No to chodzimy , a dokładniej to jeździmy autem , bo zawsze obładowani. I tym razem inaczej nie było. Bo to i obiad do odgrzania i ozdoby ogrodowe i kosz z sadzonkami , bo oczywiście sobie nie odpuściłam będąc na zieleniaku i kupiłam to i owo. Za tydzień będą kolejne. I niezbędne drobiazgi do napraw i inne przydające się na działce klamorki. Dzień był wyjątkowo sprzyjający i kto żyw udzielał się przy krzaczkach. Susza koszmarna, popiół nie ziemia ogrodowa. Podlaliśmy wszystko jak trzeba, posadziłam roślinki , przesadziłam kilka innych, podsypałam im nawozów, ustawiłam nowe ozdoby, w skalniaku rodzinkę jeżyków, a na opasce z kamyszków pod płotem sąsiada dwie latarenki w kształcie gotyckich okien. Do środka włożyłam elektryczne wkłady do zniczy i nałożyłam odwrócony słoik na tę pseudo świeczkę, żeby w razie ewentualnych opadów woda na elektronikę się nie lała. Ładnie to wygląda. Małżonek dokończył przeróbkę ścieżki, przesunął kawałek opaski przy PDzO , bo nie zgrywała się z nowym patio a dokładniej ogrodzeniem od patio. Jak sobie chwilę przy stole posiedzieliśmy w tym nowym kąciku to mi się zaczęło tam podobać. Pozakładał też kilka nowych odcinków kroplownika. Po namyśle chyba jeszcze pociągniemy na grządkę z kwiatami, bo tam to już prawdziwa pustynia. Uruchomiliśmy też mniejszą fontannę. Jeśli faktycznie jutro popada i u nas to jest szansa, że wszystko zacznie wschodzić . Jest naprawdę pięknie. Za chwilę rozkwitną wszystkie tulipany, czereśnia już w pełnym rozkwicie, dawno nie miała tylu pięknych i wielkich kwiatów. Różowo zakwitła też nasza mini-brzoskwinka o wdzięcznej nazwie Ufo i zazieleniają się trawniki. W porze obiadowej odwiedziła nas wnusia z koleżankami i kolegą ich pięć on jeden. Obejrzeliśmy działkę, wszystkie nowości oraz figurki kotów Eustachów ( bo każdy koty to Eustachy, a towarzystwo mojej wnuczki to Eustachy-Gang), pogadaliśmy i towarzystwo wróciło na działkę koleżanki. Podobno jakiś filmik kręcą, horror skrzyżowany z kryminałem albo jakoś tak i będą nocować. Nawet im tytuł tego filmiku zaproponowałam "działkowa masakra dziabką i grabkami" i podobno został przyjęty????? Na działce spędziliśmy dziś całe 10 godzin. Na koniec solidnie podlaliśmy , urwałam szczypiorki siedmioletni i czosnkowy i rabarbar na niedzielny kompot. Jakiś dziwny jest w tym roku , bo łodygi ma krótkie ale grube , dobre 2cm średnicy ? Kolejna ciekawostka. A jak już wychodziliśmy po tych 19 godzinach nawkładał nam sąsiad, że za wcześnie. Dzień się jeszcze nie skończył a my się zwijamy - krzakowiec jeden ...
Tak poza tym to zawiozłam dziś matce balkonik. I dobrze zrobiłam jak się okazuje. Bardzo jej to urządzenie przypadło do gustu. Nauczyła się go zamykać jak nie korzysta , ustawiła przy kanapie i się na nim opiera i jak twierdzi wreszcie się nie przewraca. Wychodzi, że trafiłam, ciekawe tylko na jak długo.