bąblowca kąpielowego czyli jaccuzi. Stoi w miejscu docelowym , gotów do użycia, nawet woda podgrzana do 30 stopni. Trochę zajęło to rozkładanie, najdłużej trwało rozgrzewanie wody. Małżonek rozkładał z pomocą starszego wnuczka a ja zajęłam się grządkami. Robota szła jak z płatka. Nie ma to jak sprzyjająca pogoda. A dziś sprzyjała. Nie było za ciepło. Wiało co prawda solidnie , ale to akurat nie przeszkadzało. Zebrałam bób i od razu wyłuskałam, małżonek oberwała agrest zanim przyjechał wnuczek, a ja pieliłam. Zostały mi trzy grządki. Nawet specjalnie się nie zmęczyłam ale moje moje plecy odmówiły współpracy. Na koniec posadziłam kupione wczoraj kwiaty i kilka kupionych wcześniej żurawek. A resztę opiszę innym razem, muszę dać odpocząć plecom. Niech jeszcze posłużą. Miłej niedzieli !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz