Tak, tak ... Od kilku dni mam taki kociokwik, że nie wiem już jak się nazywam. Na tę chwilę jednak opanowałam to pandemonium i mam już tak dość, że nawet myśleć mi się nie chce. Na przestrzeni trzech dni zaliczyłam awarię kanalizacji u matki, potem zakupy z tym związane, przełożone przez hydraulika zlecenie z wczoraj na dziś,wymianę sedesu , bo kupiliśmy za duży i nie zmieścił by się na szerokość pomiędzy ścianą a wystającym obok ze ściany wodomierzem, wciąż lejącą się brudną wodę z odpływu , bo jednak prowizorka się nie sprawdziła , dziś wizytę u chirurga w celach kontrolnych, w końcu remont , bo tak się skończyła na pozór prosta wymiana armatury w prl-owskim bloku, napad amoku matki , bo akurat nie spodobało jej się, że chłopaki wiercą dziury. Gdybym jej nie pilnowała i nie zagadywała to by pewnie im łomot spuściła, a na to to wszystko jeszcze zakup ogrodowego jaccuzi ( pogoda pomogła nam podjąć tę decyzję), aktualnie czekamy na dostawę i na dokładkę podlewanie działki po ciemku. Są jednak i pozytywy: udało mi się wynieść dwie stare pralki , w tym zdezelowaną Franię. Myślałam nawet, żeby ją na działkę zatargać, nasypać ziemi i posadzić w niej kwiatki - ale byłby hicior! na całe ogródki! Niestety musieliśmy wynieść tak żeby się matka nie zorientowała więc zleciłam to majstrom , którzy i tak zabierali sedes i starą umywalkę. Do tego doszły 4 duże worki śmieci , w tym pozostałości po tym babsku co się matce na chatę wsypywała. Z ręką matki tak sobie. Zrasta się dobrze ale nie została dobrze nastawiona. więc będzie miała lekko utrudnione zginanie w łokciu. Myślę, że to jednak nie sprawa nastawienia a to , że matka ściągała sobie gips. U lekarza oczywiście marudziła, że czemu ona ma ten gips nosić i tak dalej. Opcje leczenia były dwie , jedna to zostawić jak jest i czekać te 5 tygodni aż się wygoi i druga , szpital i łamanie pod narkozą i składanie ponowne. Nie zgodziłam się na to a matka jak usłyszała szpital to zaczęła panikować, że ona nie ... Szczerze mówiąc przez chwilę korciło mnie żeby w ten szpital ją wpakować , przynajmniej bym porządki w chacie zaprowadziła, ale to nie miałoby sensu w jej wieku. Druga wiadomość to taka, że sąd okręgowy raczył był w końcu wysłać postanowienie do sądu rodzinnego w naszym mieście i powinnam niedługo dostać postanowienie z naszego sądu. Kluczowe jest co to znaczy "niedługo". Treść postanowienia tajna przez poufna, zastrzeżoną pogania. Dowiem się jak dostanę. Dobrze, że przynajmniej na najbliższe dni mam to z głowy... Jutro obgadam sprawę opieki nad matką z synową , na 4 dni może się zgodzi , bo obawiała się trochę na dłużej z powodu tych matki wypadków. A wyjazd musimy skrócić do samej wystawy, klient nasz pan a skoro mamy mnóstwo zadań na teoretyczny koniec naszej zawodowej kariery to trzeba wykorzystać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz