domyka się słowiańskie Koło Roku. Dziś zasłony dzielące ten i nie-ten świat znów stały się najcieńsze, znów zza tych zasłon do naszego świata docierają duchy a i my możemy wniknąć w tamten świat- dziś chyba już tylko symbolicznie, okazaniem szacunku swoim Zmarłym. Nadchodzi era zasypiania, hibernacji , odpoczynku a czas we władanie bierze Śmiercicha, stara kobieta , która zaznała już w życiu wszystkiego i posiadła całą wiedzę, obejmuje swe rządy spowijając świat mrokiem i chłodem. Będzie tak panować aż przyjdzie czas narodzin i światła. Czas powrotu do życia. Domknięcie się Koła Roku jest jednocześnie końcem i początkiem. Śmiercią ale też początkiem życia. To stare wierzenie naszych słowiańskich przodków przemawia do mnie, jak żadne inne. Znali świat, znali życie nasi przodkowie. Po dniach mroku i śmierci , wraca światło i odrodzenie. Cykl życia i śmierci zaczyna się od początku. Czyż to nie piękne ? I jakże mądre. Przyznać jednak muszę niestety, że to mądrość zupełnie nie na dzisiejsze czasy. Tylko czyż nie żyłoby się prościej według naturalnego cyklu przyrody zamiast ciągłego przymusu konsumpcji i wszechwładnej komercji? To pytanie z gatunku tych z kwadraturą koła, na które nie ma dobrych ani złych odpowiedzi…
Święto Zmarłych raczej nie kojarzy się ze składaniem życzeń
ale niech ten jutrzejszy zimny, jesienny
dzień upłynie Wam wśród dobrych wspomnień , otulony ciepłem domowego
ogniska.