- pamiętacie film ? Nam się dziś przypomniał , bo przyszło nam stoczyć wojnę z zapchanymi rurami w kuchni. Plany były inne , działkowe od rana do kolacji a tymczasem nasza kuchnia zastrajkowała. W zmywarce pełno wody , ze zlewu nie schodzi , ledwo- ledwo w łazience... Co było robić, wyciągnęliśmy zmywarkę z zabudowy, poodkręcaliśmy węże i rury, poczyściliśmy zawory i nic . Dalej woda stoi. Spuściliśmy z układu myjącego w zmywarce i znów nic. Małżonek stwierdził, że najwyraźniej to nie problem zmywarki a rur. Jak na złość guma do przepychania zmurszała i pękła, długie lata była nieużywana więc stała gdzieś w kącie zapomniana. Małżonek wpadł na pomysł, że zamiast gnać na drugi koniec miasta do marketu mam podjechać na działkę i przywieźć działkowy przepychacz. Sam majstrował dalej przy tych rurach. Zanim pojechałam wsypałam jeszcze do odpływu trochę kreta. Po 15 minutach byłam z powrotem. Małżonek uzbrojony w to przydatne urządzenie ruszył do boju ( i tu to skojarzenie z filmowym Mario) , zabulgotało, zagulgotało i za chwilę było po sprawie. Woda zeszła. Dla pewności wrzuciłam jeszcze program samoczyszczący w zmywarce a potem posprzątaliśmy , wstawiliśmy na swoje miejsca , zmyłam podłogę w kuchni i poranek z głowy. Skończyliśmy w porze obiadowej. Na działke udaliśmy się w tym układzie po obiedzie. A roboty trochę było, bo rano kupiłam sadzonki pomidorów, papryki, bazylii i arbuzów oraz jedną doniczkę lawendy w celu uzupełnienia, bo jedna mi zmarzła. Dałam radę, posadziłam wszystko, jeszcze ogórki wysiałam, a małżonek robił porządki w starej altanie i docinał dodatkową półkę. Na działce zjedliśmy kolację zabraną z domu. Urwałam trochę rabarbaru, sałaty i rzodkiewek i to tyle działkowania na dziś. Ogródek wygląda wręcz wzorcowo. Teraz tylko upiększać drobiazgami i czekać aż wyrośnie. Wczorajszy deszcz się przydała. Zaczęły wschodzić różne roślinki na grządkach kwiatowych i trawnik już nie wygląda na wypalony. Zazielenił się pięknie. Dobrej niedzieli !
Co za zbieg okolicznosci; nam tez sie dzisiaj zlew zapchal. Pomogl Mr Muscle (SC Johnson); wlalismy 500ml zelu, po 5 minutach wyalam czajnik goracej wody i po klopocie. Obiecuja zwrot pieniedzy jezeli ich product nie poskutkuje. U nas zimno i deszczowo czyli pogoda barowa jak mawial moj Tata. Aga T
OdpowiedzUsuńU mnie też dziś deszczowo się zrobiło późnym popołudniem. Nasz kret nie pomógł tym razem. Zwykle wystarczy wlac gorącej wody i wrzucić trochę granulek. 😀
UsuńU nas trochę popadało, ale nadal jest chłodno. Mam nadzieję, że to już ostatnie zimno tej wiosny.
OdpowiedzUsuńNo właśnie , przydałoby się już trochę ciepła, Susza to jedno, ale zimno też nie sprzyja roślinkom.
UsuńBravo Wy. Najważniejsze, że sobota mimo kłopotów zakończyła się pełnym sukcesem. Wygląda na to, że przywiozę słońce z Italii. Buziaki. U mnie ,23 stopnie. Popołudniu jadę na pchli targ i koncert. Buziaki
OdpowiedzUsuńJak się musi , to się robi. Najwazniejsze, że posadziłam co trzeba. Udanych kolejnych dni w Italii. Buziaki!
Usuń