Kolano matki. Sprawdzone, szwy zdjęte, dla pewności nałożony jeszcze taki specjalny plaster i to wszystko. I nawet grzeczna była , ubrała się i nie protestowała, że ma jechac. Rano dostała kwiatki i dwa pączki ( placka z agrestem nie było więc dostała pączki, bo te dwa ciasta lubi) oraz dużą paczkę kawy z okazji urodzin więc nie szalała. Nie wiem tylko czy jeszcze pamięta, że to 89 urodziny.
Tak poza tym dzień minął wyjątkowo spokojnie i bez żadnych zawirowań. I to mi pasuje. A wieczór zamierzam spędzić z czytnikiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz