można powiedzieć. Połowa krzakowców latała dziś z kosiarkami. Mój małżonek tez , choć dość umiarkowanie. Naszym trawnikom wolno rosnąć jak chcą ale czasem trzeba trochę skrócić i wyrównać, żeby pobudzić wzrost. Coś tam na tym naszym ogródku zaczyna wschodzić, choć słabo. Noce wciąż zimne. Dziś posadziłam poziomki , posiałam fasolkę szparagową żółtą i zieloną , marchew, buraczki i mnóstwo jednorocznych kwiatów. Co wyrośnie ? Zobaczymy za trochę. Aha posadziłam też moje gladiole, te same co w ubiegłym roku, ale przeniosłam w inne miejsce. Małżonek skosił ten trawnik, przyciął sklejkę do naprawy krzesła, i wyrównał ścieżkę przy nowym płocie, bo po pracach ziemnych było nierówno i zdjęte dwie płyty. Ogródek wygląda coraz lepiej . No i mam już plony: rzodkiewki, sałatę z tunelu, koper , rabarbar , szczypior i ziółka . Najlepiej ma się lubczyk czyli po naszemu maga. Tak poza tym nasz ogród zachwycił znajomego. Przyjechał pożyczyć glebogryzarkę i przy okazji pokazaliśmy mu nasze pomysły. On zresztą też ma działkę , bardzo ładną , obsadzoną hortensjami - po poprzedniej właścicielce , choć co najmniej połowę mniejszą niż nasza. Najbardziej spodobały mu się u nas skrzynki na warzywa, czarne płotki i siedziska ze szpul po kablach. Za tydzień to już na pewno posadzę pomidory, paprykę i ogórki. Będzie po zimnych ogrodnikach i Zośce więc powinny już wytrzymać. Chciało by się zrobić więcej i więcej, ale niestety , wiek ma swoje prawa. Trzeba sobie dawkować przyjemności ogródkowe.
A nasza wnuczka wybrała się z koleżankami z klasy na dni otwarte do Wrocławia. I to nie byle gdzie , bo na Akademię Wojsk Lądowych. Jeszcze nie wiem jaki kierunek jej się spodobał i czy w ogóle. Za rok zdaje maturę i zaczyna planować przyszłość. A jeszcze niedawno oglądała z dziadkiem bajki o smokach i nosiła bluzeczki z księżniczkami z bajek...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz