a to znaczy, że weekend coraz bliżej a jak weekend to nasze "rodos". Zapowiadają 35 stopni na plusie - jak ja to przeżyję? Lato ma swoje prawa a jednym z nich jest upał, muszę sobie poradzić. A jak już mowa o lecie to zakwitły lipy. Pachną upojnie ! Zapach lip to zapach mojego dzieciństwa. Dzień minął dość spokojnie. Matka nic nie odwinęła a to już duży plus. Gipsu też nie zdjęła i widzę, że to zasinienie na ręce też zaczyna zmieniać kolor na żółtawy a opuchlizna się zmniejsza. To dobry znak, znaczy, że się goi. Może nie będzie tak źle. Tylko nie wiem jak ją wyciągnę na kontrolę we wtorek jak zalecili na sorze. Rozmawiałam z moją przyjaciółką, co prawda nie zajmuje się tymi akurat sprawami ale i tak podpowiedziała mi istotną rzecz. Muszę sprawdzić jaki matka ma stopień niepełnosprawności. Jeśli chcę coś ugrać to powinna mieć "znaczny". jeśli ma inny to mam wystąpić z wnioskiem o podniesienie i uzasadnić pogorszeniem. Na razie i tak nie załatwię dopóki nie mam na piśmie ubezwłasnowolnienia z sądu ale już \wiem od czego zaczynać.
Po obiedzie pojechaliśmy na działkę. Przywieźliśmy koszyczek truskawek, sałatę i szczypior. Jest też groszek , ale jeszcze nie zrywałam. Inne roślinki podrosły i to sporo. Dwa dni deszczu i trochę więcej na plusie i od razu są efekty na grządkach. Zakwitła pierwsza z moich szlachetnych róż, suvenir. Ma piękny fioletowo - czerwony kolor wpadający w granatowy. Pozostałe dwie niestety nie dały rady. Jedna rośnie i wypuściła , ale nie zakwitła; może potrzebuje więcej czasu a trzecia zmarzła. Przycięłam ją radykalnie, może jeszcze odżyje ale małe szanse chyba. Nie mam doświadczenia z różami , muszę próbować. Na koniec starsza synowa wrobiła mnie w skracanie spodni. Jakoś poszło, chociaż materiał zdecydowanie nie na domową maszynę do szycia. Nie dość, że siepiący to jeszcze ciągliwy, ale dałam radę.
Szkoda róży, ale i tak przetrwały najsilniejsze. Dzień przyniósł już widoczny wzrost temperatury. Może rosnąć. Nawet do tych zapowiadanych. Będziesz siedzieć w cieniu . A ja wreszcie nagrzeję mieszkanie i siebie. Buziaki
OdpowiedzUsuńWiem, że lubisz takie klimaty , ja niestety źle je znoszę ale co tam damy radę ( jakkolwiek nie lubię tego zwrotu)
UsuńNormalność pogodowa jest już chyba bezpowrotnie za nami. Możemy jedynie powspominać, że kiedyś były normalne 4 pory roku…
OdpowiedzUsuńWiesz, że niedawno to samo pomyślałam.😃
Usuń