babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

piątek, 26 czerwca 2026

26.06.2026 Upalny piątek

 Tak około 12.00 miałam dość pracy i w ogóle wszelkiego wysiłku . Tego mózgowego też. Ale co miałam robić , swoje obowiązki i tak musiałam wykonać. I strasznie mi się chciało spać. Ziewałam i ziewałam. Ale nie było źle , co miałam zrobić zrobiłam. Po obiedzie ze dwie godziny byczyłam się na kanapie z czytnikiem w ręce a potem znów obowiązki czyli zakupy i wizyta u matki. Już ma fochy na zmiany w łazience. Ujechać nie sposób. Zakupów dziś miałam sporo , bo i takie na działkę i chemia do domu i dla matki spożywka i parę drobiazgów niezbędnych w domu. Przytargaliśmy trzy torby i koszyk. Torby nie duże , ale jednak. A na koniec jeszcze kupiliśmy sobie nakrycia głowy czyli kapelusze. Małżonek szary, ja w szare, granatowe , czarne i białe paski. Niestety w tym fasonie pasował na mnie tylko tej jeden. Jutro kolejny upalny dzień ale na działce . A gdyby mnie tu jutro nie było to znaczy, że nocujemy w PDzO. Miłego weekendu !

czwartek, 25 czerwca 2026

25.06.2026 Armagedon na remont, dwie pralki , atak amoku i jaccuzi

 Tak, tak ... Od kilku dni mam taki kociokwik, że nie wiem już jak się nazywam. Na tę chwilę jednak opanowałam to pandemonium i mam już tak dość, że nawet myśleć mi się nie chce. Na przestrzeni trzech dni zaliczyłam awarię kanalizacji u matki, potem zakupy z tym związane, przełożone przez hydraulika zlecenie z wczoraj na dziś,wymianę sedesu , bo kupiliśmy za duży i nie zmieścił by się na szerokość pomiędzy ścianą a wystającym obok ze ściany wodomierzem,  wciąż lejącą się brudną wodę z odpływu , bo jednak prowizorka się nie sprawdziła , dziś  wizytę u chirurga w celach kontrolnych, w końcu remont , bo tak się skończyła na pozór prosta wymiana armatury w prl-owskim bloku, napad amoku matki , bo akurat nie spodobało jej się, że chłopaki wiercą dziury. Gdybym jej nie pilnowała i nie zagadywała to by pewnie im łomot spuściła, a na to to wszystko jeszcze zakup ogrodowego jaccuzi ( pogoda pomogła nam podjąć tę decyzję), aktualnie czekamy na dostawę i na dokładkę podlewanie działki po ciemku. Są jednak i pozytywy: udało mi się wynieść dwie stare pralki , w tym zdezelowaną Franię. Myślałam nawet, żeby ją na działkę zatargać, nasypać ziemi i posadzić w niej kwiatki - ale byłby hicior! na całe ogródki! Niestety musieliśmy wynieść tak żeby się matka nie zorientowała więc zleciłam to majstrom , którzy i tak zabierali sedes i starą umywalkę. Do tego doszły 4 duże worki śmieci , w tym pozostałości po tym babsku co się matce na chatę wsypywała. Z ręką matki tak sobie. Zrasta się dobrze ale nie została dobrze nastawiona. więc będzie miała lekko utrudnione zginanie w łokciu. Myślę, że to jednak nie sprawa nastawienia a to , że matka ściągała sobie gips. U lekarza oczywiście marudziła, że czemu ona ma ten gips nosić i tak dalej. Opcje leczenia były dwie , jedna to zostawić jak jest i czekać te 5 tygodni aż się wygoi i druga , szpital i łamanie pod narkozą i składanie ponowne. Nie zgodziłam się na to a matka jak usłyszała szpital to zaczęła panikować, że ona nie ... Szczerze mówiąc przez chwilę korciło mnie żeby w ten szpital ją wpakować , przynajmniej bym porządki w chacie zaprowadziła, ale to nie miałoby sensu w jej wieku. Druga wiadomość to taka, że sąd okręgowy raczył był w końcu wysłać postanowienie do sądu rodzinnego w naszym mieście i powinnam niedługo dostać postanowienie z naszego sądu. Kluczowe jest co to znaczy "niedługo". Treść postanowienia tajna przez poufna, zastrzeżoną pogania. Dowiem się jak dostanę.  Dobrze, że przynajmniej na najbliższe dni mam to z głowy... Jutro obgadam sprawę opieki nad matką z synową , na 4 dni może się zgodzi , bo obawiała się trochę na dłużej z powodu tych matki wypadków. A wyjazd musimy skrócić do samej wystawy, klient nasz pan a skoro mamy mnóstwo zadań na teoretyczny koniec naszej zawodowej kariery to trzeba wykorzystać. 

środa, 24 czerwca 2026

24.06.2026 Co za dużo to nie zdrowo

 Działo się dziś u mnie ... Jutro opiszę i może zdążę też coś nie coś pokazać. Padnięta dziś jestem a mam  jeszcze jedną rzecz na allegro poszukać. Miłego wieczoru. 😍😍

wtorek, 23 czerwca 2026

23.06.2026 Czy ja muszę się wszystkimi sprawami tego świata zajmować?

 Nie mam tego zwyczaju ale czasem muszę ponarzekać. A mam na co. Stałam w długiej kolejce do rejestracji żeby matkę zapisać na wizytę kontrolną i się nie załapałam. Poprosiłam żeby wobec tego zapisały na jutro skoro dziś już "nie ma numerków" (za moich czasów w zozie też były i też czasem się kończyły ale tak mniej - więcej w okolicach 40-tego, nie opieprzali się lekarze jak dzisiaj) ale pańcia nie chciała. Nie , bo nie. Jak chcę sie od razu zarejestrować to na 30-go , czyli za tydzień. A na koniec jeszcze z parkingu pod przychodnią nie mogłam wyjechać , bo mi parkometr nie chciał rozliczyć czasu. Musiałam iść na portiernię do szpitala , zgłosić i dopiero mi ręcznie szlaban uruchomili. Wróciłam do biura i po prostu zadzwoniłam do naszego klienta , prywatnej kliniki i tam zapisali matkę na czwartek na 15.10. Zwykle to działa +/- u nich 15 minut. Do przyjęcia. I co ciekawe zapisali ją na NFZ. Powiedziałam , że kontrola, zalecenie z soru po wypadku , poprosili o numer kodu i gotowe. Można ? Można. Tyle, że to nie był koniec. D załatwiła zastępstwo, bo niestety dziecko do przedszkola iść jeszcze nie mogło i tak około 14.30 zadzwoniła jej zastępczyni, że w łazience leje się woda. W tym samy miejscu co wczoraj. Domyśliłam się, że rura odpływowa to jedno ale uszczelka też zmurszała i przecieka. Wyjaśniłam, że to ciąg dalszy, poprosiłam żeby doraźnie wytarła a jutro hydraulik wymienia i uszczelnia wszystko. Jak pojechałam wieczorem znów była woda na podłodze. Powycierałam i nie kazałam spuszczać wody , ale wątpię,  że matka będzie o tym pamiętać więc pewnie rano znów będzie to samo. Jak wchodziłam , to akurat z mieszkania poniżej wychodził nowy właściciel. Zapytałam czy go nie zalało, o mieliśmy awarię. Stwierdził, że nie zauważył , ale i tak dopiero zaczął remont w łazience i kuje ściany więc gdyby nawet to mam się nie przejmować. Na wszelki wypadek poprosiłam żeby sprawdził. No i mały zaciek jest ale nic nie kapie jak na razie. Gdyby co to przezornie ubezpieczyłam mieszkanie od zalania i pożaru, bo z matką nigdy nic nie wiadomo.   Można się we własne dupsko ugryźć. Zajmuję się wszystkim a moje domowe tematy leżą i czekają na lepsze czasy...

poniedziałek, 22 czerwca 2026

22.06.2026 Jak nie urok to...

awaria rury od kanalizacji. U mojej matki. Jak bym mało miała na głowie. Już od rana szło pod górkę. Niby nic , ale około 9.00 zadzwoniła D, że jej nie będzie , bo zaraza w przedszkolu, zawiozła małą a po dwóch  godzinach pani zadzwoniła , że ma odebrać dziecko , bo ją też dopadła jelitówka i parę innych dzieciaków. Nie zdążyła załatwić zastępstwa. Ok, rozumiem i tak jeździłam około południa dodatkowo żeby dać tabletkę przeciwbólową i zrobić coś do jedzenia czy picia to co mi za różnica. Robotę miałam jak zawsze , ale coś mnie naszło żeby rachunki popłacić od rana, zwykle robię to na koniec dnia. No i dobrze zrobiłam jak się okazało. Pojechałam o 13-tej z minutami. Podałam tabletki , odgrzałam zupę , posprzątałam po śniadaniu i chciałam przetrzeć podłogę, bo mi spadła torebka od herbaty i poszłam po mop. Wchodzę a w łazience pełno wody. Już myślałam, że mamuśka znów coś odwinęła, wytarłam, wylałam wodę z wiadra do sedesu , spuściłam i poszłam wytrzeć w kuchni. Wracam znów pełno wody. Powtórka, wytarłam i znów to samo. za chwilę pełno wody. Rozejrzałam się po łazience , nigdzie nie kapie. No to pojechałam do biura i dzwonię do hydraulika. Nasz na urlopie. Miałam drugi numer, który kiedyś dał mi syn , ten dla odmiany na robocie poza miastem a w ogóle to ma terminy za 3 tygodnie. No i tu mi łapy opadły, bo co tu robić. Zrobiło się groźnie, bo albo sąsiadów zaleje , albo mamuśka znów się na tej mokrej podłodze wyłoży. Zadzwoniłam jednak do spółdzielni mieszkaniowej, w przekonaniu , że mnie oleją jak poprzednim razem kiedy do nich dzwoniłam w sprawie awarii. Ale nie, administrator przyjechał po 15 minutach , ja tymczasem wróciłam z biura do matki , gość od razu się zorientował co się stało i zadzwonił po ichniego hydraulika. Dojechał po około godzinie. Okazało się, że pękła rura odpływowa od sedesu. i woda zamiast do kanalizacji leci na łazienkę. Facet poleciał po odpowiednią rurę i naprawił w ciągu 15 minut. A na koniec umówiłam się z nim, że wymieni armaturę. Szybko , bo już w środę jeśli zdążę kupić. Zdążyliśmy a jakże. Zaraz po obiedzie pojechaliśmy na zakupy. Jutro mu zadzwonię, że wszystko jest. Nogi mi weszły w cztery litery. Istne urwanie krawatki. Jutro zresztą nie lepiej, bo musze matkę do lekarza na kontrolę tej ręki zaciągnąć. To dopiero będzie wyzwanie. A jak by tego było mało w domu czekały na mnie ogórki do zakiszenia i parę innych tematów do ogarnięcia. 

Podobno już dziś lato...

niedziela, 21 czerwca 2026

21.06.2026 Nowości w PDzO

 Rzecz najważniejsza; na nowej bramce , nowa tabliczka z numerem - sąsiedzi przychodzą podziwiać , nikt takiej nie ma  i pasuje do reszty detali 


Róże okrywowe naprawdę okrywają - całą grządkę i nawet na ścieżkę się wciskają, muszę organizować kolejny ptasi płotek żeby je opanować 


Na patio zawisły takie stylowe lampki na stylowych wieszakach z kutego żelaza, trochę nie z tej epoki - w sumie są trzy i robią robotę 



Przy fontannie nowe-stare dekoracje. Pudło ma już swoje lata, niedawno je odnowiłam a wczoraj wstawiłam do niego doniczki z kolorowymi kwiatami


A w domku nowe półeczki i obrazki aniołkami 




I róża Suvenir - zdjęcie nie oddaje jej koloru , jak na krzaczek, który ma 40 cm i został posadzony na jesieni wyjątkowo obficie zakwitała



sobota, 20 czerwca 2026

20.06.2026 Dzień za krótki

 i niestety męczący z powodu upału. A mnie robota nie odpuszcza. Właściwie cały dzień było co robić. Skupiliśmy się jednak na pomniejszych zadaniach. Te cięższe dziś niewykonalne. Jedynie hortensję posadziłam do ziemi. Rosła w donicy. Jutro pokażę wszystko na  zdjęciach. Przymocowaliśmy nową tabliczkę z numerem działki, dwie półeczki w domku i na ścianie zawiesiliśmy aniołki z Kaszub. Trzeba było też pozbierać plony. Mamy więc koszyk truskawek i drugi czereśni, szczypior z cebulką, sałatę i groszek. I góry koperku, ale koperku nigdy za dużo. Na jutro mam podobne plany, przede wszystkim się nie przemęczać.