Niedziela zapowiadała się słoneczna i ciepła ale tylko zapowiadała. Mnie- więcej w porze obiadowej zaczęło się chmurzyć. Od rana trochę ogarniałam domowe tematy i wizytę u matki. Małżonek odsypiał, potem pooglądaliśmy trochę kanały popularno- naukowe a po obiedzie i kawie wybraliśmy się na działkę. Od wczoraj nic się specjalnie nie zmienilo poza tym, że znów sucho.Po deszczu sprzed dwóch dni i wczorajszym podlewaniu śladu już nie było. Zaczęliśmy od zamocowania przyciętej wczoraj półki w starej altanie, wyrwałam też trochę chwastów ze skalniaka i mini-grządki pod oknem a potem zachmurzyło się jeszcze bardziej i ochłodziło. I to całkiem mocno, bo gdy już się zwinęlismy , samochodowy termometr pokazał tylko 11 stopni. Zanim zaczęło padać przemalowaliśmy jeszcze stojak pod fontannę , bo wyszedł brązowy i zwyczajnie nie pasował do reszty.Tak to jest jak się kupuje farby różnych producentów. Niby "palisander", ale z jednej firmy był czarny a z drugiej brązowy. Palisander palisandrowi nie równy jednym słowem. Ledwie skończyliśmy a już zaczęło padać. W tym układzie sprzątnęliśmy i wróciliśmy do domu. Zaraz jadę do matki z wieczornymi lekami a potem wieczór z książką, bo to najlepsze na deszczowy klimat. Nie zaszaleliśmy z działkową robotą ale zawsze coś, o jedną półkę i jedno malowanie do przodu.
I tak to z tą pogodą bywa. Ale może dobrze, że znowu padało. W Ascoli też słońce się schowało i raczej miałam za cienką sukienkę. Dobrze, że wzięłam bluzę z myślą o koncercie w zimnym kościele. A przydała się wcześniej. Jutro opowiem, a fotki z pchlego targu będą po powrocie. To już pojutrze. Powrót nie fotki. 😄 Buziaki
OdpowiedzUsuńJa się tym deszczem cieszę, bardzo go potrzeba. Szkoda, że przy tym zimno. Korzystaj z atrakcji Ascoli oki8 wciąz tam jesteś. Buziaki!
UsuńW Irlandii to samo: deszcz, więc i brak ochoty na spacery.
OdpowiedzUsuńNie byłam nigdy w Irlandii ale kojarzy mi się właśnie tak; deszczowo. Nie wiem dlaczego. Pozdrawiam serdecznie
Usuń