babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

poniedziałek, 3 sierpnia 2026

3.08.2026 Lato, lato, lato czeka

 razem z latem czeka rzeka , razem z rzeką czeka las , a tam ciągle nie ma nas... i tak dalej. Pamiętacie tę piosenkę ? Tak mi się skojarzyła , bo dziś mimo dnia pracy dzień był letni. Zaraz po pracy pojechaliśmy na działkę, na działce zjedliśmy obiad a potem szybciutko do jacuzzi. To był świetny zakup. A jaka przyjemność! W ten sakramencki upał nic fajniejszego dla ochłody. Tak poza tym zostało nam około 100zł na karcie podarunkowej leroy a za miesiąc kończy się ważność więc się trochę urwaliśmy z pracy i pojechaliśmy. No i porażka , jak zazwyczaj można było kupić mnóstwo ciekawych roślin , tak tym razem wszystko zabiedzone i w niewielkim wyborze. Pewnie słońce swoje zrobiło. Ale poszukaliśmy jedną trawę z biało-zielonymi liśćmi i dwie doniczki dzielżanu. Po co zostawiać te parę złotych. Trudno, znajdziemy coś przy innych okazjach. Na razie wstawiłam do pojemników z wodą , posadzę jutro. 

Tak poza tym jutro kończymy jeden z trzech największych kontraktów. W środę odbiór i faktura. A ekipa na urlop. 

niedziela, 2 sierpnia 2026

2.08.2026 Luksus nicnierobienia

 Tak mogę podsumować weekend. Bo mimo imprezowania przy grillu, zajmowania się różnymi drobiazgami i sprzątania po imprezowego mało miałam zajęć. W sobotę od rana posadziłam przysłane mi przez szkółkę kwiaty, upiekłam placek drożdżowy- w sumie dwie sztuki, jeden z owocami , drugi z kruszonką. Piekarnik mam taki mini, stojący na blacie ale daje radę. Małżonek przygotował grill , dodatkowe foteliki i siedziska i podgrzał wodę w jacuzzi i byłoby wszystko świetnie ale zaczęło padać i to solidnie. Na szczęście krótko to trwało ale ogródek tonął w wodzie deszczowej. Towarzystwo ściągnęło na działki z półgodzinnym spóźnieniem od nich niezależnym i poszło. Tym razem jakoś mocno z jedzeniem nie przesadziliśmy. Może tylko z ilością pyzów. Ale nie ma tego złego, zjedliśmy dziś na obiad. Odgrzałam na parze , z braku odpowiedniego sitka wstawianego do garnka użyłam po staremu gazy, znaczy kluchy na łachu gotowałam mówiąc po naszymu. Na grillowe przysmaki załapała się też moja matka. Zabrałam jej pieczoną na grillu kaszankę. Jak zawsze u nas było wesoło. Posiedzieliśmy do 19.30. Można było dłużej ale wieczór zrobił się zimny i znów zaczynało kropić. Niestety w jacuzzi nie dało się posiedzieć. Dziś nadrobiliśmy. Miałam dziś parę zajęć, bo porządek po imprezie zaprowadziłam i zakisiłam kolejne dwa słoiki działkowych ogórków i odgrzałam obiad. Za to reszta czasu to już luz kompletny. Prawie godzinę siedzieliśmy w bąbelkach, a potem wygrzewaliśmy się w słońcu leżąc na leżakach. I to jest ten luksus: żadnego :muszę", żadnego pośpiechu, spokój i zielono dookoła... 

Szkoda, ze tak szybko minęło i od jutra znów zderzenie z rzeczywistością.

piątek, 31 lipca 2026

31.07.2026 Co za dużo to nie zdrowo

 Stanowczo za dużo sypie mi się na łeb, czy tego chce czy nie. Matka znów dostała jakiegoś amoku, cyrk odwaliła, że głowa boli a jak już nic jej się nie udało ze mną zwojować to urządziła strajk. Nie zjadła nawet śniadania ani obiadu. Nie zaszkodzi jej. I o dziwo się ubrała, tyle, że w zimowe ciuchy.  Niech sobie strajkuje. Nie chce mi się całej hecy opisywać. Wieczorem siedziała naburmuszona i ledwo mi coś odburknęła. Do jutra zapomni. 

A jutro znów pewnie zniknę z blogowych radarów bo imprezujemy. Poczwórne imieniny. Pytanie czy się uda , bo zapowiadają deszcz i burze. Ostatecznie mamy domek a poza tym tak obmyśliłyśmy z synowymi, że możemy przenieść imprezę na niedzielę. My i tak nocujemy na działce. Miłego weekendu ! 

czwartek, 30 lipca 2026

30.07.2026 Chciałam to mam

 Tak po prawdzie to musiałam wystąpić o ubezwłasnowolnienie matki. Wystąpiłam o częściowe , ale sąd orzekł , że to za mało. No i wczoraj przyszło awizo. Odebrałam dziś i się zdziwiłam , choć nazwanie tego zdziwieniem to jednak eufemizm. Sąd orzekł ubezwłasnowolnienie całkowite a mnie z urzędu założył sprawę o ustanowienie prawnego opiekuna dla matki. Mam dostarczyć jakieś zaświadczenia lekarskie, ze niby nie mam przeciwwskazań zdrowotnych do sprawowania opieki i jakieś karty karne. Pierwsze słyszę o takim czymś . Doczytałam ,że to chodzi o zaświadczenie o niekaralności. A do tego stawić się na rozprawie, ale dopiero pod koniec sierpnia. I bądź tu mądry. A już myślałam ,że to koniec sprawy. Nichil novi sub sole, znów fikołek jak to u mnie. Był czas się przyzwyczaić... Przyznać się jednak muszę , że czasem mnie ten nieustający chaos męczy i marzy mi się spokój i monotonia... 

Tak poza tym odebrałam sadzonki rutbekii black beauty , zamówiłam dwie , dostałam trzy i kawałek kłącza liliowca. Tak to mogę robić zakupy. Na razie postawiłam je w cieniu w pojemnikach z wodą, a sadzić będę jutro, jeśli zdążę. Jeśli nie to w sobotę. 

środa, 29 lipca 2026

29.07.2026 Prawie

 "prawie" to małe skromne słówko robi pewną różnicę, jak nie od dziś wiadomo, ale na dzień dzisiejszy prawie się wyrobiłam z domową robotą. W domu zawsze jest co robić oczywiście i jakieś większe porządki muszę zarządzić , chociaż z tym poczekam do września jak już bardziej sprzyjające warunki ku siedzeniu w domu powstaną. Tak czy inaczej, to co zalegało od wyjazdu poskromiłam. Mogę spokojnie się szykować na rodzinną imprezę. Mimo zawirowań idziemy dalej i żyjemy jak zwykle. 

Jutro szkółka mi szykuje do odbioru nowe sadzonki. Niby tylko rutbekia ale nie taka oczywista ,bo odmiana black beauty. W końcu namierzyłam i zamówiłam od razu dwie. Uzupełnią grządkę z bylinami. 

Przyszło jakieś pismo z sądu . Odebrałam awizo po powrocie z pracy. Muszę więc jutro wyruszyć z misją na pocztę. Może w końcu coś się rozstrzygnie w moich sprawach... 

wtorek, 28 lipca 2026

28.07.2026 Zawsze coś...

 ale o tym może za parę dni jak ochłonę, bo na razie to mnie z nóg zwaliło. Wszystkich nas. Można tylko mieć nadzieję, że jednak będzie dobrze. Ale zostawiam to na razie. 

Tak poza tym dzień jak każdy. Sezon ogórkowy w pełni, tylko z ogórkami kiepsko. Za to zerwałam już cukinię i pierwsze dwa pomidory. Coś tam z tej naszej działki będzie. Jabłka obrodziły jak szalone i już są dojrzałe. Pyszne ! Nie to co te sklepowe. Arbuzy urosły od niedzieli do mniej - więcej piłki do palanta.  

poniedziałek, 27 lipca 2026

27.07.2026 Zakotłowało się

u nas w firmie. Jeden z trzech dużych kontraktów na finiszu , to i ciśnienie wszystkim idzie w górę. Nasz dostawca niestety sprawy nam nie ułatwia i po raz drugi przełożył termin dostawy kilku urządzeń. Wszystkie inne zainstalowane, sprawdzone , pracują a użytkownicy douczeni w obsłudze. W sumie jeszcze 1-2 dni pracy. I byłby koniec przed terminem ale chyba tak pięknie nie będzie. 

Inne sprawy takie jak zwykle. Ogarniam domowe sprawy , które odłożyłam na czas pobytu na działce. Zakisiłam ogórki , nie dużo, dwa większe słoiki i dwa mniejsze. Razem z tym co zrobiłam już wcześniej i tymi z działki będzie już 9 słoików. Jeszcze ze trzy i na zimę dla nas dwojga wystarczy. No i sprawy matki też ogarniam jak mogę ale tam o ile nie wybuchnie jakaś awantura to sprawę mam prostą, pranie, jedzenie, zakupy, porządek w kuchni, zmiana pościeli co dwa tygodnie. Proste i powtarzalne. D. mi pomaga i jakoś to idzie. Sprawy sądowe nadal nie rozstrzygnięte, choć po tej wizycie kuratora miałam nadzieję, że w końcu się rozwiążą. 

Zapowiadają powrót upałów. Ciepło owszem , w końcu jest lato, ale upał to jak dla mnie za dużo.