babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

środa, 28 października 2026

28.10.2026 Dziwne to

znaczy brak kwiatów doniczkowych. Zwykle przed Świętem Zmarłych stoją na zieleniaku i przed marketami dostawcy i oferują doniczki chryzantem i cięte a w tym roku brak. U takiej ogrodniczki, która ma na stałe stoisko na zieleniaku były ale sakramencko drogie. Odpuściłam na razie. Synowa po południu musiała pojechać w jedno miejsce podrzucić chłopakom jakieś urządzenie, które nagle okazało się potrzebne. Objechała przy okazji markety i też nigdzie nikt nie sprzedawał. Jutro targ więc pewnie będą  na targu ale obawiam się, że na ten pomysł wpadnie pół miasta i dojazd może być utrudniony. Pożyjemy - zobaczymy... 

Tak poza tym dzień minął jak zwykle, na pracy i wizytach u matki. Znów znalazłam pochowane pod serwetkami tabletki, Jakiś czas już tego nie robiła. Myślałam ,że już mam to z głowy a tymczasem nic z tego. Pilnuję a i tak potrafi oszukać. 

Popołudniu pogadałam z przyjaciółką. Plotkowałyśmy przez telefon 40 minut. Dawno mi się nie zdarzyło tak długo gadać, ale należało się nam. Nie widziałyśmy się od lipca i poza krótką rozmową z okazji jej imienin, kiedy akurat chorowała i ledwo mogła mówić, we wrześniu też się nie słyszałyśmy. 


wtorek, 27 października 2026

27.10.2026 Za chwilę ostatnia prosta

czyli dwa ostatnie miesiące roku. Kiedy to zleciało ? Aż mi się wierzyć nie chce , że to już tylko dwa miesiące. Dla mnie ten rok był bardzo wymagający i w sumie to już czekam na jego koniec. Czy to coś zmieni? Powątpiewam... Mniejsza o to zresztą, nad końcem roku będę się zastanawiać kiedy już nadejdzie.  Na razie to jak zwykle mam więcej spraw niż włosów na głowie. Na szczęście jestem znów mobilna (brzydkie to słówko ale modne) więc mogę je kolejno odpychać. Dziś zmieniałam matce pościel. Miałam to zrobić w sobotę ale z braku auta odpuściłam sobie wycieczki po mieście z workami pościeli i rzeczy do prania. Padło na dzisiaj. Mamuśka oczywiście fochy strzelała ale to nic nowego. Już widzę co się będzie działo jak jej kanapy zacznę zmieniać. I jak zwykle narozrabiała, coś pomajstrowała w telefonie, powyłączała jedno, powłączała inne, jakieś dziwne tryby. Chyba z pół godziny walczyłam żeby to wyprostować. I tak mam średnio licząc co drugi dzień. 

Jutro wybieram się na zieleniak po kwiaty na groby. Jak zwykle kupuję jakieś chryzantemy w doniczce. Zawieziemy je w piątek a 1 pójdziemy tylko ze zniczami. Umówiłyśmy się z synowymi, że ustawiamy po jednym zniczu. I tak będzie ich po kilka na każdym grobie. Nie szczególnie to wygląda jak wszystkiego stoi w nadmiarze. A ostatnio jakaś mania ilości zapanowała w tym względzie. 

Tak poza tym jesień wciąż bajeczna , choć poranki bardzo zimne. Przydają się mitenki.  

poniedziałek, 26 października 2026

26.10.2026 Parę słów jak zwykle

o tym co zwykle. W pracy spokojnie dzisiaj. Chłopaki planowali tydzień i szykowali sobie robotę na najbliższy tydzień, małżonek załatwiał jakieś drobiazgi a my jak zwykle. Zbieram oferty na ubezpieczenie grupowe. Mamy i mogłabym po prosu przedłużyć, ale  młodzi chcą poznać  inne opcje. Niech im będzie , ale sądzę, że trudno będzie przebić aktualne. No i to działa. Próbuję znaleźć firmę zajmującą się wywózką mebli, bo nasz kolega strzelił focha na dobre a ja w końcu muszę tę kanapę u matki wymienić. No i nie byłoby z tym problemu poza ceną. Ja nawet bym te 7-8 stówek dała ale młodzież mnie sklęła, że za drogo i sami zrobią tylko trzeba wyładować busa. Już to widzę, cały warsztat trzeba wystawić a potem zapakować z powrotem żeby na poniedziałek był gotowy do pracy. Zobaczymy...

Odzyskałam moje autko. Ogrzewanie działa. Teraz pora zmienić opony na zimowe ale to już po święcie. 

niedziela, 25 października 2026

25.10.2026 11 lat

skończył dziś nasz najmłodszy wnusiu. Do niedawna jeszcze nasz słodki urwisek , miłośnik misiów panda, które wędrowały z nim wszędzie. Dziś też są, ale siedzą w kąciku na półce w jego pokoju a najważniejsze miejsca zajmują gadżety FC Barcelona i piłkarskie trofea wiejskiej szkółki. Bo nasz wnusiu jest zapalonym piłkarzem. Pojechaliśmy do niego z prezentem. Synowa oczywiście przygotowała całe przyjęcie z ciastem i kolacją. I tu niespodzianka, bo jak się okazało ulubione ciasto czyli murzynka nasz wnusiu upiekł sam. Mama tylko mówiła co w jakiej kolejności ma robić. 

A tak poza tym niedziela minęła mi na odrabianiu zaległości domowych, posprzątałam w szafkach z butami, wyprasowałam co mi zalegało i pozszywałam kieszenie w małżonka marynarkach oraz powymieniałam gumki w portkach od piżam. Po woli włącza mi się tryb świąteczny. Chińskie allegro podrzuca mi już oferty, no to sobie je zaczęłam oglądać. Jeszcze trochę i zacznę obmyślać koncepcję. 

sobota, 24 października 2026

24.10.2026 Wczoraj i dziś

 Wczoraj miałam baaaardzo długi dzień . Niby taki jak zwykle, ale namnożyło mi się tyle różnych drobnych a przy tym czasochłonnych spraw , że w efekcie wszystko co robiłam to z opóźnieniem. Do tego doszły zakupy cotygodniowe, tym razem większe , bo i kwiaty do biurowego ogródka i spożywka na dwa domy i parę drobiazgów do firmy. W sumie bzdurne te drobiazgi, jakieś baterie do mierników, kolejny zestaw bitów do wkrętaka , bo giną nagminnie, żadne tam konkrety. Na koniec jeszcze wizyta u matki - też spóźniona. Ujechać z nią nie sposób. Załącza sobie taką małą lampkę stołową na sprężystym wysięgniku , można obrać we wszystkie strony ale zamiast odwrócić, żeby jej w oczy nie świeciło , obkłada lampkę gazetami. I nie dociera, jak mówię, że ma tego nie robić , bo spowoduje pożar. Już dawno jej mój małżonek wkręcił do tej lampki żarówkę ledową więc pożar mało prawdopodobny, ale nie niemożliwy. Po tej wizycie i ostatnich zakupach wróciłam do domu kompletnie zajechana. Nawet kolacji nie chciało mi się robić, zjedliśmy po bułce z serem i na tym koniec. Do napisania czegoś tu na blogu też już weny zabrakło. 

A dziś znów w kołowrotku. Brak auta mocno mi dezorganizuje obowiązki. Do matki pojechałam taksówką. Byłby po prostu dłuższy spacer , ale straciłabym mnóstwo czasu, żeby te 4 km i z powrotem pokonać pieszo. Mogłabym też pojechać rowerem , ale w tym roku nawet nie wyprowadziliśmy z garażu więc i nie przygotowaliśmy ich do jazdy. Stanęło na taksówce. W sumie nie kosztowało to jakoś drogo. Jak już to załatwiłam i wróciłam do domu to szybie śniadanie i ruszyliśmy na działkę , a jakże. Zaczęliśmy od sczytania licznika wody. Zdjęcie od razu wysłałam do gospodyni a potem zabraliśmy się do pracy , małżonek do cięcia gałęzi na krótko a ja za obcinanie róż. Prawie zrobiłam, ale moje okrywowe różyczki wciąż jeszcze mają mnóstwo kwiatków. W ogóle mnóstwo ich jeszcze kwitnie. Po skończeniu obcinania zabrałam się za kolejne zajęcie czyli sadzenie. Najpierw cebulki narcyzów, potem piwonię a potem róże , które przyszły wprost ze szkółki. Doskonale zabezpieczone i w świetnej kondycji. Najpierw zgodnie z załączoną instrukcją je nawodniłam. Sadzonki stały w wodzie około 3 godzin. Tym razem je mocnej opatulę na zimę, bo w ubiegłym roku jedna mi zmarzła. Wysprzątaliśmy też opadłe z drzew liście i na koniec jeszcze zdążyliśmy przygotować kawałek grządki pod poziomki. I tyle , zrobiło się wpół do piątej. W tak zwanym międzyczasie małżonek podrzucił mnie do matki. Znów wyjadła wszystko co było w lodówce i zrobiła niemożliwy bałagan w kuchni. Co było robić , posprzątałam w czasie kiedy odgrzewał się obiad. Chętnie bym na tym naszym ogródku posiedziała dłużej ale dzień zdecydowanie krótszy więc siła wyższa. 

Jutro urodziny naszego najmłodszego wnusia. Kolejny sezon rodzinnego świętowania znów się zaczyna.  zaczyna. 

piątek, 23 października 2026

23.10.2026 Miałam bardzo długi dzień

 Jutro opiszę co i jak , bo nie ukrywam , dał mi się we znaki. A jutro dzień działkowy. Początek końca sezonu. 

czwartek, 22 października 2026

22.10.2026 O szyby deszcz dzwoni ...

 a raczej dzwonił prawie cały dzień. Nie mogło tak latem od czasu do czasu? Ale i tak się cieszę, bo mam grządkę kwiatową pod płotem , bardzo gliniastą. Jak wyschnie to nie sposób choćby chwast wyrwać ani wbić wideł o szpadlu nie wspominając. Namoknięta ziemia ułatwi mi pracę.   Mam też do posadzenia róże i resztę cebulek. Czy jeszcze z czymś poszaleję ? Chyba już nie w tym roku. 

Zabrano mi samochód. Nie , nie , nic tym razem nie zmalowałam. Chłopaki stwierdzili, że nie działa mi ogrzewanie a zima się zbliża i czas to naprawić. Zamówili części i jutro szwagier młodszego co to w VW robi i się na tym zna mi wymieni. Niestety brak auta mocno mi dezorganizuje obowiązki. Trudno, kiedyś trzeba to zrobić a zaraz po tym wymienić opony na zimówki zanim wszyscy inni wpadną na ten sam pomysł i w warsztacie zrobi się tłok. 

Nasz pracownik na zwolnieniu do 3 listopada , jak na to, że przeszedł operację to krótko. To dobrze jednak, bo nam się robota zaczyna się mnożyć jak zwykle przed końcem roku. 

A tymczasem wracam do mojego czytnika. Miłego wieczoru.