całe 3 minuty (słownie trzy), a wszystkie mapy i prognozy wciąż o deszczu. Faktycznie spadł , ale jak już wspomniałam na początku, równe 3 minuty drobnego kapuśniaczka. Po kolejnych pięciu śladu po deszczu nie było. Co było robić, pojechaliśmy podlać, tak jak i wczoraj. Dziś przywiozłam mnóstwo rzodkiewek. Pożarliśmy wszystkie na kolację. Pyszne były i jakoś inaczej smakowały niż te sklepowe. Dużo lepiej. A będzie ich więcej. Kulki jakieś wielkie nie porosły, ale to z powodu suszy. A tymczasem na działce stanął nowy płot z elegancką bramką. Nie na całej ale z frontu. To została jeszcze ścieżka. Nie miałam w planach jej układać na nowo , ale jak się przyjrzeliśmy to niestety płyty są zużyte , część popękała a przez to nie zbyt wygodnie się chodzi. No i zwyczajnie nie pasuje do nowych porządków.
Tak poza tym nic nowego. Dni mijają , jeden podobny do drugiego, ale to długo nie potrwa. W przyszły tydzień musze w końcu ruszyć z tą wymianą umywalki i sedesu u matki i załatwianiem opieki dla niej na czerwcowy weekend. Pytanie co z tego wyniknie.
A unie cały dzień słoneczny. Podobno na jutro zapowiadają deszcz. Zobaczymy. Zdjęcie płotu poproszę. Buziaki
OdpowiedzUsuń