babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

niedziela, 10 maja 2026

10.05.2026 No tak...

 Kolejna niedziela minęła , właściwie to weekend cały minął nie wiadomo kiedy. Spałam dziś jak zabita. Dawno mi się nie zdarzyło spać prawie do ósmej. Jestem rannym ptaszkiem a dziś zwyczajnie zaspałam. Tak czy inaczej do matki pojechałam jak zwykle, ogarnęłam leki, zmieniłam jej pościel i zmusiłam do zmiany koszuli i bielizny w ogóle. Ubrała się jednak choć protestowała. Ostatnio ciężko ja namówić na cokolwiek. I w kółko zadaje te same pytania. No cóż... Lepiej nie będzie.  Aż do obiadu miałam co robić. Nadganiałam to co zostało odłożone wczoraj na rzecz działki a potem usiadłam z czytnikiem. Nie mogę powiedzieć, że z książką , bo choć do czytania to jednak nie książka... A w trakcie szykowania obiadu upiekłam jeszcze placek rabarbarem. Tym razem nie drożdżowy a taki z przepisu , co nie może się nie udać z czasów ... ho, ho. ho! dawno minionych. Pyszny wyszedł. Zabrałam na działke , bo oczywiście pojechaliśmy. Nasi gospodarze mieli gości i całą gromadą wybrali się na spacer po alejkach. Towarzystwo oglądało działki i obgadywało. Słuch mam dobry i mimo, że siedziałam na schodku usłuszałam, "a tu jak ładnie" a gospodarz potakiwał "taaak, tutaj ładnie". Nie wiem czy puchnąć z zadowolenia czy się śmiać. Ale w sumie to miłe. Za wiele to dziś nie zrobiliśmy. Właściwie tylko stelaż do fontanny. Tej co w ubiegłym roku ale chciałam ją podnieść wyżej żeby nie zgniatała nam łączki. I nie skończyliśmy, bo zaczął nam się palić silnik od piły szablistej, którą przycinaliśmy deseczki. A dokładnie to takie narzędzie 5 w 1, bo może pracować też jako wkrętak, wiertarka i szlifierka oscylacyjna a nawet wyrzynarka. No pech, bo już bym dziś ustawiła i zalała wodą. A teraz wykorzystam jeszcze ostatnie godziny niedzieli i poczytam. A przynajmniej miałam taki plan. I nie ma to jak skleroza. Nie boli ale się człowiek nałazi jak głupi albo spali jakiś garnek . Właśnie spaliłam, wodę do zalania ogórków małosolnych... Noszszszsz... 

1 komentarz:

  1. Witaj w klubie. Ja ostatnio przypaliłam ziemniaki w mundurkach. I były podpieczone. Też zapomniałam o nich. Dobrze, że Aga weszła do kuchni. Ziemniakom nie zaszkodziło. Garnek do szorowania. Musiałam wyręczyć zmywarkę. Takie komplementy podsłuchane bezcenne. Ja już w myślach wyjazdowych. Buziaki

    OdpowiedzUsuń