babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

sobota, 21 lutego 2026

21.02.2026 Odwilż

 mokro i mżawka czyli mało przyjemnie jeśli chodzi o pogodę , ale pogoda to akurat ostatnie co jest mnie w stanie ruszyć. Nie zwracam uwagi. Rano , wybierając się po świeże pieczywo i do matki zbyt ciepło się ubrałam. Zawiozłam matce wczoraj kupiony w aldiku  sweterek , nawet jej się spodobał , oglądała kilka razy , niby sobie uszykowała do ubrania a wieczorem jak zajechałam z tabletką leżał równiutko złożony w kostkę na fotelu. Pytam się czy nosiła, " nie , bo jestem chora to się nie będę ubierać". I gadaj z nią ... Zanim jeszcze wyjechaliśmy zdążyłam ogarnąć chatkę i zrobić przepierki, zdjęłam zimowe firanki i zamoczyłam. Jutro założę świeże. 

Około południa wyruszyliśmy do Poznania , po prezent dla synowej na 45 urodziny. Obeszliśmy wszystkie sklepy jubilerskie w M1. Oferta słaba tak w ogóle a to co ciekawsze to w niebotycznych cenach. Ostatecznie kupiliśmy u Kruka zawieszkę z motywem drzewka szczęścia. Niby nic takiego ale jest ciekawie zrobiona bo zwykła okrągła blaszka , a drzewko składa się z miniaturowych otworków w kształcie serduszek. Potem pojechaliśmy na obiad do Ikei , bo blisko i tanio , no i deserek z owoców leśnych mają fantastyczny. W Ikei nic nie kupiłam. Rozejrzałam się trochę pod kątem przydatności na działce i może bliżej sezonu po coś wyruszymy, ale nie koniecznie. W zasadzie mam wszystko. Dopiero ogródkowe zakupy zrobiliśmy w leroy , nawóz do truskawek, wapno do drzewek i środek na rdzę, która w ubiegłym roku zaatakowała naszą gruszkę. Aha i jeszcze kłącze roślinki o nazwie serduszka różowa. Taki ni to krzaczek ni bylina sądząc po obrazku. Jutro planuję LB. 

piątek, 20 lutego 2026

20.02.2026 Jak dobrze,

że dziś już piątek. Dzień taki sobie, w miarę spokojny , nie wiele się działo/ I nawet to sobie dziś chwaliłam , bo lenia przedwiosennego dostałam. Obejrzałam to i owo do ogródka , takie różne przydasie i wiosenną ofertę ciuchów. Ale najważniejsze to pogoniłam dłużników. A w moim przybiurowym ogródku zaczęło się coś dziać. Zajrzałam pod liście a tam już wypuszczają irysy i hiacynty. 

Po obiedzie pojechaliśmy jak co piątek na zakupy. Niby wiele nie miałam w planach ale i tak się uzbierały dwa pełne koszyki i siatka z zakupami dla matki. W marketach sezon ogródkowy zaczęty. Wszędzie nasiona, kwiaty w doniczkach do posadzenia i narzędzia ogrodnicze. Kwiaty to jednak stanowczo za wcześnie , nawet te wiosenne. Ziemia zmarznięta na kamień. Do ogródka nic jednak dzisiaj nie kupiłam. Może jutro, bo się wybieramy do Poznania. Nasza starsza synowa obchodzi w poniedziałek  45 urodziny i chcemy zrobić jej jakiś fajny prezent. Pewnie polatamy i po innych sklepach. 

A teraz wracam sobie do mojego czytnika i przygód poznańskiej policji . 

czwartek, 19 lutego 2026

19.02.2026 Na wiosnę się ma

 Mimo, że w nocy było -10 , dzień okazał się całkiem przyjemny , świeciło słońce i w tym słońcu czuło się już to wiosenne ciepełko. Ale do kalendarzowej jeszcze trochę . Nie mniej wiosnę już widać , bo pod resztką śniegu na biurowym trawniku zauważyłam pierwszą wiosenną roślinkę.  A mnie już tak na ogród ciągnie... Na razie jednak musiałam popracować nad ofertami. Synowa na krótkim urlopie więc mnie dopadło. Daje radę , a ten mój starszy synalek zaczął wrabiać mnie w oferty serwerów. Nie znam się na tym i nawet nie próbuję się nauczyć, bo to wyższa szkoła jazdy informatycznej. Pytam się więc po pięć razy o to samo a on się denerwuje, że nie wiem. Młodemu się wydaje pewnie, że ja jeszcze ze dwadzieścia lat będę pracować i powinnam  się znać i na serwerach...

Domowo robię sobie dziś luz. Siedzę na kanapie, oglądam tv i popijam herbatkę. I pewnie dalej bym sobie tak spokojnie siedziała ale jak wiadomo mam obowiązki więc wieczorem muszę do matki pojechać. Ciekawe co się okaże , bo rano jakaś zakatarzona była. Opiekunka mi nie dzwoniła, że coś nie tak więc chyba nic się nie działo w ciągu dnia.  Skończyłam kolejną książkę i dziś chyba wrócę do pana Ćwirleja. Czytnik robi robotę. 

środa, 18 lutego 2026

18.02.2026 Pyry z gzikiem

 jak przystało na Popielec zrobiłam dziś na obiad. Miało być postnie ale się objedliśmy, bo to najlepsze danie świata. No cóż, jeszcze jeden sposób na celebrowanie tradycji , bo ten kościelny post coraz mniej do mnie przemawia, zwłaszcza , że jeśli się trzymać Bibli i listów Św. Pawła , to cokolwiek człowiek robi robi na chwałę bożą. Jeśli je to na chwałę bożą, jeśli wybiera post to też na chwałę bożą. Oczywiście to ma i szerszy kontekst, który podważa nauki hierarchów więc w sumie niech u podstaw zostanie tradycja. A skoro środa popielcowa to dla mnie już jakby wiosna. Jakoś ta środa zawsze mi się kojarzy z wiosną. 

Z innych spraw to poczytałam ostatnio trochę wiadomości w necie i od pięciu dni wszyscy mają nowy powód bicia piany i robienia ludziom wody z mózgu. A poszło o wywiad z pierwszą, świętą matką -Polką. Widziałam kawałek tego wywiadu w tv i nie zachęciło mnie do obejrzenia całości. W ogóle nie lubię tej kobiety , ma w sobie coś odpychającego wręcz złowrogiego, ale to inna sprawa. Doczytałam potem o co chodzi z tym wywiadem i o co ta wrzawa. I powiem tak: okazało się, że ma większe jaja niż jej ślubny, bo jednak do tego wrażego TVN-u poszła, a on nie. To, że nie wypadła dobrze wizerunkowo , to tez pikuś - nie każdy dobrze czuje się przed kamerami , nie każdy lubi występy publiczne, a jeszcze ten szary kolor ciuchów swoje dołożył. Nie jest to jej kolor , stać ją na więcej gdy chodzi stylizacje .To, że ma własny pogląd i podjęła takie a nie inne decyzje w życiu to nie powód do obrażania się na nią. Kiedy je podejmowała , miała wybór. Kolejne po niej , zwłaszcza ostatnie dziesięć lat już tego wyboru nie miały bo im posunięcia polityków prawo wyboru odebrały, niektóre nawet brak wyboru przypłaciły życiem. Dobrze, że o tych swoich wyborach  opowiedziała ale na tym niestety koniec pozytywów. Znacznie gorzej to wyszło gdy padły bardziej szczegółowe pytania np. o tym co myśli na temat stanu prawnego. Tu już się wykręciła sianem , albo milczała. I wyszło słabo , jak by się bała, że jak powie co naprawdę o tym myśli to dostanie w domu łomot. I jak się można było spodziewać ,jeszcze jedna, która zamiast murem stanąć po stronie kobiet , je zwyczajnie olała.   i to by było na tyle... 


wtorek, 17 lutego 2026

17.02.2026 Podobno ...

 podobno dziś dzień kota. Zośkę wymiziałam wczoraj więc powiedzmy, że z góry na dzisiejsze kocie święto. Czy państwo wiedzą, o tym dniu kota to nie wiem, ale Zośka i tak jest rozpieszczana a i tak chyba nie wie o co w tym chodzi. To tak a propos dziwactw internetowych i kotów.  

Auto odebrałam , jeździ , nie dzwoni, nie piłuje, nie gwiżdże i nawet grzeje. A ostatnio było z tym słabo. Nie lubię ogrzewania w aucie więc mi nie przeszkadzało, ale majster zrobił. Tym lepiej dla majstra. Tak poza tym jutro odbieramy wyleasingowane auto. 

Zus przysłał nam pity - aż dziw bierze, bo ubiegłym roku dostałam bardzo późno. Nie wiem czy już nie po terminie ale może to zasługa poczty. 

Nadal zimowo. 

poniedziałek, 16 lutego 2026

16.02.2026 15 lat

 skończył dziś nasz starszy wnuczek. Z tej okazji dziś świętowaliśmy. Tak w tygodniu , bo wczoraj teściowie młodszego syna urządzali obiad z okazji swoich 45 lat pożycia a w czwartek całą rodzinką jadą na krótkie ferie do Czech. No to wypadło, że w dniu urodzin. Kto by pomyślał , że to już piętnastolatek , a dopiero co jeździł w foteliku samochodowym i w kółko oglądał bajki  o sąsiadach - majsterkowiczach. A dziś przerósł nas o głowę, jeździ autem mini-car i planuje karierę zawodową w policji. 100 lat kochany Wnusiu! 

Tak poza tym moje auto zostało w warsztacie. Mieli trochę zaległości z minionego tygodnia i nie zdążyli zając się moim , dopiero po południu zaczęli, ale wiadomo, to wymaga czasu więc muszę cierpliwie poczekać do jutro. No trudno, nie mogę przecież jeździć gwiżdżącym i dzwoniącym autem. Na koniec sypnęło śniegiem ale dopiero wieczorem i dość krótko. Zimę mamy jak należy, a nie takie coś pomiędzy jak ostatnich dziesięć lat z haczykiem. 

niedziela, 15 lutego 2026

15.02.2026 Jak się polepszy,

 to wiadomo co dalej. U mnie się nie polepsza jak na razie  a żeby było śmieszniej to się  popieprzyło. Zastrajkowało mi auto. Wracałam od matki i nagle zaczęło wydawać odgłosy jak by ktoś piłą mechaniczną drewno piłował albo łańcuchami dzwonił. A właściwie to jedno i drugie. Wcześniej jechaliśmy na działkę i nie piłowało ani nie dzwoniło. Jutro muszę do mechanika podjechać czyli znów nieplanowany wydatek. 

Na działce nic się nie dzieje, zrobiliśmy sobie spacer alejkami, pogadaliśmy z sąsiadem , który też wpadł na ten sam pomysł i tyle. Wróciliśmy do domu. Przyjemnie się spacerowało przy lekkim mrozie i słońcu. Gryzie mnie ten ogródek , już bym chciała coś tam robić. Jak na razie to sąsiedzi też jeszcze nie zaczęli prac ogrodowych czyli obcinania drzewek. Prace remontowe też stoją, bo mróz. Nie ma liści i bujnej roślinności więc teraz widać ile się zmieniło w ogródkach. Nasz sektor, alejka numer 2 jest najbardziej zadbany z wszystkich. Jeszcze trochę...