babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

czwartek, 5 lutego 2026

5.02.2026 Będę rzucać zawodami i częściami ciała

 - kogo razi niech dalej nie czyta, ale muszę . Dawno się tak nie zagotowałam . Co to do kurwy nędzy jest? Czy my jakieś kondominium amerykańskie czy 51 stan , żeby nam dyktowali co mamy we własnym kraju robić i jak jacyś prymitywni klakierzy w dupsko bez wazeliny im włazić. Dawno wiadomości nie czytałam dokładnie, dziś zajrzałam i cholera mnie wzięła od samych tytułów. Dopiero co obszczekali naszych Żołnierzy i zrobili z nich tchórzy a tu dziś czytam , że jakieś naciski z USA były żeby pisiorstwo stworzyło rząd techniczny z PSL- em. Na szczęście Kosiniak miał tyle rozumy żeby odmówić. Co to jest do jasnej cholery ? To my znów mamy na głowie wielkiego brata tym razem Stany zamiast ZSRR ? Co z tą suwerennością i wstawaniem z kolan ,odmienianą przez wszystkie przypadki przez pisiorów? Jak nam Stany na łeb próbują włazić to jest dobrze? Bo co ? To jest suwerenność ? I jak by tego było mało ichni ambasador ogłosił przez X , że zrywa wszelkie kontakty z Marszałkiem Sejmu, bo obrzucił obelgami DT . Co do chuja ? trzy zdania prawdy to mają być obelgi? To niby miała być reakcja na odmowę poparcia nominacji do nagrody Nobla. Na dodatek obrazili nasze prezydium sejmu wysyłając w tej sprawie gotowca do podpisu. To co , nasi dyplomaci nie umieją sami pisma napisać? Tak to mamy rozumieć?  Ja pierdolę, słyszałam tę wypowiedź Marszałka, nie padły żadne obelgi. Powiedział, że na tę nagrodę DT nie zasłużył i uzasadnił swoją decyzję. Kulturalnie i rzeczowo. Ten cały ambasador okazał się takim samym burkiem jak jego szef. Mam nadzieję, że go szef naszego  MSZ wezwie na dywanik i do pionu postawi. Tu przynajmniej muszę o jednym pozytywie wspomnieć, bo  w sprawie tej rady pokoju MSZ jasno postawił sprawę i to mi się bardzo podoba. Dlaczego polski podatnik ma płacić za odbudowę strefy Gazy , której nie zniszczył. Też tak uważam, A mało tego; myślę sobie, że tu nie o Gazę chodzi a o kasę na interes zięcia DT, który tam ma niby coś budować takie Tramp-Gaza czy też odwrotnie , za nie swoją kasę oczywiście , tylko naiwniaków , którzy w tę radę uwierzą. I pozostaje otwarte pytanie, kto tam będzie mieszkał i żył , bo raczej nie Palestyńczycy.  Murem za Panem Marszałkiem i szefem MSZ. 

p.s. postawy naszej "prawej" strony nawet nie komentuję. Cała ta eka to nic innego jak jedna wielka porażka, dno i kilometry mułu poniżej dna.

środa, 4 lutego 2026

4.02.2026 Jak jest zima to musi być zimno

 tak można podsumować pogodę. Znów się robi mgliście i ślisko i nawet lekko śniegiem posypało. Ja co prawda różnych cudów techniki w aucie nie mam ale wsiadam i jadę. Nawet jak na drodze ślizgawka. Nie rozumiem na co wszyscy narzekają. Jak gorąco to źle , jak pada to źle, jak nie pada jeszcze gorzej, jak nie ma śniegu to źle jak spadnie to też źle. Jak tu się połapać. Specjalnie mnie to wszystko nie rusza. Zresztą i tak nie mam  czasu na rozczulanie się nad pogodą. 

Porobiło się w kraju... Afera na aferze i aferą pogania. Wyć się chce jak na to wszystko spojrzeć z boku. Ale kibicuję panu Marszałkowi Sejmu. Ma facet co trzeba, że się postawił domniemanemu. Dokąd nas to zaprowadzi? Ja już wymiękam jeśli chodzi o politykę. Zawsze lubiłam i mnie to pasjonowało ale to co się dzieje ... A może już jestem na to za stara. 

 Impreza w szkole, dla której zbieramy fanty już w sobotę a my wciąż dostajemy kolejne. Ludzie jednak są wspaniali... 

A moja mamuśka , jak zajechałam do niej wieczorem podać tabletki, stała na klatce i czekała na księdza po kolędzie. Nie mam pojęcia co ją naszło i skąd jej to przyszło do głowy... I nie mogła załapać dlaczego ten ksiądz nie przyjdzie i jak to możliwe, że kolęda już była i że u niej w parafii trzeba zaprosić żeby przyszedł. Trudno zgadnąć co jej siedzi w głowie... 

wtorek, 3 lutego 2026

3.02.2026 Takie tam,

 zwykłe sprawy codzienne. Nic szczególnego. W pracy ogarnęłam papierzyska dla księgowej, jutro jeszcze rejestry posprawdzam i jej zaniosę w piątek. Małżonek się kuruje, antybiotyk zadziałał , dziś już mu lepiej i gorączki już nie ma. Szybko ale dostał jakiś na 6 dni po jednym dziennie czyli taki z kopnięciem. A mnie się popsuł termostat w aucie i nie grzeje. Specjalnie mi to nie przeszkadza, ale moje chłopaki już mi cały wykład o tym walnęli i że powinnam wymienić, bo jak tu jeździć w zimnym aucie. Ja tam się na termostatach , jeszcze samochodowych nie znam , jak im nie pasuje to niech zamawiają. Majster w warsztacie wymieni. 

Przyszło dziś moje zamówione wieczne pióro i torebka. Tylko z etui do telefonu nie trafiłam. Niby wybrałam do swojego modelu ale jednak jest inny, muszę dokładnie obejrzeć i przymierzyć. Wieczne pióro super. Takie "po staremu" z tłoczkiem na atrament, nie na na naboje i z cienką stalówką, w drewnianej oprawce. Torebka zwyczajna, tyle, że z dużą ilością kieszonek , co sobie cenię, bo łatwiej mi utrzymać porządek. Nada się na teraz i na lato do letnich ciuchów też. I ciekawostka : dziś 3 lutego jest międzynarodowy dzień kopania rowów. 😁😁

poniedziałek, 2 lutego 2026

2.02.2026 Jaka dobra wiadomość !

 Ksef się wywalił na mordę razem z profilem zaufanym!  Można się było tego spodziewać. Jak się ma głupie pomysły i nie dopracowuje systemów to inaczej być nie może. Miejmy nadzieję, że ktoś pójdzie jednak po rozum do głowy i całkiem to cholerstwo uwalą. 

Dzisiaj dzień na lekkim luzie. Dwie sprawy załatwiłam , jedną częściowo ale to już nie ode mnie zależy. Małżonek się rozchorował i to dość konkretnie. Skończyło się na antybiotyku więc w pracy nie był. I nie puszczę go przynajmniej przez najbliższe 3 dni. Niech się wykuruje. 

Zima daje nam się we znaki , zaczynam się martwić o moje roślinki, róże , eukaliptusa i drzewka owocowe, które posadziłam dwie jesienie temu.  Mam nadzieję, że przetrwają. 

niedziela, 1 lutego 2026

1.02.2026 To i owo

Obiad udany , pierogi z mięsem wyszły pyszne . Zrobiłam 140 sztuk. Zostało nam trochę na jutrzejszy obiad ale nie dużo. A pianka zniknęła w ciągu kilku minut. Fakt , dawno jej nie robiłam więc smakowała. Młodzież zadowolona. Zwinęli się około 16.00, bo dzieciaki jutro do szkoły a koniec semestru więc jeszcze muszą się pouczyć a ja zasiadłam na kanapie. To lepienie pierogów trochę mi w kości wlazło. Rozbolały mnie plecy.  

I jeszcze parę fotek zaległych wrzucę. Dwa moje nabytki biżuteryjne ( nie pamiętam czy już się nimi chwaliłam, najwyżej będzie powtórka) 

Bransoletka z turmalinów 


i pierścionek z markazytami - bardzo lubię te kamyki, to zielone to cyrkonia ( nie mylić z cyrkonem) 


Zaległości z dnia babci i dziadka 

chruściki muszą być 


 Prezent od naszej wnusi - kubeczki w kształcie babuni i dziadka . Od chłopaków był zestaw herbatek w różnych smakach i mini-słoiczki z miodem i konfiturami z malin

I moje sobotnie dzieło; nowa instalacja w niby - kominku - po części powtórka 


rzut oka na szczegóły - dół do lekkiej poprawki , muszę poszukać książek z jakimiś bardziej stylowymi grzbietami 


I jeszcze w całej okazałości 


A to mój własny kącik czytelnika - maniaka , książkowe poduszki








sobota, 31 stycznia 2026

31.01.2026 Gospodarzyłam

 sobie cały dzień. Od rana zaliczyłam zakup pieczywa i wizytę u matki, w drodze powrotnej aptekę i biuro. Skoro byłam w pobliżu to podrzuciłam wczorajsze zakupy do biura; kawę i środki czystości w obawie , że wszystko zamarznie jak dłużej poleży w aucie. A po powrocie zabrałam się za domowe zajęcia. Małżonek odsypiał i mimo, że próbowałam go budzić dwa razy, nawet pozycji nie zmienił. Wstał dopiero po 10.00. Musiał być zmęczony po tych dwóch wariackich tygodniach. Zwykle wstaje razem ze mną. A ja zaczęłam od przepierki, potem zmieniłam firanki w kuchni. Te w gwiazdki pójdą do szafy a na oknach zawisły całkiem nowe. Potem poduszki na kanapie , przy okazji zrobiłam nowe dekoracje na niby -kominku. Jutro pokażę na fotkach. Posprzątałam resztę kartonów z dekoracjami i zrobiłam porządek na pawlaczu nad wejściem. Przy okazji przerzedziłam znów trochę. Przygotowałam też sobie wszystko na jutrzejszy obiad czyli farsz do pierogów i ciasto. Jutro tylko rozwałkuję i polepię. Na deser zrobiłam piankę z galaretką według starego przepisu z czasów PRL-u. Tyle tylko, że cukru nie dodałam a tylko cukier waniliowy. I jak już tak siedziałam w tej kuchni to zarobiłam chlebek dyniowy. Zostało mi trochę musu z dyni , stało to w lodówce i zawadzało więc wykorzystałam. Chlebek robiłam na oko ale wyszedł pyszny. Chyba powtórzę. Trochę zarobiona byłam dzisiaj , ale w sumie dobrze mi to zrobiło. Przy takich zajęciach za bardzo nie trzeba myśleć. Mózg odpoczywa, sama przyjemność. 

A jak by ktoś nie miał pomysłu na niedzielny deser to podaję przepis na piankę z zamierzchłej epoki. 

3 galaretki w różnych kolorach 

0,5 l mleka 3,2% 

w oryginalnym przepisie szklanka cukru - ale ja nie dodaję 

1 cukier waniliowy ( w zupełności wystarczy - i tak jest słodkie) 

2 białka. 

2 łyżeczki żelatyny

Galaretki przygotować w/g przepisu ale z nieco mniejszej ilości wody, najlepiej wcześniej 

Żelatynę rozpuścić w 1/4szklanki mleka 

Mleko zagotować z cukrem waniliowym , dodać żelatynę, rozmieszać odstawić do ostygnięcia. Jak już mleko z żelatyną jest półpłynne , ubić białka na pianę a galaretkę pokroić w dużą kostkę. Wlać zastygające z żelatyną mleko do ubitych białek, dobrze wymieszać, ale delikatnie, żeby piana nie osiadła , dołożyć pokrojoną w kostkę galaretkę , wymieszać , wlać wszystko do tortownicy ( średniej wielkości), wstawić do lodówki do zestalenia. Przed podaniem przełożyć na paterę. Ja to robię w ten sposób, że odpinam bok tortownicy , zdejmuję , na wierzch kładę talerz do ciasta i odwracam dnem do góry a potem zdejmuję dno. Mam idealnie równą, kolorową powierzchnię.

piątek, 30 stycznia 2026

30.01.2026 Styczeń z głowy

a dopiero co szykowaliśmy się do świąt. Zleciało. A ja dziś miałam mnóstwo pracy. Nie dość swojej to jeszcze młodzież co chwilę coś mi podrzucała niecierpiącego zwłoki. Wyrobiłam się jednak i przez najbliższe dwa dni nie zamierzam o firmie nawet myśleć. Pod wieczór pojechaliśmy na zakupy jak co piątek. Tym razem trochę więcej , bo zapasy mi się pokończyły. Jutro będę miała trochę pracy ale takiej domowej. Musze sobie obiad na niedzielę podszykować i choć jedną szafkę przerzedzić. Przyszła kolejna paczka z chińskiego allegro. Tym razem drobiazgi do domu. Pokażę na fotkach w swoim czasie. Mam jeszcze do zrealizowania dwie. Kilka drobiazgów dla siebie , w tym wieczne pióro. Moje niestety życie zakończyło jakiś czas temu i jakoś nie zmobilizowałam się żeby kupić. Jak mi internety podrzuciły różne takie , to skorzystałam i sobie zamówiłam. Bo lubię pisać piórem i pomyślałam ,że wrócę do tego, nawet jeśli będzie to tylko świstek z zakupami. W drugiej przesyłce wszystko do ogródka. Hmmm , jeszcze nie połowa zimy a ja już żyję ogródkiem. Wracam do zabawy z moim czytnikiem, na razie układam sobie bibliotekę i czytam. Coraz bardziej podoba mi się to urządzenie , chociaż jeszcze do konca go nie rozpracowałam.