takie kilkugodzinne oderwanie od codziennej rutyny. Mam na myśli dzisiejszą konferencję. Nie wiele przyswoiłam z zagadnień ściśle technicznych ale pilnie słuchałam , skupiłam się na wykładach i czułam jak mi mózg odparowuje. I jeszcze pyszna kawa i przegryzki różnego rodzaju, na deser tort malinowy i po lampce prosecco ... Czego chcieć więcej. Trochę odpoczęłam. Przy okazji pogadaliśmy ze znajomymi jak zwykle, zmówiliśmy się na jakiś wspólny wieczór na Kaszubach w długi weekend (o ile ja wyjadę z resztą paki, ale pracuję nad tym) czerwcowy, wymieniliśmy newsami z naszego technicznego światka i czas zleciał. W sumie fajne popołudnie. A skoro mowa o wyjazdach, sprawa naszego urlopu przesądzona. Jedziemy na Agatowe Lato plus 4 dni przed. Młodsza synowa zgodziła się przejąć na ten czas moje codzienne obowiązki i robić babci zakupy i podawać lekarstwa. No to od razu zarezerwowałam nasze stałe miejsce w Kruszynie pod Bolesławcem. Trochę się pospieszyłam , ale booking przysłał mi kod rabatowy w nagrodę za ostatnią rezerwację, z krótkim terminem ważności bo tylko do 20 kwietnia. No co się miałam ociągać , zarezerwowałam. Jak by co, to do 4 lipca mogę bezpłatnie odwołać. Majster od chodników już dziś przystąpił do pracy, choć zamierzał jutro. Nie jest źle... Pytanie co się będzie działo jutro, bo muszę matkę na zdjęcie szwów zaciągnąć a to będzie wyczyn...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz