babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

niedziela, 3 maja 2026

3.05.2026 Pracowitą miałam majówkę

Szkoda jednak , że tak krótką. Podobno to dlatego, że pan Premier nie załatwił dłuższej. Tak przynajmniej wynika z internetowych memów. Mem czy nie mem ale i tak wiadomo, że od naszego Premiera zależą losy świata więc kto wie, może coś w tym jest... Żartuję sobie oczywiście , ale chciałoby się więcej. Właściwie to był weekend na działce, nadrabialiśmy trochę zaległości z dni kiedy było zimno. Nasze roślinki też. Sobota podobnie jak i piątek minęła na intensywnych pracach działkowych. Nie śpieszyliśmy się jednak , bo i powodu nie było, nawet kolację zjedliśmy na świeżym powietrzu. Intensywne podlewanie  i cieplejsza aura  cuda zdziałały. Trawnik odzyskał intensywnie zielony kolor a sałata, koper i rzodkiewka rośnie w oczach. Dziś też wybraliśmy się na działkę ale tylko podlać i posiedzieć na świeżym powietrzu. Przed południem jak zwykle zaliczyłam wizytę u matki, z przygodami komunikacyjnymi. Wiedziałam ,że szykuje się doroczny rajd rowerowy i miasto będzie zamknięte , dlatego pojechałam wcześniej, parę minut po ósmej. Niestety już i tak były pozamykane ulice i to nie tylko centrum , ale i moje osiedle. Po objeździe kilku uliczek osiedlowych i kluczeniu wyjechałam na obwodnicę i do miasta dojechałam z zupełnie innej strony. Wracałam tą samą drogą a i tak nie przewidziałam ,że zamkną kolejną ulicę , sąsiednią , która łączy się z moją a na jej rogach stoi nasz blok. Na szczęście strażnik nie robił problemu z powodu dojazdu do posesji. Do obiadu miałam trochę domowych zajęć ale szybko mi poszło i nawet ekspedycję do piwnicy odbyłam. Nic szczególnego jak na majówkę. 

A teraz muszę choć parę słów napisać o koncercie Kombi. Nie miałam tego w planach, bo co to za atrakcja , koncert na rynku gdzieś na prowincji ale zespół bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Dali chłopaki czadu więc im się należy dobre słowo. Słowo daję: zapomniałam już jaki to świetny zespół. A teraz, po wielu latach grania udoskonalili swój warsztat pracy i można smiało powiedziec, że to wyższa półka. Wciąż  mają kapitalne  słowa piosenek i bardzo melodyjne utwory a występy  uświetniają pokazem laserów. Może nie tak spektakularnym jak te Gregorians czy Epica ale też było co podziwiać.  Koncert zaczął się o 20.30. Bardzo punktualnie. Dotarliśmy na rynek akurat gdy wchodzili na scenę. A na scenie się działo: strzelały sceniczne płomienie, zapalały kolorowe światła wydobywając roje gwiazd, koła zębate, błyskały lampy stroboskopowe i lasery.  Płyta rynku była zapełniona ludźmi po brzegi, sąsiednie uliczki również. W przeciwieństwie do wielu innych koncertów przedział wiekowy od 0-100. O ile nie dziwi publiczność w naszym wieku, bo to przecież muzycy z naszej młodości to podziwiałam młodzież w wieku moich wnucząt. Świetnie się przy tej muzyce bawili. Moja wnuczka z koleżankami również była. Nie widzieliśmy się z nią , ale gadałayśmy przez telefon. Chwilke, bo było bardzo głośno. Skoro o tym mowa, to wiadomo, że głos inaczej niesie się w pomieszczeniu zamkniętym, inaczej w przestrzeni otwartej ale dźwiękowcy pokazali profesjonalizm. Nie było żadnych efektów ubocznych w postaci zaników dźwięku czy przesterowań a do tego wszystko zgrane idealnie z pokazem laserów. Byłam pod wrażeniem. Od pierwszego utworu "Rynek" zareagował entuzjastycznie. Wszystko co żyło skakało, podrygiwało , tańczyło, śpiewało z zespołem , machało rękami , pokrzykiwało i wszystko inne, co tam uchodzi jeszcze na rockowych widowiskach. Zespół jest już dziś pokoleniowy - tak jak by trochę nawiązując do piosenki "Pokolenie". Skład taki jak dawniej: klawiszowiec, basista, na wokalu wciąż Grzegorz Skawiński śpiewający wręcz perfekcyjnie i z piękną dykcją, co dziś jest naprawdę rzadkością zwłaszcza wśród młodych wykonawców, a za perkusją syn basisty Adam Tkaczyk. I tu muszę parę słów osobno jemu poświęcić. To, że lubię w kapelach perkusję wiedzą wszyscy , którzy czytają moje koncertowe zapiski. Jednak nie każdy zespół może się pochwalić takim niesamowitym bębniarzem jak nasze Kombi. Chłopak pokazał co potrafi. Czterominutowa solówka zabrzmiała brawurowo. Postaram się jutro wrzucić filmik , który nagrałam, mam ich zresztą kilka ale nie zdążyłam przygotować. Chłopak wykonał ją w niesamowitym tempie. Narastało z każdym uderzeniem pałeczkami a na koniec jeszcze wywołał dodatkowe efekty w postaci gwizdów, odgłosów piły, syren i wielu innych, wciąż tylko uderzając w instrumenty. W repertuarze były i stare utwory i z nowych płyt i oczywiście klasyka Kombi. Wybraliśmy się na ten koncert bez przekonania, bo po raz pierwszy od kilku lat zaproszono jakiś sensownych wykonawców. Poprzedniego dnia był Stachursy , ale to nie nasza bajka. Co innego rock, stąd nasz wybór. I było warto. Dziś jeden krótki filmik. Dorzucę jeszcze jak przygotuję.


Acha, kupiłam bilety na kolejny koncert: Jethro Tull. 


sobota, 2 maja 2026

2.05.2026 Majówka nie zając, może poczekać- dziś będzie coś z życia kamieni

 Dziś opowiem Wam o kamieniu burzy. Moje annały nic o nim nie mówią , chyba dlatego, że jest stosunkowo niedawno odkryty i opisany , posłużyłam się zatem wiedzą z różnych stron cyberprzestrzeni. Nie gwarantuję więc, że to wiedza rzetelna i udokumentowana. Jakiś czas temu weszłam w posiadanie wraz kilkoma innymi , z wyglądu prostej , kwadratowej zawieszki w kolorze czarnym z kolorowymi wrostkami- niebieskoszarymi, białymi i rdzawymi. Na swój sposób unikatowej. A kilka dni temu dostałam drugą , ale już w zupełnie innym wybarwieniu , mianowicie w kolorach jesieni. O ile wiedziałam, że niebieskie, szarobiałe  i rdzawe wybarwienia występują , to już te jesienne , bordowo- złocisto miodowe zupełnie mnie zaskoczyły. Zawieszka również ma prostokątny kształt , ale jest nieco większa od tej czarnej. Obie są jedwabiście gładkie, ciepłe i przyjemne w dotyku Obie są wykonane z pietersytu nazywanego kamieniem burzy. I to o nim, pietersycie dzisiejsza opowieść. Opisał go po raz pierwszy w 1962 roku Idney Pieters i to od jego nazwiska pochodzi nazwa. Kamień występuje niezwykle rzadko i tylko w dwóch miejscach na świecie ;Nanibii i chińskiej prowincji Henan. Chemicznie jest kwarcem zawierającym krokidolit. Wykazuje tak zwany efekt kociego oka , a układ wrostków sprawia wrażenie wirujących chaotycznie, burzowych chmur stąd został nazwany kamieniem burzy. W skali Mohsa plasuje się pomiędzy 6,5 do 7, co sprawia, że jest kamieniem nadającym się obróbki jubilerskiej. I faktycznie , wykonana z pietersytu biżuteria jest unikatowa. Nie ma dwóch choćby zbliżonych do siebie wyglądem egzemplarzy. Nawet dwie strony tej samej zawieszki różnią się od siebie wzorami. To doskonale widać na zdjęciach poniżej. Jest też kamieniem pożądanym przez kolekcjonerów.

Leczniczo wspomaga układ nerwowy , jego energia pomaga redukować stres i poprawić koncentrację. Kamień wspomaga pracę przysadki mózgowej. Pomaga też oczyścić organizm z negatywnych emocji.

Ma też swoje działanie ezoteryczne. Często nazywany jest „kamieniem wizji” lub też „kluczem do Królestwa Niebieskiego”. Posiada potężne właściwości transformacyjne, duchowe i ochronne. Sprzyja medytacjom , jasnowidzeniu i rozwojowi intuicji. Pomaga też w podróżach astralnych i praktykach szamańskich. Tej jego właściwości szczegółowo jeszcze nie zgłębiłam. Nie wiem jakim praktykom mógłby służyć i w jakich okolicznościach. Mało jest zresztą o tym informacji. Pietersyt służy wszelkim przemianom. Pomaga odciąć się od przeszłości i zarazem otworzyć na nowe. Podnosi energię życiową i witalność , dodaje pewności siebie a także pomaga odzyskać sprawczość. Jest też kamieniem ochronnym, pomaga uwolnić się od złych emocji i  odciąć się od złych wpływów innych ludzi. Jak widać , kamień choć niepozorny ma wiele możliwości. Na razie możemy się pochwalić tylko zawieszkami. Nie mamy w naszych zbiorach pietersytu w stanie naturalnym, ale kto wie , może trafi się jakiś ciekawy artefakt na tegorocznym "Agatowym Lecie"? A oto i one : burzowe zawieszki z pietersytu. 

                              Czarna 



I w barwach jesieni 









 


piątek, 1 maja 2026

1.05.2026 Pracowity 1 Maja

 jak na święto pracy przystało. Dzień prawie cały spędziliśmy na świeżym powietrzu , na naszym RODOS. Nie my jedni , bo tam praca szła jak burza. Napoje wyskokowe dla wsparcia też. Przynajmniej u niektórych. Ociepliło się z dnia na dzień i dziś już prawdziwe lato. W pewnym momencie nawet mi to przeszkadzało. Za szybki ten przeskok temperatur. Sucho niemożliwie. Dorobiliśmy dodatkowy kawałek nawodnienia. Ja wypieliłam i przygotowałam kolejne grządki, małżonek przeszlifował stół , a potem razem go pomalowaliśmy. Jutro zrobimy powtórkę. Zamierzam też porozstawiać ogrodowe figurki, koty i krasnoludy. Aha i konewki - lampki. Jedną już dziś ustawiłam w donicy z żurawkami. Mam jeszcze dwie. I trzy fontanny. Jakimś cudem udało się je naprawić i znów zaczęły działać. 

A teraz czas się szykować na koncert zespołu Kombi. Zaczyna się o 20.30 a zamierzamy pójść pieszo, bo miejsc do parkowania raczej nie będzie. Miłego dalszego majówkowania. 

czwartek, 30 kwietnia 2026

30.04.2026 Sprawy na ten miesiąc zakończone

i dobrze. Czas na majówkowanie. My świętujemy na naszym RODOS ( rodzinny ogródek działkowy ogrodzony siatką - jak by ktoś nie wiedział) przy pracach ogrodniczych. Jeszcze nie wiem co będziemy robić tak konkretnie , mamy plany na malowanie stołu i tarasu, ale zobaczymy. Nadmiernie nie zamierzamy się przemęczać , bo wieczorem koncert zespołu Kombi, na który się wybieramy. Godzina a hakiem na stojąco , trzeba być w formie. W mieście weekend majówkowy zaczął się już dziś. Tłok niemożliwy, połowa centrum zablokowana, bo trzeba było rozstawić scenę dla zespołów muzycznych a do tego szykują trasę na doroczny rajd rowerowy. No i wszystko co żyje ruszyło na zakupy. Królują po koszykach kiełbasy i mięso na grilla oraz zgrzewki piwa. Ja już przezornie zakupy zrobiłam wcześniej więc dziś tylko kilka najpotrzebniejszych. Ile można zjeść w 3 dni? A przecież w sobotę sklepy czynne. Zaopatrzyłam też rano matkę, schowałam do lodówki, żeby miała na dziś i jutro a jak przyszłam wieczorem to to czego nie zjadła leżało na szafce, bo za zimne. I oczywiście znów znalazłam kilka tabletek poupychanych po kątach. Już nawet z tym nie walczę, bo to groch o ścianę. I tak zrobi po swojemu. Zdecydowanie zrobiło się cieplej, ale wciąż nie pada. Przyjdzie jakieś szamańskie praktyki odstawić co by ten deszcz w końcu spadł czy coś ? Bawcie się dobrze w majowy weekend. 

środa, 29 kwietnia 2026

29.04.2026 Zimna ta wiosna

 Już dawno takiej nie pamiętam, choć mam zdjęcia z początku lat 80-tych, z 1 maja z zasypanymi śniegiem drzewami. Bardziej od zimna martwi mnie susza. Na to jednak wpływu nie mam. Zarządzono odgórnie. Jedyne co możemy to zadbać, żeby nam roślinki nie zmarzły. Pojechaliśmy na działkę. Dziś nie podlewaliśmy w obawie, żeby woda nie zrobiła większych szkód. Przykryliśmy włókniną truskawki , pozakładałam na świeżo posadzoną sałatę i kalarepę takie plastikowe , przeźroczyste nakładki, które mają osłaniać rośliny przed ślimakami, ale też przed zimnem ( patent z chińskiego allegro) , doniczki z pelargoniami i afrykańską stokrotką wstawiliśmy do starej altany, a na koniec obwiązałam jeszcze włókniną  donicę z mandewilą. Z róż jeszcze nie zdejmowałam zimowych osłon więc nie było potrzeby osłaniać, a reszta raczej sobie poradzi z przymrozkami. Na koniec ucięłam sobie tulipany , cały bukiet tym razem. Mają zmarznąć to niech postoją w domu i oko nacieszą. Mam nadzieję, że to już ostatnie takie zimne dni i w końcu zacznie wszystko wyrastać, bo na razie z tym kiepsko. 

Tak poza tym dzień dość spokojny. Matka nic tym razem nie odwinęła, w pracy też za wiele się nie działo poza tym ,że kurier nie zjawił się po przesyłkę, a popołudnie w domu też zwyczajne, jakieś drobne domowe roboty a potem działka. 

wtorek, 28 kwietnia 2026

28.04.2026 Coraz bliżej do majówki

a ja nie wiem czemu wkręciłam sobie, że dziś piątek... Cały dzień mi ten piątek po głowie chodził. No wariactwo jakieś. Ale ja tak mam , daty to moje przekleństwo. Wiecznie  je mylę. A tymczasem postanowione. Po majówce majster przyjdzie stawiać płot. Będzie się działo , bo i wymianę umywalki i sedesu zaplanowałam w tym czasie. Jeśli chodzi o płot to martwić się nie muszę, majster dostanie klucze i wie co ma robić. Hydraulika muszę dopilnować, nie dlatego , że mu nie dowierzam, że zrobi jak należy ale w obawie, żeby go matka nie wygoniła, albo czegoś innego nie wywinęła. Cóż, jeszcze jedno zadanie do wykonania. Będę się nad tym zastanawiać jak ogarnąć jak już ustalimy szczegóły. 

Po obiedzie pojechaliśmy na działkę podlać. Susza koszmarna. Piach nie ziemia i nie wiele kiełkuje, choć już powinno. Za to jestem pełna podziwu dla moich róż. Te okrywowe po prostu wystrzeliły, jedna z trzech szlachetnych też. Dwie pozostałe dopiero wypuszczają. Wygląda na to, że potrzebowały więcej czasu. Z warzyw to za parę dni będzie już szczypior , wypuścił groszek , rzodkiewka i bób, no i ziółka. Te się nie dają żadnej pogodzie. 

Dobrze się zapowiada weekend muzyczny, w piątek Stachursky , w sobotę zespół Kombi. I jeszcze jakichś dwóch młodych, których nazwiska nic mi nie mówią. Stachursky to nie moja bajka , ale na Kombi się wybieramy. Plany są, a jak będzie z realizacją ? A się okaże. 

poniedziałek, 27 kwietnia 2026

26.04.2026 Poniedziałek jakich wiele

 czyli znów o niczym , bo w kółko o pracy to aż nudne. Nie wiele się działo. Humor mi księgowa nieco poprawiła, bo nie mam w tym roku dopłaty do podatku dochodowego za ubiegły rok. Ba! nawet zawrotną kwotę do zwrotu! Zawrotną inaczej , żeby nie było , całe 15 złotych polskich. No co tam, dobre i 15 złotych, na jedną doniczkę albo 3 sadzonki pomidorów wystarczy. Wyśmiewam się oczywiście. 

Załatwiłam dziś to i owo z domowych tematów, nie moich tylko matki. Obgadałam z hydraulikiem wymianę sedesu i umywalki u matki. Termin ustalimy po majówce, bo na razie ma inne sprawy do dokończenia. mam mu zdjęcia zrobić, żeby miał mniej-więcej pojęcie co go czeka. Zdjęcia mam, bo zrobiłam jej już wcześniej. Chciałam ,żeby przyszedł obejrzeć , ale skoro zdjęcia mu wystarczą... Niech mu będzie. Załatwiłam też recepty na matki leki i zabrałam pranie. 

I stanęło na tym ,że w najbliższej kolejności robimy na działce płot. Jutro dzwonimy do majstra , tego samego co robił nam patio.