babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

piątek, 7 sierpnia 2026

7,08,2026 Będzie się działo

 jutro na ogrodach. Jutro mamy wielkie święto czyli 60-lecie naszych ogrodów. Powstały 1 967 roku jako ogródki pracowników zakładu produkującego pustaki i powstało ich całkiem dużo , bo aż 183. I tyle ich mamy. A w samym mieście takich ogrodowych społeczności jest aż trzynaście zlokalizowanych w różnych rejonach miasta. Nasze działki są spore, bo ponad 400m2. Inni nie mają takich luksusów, bo około 200metrowe, a te ostatnie, które niedawno burmistrz wyznaczył , w ogóle są mikroskopijne , bo około 100m. Na przestrzeni dziejów zmieniali się właściciele a ściślej dzierżawcy a stare pokolenia odeszły albo odchodzą a działki przejmują młodsi. W tak zwanym międzyczasie upadł zakład do którego ogródki należały po czym przeszły na własność miasta a swój ponowny rozkwit zawdzięczają paradoksalnie pandemii. Dzisiaj mnóstwo się tam dzieje, część zmieniła się na czysto rekreacyjne , część - jak nasza, jest rekreacyjno-użytkowa a część nadal uprawia warzywa i owoce. Przez te kilka lat poznaliśmy się nawzajem, witamy się z radością , zagadujemy do siebie , czasem spotykamy na placu przy świetlicy żeby wspólnie poświętować, czasem sobie pomagamy , tak zwyczajnie, po sąsiedzku. A ostatnio usłyszałam od pewnego starszego pana z działki 23 , który co wieczór robi sobie dłuższy spacer alejkami, że jak nas nie ma razem na tym progu ( mamy zwyczaj wieczorem siadać na schodku przed domkiem i popijać sobie herbatę) to coś tu na tych działkach nie pasuje. Czyż to nie jest miłe ? Zatem jutro impreza, na pewno potrwa długo jak to nasze działkowe imprezki. Zaplanowałam upieczenie na tę okazję mojego drożdżowego placka z jabłkami a małżonek zaopatrzył się w "procenty". Sam jest niepijący, czasem sobie jakiegoś drinka albo winko wypije ale czemu nie poczęstować. 

Tak poza tym zwykły , niczym szczególnym nie wyróżniający się piątek. Załatwiłam papiery potrzebne mi do sądu, nawet szybko poszło. Myślałam ,że będzie gorzej. W końcu nieco chłodniej, wróciło przyjemne polskie lato. 

czwartek, 6 sierpnia 2026

6.08.2026 Nareszcie koniec

 kontraktu. cztery dni przed terminem. Jutro odbiór prac i faktura. Jedno z głowy. Dzień się jutro szykuje napięty. Muszę pozałatwiać wszystkie zaświadczenia do sądu i ten odbiór. Będzie trochę biegania. Dziś kolejny upalny dzień a przez to bardzo męczący. Po pracy pojechaliśmy na działkę oczywiście. Dobrze mieć takie miejsce gdzie można się odciąć od tego co tu i teraz. Tak poza tym kupiłam nowy numer Country - znowu... Rośnie mi kupka czasopism ale trudno. Lubię je i znajduję dużo porad wnętrzarskich i ogrodowych. Szczególnie te ogrodowe sobie cenię. 

Posiedziałoby się jeszcze na kanapie z laptopem albo czytnikiem ale nie mam tak dobrze. Muszę jeszcze coś - nie coś zrobić w domu. Miłego wieczoru !

środa, 5 sierpnia 2026

5.08,2026 Wykończyło mnie

 to gorąco i duchota. Tak czy inaczej sprawy codzienne mi nie odpuszczają. Odpisała mi na e-mail pani Adwoktaka ; te karty karne muszę załatwiać osobiście w sądzie okręgowym - czyli wyprawa do Poznania. W sprawie zaświadczenia lekarskiego dzwoniłam do zaprzyjaźnionego medyka rodzinnego. Wystawi, umówiliśmy się na piątek. Zastrajkowała mi klimka w samochodzie. Akurat w ten upał. Mechanik wrócił z urlopu i od razu zamówił części. Jutro mi naprawi. I tak to się kręci , nie koniecznie po mojej myśli. Popołudnie spędziliśmy jak zwykle w tych gorących dniach na działce. Dobrą godzinę posiedzieliśmy w jacuzzi i to jest ten sposób na upały. Jutro czeka  nas ciężki dzień. 

wtorek, 4 sierpnia 2026

4.08.2026 Ach to lato...

 byłoby całkiem przyjemne gdyby ten upał tak nie dowalał. Jacuzzi się sprawdza na szczęście. Z wiekiem upał coraz bardziej mi dokucza. Wiem, że nie każdy podziela moje zamiłowanie do chłodu ale trudno. ja tak mam i tyle. I myślę już o jesieni. Pooglądałam sobie dziś w actionie jesienne drobiazgi i nawet jedną ceramiczną dyńke nabyłam. I na tym poprzestanę póki co, bo dekoracji różnych ci u nas dostatek. Zdrowy rozsądek mówi nie. Tak poza tym , to byliśmy znów na działce, posadziłam kupione wczoraj kwiaty i trawę, posiedzieliśmy w wodzie z bąbelkami i zakisiłam kolejne dwa szkiełka ogórków - słoiki znaczy a po powrocie ugotowałam garnek kompotu z jabłek z glubkami od sąsiada. Ma przy samym naszym płocie i sporo pospadało na naszą stronę , to pozbierałam troszkę na kompot i może na nalewkę. A jabłek mam swoich zatrzepanie. Letnie dni płyną sobie leniwie i tak być powinno. 

poniedziałek, 3 sierpnia 2026

3.08.2026 Lato, lato, lato czeka

 razem z latem czeka rzeka , razem z rzeką czeka las , a tam ciągle nie ma nas... i tak dalej. Pamiętacie tę piosenkę ? Tak mi się skojarzyła , bo dziś mimo dnia pracy dzień był letni. Zaraz po pracy pojechaliśmy na działkę, na działce zjedliśmy obiad a potem szybciutko do jacuzzi. To był świetny zakup. A jaka przyjemność! W ten sakramencki upał nic fajniejszego dla ochłody. Tak poza tym zostało nam około 100zł na karcie podarunkowej leroy a za miesiąc kończy się ważność więc się trochę urwaliśmy z pracy i pojechaliśmy. No i porażka , jak zazwyczaj można było kupić mnóstwo ciekawych roślin , tak tym razem wszystko zabiedzone i w niewielkim wyborze. Pewnie słońce swoje zrobiło. Ale poszukaliśmy jedną trawę z biało-zielonymi liśćmi i dwie doniczki dzielżanu. Po co zostawiać te parę złotych. Trudno, znajdziemy coś przy innych okazjach. Na razie wstawiłam do pojemników z wodą , posadzę jutro. 

Tak poza tym jutro kończymy jeden z trzech największych kontraktów. W środę odbiór i faktura. A ekipa na urlop. 

niedziela, 2 sierpnia 2026

2.08.2026 Luksus nicnierobienia

 Tak mogę podsumować weekend. Bo mimo imprezowania przy grillu, zajmowania się różnymi drobiazgami i sprzątania po imprezowego mało miałam zajęć. W sobotę od rana posadziłam przysłane mi przez szkółkę kwiaty, upiekłam placek drożdżowy- w sumie dwie sztuki, jeden z owocami , drugi z kruszonką. Piekarnik mam taki mini, stojący na blacie ale daje radę. Małżonek przygotował grill , dodatkowe foteliki i siedziska i podgrzał wodę w jacuzzi i byłoby wszystko świetnie ale zaczęło padać i to solidnie. Na szczęście krótko to trwało ale ogródek tonął w wodzie deszczowej. Towarzystwo ściągnęło na działki z półgodzinnym spóźnieniem od nich niezależnym i poszło. Tym razem jakoś mocno z jedzeniem nie przesadziliśmy. Może tylko z ilością pyzów. Ale nie ma tego złego, zjedliśmy dziś na obiad. Odgrzałam na parze , z braku odpowiedniego sitka wstawianego do garnka użyłam po staremu gazy, znaczy kluchy na łachu gotowałam mówiąc po naszymu. Na grillowe przysmaki załapała się też moja matka. Zabrałam jej pieczoną na grillu kaszankę. Jak zawsze u nas było wesoło. Posiedzieliśmy do 19.30. Można było dłużej ale wieczór zrobił się zimny i znów zaczynało kropić. Niestety w jacuzzi nie dało się posiedzieć. Dziś nadrobiliśmy. Miałam dziś parę zajęć, bo porządek po imprezie zaprowadziłam i zakisiłam kolejne dwa słoiki działkowych ogórków i odgrzałam obiad. Za to reszta czasu to już luz kompletny. Prawie godzinę siedzieliśmy w bąbelkach, a potem wygrzewaliśmy się w słońcu leżąc na leżakach. I to jest ten luksus: żadnego :muszę", żadnego pośpiechu, spokój i zielono dookoła... 

Szkoda, ze tak szybko minęło i od jutra znów zderzenie z rzeczywistością.

piątek, 31 lipca 2026

31.07.2026 Co za dużo to nie zdrowo

 Stanowczo za dużo sypie mi się na łeb, czy tego chce czy nie. Matka znów dostała jakiegoś amoku, cyrk odwaliła, że głowa boli a jak już nic jej się nie udało ze mną zwojować to urządziła strajk. Nie zjadła nawet śniadania ani obiadu. Nie zaszkodzi jej. I o dziwo się ubrała, tyle, że w zimowe ciuchy.  Niech sobie strajkuje. Nie chce mi się całej hecy opisywać. Wieczorem siedziała naburmuszona i ledwo mi coś odburknęła. Do jutra zapomni. 

A jutro znów pewnie zniknę z blogowych radarów bo imprezujemy. Poczwórne imieniny. Pytanie czy się uda , bo zapowiadają deszcz i burze. Ostatecznie mamy domek a poza tym tak obmyśliłyśmy z synowymi, że możemy przenieść imprezę na niedzielę. My i tak nocujemy na działce. Miłego weekendu !