czyli dwa ostatnie miesiące roku. Kiedy to zleciało ? Aż mi się wierzyć nie chce , że to już tylko dwa miesiące. Dla mnie ten rok był bardzo wymagający i w sumie to już czekam na jego koniec. Czy to coś zmieni? Powątpiewam... Mniejsza o to zresztą, nad końcem roku będę się zastanawiać kiedy już nadejdzie. Na razie to jak zwykle mam więcej spraw niż włosów na głowie. Na szczęście jestem znów mobilna (brzydkie to słówko ale modne) więc mogę je kolejno odpychać. Dziś zmieniałam matce pościel. Miałam to zrobić w sobotę ale z braku auta odpuściłam sobie wycieczki po mieście z workami pościeli i rzeczy do prania. Padło na dzisiaj. Mamuśka oczywiście fochy strzelała ale to nic nowego. Już widzę co się będzie działo jak jej kanapy zacznę zmieniać. I jak zwykle narozrabiała, coś pomajstrowała w telefonie, powyłączała jedno, powłączała inne, jakieś dziwne tryby. Chyba z pół godziny walczyłam żeby to wyprostować. I tak mam średnio licząc co drugi dzień.
Jutro wybieram się na zieleniak po kwiaty na groby. Jak zwykle kupuję jakieś chryzantemy w doniczce. Zawieziemy je w piątek a 1 pójdziemy tylko ze zniczami. Umówiłyśmy się z synowymi, że ustawiamy po jednym zniczu. I tak będzie ich po kilka na każdym grobie. Nie szczególnie to wygląda jak wszystkiego stoi w nadmiarze. A ostatnio jakaś mania ilości zapanowała w tym względzie.
Tak poza tym jesień wciąż bajeczna , choć poranki bardzo zimne. Przydają się mitenki.
Gdyby nie słońce pewnie bym narzekała. Ale cebulkowe ubranie i spacer do lekarzy po dziesiątej sprawiło, że nie narzekam dziś na jesień. 😃
OdpowiedzUsuńJak pisał autor artykułu z mojego wczorajszego wpisu, to komercja odpowiada za to, że czas szybko leci. Już jesteśmy w trybie grudniowym, a jeszcze nie ma listopada. 😃 To ma sens.
Buziaki
Nie tylko sens, to czysta prawda! Komercja rządzi. Buziaki!
Usuń