babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

wtorek, 31 stycznia 2023

31.01.2023 Koniec miesiąca

 nieoczekiwanie skończył się lepiej niż się spodziewałam, co nie znaczy, że następny cały taki będzie. Powaliła mnie cena papieru do drukarki. Na początku grudnia zrobiłam większy zapas więc przez miesiąc nie musiałam uzupełniać , ale dziś to już na ostatnich kartkach jechaliśmy więc wyskoczyłam do papierniczego i się zdziwiłam, 59zł za dwie ryzy najtańszego . Chyba jutro pojadę do hurtowni i kupię cały karton albo i dwa , zanim znów zdrożeje. 

Obgadałam temat z synowymi i mają rację ; tym razem odpuszczam imprezę imieninową . Muszę dopilnować  przygotowania matki do zabiegu ,a to mnie ogranicza czasowo . Spotkamy się przy innej okazji albo i bez na jakimś rodzinnym obiadku. A imprez i tak u nas dostatek. A propos matki . to dzisiaj zabrałam jej roletę z okna i jej słońce świeci + telewizor . Jak na jej możliwości to i tak na luzie. 

Nadal pada deszcz . I dobrze, bo opadów u nas nie wiele , ale o tej porze roku powinien leżeć śnieg. 


poniedziałek, 30 stycznia 2023

30.01.2023 Jeden z dwunastu

 miesięcy dobiega końca . Był nieciekawy i umówmy się ; jest to pewien eufemizm. Kończy się też nieciekawie i pewnie następny zacznie się nie lepiej. Rano wyhaczyła mnie policja . Nie , nie popełniłam żadnego wykroczenia , po prostu robili akcję na trzeźwość . No to sobie podmuchałam w alkomat. Śmieszne o tyle, że owszem lubię dobre wino , ale piję je okazjonalnie i na pewno nie wsiadam do auta nawet po maleńkiej lampce. Mocnych alkoholi nigdy nie lubiłam i ostatnio w ogóle o nich zapomniałam. No, poza tym pogapieniem się kilka dni temu na ceny , ale to było z braku lepszego zajęcia więc się nie liczy. 

Od piątku mam sądne dni z powodu matki. Wydzwania mi chwilę z jakimiś wariactwami , najczęściej , bo telewizor popsuty, albo dla odmiany z wyzwiskami. Dzisiaj nowość ; podtruwam ją , tabletkami . Noszszsz... No wiem , lepiej nie będzie, demencja i tak dalej... Tyle, że jestem z tym sama , moich chłopaków raczej to śmieszy i tylko w kółko powtarzają "nie przejmuj się" . No i fajnie tylko nie oni odbierają po 20 telefonów na dzień. W sumie to im się nie dziwię , bo ich babcia tak wkurzyła, że nie mają ochoty na żadne kontakty z nią i ograniczają się do życzeń na imieniny i inne święta . Dobra, za bardzo się nie przejmuję , życie mi zawsze uprzykrzała i nie tylko mnie , bo i ojcu i nawet ze swoimi siostrami się pożarła na tyle, że żadna jej nie odwiedzi tyle, że to się staje uciążliwe , a przecież odebrać muszę, bo swoje lata ma i może potrzebować pomocy. To moje zakodowane w genach "muszę" - zawsze "coś musiałam", choć nie raz dostałam za to w kość i tak mi zostało a to znaczy , że znów dostanę. 

Moje pudełka znalazły nabywcę i wyruszyły już dziś w drogę do nowej właścicielki a do kasy WOŚP wpłynęła kwota ze sprzedaży. Jak zwykle dorzucam jeszcze puszkę z drobnymi zbieranymi cały rok, a małżonek jakiś przelew. 

Pogoda jak na koniec stycznia straszna , ani to zima ani jesień ; lodowy deszcz na zmianę ze śniegiem albo zacinającym deszczem i do tego jeszcze zimny wiatr.

niedziela, 29 stycznia 2023

29.01.2023 Nie można nie odnotować

 kolejnego koncertu Wielkiej Orkiestry . Jak zwykle gramy razem z orkiestrą już tradycyjnie.  I niech tak zostanie do końca świata i o jeden dzień dłużej, bo to fajna akcja i oprócz tego, że wspiera służbę zdrowia to jeszcze uczy postaw obywatelskich i ludzi integruje. 

Niedziela jak niedziela, mogłaby być całkiem przyjemna , ale ... jak zwykle jazda z moją matką . Rano byłam u niej jak zwykle , telewizor grał, obraz jak należy , sprawdziłam a po po południu co pół godziny telefony , że popsuty, że nic nie widać i td. W sumie od 15 do 19.00 osiem . Wysiądę psychicznie jak tak dalej pójdzie. Pocieszam się , że jak już jej ten zabieg na oko zrobią a to już 7 lutego to będzie lepiej. Ale kto to wie. W każdym razie próbuję wypoczywać . Dobrego tygodnia!

sobota, 28 stycznia 2023

28.01.2023 Sezon na reniferka

 niniejszym ogłaszam za zamknięty. Choinka rozebrana i pocięta na kawałki ( zabrał teść młodszego dla brata , który mieszka na wsi i ma piec na wszystko) ozdoby popakowane do pudełek , część już schowana,  reszta czeka na wyniesienie do piwnicy , ale to cała ekspedycja więc wymaga organizacji . Dziś już mi się nie chciało. Pościel w reniferki wyprana i schowana w bieliźniarce, obrusy i zazdroski z kuchni  też wyprane , jutro wyprasuję i też schowam , Na oknie w kuchni zagościły 2 małe hiacynty, które przyniosłam z zieleniaka, Na razie nie wymyśliłam innych dekoracji , ale coś powstanie. Na miejsce wrócił też mój ulubiony fotel uszak, Napracowałam się dzisiaj , Niby nic takiego ale jednak parę godzin zajęło mi ogarnięcie tych świąteczności. Ale jeśli nie dziś , to nie wiem kiedy. Gromniczna - czyli ostatni termin kiedy trzeba choinkę likwidować wypada w środku tygodnia , a następną sobotę będę miała zajętą, bo to już pora przygotowań matki do zdejmowania zaćmy. Muszę dopilnować odpowiednich leków i zakraplania oczu . No i jakoś musze moje imieniny ogarnąć . Pączków nie będzie w tym roku, z braku czasu, Logistycznie nie wyrobię. Impreza też pewnie tylko symboliczna z tych samych przyczyn, Raczej wykpię się gotowcami. Mniej- więcej od 17 z minutami odpoczywam. Jakoś nie moge się zmobilizować do kolejnych zajęć, choć by się znalazło nie jedno. 

Na pudełkowej aukcji zaczęło się dziać .  

piątek, 27 stycznia 2023

27.01.2023 Pół kilograma kawy

kosztuje więcej niż pół litra czystej wódki!  Wódki nie pijam i nigdy na ceny nie zwracałam uwagi , ale dziś wyskoczyłam do pobliskiego marketu po kawę mieloną do biura, bo nam się skończyła ( chłopaki wolą taka sypaną niż z ekspresu więc i taką kupujemy) i utknęłam w kolejce przy kasie , bo jakiś gość za wszelką cenę próbował uruchomić aplikację na zniżki i mu nie wychodziło . Stałam więc i stałam i z nudów gapiłam się na półki z alkoholem , no i wypatrzyłam ; kawa Jacobs 0,5kg , którą wzięłam z półki z kawą 29,90 zł , pół litra czystej jakiejś " żółądkowej " czy jakoś tak  25,90zł.  Paranoja jakaś .

Tak poza tym , to i tak nie uniknęłam wycieczki do przychodni po wyniki matki. Spojrzałam na kartonik z kodem i doczytałam, że można pobrać ze strony przychodni i w jaki sposób. Spróbowałam . Odpisało mi , że podany kod nie istniej w bazie danych . Próbowałam tak jeszcze kilka razy z tym samym skutkiem. Po jedenastej stwierdziłam ,że zadzwonię i się zapytam o co chodzi. Po kilku podejściach odebrali. Okazało sie , że wyniki są a pańcia stwierdziła, że skoro nie mogę ich pobrać z nie wiadomych przyczyn , to może zechcę podjechać to mi na miejscu wydrukują . Podjechałam, ale kobiety się zorientowały w tak zwanym międzyczasie o co chodzi i  zadzwoniły, tyle, że nie do mnie a do mojej matki (musiała kiedyś tam być i podać , bo odkąd ja z nią chodzę po lekarzach podaję swój numer, zarzeka się , że ona tam nigdy nie była) a moja matka jak to ona . Zadzwoniła do mnie i to akurat jak parkowałam pod przychodnią , że ktoś do niej dzwonił , że chodziło o jakieś leki i czy ja zamówiłam i że zapisała numery , po czym zaczęła mi dyktować. Zapisałam i powiedziałam , że jak wrócę do biura to sprawdzę o co chodzi.  Poszłam do przychodni, na wszelki wypadek spróbowałam jeszcze raz wydrukować z automatu z tym samym skutkiem - kod nie istnieje. Poszłam do laboratorium i mówię o co chodzi , a panienka na to, że podały mi błędny kod , że przepraszają i ona już dzwoniła do mojej matki i podała właściwy . Aha! Już mi się rozjaśniło. Wyniki miały już wydrukowane i dostałam bez problemu. Poprosiłam ,żeby dzwoniły na mój numer , który podałam w rejestracji , tak na przyszłość , bo sytuacja wygląda jak wygląda. No tak ale są dwa numery i one nie wiedziały na który dzwonić. No to już wiedzą , ale tego im nie powiedziałam. jeszcze nie zdążyłam wrócić do biura jak zaczęły się telefony od matki , o co chodziło , kto , po co i td. I tak z pięć razy zanim dotarło, że chodziło o jej wyniki i już odebrałam . No a potem był ciąg dalszy telefonów w sprawie telewizora; w sumie 26. 

I co więcej ? kolejne zderzenie z systemem . Tym razem zakład energetyczny . Przysłali nam wczoraj nową umowę , a właściwie dwie . W październiku 2021 przeszliśmy na fotowoltaikę . Od potwierdzenia  zgłoszenia datowanego na 30.10. 21 nie mieliśmy żadnego kontaktu , nie pojawiło się nic na naszym portalu, nie przyszła żadna faktura ,nic kompletnie, byłam nawet pytać o to w biurze obsługi , też nikt nic nie wiedział. Aż tu wczoraj e-mail z dwoma umowami. Jedna od 3.11 do 31.12,21 , druga od 1.1.22 do  31.12.24. Przedtem też mieliśmy umowy aneksowane co dwa lata i to ok. Na pierwszy rzut oka wszystko grało, ale ja jestem pod względem czytania nawiedzona i czytam takie dokumenty, łącznie z tym co drobnym druczkiem , no i przeczytałam ! Umowa datowana na rok 2021 ale stawki "zgodnie z warunkami zawartymi w regulaminie : UWAGA !  z 3.06.2022 ! Nie nie pomyliłam się . Jak zaczęłam czytać dalej i drugą umowę , to wyłapałam takich kwiatków więcej. W poniedziałek pójdę jednak do biura obsługi sprawę wyjaśniać. Pytanie tylko co sobie mamy o tym myśleć :  na co oni liczyli ? że ktoś nie przeczyta umowy?  I jak to traktować ; uznać za błąd , niekompetencję tego co przygotowywał dokumenty, czy jako chamską próbę oszustwa ? Nie wiem na co oni liczyli, chyba, że klient podpisze i odeśle nie czytając , co skądinąd jest w naszym pięknym kraju dość powszechnie praktykowane. A potem zdziwko , bo się okazało ,że coś nie tak jak się komuś wydawało, że miało być. U mnie jednak takie haki nie przejdą. 

czwartek, 26 stycznia 2023

26.01.2023 Zagrało

 wszystko poszło jak należy. Szkolenie trwało jakieś 4 i pół godziny , ale nie było źle. Rozstawiłyśmy na stole drobne ciasteczka i wodę oraz szklaneczki , a zanim się zaczęło poczęstowałyśmy gości kawą , a potem to już tylko omawiali co mieli w planach. Nawet udało mi się wyrwać po wyniki matki, ale jeszcze nie było. No i tu się zdziwiłam , bo postawili cos takiego jak wynikomat. Wczoraj dostałam kartkę z kodem kreskowym, Okazało się , że trzeba podstawić pod czytnik jak w sklepie i to pudło samo drukuje wyniki. Ot technika ! Takie różne fakturomaty , biletomaty czy inne kaczkomaty to widziałam juz nie raz, ale żeby takie coś ? Idzie ten świat do przodu. No trudno, jutro kolejna wycieczka na drugi koniec miasta , skoro dziś nie wyszło. Strata czasu ale mówi się trudno. 

Tak poza tym nic szczególnego. Za oknem mżawka , pogoda wcale nie zimowa aż się nie chce nigdzie chodzić. Małżonek drzemkę sobie uciął po obiedzie , a ja czytałam w necie różne ciekawostki. Na jutro też nie mam żadnych szczególnych planów ,poza cotygodniowymi zakupami. Co innego w sobotę , trzeba rozebrać choinkę . Wciąż jest świeża mimo, że nie podlewałam jej już od Trzech Króli , mogłaby jeszcze stać ale sezon minął . Czas na zmiany. 

środa, 25 stycznia 2023

25.01.2023 Juro będzie zwariowany dzień

 Mamy umówione spotkanie po części szkoleniowe, po części konsultacyjne. Będzie parę osób i telekonferencja z serwisem producenta , ale kontrakt nie mały więc inaczej się nie da. Zapowiada się zamieszanie. Organizacyjnie nie takie rzeczy ogarniałam , a tym razem jesteśmy we dwie. Poradzimy sobie. Jedną sprawę dziś załatwiłam , właściwie dwie; zawiozłam matkę na badanie krwi i umówiłam jej wizytę z lekarzem rodzinnym . Jutro musze się urwać po wyniki. 

Trafiłam na pewną informację związaną z Poznaniem . Trochę mnie to nawet ubawiło ale gruncie rzeczy można to skomentować tylko w jeden sposób: "ideał sięgnął bruku" - choć w wierszu nie o to chodziło. W tym przypadku udało się ideał uratować , na szczęście. A rzecz ma się następująco: gwiazdor muzyki chodnikowej przemianowanej później na disco polo niejaki Zenek Martyniuk - postanowił wystąpić w Poznaniu i to nie byle gdzie , bo w auli UAM czyli filharmonii . Aula jak i uniwersytet z tradycjami. Bywali tam Prezydenci krajów, koncertowali najlepsi polscy i światowi artyści, odbywały się konkursy muzyczne i tp . W 2013 roku byliśmy tam na balu i koncercie noworocznym . Te bale zresztą nadal są organizowane . Owszem i to prawda, że aula ma i swoje ciemniejsze karty wynikające z zaszłości historycznych , na które władze uczelni i filharmonicy wpływu nie mieli. Jak się sprawa z ZM rozniosła , to filharmonicy zaczęli protestować , poparła ich młodzieżowa rada miasta , protestować zaczęli też zwykli mieszkańcy . Ostatecznie koncert w UAM odwołali , uczelnia wydała oświadczenie, że ostatecznie do podpisania umowy o wynajem sali nie doszło i tyle. Za to w sieci się zagotowało. I padły kompletnie absurdalne argumenty łącznie z tym o ograniczeniu wolności , o tym ,że to państwowy obiekt i każdy ma prawo korzystać i że filharmonicy uważają się za cos lepszego i nawet taki, że to na złość pisowi  i że przecież uczelnia mogła na tym zarobić. Przeciwnicy ZM argumentują , że to żaden poziom artystyczny i do filharmonii się nie kwalifikuje, że obniża prestiż uczelni i filharmonii. Długo by pisać . Rzecz chyba jednak w czym innym. Poziom artystyczny to jedno ,prawo każdego wykonawcy  do występów również . Nie chodzi o to czy ma wystąpić tylko gdzie . Owszem można się fajnie przy tej muzyce  bawić na weselu albo zabawie karnawałowej , ale przenosić na grunt uczelni i filharmonii to już za wiele.  Poznań ma całkiem sporo możliwości zorganizowania koncertu , są tereny targowe , które wynajmują pawilony i na koncerty, jest Sala Ziemi z bardzo dobrą akustyką , przystosowana do tych celów ,jest Arena ( choć nie wiem czy już czynna , bo remontowali) , nikt nie powiedział , że zabrania w ogóle . Nie wiem co sobie wyobrażał ZM , ale wyszedł na megalomana; nie włazi się w gumowych butach do Luwru na przykład . Filharmonia kojarzy się z kulturą wyższą , a nie chodnikową . Nie te klimaty, nie ten styl . Bo jak się mają rymy częstochowskie i proste melodyjki wygrywane wszystkie w rytmie  "na jedno kopyto" do koncertu np. Krzysztofa Zimmermana - światowej sławy pianisty? Tu się trochę poprzechwalam , bo wiele lat temu byłam na jego koncercie, właśnie w tej auli  i nawet miałam okazję wręczyć Maestro kwiaty w imieniu mojej klasy.   I chyba ten kontrast najbardziej mnie ubawił. Choć szczerze mówiąc nic w tym zabawnego, że kultura obniża loty do poziomu chodnika. I nie, nie jestem żadną snobką . Lubię muzykę w różnych postaciach , sporo czytam , odwiedzam muzea i wernisaże gdy tylko mogę , a na wiejskiej zabawie bawię się przy disco polo , albo czymś podobnym i wcale mi to nie przeszkadza. 

A skoro już o muzykowaniu to taki filmik z łabędziem w tle. Moim zdaniem ciekawa  interpretacja .