Niedziela zapowiadała się słoneczna i ciepła ale tylko zapowiadała. Mnie- więcej w porze obiadowej zaczęło się chmurzyć. Od rana trochę ogarniałam domowe tematy i wizytę u matki. Małżonek odsypiał, potem pooglądaliśmy trochę kanały popularno- naukowe a po obiedzie i kawie wybraliśmy się na działkę. Od wczoraj nic się specjalnie nie zmienilo poza tym, że znów sucho.Po deszczu sprzed dwóch dni i wczorajszym podlewaniu śladu już nie było. Zaczęliśmy od zamocowania przyciętej wczoraj półki w starej altanie, wyrwałam też trochę chwastów ze skalniaka i mini-grządki pod oknem a potem zachmurzyło się jeszcze bardziej i ochłodziło. I to całkiem mocno, bo gdy już się zwinęlismy , samochodowy termometr pokazał tylko 11 stopni. Zanim zaczęło padać przemalowaliśmy jeszcze stojak pod fontannę , bo wyszedł brązowy i zwyczajnie nie pasował do reszty.Tak to jest jak się kupuje farby różnych producentów. Niby "palisander", ale z jednej firmy był czarny a z drugiej brązowy. Palisander palisandrowi nie równy jednym słowem. Ledwie skończyliśmy a już zaczęło padać. W tym układzie sprzątnęliśmy i wróciliśmy do domu. Zaraz jadę do matki z wieczornymi lekami a potem wieczór z książką, bo to najlepsze na deszczowy klimat. Nie zaszaleliśmy z działkową robotą ale zawsze coś, o jedną półkę i jedno malowanie do przodu.
Szafunierka babusi Marychy
babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy
niedziela, 17 maja 2026
sobota, 16 maja 2026
16.05.2026 "Super Mario"
- pamiętacie film ? Nam się dziś przypomniał , bo przyszło nam stoczyć wojnę z zapchanymi rurami w kuchni. Plany były inne , działkowe od rana do kolacji a tymczasem nasza kuchnia zastrajkowała. W zmywarce pełno wody , ze zlewu nie schodzi , ledwo- ledwo w łazience... Co było robić, wyciągnęliśmy zmywarkę z zabudowy, poodkręcaliśmy węże i rury, poczyściliśmy zawory i nic . Dalej woda stoi. Spuściliśmy z układu myjącego w zmywarce i znów nic. Małżonek stwierdził, że najwyraźniej to nie problem zmywarki a rur. Jak na złość guma do przepychania zmurszała i pękła, długie lata była nieużywana więc stała gdzieś w kącie zapomniana. Małżonek wpadł na pomysł, że zamiast gnać na drugi koniec miasta do marketu mam podjechać na działkę i przywieźć działkowy przepychacz. Sam majstrował dalej przy tych rurach. Zanim pojechałam wsypałam jeszcze do odpływu trochę kreta. Po 15 minutach byłam z powrotem. Małżonek uzbrojony w to przydatne urządzenie ruszył do boju ( i tu to skojarzenie z filmowym Mario) , zabulgotało, zagulgotało i za chwilę było po sprawie. Woda zeszła. Dla pewności wrzuciłam jeszcze program samoczyszczący w zmywarce a potem posprzątaliśmy , wstawiliśmy na swoje miejsca , zmyłam podłogę w kuchni i poranek z głowy. Skończyliśmy w porze obiadowej. Na działke udaliśmy się w tym układzie po obiedzie. A roboty trochę było, bo rano kupiłam sadzonki pomidorów, papryki, bazylii i arbuzów oraz jedną doniczkę lawendy w celu uzupełnienia, bo jedna mi zmarzła. Dałam radę, posadziłam wszystko, jeszcze ogórki wysiałam, a małżonek robił porządki w starej altanie i docinał dodatkową półkę. Na działce zjedliśmy kolację zabraną z domu. Urwałam trochę rabarbaru, sałaty i rzodkiewek i to tyle działkowania na dziś. Ogródek wygląda wręcz wzorcowo. Teraz tylko upiększać drobiazgami i czekać aż wyrośnie. Wczorajszy deszcz się przydała. Zaczęły wschodzić różne roślinki na grządkach kwiatowych i trawnik już nie wygląda na wypalony. Zazielenił się pięknie. Dobrej niedzieli !
piątek, 15 maja 2026
15.05.2026 Aż trudno uwierzyć
ale padało całą minioną noc i dziś mniej- więcej do południa. Taki drobny kapuśniaczek. Zielono się od razu w mieście zrobiło, że aż miło. Na działke nie zaglądaliśmy , bo trzeba było zakupy na następny tydzień zrobić, ale jutro nadrobimy. Gdyby jeszcze troszkę cieplej się zrobiło, bo te 12 na plusie to jednak trochę nie na tę porę roku. Na jutro zaplanowałam sadzenie pomidorów i papryki oraz sianie ogórków. Czy coś więcej , to się okaże. Liczę , że już przymrozków nie będzie po dzisiejszej zimnej Zośce.
Od wczoraj strajkuje mój lapek. Dziś go trochę do pionu postawiłam , ale ma jeszcze jakieś zadyszki. Może do jutra mu przejdzie. Wczoraj i dziś w sumie bez rewelacji. Jak zwykle siedziałyśmy w papierzyskach a chłopaki latali po klientach. Nic niezwykłego. Po obiedzie wybraliśmy się na cotygodniowe zakupy. W sumie nic specjalnego , tylko spożywcze i dla matki. A teraz wracam do czytania. Trzeba trochę odsapnąć.
czwartek, 14 maja 2026
14.05.2026 Coś mi szwankuje
internet albo komputer - jeszcze nie doszłam co, ale stawiam na komputer i pewnie bez interwencji syna się nie obędzie. Pisanie przekładam zatem na jutro. Miłego wieczoru.
środa, 13 maja 2026
13.05.2026 Zaskoczenie
Przyszedł program wyjazdu na imprezę firmową do Czech. I tu to zaskoczenie : w planach wspólne biesiady w hotelowej restauracji , spływ kajakowy i zwiedzanie zamków w Górach Izerskich oraz oczywiście wizyta w u producenta sprzętu, ale to ostatnie jak gdyby na deser, Ostatniego dnia. Zatem w tym roku nie Praga a Góry Izerskie. Będzie się działo. Obawiam się tylko, że mogę nie dać rady kondycyjnie, bo w górach nie zbyt dobrze się zwykle czuję. Tak mam po prostu. No i kwestia pogody. Zakładam ,że będzie ładnie i zaliczymy mały trening przed Kaszubskimi szlakami.
Tak poza tym nic szczególnego. Zwykły dzień wypełniony zwykłymi zajęciami. Jutro zamierzamy wybrać się do Poznania żeby załatwić europejską kartę medyczną czy jakoś tak. Niestety u nas nie ma punktu a najbliższy w Poznaniu.
Dostałam jakieś awizo , że niby przekaz pocztowy. Domyślam się , że zwrot podatku , bo co innego ? Pytanie ile bo nie napisali ale w końcu kasa to kasa; czy to 50zł czy 500zł. Zawsze jakiś grosz. Pewnie odbiorę dopiero w piątek, skoro jutro wyjeżdżamy.
wtorek, 12 maja 2026
11.05.2026 Dziś mi się udało
załatwić ważną sprawę. No, prawie, bo na omówienie szczegółów się umówiłyśmy na piątek. Dogadałam się z opiekunką matki panią D, że zajmie się nią w weekend na Boże Ciało. Czyli wyjazd na Kaszuby staje się realny. Oczywiście jej zapłacę dodatkowo, bo przecież to wolne i mogłaby też chcieć gdzieś wyjechać. To nawet lepiej, bo matka ją kojarzy , a gdyby przyszła jakaś nowa opiekunka z agencji , której nie zna mogłaby źle zareagować. Oby tylko pani D. nie zmieniła zdania.
Tak poza tym odwiedził nas dawny klient. Przeniósł się do Chojnic, ale tu ma rodzinę i niedługo będzie w okolicy otwierał jakiś nowy biznes. No i wpadł nas odwiedzić przy okazji pobytu. Miło. Młodzież jest z nom zaprzyjaźniona więc wszyscy byli zadowoleni z wizyty.
Ogrodnicy jednak przyszli. Nad ranem trochę posiąpiło, ale około 10.00 to już prawie ślad nei został po deszczu a po kolejnej godzinie zaświeciło słońce. Teraz znów się zachmurzyło, może jeszcze spadnie parę kropel.
poniedziałek, 11 maja 2026
11.05.2026 Na załamaną to ta pogoda nie wygląda
Owszem zagrzmiało ze dwa razy, poudawało nawet, że pada - jakieś 5 minut, co i tak jest dużo jak na nasz teren i tyle załamania. Nie wiem co się załamało , ale na pewno nie pogoda. Zimny Pankracy na jutro też się nie zapowiada, no chyba , że w nocy się podkradnie. Nikt za zimnymi nie tęskni , bo i tak za ciepło to tej wiosny nie jest.
Dzień jak każdy, niczym szczególnym się nie wyróżnił a mnie to cieszy. Nie mam na nic ochoty. Czytam kolejne książki z czytnika. Urządzenie wygodne i przydatne , dobrze się na tym czyta ale trochę mi brakuje tego szelestu kartek w tradycyjne książce i wstyd się przyznać - zaglądania na koniec zanim całą przeczytam. Miałam taki nawyk, że zanim zaczęłam czytałam kilka ostatnich stron. Z czasopismami też tak mam. Zaczyna od ostatniej strony. Dziwactwo , ale nieszkodliwe.