że pada. Natura nadrabia miesiące suszy. Cieszę się , bo wreszcie wszystko podrośnie. Chwasty też , niestety. Chociaż nie, to nie są chwasty , to jest roślinność spontaniczna. Czego to ludzie nie wymyślą...
Dzień jak każdy , bez rewelacji. Zaplanowaliśmy w końcu urlopy. Tym razem my pierwsi , bo już od 6 lipca. Na lipiec bierzemy też do pracy jednego z naszych praktykantów. Zapytał czy mógłby popracować w wakacje. Czemu nie, zwłaszcza , że na praktykach się sprawdził. I znów trochę zaszalałam, zamówiłam wieszaki do lamp , które mają oświetlić patio. Lampy już mam. I może dokupię jakieś byliny na zieleniaku. Moja koncepcja "płonącego" ogrodu chyba się nie sprawdzi. Nie wszystkie kwiaty, które zaplanowałam dobrze się czują na gliniastym podłożu. A na razie to mam nadprodukcję koperku. Rośnie wszędzie nawet w trawniku.
Wnusia zdała dziś egzaminy wojskowe czyli tak jakby zawodowe. Za rok przystąpi do matury.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz