babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

czwartek, 16 kwietnia 2026

16.04.2026 Wysiadłam...

 całą jazdę opiszę jutro, bo po prostu nie mam dziś siły. Dawno mi tak ciśnienia matka nie podniosła jak dzisiaj, a za tydzień będę miała powtórkę. Wszystko przez zdejmowanie szwów. Na nosie jej zdjęli, z kolana nie. bo się jeszcze dobrze nie zagoiło. Eeeee, lepiej coś poczytam...

środa, 15 kwietnia 2026

15.04.2026 Dobrze mi zrobiło

 takie kilkugodzinne oderwanie od codziennej rutyny. Mam na myśli dzisiejszą konferencję. Nie wiele przyswoiłam z zagadnień ściśle technicznych ale pilnie słuchałam , skupiłam się na wykładach i czułam jak mi mózg odparowuje. I jeszcze pyszna kawa i przegryzki różnego rodzaju, na deser tort malinowy i po lampce prosecco ... Czego chcieć więcej. Trochę odpoczęłam. Przy okazji pogadaliśmy ze znajomymi jak zwykle, zmówiliśmy się na jakiś wspólny wieczór na Kaszubach w długi weekend (o ile ja wyjadę z resztą paki, ale pracuję nad tym) czerwcowy, wymieniliśmy newsami z naszego technicznego światka i czas zleciał. W sumie fajne popołudnie. A skoro mowa o wyjazdach, sprawa naszego urlopu przesądzona. Jedziemy na Agatowe Lato plus 4 dni przed. Młodsza synowa zgodziła się przejąć na ten czas moje codzienne obowiązki i robić babci zakupy i podawać lekarstwa. No to od razu zarezerwowałam nasze stałe miejsce w Kruszynie pod Bolesławcem. Trochę się pospieszyłam , ale booking przysłał mi kod rabatowy w nagrodę za ostatnią rezerwację, z krótkim terminem ważności bo tylko do 20 kwietnia. No co się miałam ociągać , zarezerwowałam. Jak by co, to do 4 lipca mogę bezpłatnie odwołać. Majster od chodników już dziś przystąpił do pracy, choć zamierzał jutro. Nie jest źle... Pytanie co się będzie działo jutro, bo muszę matkę na zdjęcie szwów zaciągnąć a to będzie wyczyn...

wtorek, 14 kwietnia 2026

14.04.2026 Zdecydowana poprawa

u mnie, katar co prawda nadal mam ale od mniej- więcej południa już jakby mniejszy. To dobrze, bo głupio byłoby jutro na spotkaniu pociągać nosem i co chwilę chusteczki używać. Muszę sobie jeszcze ciuszki na jutro wyszykować. Myślę, że jak zwykle sprawdzą się czarne spodnico-spodnie, fioletowa bluzka i czarny , krótki żakiecik, Ale zobaczę jaka będzie pogoda. 

Późnym popołudniem spotkaliśmy się z gościem , który przerobi nam patio na działce. Trochę przesadziłam z określeniem , ale mamy wyłożone bardzo starymi płytami chodnikowymi miejsce obok domku, gdzie kiedyś stał ogrodowy stół. Czasem jeszcze  nadal tam stoi. W lecie przenosimy pod jabłonkę a to "patio" sobie jest. I wymyśliliśmy, że wyłożymy nowymi płytkami i docelowo postawimy tam ogrodowe jaccuzi. No i właśnie się za to zabieramy. Przy okazji obgadaliśmy jeszcze ścieżkę, ale to później , jak będziemy stawiać nowy płot i wtedy dostosujemy do rozmiarów nowej bramki i dobierzemy wysokości i rozmiary. Gość mówi, że tak będzie lepiej, bo całość będzie spójna, a takie robienie kawałkami i zaczynanie w różnych miejscach może popsuć ogólny efekt. Pewnie ma rację, choć nie zupełnie mi ta koncepcja pasuje. Ale przemyślę. Na razie zaczyna od tego niby-patio i to już w czwartek. 

poniedziałek, 13 kwietnia 2026

13.04.2026 Idzie na lepsze

 mnie osobiście. Katar jeszcze mi dokucza ale czuję się dużo lepiej. Dobrze mi robi leżenie na kanapie. Chyba po prostu się przepracowałam i organizm się zbuntował. A wypoczynek stawia mnie na nogi. Jeszcze ze dwa dni się powyleguję. Nie , jeden , bo w środę wyjeżdżamy na prezentację. Nawet się z tego cieszę , bo to zawsze jakaś odskocznia, chociaż na parę godzin. 

Mamuśka fochy wali jak rozkapryszony trzylatek, bo jej opatrunki zmieniam i ją szczypie, boli, zaszkodzi jej środek antyseptyczny i inne niestworzone rzeczy. Już się boję czy nie odwinie jakiegoś numeru w piątek jak na zdejmowanie szwów będzie trzeba pojechać. Swoją drogą jak na jej wiek to zadziwiająco szybko jej się wszystko goi. Trochę jej kolano jeszcze przesącza ale to zaledwie kilka kropel w ciągu dnia i nie ropieje. 

Tak poza tym , dali radę! Nasze bratanki ci od szabli i od szklanki oczywiście. Wywalili Orbana i to taką większością, że mogą zrobić co tylko zechcą. Jak widać poszli po rozum do głowy. Oby i nam się to udało w przyszłym roku i też wywalimy tę całą pożal się Boże prawicę a de facto stado baranów razem z kaczystanem i brauniarzo-konfiarzami. Tym ostatnim zresztą mocno łyso się zrobiło po tej porażce ich idola. Niby nie nasze małpy i nie nasz cyrk, ale cholernie się ucieszyłam...

niedziela, 12 kwietnia 2026

12.04.2026 A to mnie dopadło

 przeziębienie. Dawno się tak beznadziejnie jak dziś nie czułam. Kaszle, kicham i bolało mnie wszystko z włosami na głowie włącznie. Leżałam prawie cały dzień i się kurowałam dostępnymi środkami czyli polopiryną i syropem oraz tradycyjnie herbatą z miodem. Po tym dniu leżenia już mi trochę lepiej, przynajmniej  już mnie nie bolą mięśnie i kości. Może się do jutra pozbieram , choć wiadomo jak to jest, katar leczony trwa 7 dni, nie leczony tydzień więc się jeszcze pomęczę.

sobota, 11 kwietnia 2026

11.04.2026 Dzień działkowy

 Z założenia i zgodnie z planem. Swój osobisty plan działkowy prawie wykonałam, założyłam nową grządkę, trochę podrasowałam istniejące i uporządkowałam to czego nie zdążyłam wcześniej. Małżonek puścił wodę do budynku. Odkręcili już przed świętami ale my jeszcze nie puszczaliśmy do obiegu w obawie przed przymrozkami. ale teraz już chyba można. Niby jeszcze mają być mroźne noce , ale na naszym terenie akurat nie. Nie zdążyłam wysadzić ze tunelu kampanuli. Posiałam w ubiegłym roku wczesną jesienią , wyrosła ale całą zimę wyglądała na zabiedzoną. Jak poprzednim razem byliśmy na działce już wyglądała lepiej , a do dziś nawet podrosła. Posadzę następnym razem. Poza tym poprawiliśmy ścieżkę a właściwie to obrzeże ścieżki , bo po tym jak przesadziłam rosnącą na środku ścieżki porzeczkę została niedoróbka. Małżonek zdjął też plandekę z ogrodowego stołu. Trochę tej pracy było , nie powiem, że nie. Ale było przyjemnie , słońce grzało, ptaszki śpiewały, drzewka i krzaczki zaczynają się zielenić ,czego chcieć więcej ? Czy jutro się wybierzemy ? Jeszcze nie wiem. Mam parę tematów w domu, zdecyduję jutro. A jak dobrze pójdzie , to za tydzień jemy placek z rabarbarem.

piątek, 10 kwietnia 2026

10.04.2026 Codzienność wraca na swoje tory

 i dobrze. Mam owszem dodatkowe obowiązki ale jak już poustawiałam wszystko po swojemu to działa bezawaryjnie jak na razie. W pracy spokojnie jak na nasze możliwości. Matka na razie nic wielkiego  nie zmalowała. Siedzi obolała i jedynie jak jej zmieniam opatrunki i podaję leki to marudzi, że co ja jej robię, to jej zaszkodzi, za dużo tabletek'; za długi bandaż itd. Nadal daję jej środek nasenny, tak na wszelki wypadek. Wyzwaniem będzie zaciągnięcie jej na zdejmowanie szwów. Dziś zrobiłam jej kilka zakupów, luźne spódnico-spodnie i miękkie tekstylne półbuty, rozciągliwe bo puchną jej stopy i nie mogła ostatnio włożyć zwykłych butów. Ciekawe co na to powie. Tak poza tym to dziś sporo zakupów w  ogóle zrobiliśmy, bo trzeba było uzupełnić chemię i parę drobiazgów do ogrodu i kawę do domu i biura i uzupełnić zapasy, bo w końcu dokończyliśmy zapasy ze świąt. Kaszel mnie trzyma niestety, choć nie czuję się jakoś bardzo źle. Działki nie zamierzam odpuszczać, no chyba, że się rozpada, ale właśnie pokazują w tv pogodę na jutro i nie popada. 

A z innych spraw to taki kwiatek ; jak zrobić ukrytą nagonkę na przedsiębiorców?  Rozmowa w RMF-ie. Terlikowski zaprosił ministra finansów Domańskiego. Rozmowa o podwyższeniu progów podatkowych. I pada zdanie z ust dziennikarza czy minister jest skłonny poprzeć podniesienie progów , bo od czterech lat nie było zmiany a nie może być tak, że pielęgniarka, urzędnik, nauczyciel itp nie może płacić 30 % podatku a przedsiębiorca na podatku liniowym tylko kilka procent. I o tych kilku procentach wspomniał parę razy. Ile to jest faktycznie tych rzekomych kilka to już nie umiał sprecyzować. Podejrzewam ,że nawet nie sprawdził. O ile nie dziwię się ministrowi finansów, że nie wyjaśnił (choć uczciwie byłoby to zrobić), bo w końcu pilnuje państwowej kasy i ma interes w tym żeby jak najwięcej wpływało do budżetu o tyle dziennikarz mnie wkurzył. Prawda jest taka, że podatek liniowy to jest 19% bez żadnych ulg i zwolnień, powtórzę : żadnych ulg i zwolnień typu remonty, internet , leki itp. Do tego dochodzi składka zdrowotna 4,9% , której nie odlicza się nawet od podstawy opodatkowania a nalicza się od dochodu w danym miesiącu, również od dochodu za np. sprzedane auto albo maszynę a nie tylko od dochodu wypracowanego  czyli de facto każdy przedsiębiorca na podatku liniowym płaci 23,9% podatku. Gdzie te KILKA procent panie dziennikarzu katolicki? Ktoś , kto nie prowadzi firmy i nie zna tego podatku może sobie faktycznie myśleć, że dzieje mu się krzywda, bo co innego można myśleć po takiej sugestii z ust bądź co bądź dziennikarza uchodzącego za w miarę rzetelnego. Tak powstają mity i na ich bazie nagonka, po to żeby ludzie mieli wroga.