babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

czwartek, 30 lipca 2026

30.07.2026 Chciałam to mam

 Tak po prawdzie to musiałam wystąpić o ubezwłasnowolnienie matki. Wystąpiłam o częściowe , ale sąd orzekł , że to za mało. No i wczoraj przyszło awizo. Odebrałam dziś i się zdziwiłam , choć nazwanie tego zdziwieniem to jednak eufemizm. Sąd orzekł ubezwłasnowolnienie całkowite a mnie z urzędu założył sprawę o ustanowienie prawnego opiekuna dla matki. Mam dostarczyć jakieś zaświadczenia lekarskie, ze niby nie mam przeciwwskazań zdrowotnych do sprawowania opieki i jakieś karty karne. Pierwsze słyszę o takim czymś . Doczytałam ,że to chodzi o zaświadczenie o niekaralności. A do tego stawić się na rozprawie, ale dopiero pod koniec sierpnia. I bądź tu mądry. A już myślałam ,że to koniec sprawy. Nichil novi sub sole, znów fikołek jak to u mnie. Był czas się przyzwyczaić... Przyznać się jednak muszę , że czasem mnie ten nieustający chaos męczy i marzy mi się spokój i monotonia... 

Tak poza tym odebrałam sadzonki rutbekii black beauty , zamówiłam dwie , dostałam trzy i kawałek kłącza liliowca. Tak to mogę robić zakupy. Na razie postawiłam je w cieniu w pojemnikach z wodą, a sadzić będę jutro, jeśli zdążę. Jeśli nie to w sobotę. 

środa, 29 lipca 2026

29.07.2026 Prawie

 "prawie" to małe skromne słówko robi pewną różnicę, jak nie od dziś wiadomo, ale na dzień dzisiejszy prawie się wyrobiłam z domową robotą. W domu zawsze jest co robić oczywiście i jakieś większe porządki muszę zarządzić , chociaż z tym poczekam do września jak już bardziej sprzyjające warunki ku siedzeniu w domu powstaną. Tak czy inaczej, to co zalegało od wyjazdu poskromiłam. Mogę spokojnie się szykować na rodzinną imprezę. Mimo zawirowań idziemy dalej i żyjemy jak zwykle. 

Jutro szkółka mi szykuje do odbioru nowe sadzonki. Niby tylko rutbekia ale nie taka oczywista ,bo odmiana black beauty. W końcu namierzyłam i zamówiłam od razu dwie. Uzupełnią grządkę z bylinami. 

Przyszło jakieś pismo z sądu . Odebrałam awizo po powrocie z pracy. Muszę więc jutro wyruszyć z misją na pocztę. Może w końcu coś się rozstrzygnie w moich sprawach... 

wtorek, 28 lipca 2026

28.07.2026 Zawsze coś...

 ale o tym może za parę dni jak ochłonę, bo na razie to mnie z nóg zwaliło. Wszystkich nas. Można tylko mieć nadzieję, że jednak będzie dobrze. Ale zostawiam to na razie. 

Tak poza tym dzień jak każdy. Sezon ogórkowy w pełni, tylko z ogórkami kiepsko. Za to zerwałam już cukinię i pierwsze dwa pomidory. Coś tam z tej naszej działki będzie. Jabłka obrodziły jak szalone i już są dojrzałe. Pyszne ! Nie to co te sklepowe. Arbuzy urosły od niedzieli do mniej - więcej piłki do palanta.  

poniedziałek, 27 lipca 2026

27.07.2026 Zakotłowało się

u nas w firmie. Jeden z trzech dużych kontraktów na finiszu , to i ciśnienie wszystkim idzie w górę. Nasz dostawca niestety sprawy nam nie ułatwia i po raz drugi przełożył termin dostawy kilku urządzeń. Wszystkie inne zainstalowane, sprawdzone , pracują a użytkownicy douczeni w obsłudze. W sumie jeszcze 1-2 dni pracy. I byłby koniec przed terminem ale chyba tak pięknie nie będzie. 

Inne sprawy takie jak zwykle. Ogarniam domowe sprawy , które odłożyłam na czas pobytu na działce. Zakisiłam ogórki , nie dużo, dwa większe słoiki i dwa mniejsze. Razem z tym co zrobiłam już wcześniej i tymi z działki będzie już 9 słoików. Jeszcze ze trzy i na zimę dla nas dwojga wystarczy. No i sprawy matki też ogarniam jak mogę ale tam o ile nie wybuchnie jakaś awantura to sprawę mam prostą, pranie, jedzenie, zakupy, porządek w kuchni, zmiana pościeli co dwa tygodnie. Proste i powtarzalne. D. mi pomaga i jakoś to idzie. Sprawy sądowe nadal nie rozstrzygnięte, choć po tej wizycie kuratora miałam nadzieję, że w końcu się rozwiążą. 

Zapowiadają powrót upałów. Ciepło owszem , w końcu jest lato, ale upał to jak dla mnie za dużo. 

niedziela, 26 lipca 2026

26.07.2026 All inclusive na RODOS

 Tytuł miał być dziś bardziej poetycki, szekspirowski nawet , bo "sen nocy letniej" ale zadzwonił nasz dobry kolega z Podlasia i na informację, że siedzimy na działce i zaraz pakujemy się do jaccuzi, skomentowabł to krótko "no Grecja" , stąd to RODOS w tytule ( rodzinny ogródek działkowy ogrodzony siatką jakby ktoś miał wątpliwości) a "inclusive" , no bo działka z jaccuzi.  Swoją drogą jeszcze niedawno nie pomyślałam ,że będę coś takiego posiadać na własność. Zawsze mi sie to kojarzyło z luksusowym hotelem. Faktem jest, że taki weekend na ogródku to lepsze niż wczasy w kurorcie. Spokój , żadnego tłoku, żadnego obijania się o przechodniów w ilości hurtowej, głośnej muzyki chodnikowej, zapachu spalonego tłuszczu po frytkach i jeszcze paru uciążliwości właściwych kurortom. No i nie trzeba jechać daleko. W naszym przypadku to nawet nie 2km, a mamy wszystkie wygody i świeże powietrze na dokładkę. A jak się dobrze w tym naszym PDzO śpi! Mimo, że mamy tam tylko rozkładaną kanapę a nie łóżko. Zaraz za ogrodem , w chaszczach przy rampie kolejowej żyją sobie dwie sarenki, a gęsta zieleń skutecznie odcina od miejskiego gwaru. Do tego w naszej alejce mamy normalne towarzystwo, które nie ma pretensji o jakieś głupoty i na co dzień są dla siebie mili i pomocni. Spędziliśmy na działce całą sobotę i niedzielę, nawet nie specjalnie się czymś zajmując. Takie trochę tu a trochę tam. Oczywiście nie było innej opcji, musiałam pojechać do matki ale wracałam do ogródka a nie do mieszkania. Posiedzieliśmy w jacuzzi, trochę wypieliłam, małżonek skosił trawnik, pozbieraliśmy jabłka, które pospadały , oberwałam fasolę i ogórki - wreszcie trochę podrosły i nawet dwa słoiki zakisiłam, tam , na miejscu. A dziś to już kompletny luzik, czytaliśmy, popijaliśmy kawę, przesiadywaliśmy w bąbelkach... I wypróbowałam piekarnik , placek z jabłkami się udał. Szkoda, że jutro znów do pracy. A !!! zapomniałabym ! Mam dwa arbuzy. Na razie wielkości piłeczek pingpongowych. Chyba za zimno i przez to takie niewydarzone, ale może jeszcze podrosną do połowy września jeszcze trochę czasu mamy a podobno właśnie wtedy osiągają dojrzałość. A już myślałam ,że nic z nich nie będzie. Dobrego tygodnia ! 

piątek, 24 lipca 2026

24.07.2026 Ociepliło się

 i to mnie cieszy. Bo jutro i po jutrze dni działkowe. Już nie mogę się doczekać. Nie mam na razie nic do posadzenia , ale i tak będzie co robić. A jak nie będzie to po prostu będziemy się cieszyć pobytem na świeżym powietrzu, posiedzimy w jacuzi, będziemy popijać kawę i może jakieś winko, po prostu odpoczywać... Dobrze mi to zrobi, bo mamuśka znów szaleje. Dziś się awanturowała o to, że zmieniam pościel i zabieram pranie. Przestałam na to reagować. Robię swoje czy jej to pasuje czy nie. Inne sprawy jak zwykle. Nie ma o czym pisać , bo ile można o sezonie ogórkowym? Popołudnie spędziliśmy na zakupach cotygodniowych. Tym razem pojechaliśmy do innych sklepów niż zwykle. Oferta w sumie się nie wiele różni ale dla odmiany, bo czemu nie? Jutro mój małżonek i starszy wnuczek mają imieniny , po jutrze młodsza synowa a za tydzień wnuczka. Świętujemy rodzinnie przy grillu 1 sierpnia ale prezent małżonkowi wręczę jutro. Jeszcze jeden powód do relaksu na działce. 

czwartek, 23 lipca 2026

23.07.2026 Obiecałam sobie,

 że nie będę się zajmować polityką i konsekwentnie się staram. Staram , bo z dotrzymaniem obietnicy różnie. Nie da się odciąć całkiem , choćby się chciało. Nie żyję przecież na bezludnej wyspie, chcę czy nie chcę i tak świat mnie dopada. Od kilku dni jednak , obserwując to pisowskie mordobicie dobrze się bawię. Ich koniec bliski i to w końcu jakiś uśmiech fortuny. Na razie taki półgębkiem ale jednak. Gorzej, że rosną w siłę konfiarzo-brauniarze  i to już nie jest optymistyczne w żadnym razie. Tych należy się bać. Pocieszam się, że do wyborów jeszcze rok i trochę i może choć trochę się ludzie opamiętają... Swoją drogą doborowe towarzystwo po prawej stronie nam się szykuje na te wybory: stary dziad z demencją, kłamczuch z certfikatami na kłamstwo , faszysta z gaśnicą i pajac a hulajnodze w duecie z ulizanym gogusiem bez własnego zdania. No i to stadko zahukanych kur domowych , sejmowych znaczy na dokładkę (nie wiem czy te wszystkie baby naprawdę są takie głupie, czy tylko na potrzeby występów w tv się na takie kreują). O bezobjawowych geniuszach intelektu nawet nie wspomnę. 

A tak poza tym dzień jak każdy. Weny starczyło mi na zorganizowanie ekspedycji do piwnicy. Zaniosłam zaprawy i zabrałam torbę dużych słoików, bo synowej się skończyły a ja mam nadwyżki. Za oknem chłodno i z przelotnym deszczem.