piękny, słoneczny i ciepły dzień - dodać muszę - krzakowcy w akcji. Zjechało się ich dzisiaj! I każdy coś kopał, grabił , siał , zamiatał, przycinał , majstrował, nawoził, przesadzał i co tam jeszcze można robić w ogródkach. My też . bo jakże inaczej. Pojechaliśmy zaraz po śniadaniu. Od rana zrobiłam resztę zakupów, pojechałam do matki a potem tylko śniadanie i już nas nie było. Jak podjeżdżaliśmy to nasz Gospodarz wyrównywał parking , sprzętem własnego pomysłu. Polak potrafi. Do swojego auta typu pick-up podczepił żelazną drabinę , na to położył kilka bloczków "emek", takich na fundamenty i płyt chodnikowych i ciągnął to w tę i z powrotem. Sprawdziło się , parking mamy równiutki i nawet trochę ubity. A my poszliśmy po taczkę, żeby kilka razy nie chodzić po przywiezione na działkę rzeczy i worki z ziemią a potem zabraliśmy się do pracy. Przygotowałam sobie dwie grządki do siania , małżonek pociął i poukładał gałęzie , które obcięliśmy 2 tygodnie temu, potem wysiałam rzodkiewkę i groszek, posadziłam cebulkę na szczypior ,podlałam zasiane niedawno skrzynki w tunelu i posegregowałam sobie nasiona na potem. Przy sianiu wysypała mi się cała rzodkiewka. Rozgarnęłam żeby nie leżała w jednym miejscu. Pewnie wykiełkuje ale będzie rosła bez ładu i składu, zamiast jak należy w rządku. A niech tam... Zrobiliśmy sobie przerwę na drugie śniadanie , które zabrałam z domu , bo na działce jeszcze nie odkręcili wody więc gotowanie na razie odpada. A potem małżonek poprawił węże od nawadniania kropelkowego, bo przez zimę trochę ucierpiały mocowania a ja przesadziłam porzeczkę i rozchodnik. Porzeczka rosła na ścieżce , bo tak jakoś wypadło jak przerabialiśmy grządki na skrzynkowe i tak została ale nas to wkurzało , bo raz , że przeszkadzała, a dwa to głupio wyglądało. Skończyło się tak, że wykopałam rozchodnik i porzeczkę. Porzeczkę posadziłam w miejscu rozchodnika i teraz wszystkie krzaczki owocowe rosną w równym rządku a rozchodnik podzieliłam na trzy części i jedną posadziłam w innej części ogródka a dwie porozdawałam po sąsiadkach. Trzecia sąsiadka dostała nasiona, które jej uszykowałam na jesieni. Dopiero teraz , bo na działkach się nie pokazywała od września, nie wiem dlaczego, ale nie ważne. Ja się wywiązałam. Wiosnę już widać gołym okiem. Drzewa i krzewy mają pączki, cebulowe wypuszczają , zakwitły mi już dwa krokusiki i nawet róże mają już maciupkie listki. A w biurowym ogródku zakwitły mini - irysy. A na koniec jak już wychodziliśmy sąsiedzi nakrzyczeli na nas , że już wychodzimy a jeszcze jest jasno! Miłego wieczoru !
I słusznie nakrzyczeli. A odpoczynek na działce? To nic, że nie ma wody. Mineralna powinna być w zapasie. Ale serio. Cudowne są takie otwarcia sezonu mimo, że jeszcze nieoficjalne.
OdpowiedzUsuńBuziaki
No! Wreszcie ciepło! Miłego niedzielnego odpoczynku!
OdpowiedzUsuń