i nie tylko, bo i firmowe i wyjazdowe. Załatwiam po kolei i bez pospiechu. Ale to tylko dziś , może jutro i w jakieś pojedyncze dni. Zwykle u nas wszystko na wariackich papierach. Zrobiło się cieplej więc będzie piękny weekend na działce. No i chyba na podwieczorek działkowy zaproszę rodzinkę, bo 26 wypada w tygodniu a następnego dnia wyjeżdżamy do Czech. Z domowych spraw zrobiłam nie wielkie pranie działkowych ciuchów, w firmie ogarnęłam faktury a na wyjazd umówiłam się ze znajomymi na wspólny transport. Matce wbijam ten wyjazd do głowy już trzeci dzień ale nie dociera. Kompletnie nie pamięta, że już o tym mówiłam.
Przyszły zamówione sadzonki zimujących chryzantem. Nie wiem dlaczego ale nazywają je chryzantemami a to po prostu dąbki. Pod taką nazwą je znałam , gdy ogródek uprawiał mój ojciec i kwitły do końca listopada. Miałam w planach georginie, ale u mnie się nie trzymają i zjadają je ślimaki. Może z dąbkami mi pójdzie lepiej? Wybrałam czerwone, pomarańczowe i złote. Długo na nie czekałam. W zasadzie w ogrodzie mam już w tym roku wszystko co zaplanowałam. Teraz tylko czekać aż się zacznie rozrastać.