Noc była bardzo chłodna, to i poranek. Nic dziwnego, bo przecież kalendarzowa jesień już za 5 dni. A skoro mowa o jesienie to na jutro zarządziłam jesienne porządki w domu. Mycie okien z pomocą Edgara czyli robota niedawno przeze mnie kupionego. Bo nasze roboty mają imiona. Robot sprzątający to Maniek, roboty synów to Dżordż i Keti, no to swojego od okien nazwałam Edgar, bo czemu nie? Trochę absurdalnego humoru nie zawadzi. Na jutro planuję też zrobić makaron do niedzielnego rosołu. Młodzież słodkiego nie je to z okazji urodzin małżonka zaprosiliśmy na rosołek.
Tak poza tym wnusia wróciła z poligonu. Nie zły wycisk dostali ale podobała im się ta wojskowa przygoda. Dziś tylko wskoczyła pod prysznic, najadła się domowego jedzonka , bo wojskowe nie szczególne i poszła spać. Pobudkę mieli codziennie o 5.00 a jak większość nastolatków zbyt wcześnie wstawać nie lubi. A nasz najmłodszy wnusiu, pasjonat piłki nożnej dziś miał swój piłkarski dzień. Wprowadzał na boisko razem ze swoimi kolegami z wiejskiej szkółki, drużynę Warty Poznań. Mecz z drużyną Puszcza Niepołomice. Może to nie jakieś kluby piłkarskie z ekstraklasy czy czegoś tam , ale przecież obie znane i w tabelach notowane. No i mecz podobno transmitowany na jakimś kanale sportowym tv. Niby nic takiego ale dla wnuczka na pewno faje przeżycie, które długo będzie pamiętał.
No a reszta to drobiazgi. Jedną mitenkę mam prawie gotową , gruszki z aronią się smażą, herbatka pachnie goździkami, czekamy na jesień. Spokojnego weekendu !