babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

poniedziałek, 23 maja 2011

23.05.2011 Ogródek ziołowy mam

















Tak , kupiłam kilka doniczek z ziółkami , podobnie jak w ubiegłym roku poukładałam w koszyku i dodatkowo w ocynkowane doniczki w kształcie wanienki i wiaderka no i mam ; marną namiastkę ogródka .Wygląda ładnie jak widać na fotkach.
Tak poza tym po tygodniu małego luziku znów przysypują nas zlecenia.. Na jakieś wolny i w tym roku liczyć za bardzo nie można . No dobra, dzięki temu prędzej nazbieram resztę kasy na remont kuchni. Powiedzmy,że tym się pocieszam..
A tak poza tym wczoraj byliśmy u przyjaciół w Poznaniu obejrzeć efekty remontu kuchni i łazienek . Wybrali wystrój bardzo tradycyjny . Kuchenka wyszła im ślicznie . Radosne, słonecznie zielone kolory ścian w połączeniu ze stylowymi szafkami w okleinie imitującej jasne drewno. Efekt bardzo lekki i dodający energii.. W łazience zniknęły wszystkie piony, rury , zawory itp. Jasne oliwkowo- żółte płytki, białe mebelki i dużo światła . W sumie bardzo nowocześnie , choć na powierzchni trochę łazienka straciła. No a wc to już w ogóle mistrzostwo świata! Płytki jak płytki , bardzo zwyczajne, szaro- błękitne. Za to klapa !!! Ha !!! Sama się zamyka !!! Podobno na ten bajer trafili przypadkiem , nie wiedząc,że coś takiego kupują a wydało się po zamontowaniu. Już mis się to podoba. Chyba też taką zamontuję , ale później , dopiero po remoncie kuchni. Cieszę się ,że się do nich wybraliśmy , przynajmniej niedziela minęła inaczej niż zwykle , pogadaliśmy trochę, pośmialiśmy , W jak zwykle częstował doskonałym portugalskim winem . Wróciliśmy kilka minut przed burzą.












poniedziałek, 16 maja 2011

16.05.2011 Po weekendzie, po uroczystości








Uroczystość się udała. . W kościele razem z naszym Krzysiem było jeszcze siedmioro dzieci.. W sumie skronie . Tylko niezbędne modlitwy i Komunia Święta. Słuchając ceremonii nie mogłam się oprzeć wrażeniu,że ksiądz ma problem i nie wie do jakich Św. Patronów się odwołać. Większość imion jakaś wymyślna , zagraniczna i na pewno nie katolicka. Na tym tle nasz Krzysztof Mirosław wypadł bardzo tradycyjnie i jakoś tak nobliwie . I dobrze. Impreza w restauracji też udana. Było gwarno i wesoło. Oczywiście moja matka nie byłaby sobą , gdyby czegoś głupiego nie wypaliła. Rodzice Krzysia do kolacji podali trochę alkoholu , w sumie były 2 butelki wina i dwie półlitrowe butelki czystej wódki na dwudziestu ludzi. - tak dla podkreślenia uroczystego charakteru . Na koniec zostało jeszcze trochę więcej niż pół butelki czystej. Młodsze pokolenie postanowiło sobie to wypić - tak z czystej radości ze spotkania i za zdrowie malucha. Zabrali się za to we czterech : nasi synalkowie, chrześniak mojego męża i nasz pracownik , który jest prawie jak rodzina , bo młodszy jest chrzestnym jego synka , a jego żona z kolei chrzestną Helenki. Nalewał wódkę do kieliszków ( w sumie wypadło po dwa na każdego z nich) a moja matka wypaliła mu ni mniej ni więcej tylko,że ma nie rozpijać jej wnuków. No świat nie widział. Na imprezie nic nie mówiłam, ale opieprzę ja przy najbliższej okazji. Wkurzyła mnie równo. Już zapomniała , co wyprawiała jakiś czas temu. Ta kobieta do końca życia się nie zmieni, choćby nie wiem co...
A dziś jak zwykle; sprawy biurowe i może jakieś nie wielkie zakupy zaraz po pracy. Czekam na inspektora z nadzoru budowlanego . Ma obejrzeć nasze schody i wejście do biura i wydać decyzję remontowe. Kolejna bzdura i absurd, bo wejście przynależy do nas a remont trzeba zrobić , bo mróz porozsadzał murki i po prostu wymagają naprawy. Powinniśmy to po prostu naprawić , ale nie : nadzór. Urzędnicy muszą mieć zajęcie , inaczej nie byliby potrzebni w takich ilości ach jak występują. A ja i tak te murki każę naprawić czy mi nadzór wyda zgodę czy nie . Jak to wygląda,żeby mi się chody do biura sypały? Obciach i tyle..

sobota, 14 maja 2011

14.05.2011 Zieleniakowo w sobotni poranek

Pogoda dziś piękna i zapowiada się ciepło. To dobrze, bo popołudniowa impreza się uda. Uda jak uda, kolacja jest zamówiona w restauracji więc pogoda większego znaczenia nie ma. W każdym razie mały Krzysiu nie zmarznie i my dorośli też nie. Kreację mam przygotowaną , buty i torebkę też.. Kupiłam wszystko już z myślą o chrzcinach i wyjeździe na doroczny zjazd partnerów. Korci mnie,żeby dziś założyć do tego kapelusz. Mam typowo letni , do sukienki by pasował , ale jak przyjdzie mi zakładać jakiś żakiet to będzie nieszczególnie. Przymierzę, zobaczę...
A poza tym to dzień jak zwykle zaczęłam od zakupów. Najważniejszy zakup , to okazały bukiecik kremowych różyczek dla wnusia z okazji chrztu . Nie będzie go pamiętał , ale może zrobią mu jakąś fotkę i jak podrośnie to pokażą. Jeśli wierzyć koleżankom z UE , to cenami produktów żywnościowych zbliżamy się do nich. Kto to widział, żeby za 30dkg truskawek płacić 6,00zł. Szparagi zawsze miały swoją cenę więc 5 zł za pęczek jest raczej w normie. Dziś na obiad będzie uczta szparagowa. Nie robie nic więcej , bo w planach kolacja . Cóż , jeszcze nie tak dawno nic poza miejscowymi warzywami i owocami i raz po raz „rzuconymi” pomarańczami i bananami kupić nie szło, a teraz proszę : na zwykłym zieleniakowym straganie warzywa i owoce z wszystkich stron świata i to przez okrągły rok. Luksus kosztuje. A my sobie ostatnio go nie odmawiamy, przynajmniej jeśli chodzi o jedzenie. Zresztą na nas dwoje kupuję wszystkiego ilości śladowe więc oszczędzać przesadnie nie muszę. W ogóle jakoś tak łatwiej nam się ostatnio żyje, pod względem materialnym ; nie chce mi się gotować – idziemy do restauracji,, spodoba mi się jakiś ciuch albo coś do domu , to po prostu kupuję , coś się zużyje albo popsuje, to po prostu wymieniamy na nowe itd. Jeszcze do niedawna musiałam się mocno nad każdym wydatkiem zastanawiać. Oczywiście widząc tę różnicę tym bardziej doceniam to co mamy . Pracowaliśmy na to bardzo ciężko przez długie lata. Głupio gadam – ale naszło mnie tak od rana z powodu zakupów. A poza tym kupiłam doniczki z ziółkami. Na razie 3 ; bazylię, rozmaryn i tymianek . Za tydzień nabędę kolejne. I kilka dodatkowo do wysadzenia w ziemię. Posadzę na działce u synalka. Dali mi trochę miejsca na moje pomysły ziołowo – kwiatowe. Te zakupione dziś będę tak jak w ubiegłym roku hodować w kuchni żeby były pod ręką . Kiedy wiozłam je do domu pachniało w całym samochodzie. Zapach ziół stłumił nawet ten różany z saszetki , którą wożę w aucie, zamiast takich specjalnych przeznaczonych do samochodu, których nie lubię , bo są nazbyt duszące. A tak poza tym to aż biało od komunijnych bukiecików, bo to pora I-szych Komunii.. Handel zieleniakowy się przystosowuje do sezonów. Lubię te wyprawy na zieleniak w sobotnie poranki. Zawsze można wpaść na kogoś znajomego , zamienić parę słów w kolejce po jabłka , pogadać z zaprzyjaźnionymi sprzedawcami , podsłuchać miejscowe ploteczki. Nie to co w bezdusznym markecie ( choć przyznaję ,że i w marketach kupuję mimo,że za bardzo nie lubię) .
A teraz jak zwykle siedzę sobie w biurze i akurat myślę czy od razu zabierać się za porządki czy jeszcze sobie dać luzik i wypić drugą kawę . I skłaniam się do drugiej opcji. Z lenistwa , zwyczajnie nie chce mi się dziś pracować .

Dziś w okolicy doroczne noce muzeów. Niestety w tym roku z powodu chrzcin nam przepadną . Trochę szkoda .

środa, 11 maja 2011

11.05.2011 To i owo...










Dzieje się , dzieje . U nas to zresztą nic nowego . Zapłaciła zdecydowana większość klientów. Z jednym zapowiada się jazda . Ale co mi tam . Mam wprawdzie jeszcze sporo podatku do zapłacenia za kwiecień , ale poza tym mogę poczekać. Jutro wysyłam kolejny monit tym razem już nie meilem ale pocztą za zwrotką , potem następny i koniec . Dalej będzie rozmawiał pan mecenas R. A na cholerę mi się użerać ? Od tego są prawnicy.
W domu udzielam się robótkowo. Ubranko do chrztu gotowe. Szczególnie sweterek mi się udał . Synowej bardzo się spodobała mają robota . Obawiam się tylko,że Krzysiowi będzie w nim za ciepło, bo pogoda dopisuje cudownie. A dla malej damulki Helenki robię torebeczkę . Będzie bardzo kolorowa , z cieniowanej włóczki.. Właściwie to już kończę zostało mi dorobić jakieś zapięcie . Mężuś dziś na imprezce . Balują sponsorzy drużyny siatkarskiej. Podsumowanie sezonu . Zgodziliśmy się sponsorować ich jeszcze następny rok. Sprawdza się ta forma reklamy ; całkiem nie źle przełożyła się na kontrakty.. I w ogóle tak się jakoś porobiło,że do jakiejś bandy należeć trzeba. . Prestiż firmy tego wymaga . Nie byłam przekonana , ale niech tam.
A od niedzieli muszę zabrać się za kolejne materiały do rodzinnych ksiąg. Z naszych zbiorów czerpią już regionalni historycy i interesują się naszą pracą lokalne muzea.. Kiedy ojciec i jego bracia zaczynali tę twórczość w połowie lat 90 -tych , do głowy mi nie przyszło ,że tak się to rozwinie, a już na pewno nie ,że kiedyś będę współtworzyć to dziełko.
Tak poza tym , dotarła lampa . Wyjęłam z kartonu , ale do końca nie rozpakowałam , bo każda zawieszka jest osobno opakowana w papier i oklejona taśmą . Nie chciałoby mi się owijać ich z powrotem ( a jest tego całkiem sporo.). Przybywa mi po stronie „mam”.

sobota, 7 maja 2011

7.05.2011 Rózne sprawy babusine

Coraz lepiej jeśli chodzi o remont kuchni. Jedzie do mnie lampa . Już dostałam informację ,że wysłano. Doczekać się nie mogę żeby zobaczyć. I ciekawam co na to mężuś ? Chciał mieć kryształową , no to ma ( będzie miał jak do nas dojedzie. ) . . Czyli tak: została mi reszta podłogi , krzesła i meble. Reszta to już na bieżąco w/g potrzeb. I tak będzie tego całkiem sporo jak znam życie .
Z wczorajszego spaceru z kijkami przyniosłam duży bukiet kolorowych bzów , ustawiłam w wazonie na komodzie . Pachnie cudownie w całym mieszkaniu! A swoją drogą już połowa miasta wie,że latam z kijkami. Gdzie tylko się pokażę , to mnie o to zagadują. Nawet monter z telekomunikacji.
A poza tym dziubię ubranko do chrztu dla mojego wnusia i coraz bardziej mi się podoba w miarę jak nabiera kształtu . Będzie całe białe , klasyczny męski sweterek z warkoczami i wycięciem V i białe spodenki z wąskim ściągaczem u dołu nogawki.. Nie mam pomysłu na czapeczkę . Może zrobię mu klasyczną z pomponikiem i błękitnym paseczkiem na otoku , albo może berecik w tylu regge , tylko nie w kolorach karaibskich a biało – niebieski. ( co by było jasne,że to on a nie ona) .
Zakupy na zieleniaku zrobiłam dziś prawdziwie wiosenne : zielone szparagi, truskawki, dymka, lubczyk … Pysznie będzie !
Przed chwilą przyjęłam nowego ucznia , na praktyczną naukę zawodu.. Wydaje się sensowny . Może wyjdzie na ludzi.
Wreszcie trochę cieplej.

środa, 4 maja 2011

4.05.2011 Ale zimno …

coś w okolicy zera. Nie pierwszy to raz , kiedy majowy weekend nie rozpieszczał pogodą. U nas wprawdzie w tym roku śnieg nie spadł , ale ochłodziło się poważnie i w sumie dobrze wyszło,że nigdzie nie pojechaliśmy , bo przynajmniej nie zamarzaliśmy zamiast wypoczywać. A w mieszkaniu mamy ciepło. A weekend jak weekend. Jeden dzień zakupowy, dwa dni nicnierobienia, trzeci pod znakiem gości . Przyjechał brat mojego Ojca z żoną i synem. Potem wpadła nasza ,młodzież. . Posiedzieliśmy przy obiedzie i kawie , pogadaliśmy i zleciało.
Humor mi się znacząco poprawił już w poniedziałek , bo nieoczekiwanie , dwa dni przed terminem zapłacił jeden z klientów. Ogromną kasę . Od razu się porozliczałam z naszymi dostawcami i teraz cieszę się porządną nadwyżką na koncie. Dwóch upartych co prawda nadal zalega, ale niech tam. Mają czas do piątku. Po tym terminie będzie z nimi gadał nasz adwokat. Ucieszy się , bo kasa przyzwoita , to i na prowizję słuszną się załapie.
A na świecie zmiany: mamy nowego Błogosławionego - naszego Jana Pawła. Kto jak kto , ale On zasłużył na ten tytuł jak rzadko .
I jednego terrorystę mniej . Patrząc na tę całą euforię wokół tego , szczególnie w USA ,nie mogę się oprzeć wrażeniu,że ten naród jest wyjątkowo infantylny i nie douczony na dodatek. A poza tym mało przewidujący. Po pierwsze,śmierć przywódcy o niczym nie świadczy – na jego miejsce przyjdą inni. Inna sprawa ,jak w ogóle można się cieszyć z czyjejś śmierci – ale to problem etyczny . Wyszło ,że przy wszystkich innych wadach naród jeszcze i mało etyczny . Tak sobie myślę ,że dopiero teraz może się zacząć terror , a jego podłożem będzie zemsta. Dziwne ,że nikt tam za Wielką Wodą tego nie dostrzega . Zgodnie z zapisami w Koranie jest 40 dni na opłakanie zmarłego a potem przychodzi czas na zemstę. Mogą się Amerykanie mocno zdziwić jeśli dostaną to o co od lat się proszą. Oby nas jako sojusznika to nie dotknęło i obym się jednak myliła..

niedziela, 1 maja 2011

1.05.2011 Skrzydlaty





stworek rozsiadł się dziś rano na parapecie okna od naszej sypialni . I nic ale to nic sobie nie robił z tego, że się kręcę , ruszam firanką i w koncu robię mu fotki z odległosci kulkudziesięciu centymetrów. Coś ostatnio lubią nas różne skrzydlaki .



A poza tym , po stronie "mam" dopisuję do spraw remontowych stół kuchenny ( jeszcze nie złożony, najpierw muszę się pozbyć starego) , karnisze z ozdobnymi , kryształowymi kulami i zamowioną lampę nad stół . Lampę , na razie tylko zamówioną , w poniedziałek przeleję za nią kasę i bede czekać na dostawę. Lampa też kryształowa. Wymysł mojego mężusia. Żadnych tanich ani sztucznych materiałów - ma byc wszystko naturalne i w dobrym gatunku (że w żadne eko nie wierzy). Wiaruuuchnaaa, coo, jooo z nim moom ! Ale niech tam . Jedna korzyść z takiego powolnego przygotowywania się do remontu że jest czas na dopracowanie każdego szczegółu. Przy okazji zakupów wpadł mi w oko zlewozmywak ; czarny granit. Tak myślę , że to chyba jednak jakieś tworzywo , ale faktycznie wygląda granitowo. Przy następnej okazji obejrzę dokładnie.



Te zakupy do domu to tak wyszły przy okazji. Byliśmy w castoramie kupić materiały do remontu schodów biurowych , bo mróz nam rozsadził murki , no i kupiliśmy też parę rzeczy do domu.



A dziś póki co zgodnie z planami : nicnierobienie stosowane.