babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

środa, 22 lipca 2026

22.07.2026 Dałam radę ,

 po prostu przeszłam samą siebie. Pisałam wczoraj o tej zaginionej umowie.  Akurat ! Umowa była, dokładnie w tym segregatorze , w którym powinna być. A najlepsze, że wczoraj ten segregator przeglądałam trzy razy. Synowa wzięła dziś do ręki żeby przejrzeć i znalazła od razu... Jak ja to zrobiłam ??? Sprawę ogarnęłyśmy w kilka minut. Do tej pory do siebie dojść nie mogę. Naprawdę czas mi na emeryturę. 

Tak poza tym kupiłam sobie nowy kamionkowy garnek do kiszenia ogórków. Miałam kiedyś większy i cięższy , nawet dwa z tego jeden mi małżonek zbił, ten większy. Czegoś szukał w piwnicy i zrzucił go niechcący z półki. Wybrałam nie zbyt duży z pokrywką. Taki na kilogram ogórków. Jak dla nas dwojga w zupełności wystarczy. Wciąż dopisuje mi wena a co za tym idzie odpycham kolejne domowe sprawy. Nic więcej się nie dzieje . Sezon ogórkowy w pełni - chociaż ogórki rosną w tym roku marnie.

wtorek, 21 lipca 2026

21.07.2021 Zapowiadał się

 całkiem spokojny , normalny dzień , ale jak to u nas , pod koniec dnia fikołek i wszystko do góry nogami. Zawsze musi się coś wkurzającego się wydarzyć. No i wydarzyło. Ubezpieczalnia nie odnotowała, że sprzedaliśmy auto i wypowiadamy umowę i zażyczyli sobie kolejnej raty za ubezpieczenie. Żeby to odkręcić to godziny minęły. Na dodatek umowę sprzedaży mamy w biurze rachunkowym z dokumentami firmowymi, a dziewczyny sobie skróciły z okazji wakacji dzień pracy. No i nie zastałam ich już w biurze. Musze dzwonić jutro od rana, żeby mi skan podesłały. Nie wiem dlaczego skopiowałam jedną umowę a drugiej nie. Jakoś mi to chyba uciekło w ilości zadań. A sprzedawaliśmy dwa auta i oba poszły na przestrzeni 4 dni. Trochę na własne życzenie to zamieszanie , ale kto mógł przewidzieć, że firma jedno zgłoszenie odnotuje a drugie nie? No cóż , nie po raz pierwszy takie akcje. 

Tak poza tym ogarniam kolejne domowe sprawy. Najwyraźniej dobrze mi zrobiło siedzenie w bąbelkach i na werwę do pracy wpłynęło. Wczoraj wyprasowałam połowę małżonka koszul, obskubałam czarną porzeczkę i przesmażyłam. Dzisiaj dokończyłam smażenia  i zapakowałam w słoiczki, obrałam porzeczkę czerwoną i pierwszy raz przesmażyłam w syropie. Bo konfitury smażę klasycznie, w syropie i na trzy razy. I jeszcze przepierkę działkowych ciuchów zdążyłam zrobić. No , sama siebie podziwiam... Pogoda wciąż szaleje a my mamy w planach poczwórne imieniny. Wypadają w sobotę , ale przełożyliśmy na 1 sierpnia. Siostra synowej świętują okrągłą rocznicę ślubu a wnuczka w soboty i niedziele pracuje w cukierni stąd zmiana terminu. Może w końcu uspokoi się z pogodą i rodzinny grill się odbędzie. Na razie kupiłam prezent małżonkowi. Dziś przyjechał więc takie święto domowo - działkowe zrobimy sobie sami a potem już wszyscy razem. 

poniedziałek, 20 lipca 2026

20.07.2026 Odrobina luksusu -

 działkowego luksusu czyli jaccuzi . To był dobry zakup. Relaks w takim jaccuzi jest fantastyczny. Zainaugurowaliśmy w sobotę. Niestety , wieczór zrobił się bardzo zimny więc wyjście z ciepłych bąbelków było porównywalne z wyjściem z sauny. Wygrzaliśmy się pod kołdrą , bo oczywiście nocowaliśmy na działce , jak zresztą większość krzakowców w naszej alejce. Co drugi ogródek to impreza. Niedziela niestety zawiodła i nie dało się powtórzyć moczenia w bąbelkach. Poranek był pogodny choć zimny ale potem zachmurzyło się zaczęło padać. Trudno , nadrobimy , jeszcze kawałek lata przed nami. Jak zwykle kawał roboty na działce zrobiliśmy. Wypieliliśmy grządki, poobcinała róże i to co przekwitło i było do obcięcia, przesadziłam kocimiętkę i już znów mam wizję tego co powinnam zrobić w następnej kolejności. W niedzielę zwinęliśmy się wcześnie, bo zaraz po obiedzie. Nie było sensu tam siedzieć skoro się rozpadało. 

Tak poza tym, sprawy toczą się jak zwykle. Od dziś mamy w firmie urlopy. Na razie dwóch pracowników. W sierpniu, po ich powrocie zaplanowali urlop nasi synowie i synowa. Sezon niby ogórkowy ale robota nas goni w tym roku. Dawno tak nie było. 

Nie byłabym sobą gdym odpuściła zaprawy. Bardziej robię je dla frajdy niż z potrzeby ale co roku do tego wracam. W tym roku też, mam już kilka słoików czereśni, dżem z agrestu z naszego ogrodu a dziś smażę konfiturę z czarnej porzeczki. Jutro pewnie zrobię jakiś sok z porzeczki czerwonej. I ogórki kiszone ale z tym musze poczekać. Jakaś plaga na nasze działki padła albo co ? Kwitną jak szalone, zawiązują się i dalej nic. Nie rosną. I to nie tylko u nas , wszyscy sąsiedzi mają to samo. Ale może jeszcze zaczną rosnąć i nadrobię.   A u synowej w przydomowym ogródku ogórków zatrzepanie i ma już zrobionych 40 słoików. 

niedziela, 19 lipca 2026

19.07.2026 Jeszcze tylko kilka fotek...

i Agatowe Lato definitywnie za nami. Udało mi się wczoraj zrobić zdjęcia naszym zdobyczom. Podziwiajcie, bo ich piękno jest tego warte. 

Opal gwieździsty , tym razem błękitny i jak na ceny opali całkiem spora bryłka (wymiar rzeczywisty) . Mamy już dwie maleńkie bryłki opali gwieździstych ale z połyskiem zielono-złotym. 



Największy z naszych okazów około 30cm, kupiony od kolekcjonerki- pasjonatki , nasz z Płuczek. Ten udekoruje okno w naszym biurze  


Agaty z Maroka 


Mokait z Australii , niestety , takich okazji jak nasz poprzedni zakup na wystawie już nie ma. To jeden z nielicznych egzemplarzy mokaitu jakie w ogóle były na tej wystawie 


Awers i rewers , że tak się wyrażę 


I labradoryt - spektrolit , ale jak pisałam w unikatowym odcieniu fioletu 




Sodalit , kamień dobrych wyborów , tu w wersji naturalnej , mamy już kilka egzemplarzy w tym sporą oszlifowaną płytkę - na sodalicie wzorują się projektanci płytek łazienkowych  


Bawole oko, kwarc w odcieniu czerwonym , dołączy do swoich - tygrysiego oka i sokolego oka


Natura potrafi zaskakiwać: ametyst wymieszany z agatem a penie i porfiru można się doszukać - jak dla mnie dzieło sztuki 






Agaty , ametysty i geoda kwarcowa - wszystko nasze , krajowe , w wersji nieoszlifowanej - takie są najpiękniejsze 

Takie niepozorne co, które można wziąć za polny kamień , pochodzi a Argentyny 


Przecinamy i... niespodzianka ! Pięknie wybarwiony agat z malutką geoda w środku 




                                                  I jeszcze dwie niespodzianki z Maroka 





A teraz najlepsze : jaspis krajobrazowy z Dolomitów , nie będę komentować , przyjrzyjcie się proszę szczegółom 



I mój nabytek, na zdjęciu niepozorny , na pierwszy rzut oka też , ale zdjęcie nie oddaje jego urody i trzeba  patrzeć gdy pada na niego światło , wtedy cała uroda objawia się w pełnej odsłonie - tajemniczy 
czarny opal 

Próbowałam uchwycić pobłyski światła, ale kiepski ze mnie fotograf 



I na koniec artefakty z huty szkła


Skrzacik  i unikatowa na skalę światową ( jak na razie) rybka z mrozoodpornego szkła 


I kolejne kolekcjonerskie bombki - mamy ich mnóstwo ale to serduszko w kolorze tanzanitu mnie zachwyciło, a bombek nie można nie kupić , co z tego , że kolekcja liczy kilkaset egzemplarzy 








piątek, 17 lipca 2026

17.07.2026 Dziś przerywnik na tu i teraz

 a wszystko przez brak czasu i mój wariacki tryb funkcjonowania. A wyszliśmy dziś z pracy pół godziny wcześniej. Było tak duszno i gorąco a poza tym sezon ogórkowy więc w piątkowe popołudnia w firmie żywa dusza się nie pokazuje to nie było sensu siedzieć. Wydawałoby się, że można coś zdziałać w tym zaoszczędzonym czasie, ale nic z tego. I zostało jak wczoraj. Kamienie nabyte na wystawie leżą wszędzie i czekają na obfotkowanie ( może jutro zanim ruszymy na działkę), artefakty z huty szkła nawet nie rozpakowane i ogólny bałagan jeszcze powyjazdowy. I tak udało mi się coś nie coś wyprać i schować walizkę. Tydzień po powrocie z wyjazdu dosłownie śmignął. Nawet na działkę mieliśmy czas wskoczyć tylko raz. Czas pochłania nam praca a mnie dodatkowo opieka nad matką, a to jazda bez trzymanki. Ale to u nas standard.  Wczoraj pojechaliśmy na kawę i ciasteczko do cukierni, gdzie pracuje nasza wnuczka żeby jej sprawić przyjemność. Zatrudniła się na miesiąc. Bardzo się ucieszyła, że ją odwiedziliśmy. Uwijała się za ladą w różowej koszulce z logo cukierni. W jej wykonaniu różowa koszulka to duże chyba duże poświęcenie , bo nie lubi tego koloru od "maluszka". Trafiliśmy akurat na ruch, bo oprócz kawy i słodkości cukiernia oferuje też chleb i bułki własnego wypieku a rano kanapki na śniadanie. Akurat po południu było zapotrzebowanie na ciasto na wynos i chleb więc dziewczyny miały co robić. W trakcie naszej nieobecności działką zajmował się starszy wnuczek. Korzystając z okazji zrobił sobie grill z kolegami i nawet nocowali na działce, ale rozbili sobie namiot. Czemu nie? Posprzątali , nawet w domku pozamiatali i wynieśli śmieci. A w ogóle to wnusiu dostał się do swojej wymarzonej szkoły do VW, gdzie będzie się uczył w zawodzie mechanik maszyn precyzyjnych. Zaplanował sobie, że zrobi I i II stopień , a potem zdecyduje co dalej czy studia inżynierskie czy jak miał pierwszy pomysł kariera w policji i szkoła oficerska. Dobry plan moim zdaniem, ma czas, a gdyby coś nie poszło zgodnie z planem, to ma zapewnioną pracę w VW. Wcale nie łatwo się do tej szkoły dostać. W tym roku były tylko 22 miejsca a chętnych blisko 100. Cieszymy się !  Wybieraliśmy się dziś na koncert z cyklu "Piątki z jazzem i nie tylko" , bo dziś miał być Quin - trybut oczywiście a to jak dotąd najlepsze co nasz burmistrz w ramach miejskiej rozrywki wymyślił, ale do skutku nie doszło. Burza popsuła zabawę, bo to koncerty na świeżym powietrzu. A poszalała dzisiaj trochę i nawet spadło całkiem sporo deszczu.  No cóż, może z muzyką The Beatles za dwa tygodnie wyjdzie i na sam koniec wakacji z balladami bardów z naszej młodości...To tyle nowości powyjazdowych u mnie. Na jutro i niedzielę plany mamy działkowe z noclegiem więc jeśli mnie nie będzie tu jutro to dlatego, że działka rządzi. Miłego weekendu. 

czwartek, 16 lipca 2026

16.07.2026Obrazki - ciąg dalszy

 Dziś kilka fotek z samej wystawy i uzupełnienie wczorajszej prezentacji z huty szkła. Osobno pokażę nasze zdobycze , ale chyba dopiero jak zmienię telefon. Mój niestety dożywa swoich dni i żadne wspomaganie oraz interwencje moich technicznych chłopaków nie są w stanie postawić go do pionu , ale zobaczę co się da zrobić . A tymczasem widok na stoisko pełne geod kwarcowych 

Te duże zielono - białe tafle to pitersy .  Pamiętacie - kamień burzy ? Niedawno o nim pisałam. Tu znów w innej odsłonie kolorystycznej. Obok cała góra obsydianów i druzy ametystów 




Widok na to samo kolekcjonerskie stoisko z innej perspektywy 

Jeszcze jedno stoisko kolekcjonerskie. Te zielone to chryzoprazy a prócz tego różności , najwięcej agatów


A poniżej opal dendryczny. Przyznaję, że to dla mnie nowość. Nie wiedziałam nawet , że taki istnieje ale znów  się czegoś nowego nauczyłam 


I takie małe uzupełnienie z huty szkła. Te trzy ptaszory poniżej to początek nowej serii - jeszcze nie produkowanej- mającej upamiętnić artystów , ten pierwszy od lewej to Piccaso , ten z prawej to Freddie Mercury , środkowej artystki pracownik huty nie umiał zidentyfikować, to wiedział tylko Szef . Mnie się kojarzy z Fridą Kahlo ale nie wiem...


I jeszcze dwa łabądki z galerii małżonka


Cdn

środa, 15 lipca 2026

15.07.2026 Dziś obrazki

 Na razie pod hasłem "inne atrakcje" a jeśli zdążę to jutro będą obrazki z wystawy i nasze trofea. Jeśli nie zdążę to jakiś codzienny wpis o tym co tu i teraz. 

Bolesławicka Brama Przyjaźni. Jeśli zrobicie sobie zbliżenie to na jednej z płytek po prawej stronie jest taki właśnie napis. Wszystkie te płytki wykonano w fabryce produkującej bolesławicką ceramikę specjalnie w celu stworzenia tej bramy. Nie wiem czy faktycznie tak było , ale taką historyjkę opowiadaną komuś podsłyszałam.  I jeszcze jedna ciekawostka: Chińczycy produkują podróbki "Bolesławca" a żeby nie podpaść z powodu piractwa jakąś zabitą deskami wieś nazwali Bolesławiec, że niby to z tamtej wsi pochodzi ich produkcja... Bez dalszego komentarza w tej sprawie. 


Łabędzie w bolesławickim parku mają się dobrze 


W hucie szkła mrozoodpornego trochę nowości - jak zwykle ptaszyska 
tu akurat łabędź 


Pingwiny - nie, to nie te z Madagaskaru, te są z Tomaszowa Bolesławickiego



                                 I jeszcze więcej ptaszorów , tu w postaci lamp

Modliszka i oczywiście ptaszyska 


I kolejne - generalnie ptaszyska w hucie są wszędzie 


Coś dla miłośników morskich podróży - dość psychodeliczne te żaglowce 


Jest coś i dla miłośników techniki - jak dla mnie wizja szalonego naukowca 







Ochrona obiektu - wygląda groźnie i dziko 


I na koniec jeszcze rzut oka na Bolesławiec - bazylikę 


I rynek po zmierzchu


Jutro lub po jutrze obrazki z wystawy . CDN.