babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

piątek, 31 lipca 2026

31.07.2026 Co za dużo to nie zdrowo

 Stanowczo za dużo sypie mi się na łeb, czy tego chce czy nie. Matka znów dostała jakiegoś amoku, cyrk odwaliła, że głowa boli a jak już nic jej się nie udało ze mną zwojować to urządziła strajk. Nie zjadła nawet śniadania ani obiadu. Nie zaszkodzi jej. I o dziwo się ubrała, tyle, że w zimowe ciuchy.  Niech sobie strajkuje. Nie chce mi się całej hecy opisywać. Wieczorem siedziała naburmuszona i ledwo mi coś odburknęła. Do jutra zapomni. 

A jutro znów pewnie zniknę z blogowych radarów bo imprezujemy. Poczwórne imieniny. Pytanie czy się uda , bo zapowiadają deszcz i burze. Ostatecznie mamy domek a poza tym tak obmyśliłyśmy z synowymi, że możemy przenieść imprezę na niedzielę. My i tak nocujemy na działce. Miłego weekendu ! 

czwartek, 30 lipca 2026

30.07.2026 Chciałam to mam

 Tak po prawdzie to musiałam wystąpić o ubezwłasnowolnienie matki. Wystąpiłam o częściowe , ale sąd orzekł , że to za mało. No i wczoraj przyszło awizo. Odebrałam dziś i się zdziwiłam , choć nazwanie tego zdziwieniem to jednak eufemizm. Sąd orzekł ubezwłasnowolnienie całkowite a mnie z urzędu założył sprawę o ustanowienie prawnego opiekuna dla matki. Mam dostarczyć jakieś zaświadczenia lekarskie, ze niby nie mam przeciwwskazań zdrowotnych do sprawowania opieki i jakieś karty karne. Pierwsze słyszę o takim czymś . Doczytałam ,że to chodzi o zaświadczenie o niekaralności. A do tego stawić się na rozprawie, ale dopiero pod koniec sierpnia. I bądź tu mądry. A już myślałam ,że to koniec sprawy. Nichil novi sub sole, znów fikołek jak to u mnie. Był czas się przyzwyczaić... Przyznać się jednak muszę , że czasem mnie ten nieustający chaos męczy i marzy mi się spokój i monotonia... 

Tak poza tym odebrałam sadzonki rutbekii black beauty , zamówiłam dwie , dostałam trzy i kawałek kłącza liliowca. Tak to mogę robić zakupy. Na razie postawiłam je w cieniu w pojemnikach z wodą, a sadzić będę jutro, jeśli zdążę. Jeśli nie to w sobotę. 

środa, 29 lipca 2026

29.07.2026 Prawie

 "prawie" to małe skromne słówko robi pewną różnicę, jak nie od dziś wiadomo, ale na dzień dzisiejszy prawie się wyrobiłam z domową robotą. W domu zawsze jest co robić oczywiście i jakieś większe porządki muszę zarządzić , chociaż z tym poczekam do września jak już bardziej sprzyjające warunki ku siedzeniu w domu powstaną. Tak czy inaczej, to co zalegało od wyjazdu poskromiłam. Mogę spokojnie się szykować na rodzinną imprezę. Mimo zawirowań idziemy dalej i żyjemy jak zwykle. 

Jutro szkółka mi szykuje do odbioru nowe sadzonki. Niby tylko rutbekia ale nie taka oczywista ,bo odmiana black beauty. W końcu namierzyłam i zamówiłam od razu dwie. Uzupełnią grządkę z bylinami. 

Przyszło jakieś pismo z sądu . Odebrałam awizo po powrocie z pracy. Muszę więc jutro wyruszyć z misją na pocztę. Może w końcu coś się rozstrzygnie w moich sprawach... 

wtorek, 28 lipca 2026

28.07.2026 Zawsze coś...

 ale o tym może za parę dni jak ochłonę, bo na razie to mnie z nóg zwaliło. Wszystkich nas. Można tylko mieć nadzieję, że jednak będzie dobrze. Ale zostawiam to na razie. 

Tak poza tym dzień jak każdy. Sezon ogórkowy w pełni, tylko z ogórkami kiepsko. Za to zerwałam już cukinię i pierwsze dwa pomidory. Coś tam z tej naszej działki będzie. Jabłka obrodziły jak szalone i już są dojrzałe. Pyszne ! Nie to co te sklepowe. Arbuzy urosły od niedzieli do mniej - więcej piłki do palanta.  

poniedziałek, 27 lipca 2026

27.07.2026 Zakotłowało się

u nas w firmie. Jeden z trzech dużych kontraktów na finiszu , to i ciśnienie wszystkim idzie w górę. Nasz dostawca niestety sprawy nam nie ułatwia i po raz drugi przełożył termin dostawy kilku urządzeń. Wszystkie inne zainstalowane, sprawdzone , pracują a użytkownicy douczeni w obsłudze. W sumie jeszcze 1-2 dni pracy. I byłby koniec przed terminem ale chyba tak pięknie nie będzie. 

Inne sprawy takie jak zwykle. Ogarniam domowe sprawy , które odłożyłam na czas pobytu na działce. Zakisiłam ogórki , nie dużo, dwa większe słoiki i dwa mniejsze. Razem z tym co zrobiłam już wcześniej i tymi z działki będzie już 9 słoików. Jeszcze ze trzy i na zimę dla nas dwojga wystarczy. No i sprawy matki też ogarniam jak mogę ale tam o ile nie wybuchnie jakaś awantura to sprawę mam prostą, pranie, jedzenie, zakupy, porządek w kuchni, zmiana pościeli co dwa tygodnie. Proste i powtarzalne. D. mi pomaga i jakoś to idzie. Sprawy sądowe nadal nie rozstrzygnięte, choć po tej wizycie kuratora miałam nadzieję, że w końcu się rozwiążą. 

Zapowiadają powrót upałów. Ciepło owszem , w końcu jest lato, ale upał to jak dla mnie za dużo. 

niedziela, 26 lipca 2026

26.07.2026 All inclusive na RODOS

 Tytuł miał być dziś bardziej poetycki, szekspirowski nawet , bo "sen nocy letniej" ale zadzwonił nasz dobry kolega z Podlasia i na informację, że siedzimy na działce i zaraz pakujemy się do jaccuzi, skomentowabł to krótko "no Grecja" , stąd to RODOS w tytule ( rodzinny ogródek działkowy ogrodzony siatką jakby ktoś miał wątpliwości) a "inclusive" , no bo działka z jaccuzi.  Swoją drogą jeszcze niedawno nie pomyślałam ,że będę coś takiego posiadać na własność. Zawsze mi sie to kojarzyło z luksusowym hotelem. Faktem jest, że taki weekend na ogródku to lepsze niż wczasy w kurorcie. Spokój , żadnego tłoku, żadnego obijania się o przechodniów w ilości hurtowej, głośnej muzyki chodnikowej, zapachu spalonego tłuszczu po frytkach i jeszcze paru uciążliwości właściwych kurortom. No i nie trzeba jechać daleko. W naszym przypadku to nawet nie 2km, a mamy wszystkie wygody i świeże powietrze na dokładkę. A jak się dobrze w tym naszym PDzO śpi! Mimo, że mamy tam tylko rozkładaną kanapę a nie łóżko. Zaraz za ogrodem , w chaszczach przy rampie kolejowej żyją sobie dwie sarenki, a gęsta zieleń skutecznie odcina od miejskiego gwaru. Do tego w naszej alejce mamy normalne towarzystwo, które nie ma pretensji o jakieś głupoty i na co dzień są dla siebie mili i pomocni. Spędziliśmy na działce całą sobotę i niedzielę, nawet nie specjalnie się czymś zajmując. Takie trochę tu a trochę tam. Oczywiście nie było innej opcji, musiałam pojechać do matki ale wracałam do ogródka a nie do mieszkania. Posiedzieliśmy w jacuzzi, trochę wypieliłam, małżonek skosił trawnik, pozbieraliśmy jabłka, które pospadały , oberwałam fasolę i ogórki - wreszcie trochę podrosły i nawet dwa słoiki zakisiłam, tam , na miejscu. A dziś to już kompletny luzik, czytaliśmy, popijaliśmy kawę, przesiadywaliśmy w bąbelkach... I wypróbowałam piekarnik , placek z jabłkami się udał. Szkoda, że jutro znów do pracy. A !!! zapomniałabym ! Mam dwa arbuzy. Na razie wielkości piłeczek pingpongowych. Chyba za zimno i przez to takie niewydarzone, ale może jeszcze podrosną do połowy września jeszcze trochę czasu mamy a podobno właśnie wtedy osiągają dojrzałość. A już myślałam ,że nic z nich nie będzie. Dobrego tygodnia ! 

piątek, 24 lipca 2026

24.07.2026 Ociepliło się

 i to mnie cieszy. Bo jutro i po jutrze dni działkowe. Już nie mogę się doczekać. Nie mam na razie nic do posadzenia , ale i tak będzie co robić. A jak nie będzie to po prostu będziemy się cieszyć pobytem na świeżym powietrzu, posiedzimy w jacuzi, będziemy popijać kawę i może jakieś winko, po prostu odpoczywać... Dobrze mi to zrobi, bo mamuśka znów szaleje. Dziś się awanturowała o to, że zmieniam pościel i zabieram pranie. Przestałam na to reagować. Robię swoje czy jej to pasuje czy nie. Inne sprawy jak zwykle. Nie ma o czym pisać , bo ile można o sezonie ogórkowym? Popołudnie spędziliśmy na zakupach cotygodniowych. Tym razem pojechaliśmy do innych sklepów niż zwykle. Oferta w sumie się nie wiele różni ale dla odmiany, bo czemu nie? Jutro mój małżonek i starszy wnuczek mają imieniny , po jutrze młodsza synowa a za tydzień wnuczka. Świętujemy rodzinnie przy grillu 1 sierpnia ale prezent małżonkowi wręczę jutro. Jeszcze jeden powód do relaksu na działce.