jak na święto pracy przystało. Dzień prawie cały spędziliśmy na świeżym powietrzu , na naszym RODOS. Nie my jedni , bo tam praca szła jak burza. Napoje wyskokowe dla wsparcia też. Przynajmniej u niektórych. Ociepliło się z dnia na dzień i dziś już prawdziwe lato. W pewnym momencie nawet mi to przeszkadzało. Za szybki ten przeskok temperatur. Sucho niemożliwie. Dorobiliśmy dodatkowy kawałek nawodnienia. Ja wypieliłam i przygotowałam kolejne grządki, małżonek przeszlifował stół , a potem razem go pomalowaliśmy. Jutro zrobimy powtórkę. Zamierzam też porozstawiać ogrodowe figurki, koty i krasnoludy. Aha i konewki - lampki. Jedną już dziś ustawiłam w donicy z żurawkami. Mam jeszcze dwie. I trzy fontanny. Jakimś cudem udało się je naprawić i znów zaczęły działać.
A teraz czas się szykować na koncert zespołu Kombi. Zaczyna się o 20.30 a zamierzamy pójść pieszo, bo miejsc do parkowania raczej nie będzie. Miłego dalszego majówkowania.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz