babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

wtorek, 7 kwietnia 2026

7.04.2026 Chyba mnie coś bierze

 nie szczególnie się dziś czuję i kaszlę cały dzień. Opcje są dwie, albo się przeziębiłam , albo z przepracowania. Dobre 10 lat nic mnie nie dopadało, może i tym razem przejdzie bokiem. 

Dzwoniłam dziś do agencji w sprawie weekendowej opieki. Nie ma problemu, że na godziny  i nawet stawki mają w miarę , jak na prywatne usługi i jeszcze w weekend. Zakres i terminy do ustalenia. Umówiłam się na rozmowę o szczegółach i podpisaniu umowy na drugą połowę maja. Tak zasugerowała pani recepcjonistka. Wcześniej nie ma potrzeby skoro chodzi o weekend czerwcowy. Mój weekend i wyjazd na Agatowe Lato nabiera rumieńców. 

Odebrałam też opinię sądowych biegłych w sprawie ubezwłasnowolnienia. Nie zaskoczyła mnie. Ze wskazaniem na ubezwłasnowolnienie całkowite. I jak tylko wyślemy pisma że nie kwestionujemy opinii sąd zapowiada zamknięcie sprawy w ciągu 14 dni. Czyli na dobrej drodze. Rozwiąże mi to parę spraw. Jutro idę do adwokatki , żeby napisała co trzeba. 

Tak poza tym dojadamy świąteczne jedzonko. 

poniedziałek, 6 kwietnia 2026

6.04.2026 I w zasadzie po świętach

 Zostały ostatnie godziny. A ja dziś cały dzień wyleguję się na kanapie. Ruszyłam się tylko do matki i po to, żeby jedzenie podać. Głupio tak zalegać na kanapie cały dzień i się obijać, bez sensu i czas marnować, ale było mi to potrzebne. Czułam się zmęczona. Przydałoby się więcej ale się nie da więc dobry i tej jeden dzień. No bo kiedy jak nie w święta. Przeczytałam kolejną książkę , za chwilę zacznę kolejny tom i tyle świętowania. Przywracanie porządku rzeczy zacznę jutro. Wczoraj wieczorem i w nocy trochę popadało a dziś szaleńczy wiatr wszystko osuszył i wywiał. Liczyłam na więcej, bo ogródek zamienia się w pustynię a to dopiero początek wiosny. Dobrego tygodnia !

niedziela, 5 kwietnia 2026

5.04.2026 Świąteczny stół

 a my jak zwykle w komplecie. Z wyjątkiem mojej matki , ale to zaczyna już być standard. Nie sposób ją przekonać. Nie i nie. Pojechałam zaraz po śniadaniu , dziewczyny zajęły się kawą i słodkim. Było jak zwykle gwarno i wesoło. A popołudnie spędziliśmy na działce, zwłaszcza, że pogoda sprzyjała. Nie robiliśmy nic na działce , ot po prostu posiedzieliśmy i pospacerowaliśmy alejkami. I jeszcze kilka świątecznych fotek. 

Moje tegoroczne kurki- mazurki. Tak naprawdę takie kruche ciasteczka, ale wszyscy takie właśnie lubią więc niech im będzie 

                                                       

I jeszcze stół  w różnych odsłonach      






Miłego dalszego świętowania ! 


sobota, 4 kwietnia 2026

4.04.2026 Jak ze starej kartki ...

Życzenia oczywiście . Dziś właśnie tak napiszę :

Zdrowych , pogodnych Świąt Wielkanocnych , wesołego Dyngusu i bogatego Zająca oraz smacznego jajka . Tak mi kiedyś pisali wujkowie na czarno-białych kartkach z owieczką i baziami. Niedawno taka właśnie wpadła mi w ręce i dlatego takie właśnie postanowiłam złożyć Wam życzenia. Nie mam wprawdzie takiego czarno-białego obrazka ale w zamian zając - gigant, który zagościł w moim mieście. 

Dobrych Świąt Kochani! 





piątek, 3 kwietnia 2026

3.04.2026 Czyli tak:

- mięsko upieczone

- pasztet też

- mini - mazurki upieczone - dekorowanie jutro

-druga warstwa galaretki gotowa - jutro trzecia

-baranki z masła podrasowane 

- dekoracje skończone

- serwetki uszykowane

-koszyk prawie gotowy - układanie i ozdabianie gryczpanem jutro

-zastawa uszykowana - reszta na bieżąco 

-ciasto na chleb maślankowy zarobione - jutro ciąg dalszy i pieczenie + jeszcze jeden na krupczatce

pozostało:

-ostatnie zakupy: szczypior, pieczywo dla matki i tulipany na stół

-pomalowanie jaj 

-upieczenie chlebków

- przygotowanie stołu

-ozdobienie mini-mazurków 

-przygotowanie gniazdek zającowych dla wnucząt

No a reszta to drobiazgi. Pokrojenie warzyw na sałatkę , pasta tuńczykowa i sosy - w sumie mały Pikuś. 

A tak poza tym to przyszła w końcu opinia biegłych ze wskazaniem na ubezwłasnowolnienie matki całkowite. To jeszcze nie orzeczenie sądu ale zawsze coś. I druga dobra wiadomość to nasi przyjaciele z Poznania zostaną znów dziadkami. Radosnych przygotowań Kochani! 

czwartek, 2 kwietnia 2026

2.04.2026 Jakoś mi nie pilno

 do tych Świąt. Nie spieszę się z robotą. Dziś upiekłam przygotowany wczoraj pasztet i mięso. Uzupełniliśmy zakupy o napoje i przygotowałam sobie pierwszą , czerwoną warstwę galaretki. No i dylemat mam , bo nie wiem w czym przygotować całość. Myślałam o średniej tortownicy ( mam w 3 rozmiarach ale w średniej zwykle piekę chleb na maślance. Może ta większa też się nada, najwyżej warstwy będą cieńsze. Na jutro planuję mini-mazurki i przygotowanie koszyka, kolejną warstwę galaretki i podrasowanie baranków z masła. Dołożę im oczy z ziela i uszy z gryczpanu i ładnie ułożę na paterach. Może jeszcze przygotuję sobie  śniadaniową zastawę. Reszta czyli malowanie jajek i przygotowanie stołu w sobotę. I pewnie pokroję różności przeznaczone na dodatki ,żeby mieć więcej czasu w niedzielny poranek. Jest plan? Jest. 

Tak poza tym to u nas nadal wariackie tempo. Pracusie zadowolone, bo tegoroczne zającowe było całkiem konkretne więc zając na bogato. 

Za oknem piękna pogoda ,słoneczna i ciepła. Martwi mnie tylko, że nie pada. 

środa, 1 kwietnia 2026

1.04.2026 Rewolucję zrobiłyśmy

 u mojej matki. To znaczy D jej opiekunka i ja. Do tej roboty trzeba się urodzić. Ja nie mam takiej - nie wiem jak to nazwać - empatii, predyspozycji... Coś w tym rodzaju. Dla D nie ma rzeczy niemożliwych. Do zakresu obowiązków dołożyłam jej odgrzewanie obiadów. I tak je codziennie zanoszę, ale ostatnio zauważyłam, że zjada na zimno, albo otworzy pojemnik i zapomina, zostawi na stole. Poprosiłam więc żeby opiekunka zadbała o ten posiłek. Kupiłam nawet nowe talerze, garnek i patelnię, bo te matki strasznie zapuszczone. Żadne moje mycie nie pomaga, na drugi dzień jest to samo. Zrobiłyśmy więc razem porządki w kuchni i miejsce na nowe naczynia , przy okazji wyleciały znów jakieś przeterminowane w 97 paczki z czymś bliżej nie zidentyfikowanym i parę gratów. Umówiłyśmy się , że co dziennie wynosimy po 1-2 następne graty. Zobaczymy jak to się dalej potoczy. Matka krzyczała co chwilę , co my jej tam robimy ale się nie ruszyła, siedziała na kanapie w pokoju. 

Tak poza tym wystartował ksef  (tfu - syf nie ksef) , u nas zadziałał , ale nasze chłopaki , informatycy nie mogli się od telefonów oderwać. Żeby ich wszystkich cholera pokręciła razem z tym ksefem. Ten co to wymyślił powinien na latarni zawisnąć. 

Zaliczyłam dziś wycieczkę do miasta, potrzebowałam parę drobiazgów z pasmanterii. I przechadzka deptakiem mnie zaskoczyła. Na środku stanął gigantyczny , wiklinowy zając. Nawet mu fotkę zrobiłam. Pokażę przy czasie. 

A ze spraw świątecznych to przygotowałam już sobie fałszywego zająca i pasztet. W tym roku z żurawiną. Zwykle robiłam z pistacjami ale jakoś ostatnio te pistacje atakują z wszystkich stron i nie miałam przekonania do nich. Jutro upiekę i może już zacznę koszyk przygotowywać. Ciasta nie piekę , dopiero w piątek mini- mazurki. No i jeszcze zrobię pierwszą warstwę galaretki. To lubią wszyscy więc taki kolorowy deserek będzie w sam raz. Zostanie przygotowanie zastawy i upieczenie chlebków .No i pisanki ale to drobiazg. Jakoś tej roboty świątecznej w tym roku nie za wiele. Miałam tez dziś niespodziankę. Nasza przybiurowa sąsiadka przyniosła nam dziś deputat; trzy wiaderka pysznego sera na sernik i pudełko serka śmietankowego. Niby w podziękowaniu za to, że odbieram im przesyłki. No fakt odebrałam kilka razy , bo w dzień są w pracy a kurier zwykle przyjeżdża około południa, ale to przecież nic szczególnego i tak siedze w biurze.  Sąsiadka pracuje w mleczarni i w związku z tym przysługuje jej deputat wyrobów. DEPUTAT ! Jak za minionej epoki ! I chyba wcale nie mały , bo 3 wiaderka po pół kilograma i półkilogramowy pojemnik serka śmietankowego to już 2kg. A przecież dla siebie też zostawiła. Nie powiem , ucieszyła mnie tym prezentem. Ser na sernik dostanie synowa do wypieków a serek śmietankowy zostawiłam dla nas. Nie ma to jak dobre układy z sąsiadami.