babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

piątek, 18 września 2026

18.09.2026 Jesiennym chłodkiem powiało z rana

 Noc była bardzo chłodna, to i poranek. Nic dziwnego, bo przecież kalendarzowa jesień już za 5 dni. A skoro mowa o jesienie to na jutro zarządziłam jesienne porządki w domu. Mycie okien z pomocą Edgara czyli robota niedawno przeze mnie kupionego. Bo nasze roboty mają imiona. Robot sprzątający to Maniek, roboty  synów to Dżordż i Keti, no to swojego od okien nazwałam Edgar, bo czemu nie? Trochę absurdalnego humoru nie zawadzi. Na jutro planuję też zrobić makaron do niedzielnego rosołu. Młodzież słodkiego nie je to z okazji urodzin małżonka zaprosiliśmy na rosołek. 

Tak poza tym wnusia wróciła z poligonu. Nie zły wycisk dostali ale podobała im się ta wojskowa przygoda. Dziś tylko wskoczyła pod prysznic, najadła się domowego jedzonka , bo wojskowe nie szczególne i poszła spać. Pobudkę mieli codziennie o 5.00 a jak większość nastolatków zbyt wcześnie wstawać nie lubi. A nasz najmłodszy wnusiu, pasjonat piłki nożnej dziś miał swój piłkarski dzień. Wprowadzał na boisko razem ze swoimi kolegami z wiejskiej szkółki, drużynę Warty Poznań. Mecz z drużyną Puszcza Niepołomice. Może to nie jakieś kluby piłkarskie z ekstraklasy czy czegoś tam , ale przecież obie znane i w tabelach notowane. No i mecz podobno transmitowany na jakimś kanale sportowym tv. Niby nic takiego ale dla wnuczka na pewno faje przeżycie, które długo będzie pamiętał. 

No a reszta to drobiazgi. Jedną mitenkę mam prawie gotową , gruszki z aronią się smażą, herbatka pachnie goździkami, czekamy na jesień. Spokojnego weekendu ! 

czwartek, 17 września 2026

17.09.2026 Ha, ha, ha, kupiłam bilety !

 Na kolejny koncert. Tym razem legendarne Smokie. Będą w przyszłym roku w kwietniu w naszej Sali Ziemi.  Już się cieszę. I nawet przystępna cena jak na taki koncert. A już myślałam ,że się nie uda, bo w tych biletowniach, w których zwykle kupuję były już tylko te vipowskie czyli w niebotycznej cenie. Odpaliłam jakąś inną , całkiem przypadkową i były . Nawet w naszym ulubionym miejscu ; rząd VII miejsca 41 i 42. 

Tak poza tym byliśmy na działce. Małżonek skosił trawę a ja zerwałam resztę pomidorów i papryki i posadziłam krokusy i miniaturowe irysy oraz szafirki i tulipany. Mam jeszcze dwie paczki narcyzów, ale te będę sadzić nieco później, jak uporządkuję grządkę z kwiatami jednorocznymi. Narwałam też gruszek, Rano wyskoczyłyśmy z synową na targ. Kurczak na rosół jest i nawet parę zakupów ciuchowych  zrobiłyśmy. Synowa nakupiła bielizny i skarpet dla swoich chłopaków, ja dla siebie kupiłam koszulę nocną i klapki do chodzenia po domu , a dla matki kupiłyśmy sweter i też koszule nocną. Ze dwie muszę jej skasować , bo ma za małe i wysłużone na dodatek. I to tyle. Muszę zająć się teraz zagospodarowaniem gruszek. Część już zmiękła więc przerobię na jakiś dżem . Dodam trochę aronii żeby nie był zbyt słodki. Do naleśników w zimie jak znalazł. Miłego wieczoru. 

środa, 16 września 2026

16.09.2026 Na jeden dzień wróciła codzienność

 w tej spokojniejszej wersji. W biurze jak to w biurze , zawsze się coś zdarzy więc i tym razem nie uniknęłam zawirowania. Odkręciłam, jak zwykle. 

Przyszło mnóstwo paczek , w tym ciuchy , które ostatnio zamówiłam i jesienne drobiazgi prosto z chińskiego allegro. Z ciuchami tym razem nie poszło. Spodnie i bielizna dla małżonka pasują idealnie, moja kurtka zimowa , którą sobie zamówiłam też. Pasuje, jest bardzo ładnie odszyta i wykończona , w pięknym kolorze , nawet ładniejszym niż na zdjęciu tyle, że ma jedną wadę. Ma potwornie grube ocieplenie. Samo w sobie by nie przeszkadzało, ale kogoś fantazja poniosła i ocieplenie zrobił również w rękawach. Kurtkę przymierzyłam na letnią bluzkę to jeszcze uszło ale w domu założyłam ją na żakiet a potem zimowy sweter. Nie sposób się w czymś takim poruszać. Krępuje ruchy i jest niewygodnie. Tym razem nie trafiłam. Muszę odesłać. Trudno , znajdę sobie coś innego , a jak nie będzie nic ciekawego to odpuszczę. Presji nie mam, moja stara kurtka jeszcze kolejny sezon wytrzyma. Szkoda tylko, że w opisie nie było, ze ocieplenie jest też wszyte w rękawy. Przyszedł też żakiet zamówiony w innej firmie, taki klasyk tweedowy w jodełkę, ale nie zdążyłam go obejrzeć i przymierzyć. Zobaczę jutro. Będę bardzo zawiedziona jeśli nie będzie pasował. Jestem fanką tweedu i o takim od dawna marzyłam. A ostatnio tweed chyba z mody wyszedł , bo dostanie czegoś takiego graniczy z cudem. 

Rozpadało się, obiecywane ciepełko nie dotarło tym samym relaks w jacuzzi nie doszedł dziś do skutku i chyba już nie dojdzie w tym sezonie. Szkoda. 

wtorek, 15 września 2026

15.09.2026 Szaleństwo trwa

 i nic nie zapowiada , że ten tydzień będzie spokojniejszy. przyszło dziś pismo z sądu z formularzem , na którym mam spis inwentarza sporządzić z majątku matki z uwzględnieniem długów. Co prawda mam na to miesiąc , bo do 15 października ale zaczęłam od zadłużenia. Ściągnęłam raport z biku. I własnym oczom nie wierzyłam. Długi ma nie wielkie , jakieś niedokończone dwa kredyty, reszta spłacona ale od 2001 roku miała ich osiem i to na ogromne pieniądze. Na co to poszło ??? To dopiero zagadka! Niczego nie kupiła, nie była na żadnych zagranicznych wycieczkach , nie zrobiła żadnego remontu, nawet wymiany armatury w łazience czy choćby kranu... Mam swoją teorię na te temat. Brała dla koleżanek a one albo spłacały albo nie i wtedy ścigał ją komornik. W głowie mi się to nie mieści... Tak poza tym załatwiłam mnóstwo drobnych spraw. Mało ważnych poza dwoma ale koniecznych i zajmujących czas. Ociepliło się i to mocno ale z zapowiedzi wynika , że tylko do jutra a potem wraca klimat jesienny. I dobrze, może w tym roku pochodzę w przejściowych ciuszkach, bo ostatnie kilka lat z letnich wskakiwałam od razu w zimowe i odwrotnie. Do robiłam kilka jesiennych dekoracji w mieszkaniu , jeszcze tylko dokończę i drobne poprawki wprowadzę i uruchomię światełka. Niestety zabrakło mi baterii do różnych lampek. I założę jesienne zazdrostki w kuchni ale to za tydzień jak już okna umyję. Znaczy robot umyje. W czwartek wybieramy się z synową na targ. Nie byłam odkąd wyprowadziliśmy się ze starego biura. Ciekawe czy w tej biurowej zadymce nam się to uda, bo planować to sobie można...

poniedziałek, 14 września 2026

14.09.2026 Dużo tego wszystkiego

 Codzienność zawłaszcza wszystko, najbardziej czas. W firmie tempo coraz bardziej szalone. Niby dobrze, bo to zawsze ma bezpośrednie przełożenie na stan konta ale chciałoby się czasem zwolnić. Z innych spraw to synowie kupili auta. Nie dla siebie , bo i tak jeżdżą firmowymi ale dla młodzieży. Starszy dla naszej wnuczki a młodszy dla starszego wnuka. Wcześniej sprzedali to, którym wnuk jeździł. Było stare i wciąż się psuło. Wnuczka zaraz po powrocie z poligonu zaczyna kurs na prawo jazdy a starszy wnuk będzie dojeżdżał do szkoły i na praktyki a za półtora roku jak zrobi normalne prawko to dostanie normalne auto a na mini cara przesiądzie się młodszy wnuk. Nie nadążam za tym wszystkim ale to ich wybór. Ani słowem się nie pochwalili planami, dopiero dziś , kiedy już wszystko pozałatwiali a auta stanęły na podwórkach. Jak wspomniałam wnuczka pojechała dziś ze swoją wojskową klasą na poligon do Biedruska. Zaczyna mnie jej wybór martwić. Kariera wojskowa to całkiem dobry wybór na życiową drogę ale w warunkach pokoju. Kiedy robi się niespokojnie i wróg niemal u bram już nie koniecznie. Przynajmniej z perspektywy osób bliskich jak ja na przykład. A czasy niepewne już dziś a przyszłość tym bardziej.,, Obym w złą godzinę nie napisała tej refleksji... 

Mam górę suszonych jabłek i gruszek. Chyba na tym poprzestanę z zapasami. I dowiedziałam się w końcu jaką mam w ogrodzie odmianę jabłek. Przyznam , że byłam mocno zaskoczona. Jest to odmiana harłamowskie, a ten konkretny gatunek to cynamonówka. Odmiana pochodząca z północy Rosji , bardzo żywotna i odporna, a owoce mają posmak cynamonu. Kiedyś bardzo popularna w całej Europie środkowej i północnej, dziś spotykana bardzo rzadko i tylko w starych sadach. Ja sadu nie mam ale jabłoń rośnie od początku gdy powstały ogródki czyli 60 lat. I dokładnie jak w opisie , jabłka są małe lub średnie, żólto-czerwone , z cienką skórką, słodko- kwaskowe z lekkim posmakiem cynamonu. Nie miałam pojęcia , że istnieją takie odmiany. Nazwa "harłamowskie" gdzieś  mi się o uszy odbiła , ale o cynamonówce nie słyszałam. 

niedziela, 13 września 2026

13.09.2026 Pochmurna niedziela

 ma swoje zalety. Można trochę popracować w domu. No to sobie popracowałam. Po powrocie od matki zabrałam się za prasowanie a potem dekoracje. Mamuśka , a jakże by inaczej- focha strzeliła, bo zmieniłam pościel i kazałam się przebrać w czyste ciuchy. No , kiedyś trzeba tę pościel zmienić więc machnęłam ręką na jej marudzenie. W domu się nie spieszyłam , zjadłam śniadanie , wypiłam kawę i dopiero zabrałam się do pracy. Prasowanie poszło mi szybko. Potem zmieniłam poszewki na poduszkach na jesienne, odkurzyłam półki z kamieniami i niby - kominek, Na niby kominku ułożyłam pierwszą jesienną , wymieniłam świece w świecznikach na takie w kolorach jesieni i nawet chwilę poczytałam. Przygotowałam sobie knedle ze śliwkami i pojechałam z tabletkami i obiadem do matki. Po naszym obiedzie obejrzeliśmy program  o architekturze katedry w Akwizgranie i jej historii i pojechaliśmy na działkę. niby nic szczególnego, ale wypielone grządki obsypaliśmy nawozem jesiennym i przykryliśmy włókniną żeby nie rosło zielsko. Pocięłam też i ułożyłam na suszarce nową porcję gruszek. Te z wczoraj ładnie się wysuszyły i smakują jak bardzo słodkie cukierki. Będzie pyszny wigilijny kompot i świetna przekąska przy okazji. A potem zaczął padać deszcz więc wypiliśmy sobie popołudniową herbatkę siedząc na progu i podziwiając ogród w deszczu. Przed siódmą, jak już zaczął zapadać zmierzch pojechaliśmy do matki a potem do domu. I na koniec najlepsze. Mam klucz do wiaty śmietnikowej. Sąsiad wyjął mi ze skrzynki na listy  z pomocą drutu. Zauważył, że matka nie wyciąga korespondencji więc skrzynka jest pełna i musi klucz leżeć na wierzchu. Odchylił klapkę przez którą wrzuca się listy , wsunął drut i wyciągnął kopertę z kluczem i jakieś dwie ulotki reklamowe przy okazji. Na pocztę jednak i tak  musze pójść po zapasowy kluczyk, bo kiedyś tę korespondencję będzie trzeba wyciągnąć i sprawdzić co tam w ogóle jest. A teraz pora zabrać się za mitenki. Kłębek włóczki w barwach jesieni moje ulubione druty czekają. Dobrego tygodnia ! 

sobota, 12 września 2026

12.09.2026 Czemu tak szybko mija

weekend ale i sezon na krzaczki? Jeszcze trochę i trzeba będzie zakończyć prace na działce, przygotować ją do zimy a weekendy spędzać w domu. I marzyć o nowym początku. Nasi słowiańscy przodkowie wiedzieli co czynią tworząc sobie koło roku. Cykl narodzin , obfitości i zasypiania a potem znów od początku.  Było i jest na co czekać. To jest ten moment, kiedy już widać, że przyroda szykuje się do snu. Kiedyś napisałam o tym przewrotnie, że ogródkom kleją się oczka. Dziś było wyjątkowo pięknie. Myślałam ,że będziemy marznąć, bo poranek było mocno chłodny , nawet w kurtce dżinsowej nie było mi za ciepło ale zanim pojechaliśmy na działkę zrobiło się bardzo ciepło. Już nie upalnie, ale ciepło. Dotarliśmy  później niz zwykle, bo wyskoczyliśmy jeszcze do brico po jakieś drobiazgi do opryskiwacza. Coś tam pękło przy naszym i przeciekał. Małżonek poszperał po półkach i znalazł jakieś tajemnicze rurki i zaworki, do tego jeszcze kupił taką nakładkę na końcówkę, dzięki której preparat z opryskiwacza leci tam gdzie powinien , a nie na boki. Pomajstrował coś przy tych rurkach i opryskiwacz działa jak nowy. Ja w tym czasie poobcinałam przekwitłe kwiaty, wypieliłam dwie grządki i już musiałam lecieć do matki. Zeszło mi dość długo, bo od wczoraj mam problem. Spółdzielnia postawiła wiatę nad śmietnikami , taką z siatki , zadaszoną , z drzwiami zamykanymi na klucz. Pierwsze dwa dni było otwarte ale wczoraj już nie. Okazało się , że klucze powrzucali do skrzynek pocztowych. Tego dowiedziałam się dzisiaj od mojej koleżanki z sąsiedniego bloku. Problem w tym ,że matka zgubiła kluczyk, Kazałam jej szukać , ale to się okazało niewykonalne. Nie mogła pojąc po co ja jej każę szukać klucza jak ona nigdzie nie wychodzi. I za Chiny ludowe nie mogłam jej wytłumaczyć, że nie szukam klucza od domu tylko od skrzynki na listy. Machnęłam w końcu na to ręką. Albo znajdę przypadkiem albo musze inaczej to ogarnąć. Opcje są trzy albo pożyczę od sąsiada i dorobię, albo pójdę na pocztę, poproszę o zapasowy , albo się na chama włamię do skrzynki, no ewentualnie mogę jeszcze koczować pod blokiem czekając na listową i poprosić żeby mi otworzyła tę skrytkę. A potem wróciłam na działkę, zjedliśmy obiad na świeżym powietrzu, pod jabłonką. Było tak ładnie , słoneczko grzało, wiatru nie było więc sobie uruchomiliśmy jacuzzi. Świetny relaks i dobrze mi robi na bolące plecy. Po wyjściu z bąbelków już nam się nie za bardzo chciało coś robić. Przez resztę popołudnia siedzieliśmy na leżakach z herbatką i koszykiem jabłek i gruszek do podgryzania. Pocięłam gruszki i załadowałam do suszarki. Jutro wstawię drugą porcję. będzie na wigilijny kompot i do podjadania zamiast słodyczy. Na jutro zapowiadają deszcz w naszej okolicy ale kto tam wie. Na razie na to się nie zapowiada. A na przywołanie jesiennych klimatów zaplanowałam na jutrzejszy obiad knedle ze śliwkami. I może ciasto z gruszkami upiekę ... Dobrej niedzieli !