochłodzenie i tak w kółko. Jakie by nie były, atrakcji parę się szykuje. A następny tydzień Kaszuby i to mnie cieszy najbardziej.  

niedziela, 24 maja 2026

24.05.2026 Grill rodzinny

 A miała być tylko kawa, ciasto i lody . Młodzież jednak zarządziłą grilla , no i był. Jak zwykle dopadł nas deszcz. Co prawda po półgodzinie po deszczu już śladu prawie nie było więc grillowanie się odbyło. Na szybko, późnym wieczorem kupiliśmy paczkę pyzów, przed obiadem zrobiłam do nich masło czosnkowe , a resztę załatwiła młodzież. Nie możliwe , ale tym razem na działce nie pracowaliśmy! Chyba po raz pierwszy odkąd na nią jeździmy i się nią zajmujemy. Przyjemnie się siedziało, nie powiem ,że nie. Żółte krzesełko zagospodarowało się samo. Młodsza młodzież przyniosła mi piekną kompozycje w ceramicznej donicy złozoną z goździków, lawendy i czegoś zwisającego. Pasuje idealnie. Na hortensję od starszej młodzieży nie mam na razie pomysłu. Stanęła przy największej fontannie, na razie. Po powrocie z naszych podróży znajdę jej odpowiednie miejsce w ogrodzie i przesadzę. Parę dni w donicy powinna dać radę. 

Tak poza tym , wnusia razem ze swoją szkolną drużyną strzelecką zajęli I miejsce w klasie karabinku sportowego a indywidualnie zajęła III miejsce w strzelaniu z pistoletu. I sama zrobiła cytrynowy sernik na zimno, który przyniosła na podwieczorek. A moi wnukowie - tu mnie zaskoczyli maksymalnie - obaj będą tańczyć poloneza, na rynku naszego miasta. Od niedawna powstał taki zwyczaj , że szkoły na koniec roku tańczą . Tym razem padło na ich szkołę. Nawet nie wiedziałam ,że jest w mieście i okolicy taki zwyczaj.