Nie mam tego zwyczaju ale czasem muszę ponarzekać. A mam na co. Stałam w długiej kolejce do rejestracji żeby matkę zapisać na wizytę kontrolną i się nie załapałam. Poprosiłam żeby wobec tego zapisały na jutro skoro dziś już "nie ma numerków" (za moich czasów w zozie też były i też czasem się kończyły ale tak mniej - więcej w okolicach 40-tego, nie opieprzali się lekarze jak dzisiaj) ale pańcia nie chciała. Nie , bo nie. Jak chcę sie od razu zarejestrować to na 30-go , czyli za tydzień. A na koniec jeszcze z parkingu pod przychodnią nie mogłam wyjechać , bo mi parkometr nie chciał rozliczyć czasu. Musiałam iść na portiernię do szpitala , zgłosić i dopiero mi ręcznie szlaban uruchomili. Wróciłam do biura i po prostu zadzwoniłam do naszego klienta , prywatnej kliniki i tam zapisali matkę na czwartek na 15.10. Zwykle to działa +/- u nich 15 minut. Do przyjęcia. I co ciekawe zapisali ją na NFZ. Powiedziałam , że kontrola, zalecenie z soru po wypadku , poprosili o numer kodu i gotowe. Można ? Można. Tyle, że to nie był koniec. D załatwiła zastępstwo, bo niestety dziecko do przedszkola iść jeszcze nie mogło i tak około 14.30 zadzwoniła jej zastępczyni, że w łazience leje się woda. W tym samy miejscu co wczoraj. Domyśliłam się, że rura odpływowa to jedno ale uszczelka też zmurszała i przecieka. Wyjaśniłam, że to ciąg dalszy, poprosiłam żeby doraźnie wytarła a jutro hydraulik wymienia i uszczelnia wszystko. Jak pojechałam wieczorem znów była woda na podłodze. Powycierałam i nie kazałam spuszczać wody , ale wątpię, że matka będzie o tym pamiętać więc pewnie rano znów będzie to samo. Jak wchodziłam , to akurat z mieszkania poniżej wychodził nowy właściciel. Zapytałam czy go nie zalało, o mieliśmy awarię. Stwierdził, że nie zauważył , ale i tak dopiero zaczął remont w łazience i kuje ściany więc gdyby nawet to mam się nie przejmować. Na wszelki wypadek poprosiłam żeby sprawdził. No i mały zaciek jest ale nic nie kapie jak na razie. Gdyby co to przezornie ubezpieczyłam mieszkanie od zalania i pożaru, bo z matką nigdy nic nie wiadomo. Można się we własne dupsko ugryźć. Zajmuję się wszystkim a moje domowe tematy leżą i czekają na lepsze czasy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz