ale padało całą minioną noc i dziś mniej- więcej do południa. Taki drobny kapuśniaczek. Zielono się od razu w mieście zrobiło, że aż miło. Na działke nie zaglądaliśmy , bo trzeba było zakupy na następny tydzień zrobić, ale jutro nadrobimy. Gdyby jeszcze troszkę cieplej się zrobiło, bo te 12 na plusie to jednak trochę nie na tę porę roku. Na jutro zaplanowałam sadzenie pomidorów i papryki oraz sianie ogórków. Czy coś więcej , to się okaże. Liczę , że już przymrozków nie będzie po dzisiejszej zimnej Zośce.
Od wczoraj strajkuje mój lapek. Dziś go trochę do pionu postawiłam , ale ma jeszcze jakieś zadyszki. Może do jutra mu przejdzie. Wczoraj i dziś w sumie bez rewelacji. Jak zwykle siedziałyśmy w papierzyskach a chłopaki latali po klientach. Nic niezwykłego. Po obiedzie wybraliśmy się na cotygodniowe zakupy. W sumie nic specjalnego , tylko spożywcze i dla matki. A teraz wracam do czytania. Trzeba trochę odsapnąć.