Jak to dobrze! Czekam na te wolne dni choć z obowiązkami. Dziś kolejny chłodny dzień ale na jutro zapowiadają ciepełko. Zobaczymy jutro. Mamy co robić na działce a dzień coraz krótszy. Dziś chyba wszyscy już jedną nogą na weekendzie, bo poza tym ,że kurier przywiózł paczki, nie działo się nic. Po obiedzie jak zwykle wybraliśmy się na cotygodniowe zakupy. Nic szczególnego, głownie spożywcze, trochę domowej chemii i zaopatrzenie na tydzień dla matki. Tak poza tym kończę drugą mitenkę . Wygląda na to, że się przydadzą niebawem.
Szafunierka babusi Marychy
babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy
piątek, 25 września 2026
czwartek, 24 września 2026
24.09.2026 Rozłazi mi się
cały system. Miałam wymienić matce kanapę w dużym pokoju a potem kupić jej nowe łóżko a tymczasem plan mi się posypał. Bus poszedł do naprawy, starszy synalek nie ma czasu, młodszy na krótkim urlopie, pracownik się rozchorował a gostek co robi porządki i układa kostki brukowe strzelił focha, z głupiego powodu - chłopaki wybrali tańszą ofertę. Niedawno zaczął działalność , szansa, że się nauczy, że nie należy się o to obrażać. A nowa kanapa stoi w garażu u młodszej młodzieży jak stała. Tak czy inaczej plan mi się sypnął i nie wiem kiedy wrócę do tematu. Co tu dużo gadać - co się polepszy to się popieprzy i tyle... Na razie więc sobie nie zawracam tym głowy i tak mam co robić. Umówiłam się z prawniczką. Postanowiłam ,że pogadam zanim napiszę to sprawozdanie do sądu. Wydało mi się to łatwe ale kij wie czy się jednak w coś nie wpakuję z czystej niewiedzy.
Jesień ledwie przyszła a już się porządnie rozgościła. Dziś chłodno i pada. W sobotę ma niby być ciepło. Na to liczę , bo pora działkę do zimy zacząć szykować. Tak poza tym próbowałam pooglądać "Lalkę". Próbowałam i pod koniec drugiego odcinka wysiadłam. Zwyczajnie się znudziłam. Jakiś taki niemrawy ten film i faktycznie , na motywach, bo od treści książki odbiega. Choć przyznać muszę, że oprawa bardzo ładna; stroje, wnętrza, powozy , kapelusze, takie szczegóły , które robią klimat.
środa, 23 września 2026
23.09.2026 Dla poprawy samopoczucia
wymyśliłam wyjazd na zakupy. Urwaliśmy się z małżonkiem z firmy i pojechaliśmy. W sumie bez planu. Trochę nam zeszło, bo po drodze wstąpiliśmy sprawdzić pewną naszą inwestycję, a potem pojechaliśmy do ikei . Niby, że na obiad , bo już taka pora była. W ikei zrobiłam drobne zakupy dla matki, bo niestety parę rzeczy z kuchni musiałam wyrzucić. Z ikei wybraliśmy się do M1. Kiedyś to była dobrze wyposażona galeria handlowa. Podupadła niestety. Nie byliśmy tam już dobre dwa lata. Pokręciliśmy się trochę po pasażu. Kupiliśmy ulubione perfumy i tyle tych zakupów. Szczerze mówiąc bardziej miałam ochotę zrobić sobie wolne niż faktycznie robić zakupy. I udało się...
Tak poza tym dalej oglądam Wiedźmina.
wtorek, 22 września 2026
22.09.2026 Jak zwykle
Dzień niczym się nie wyróżnił. Przynajmniej ten w pracy. Nie narzekamy na brak zajęcia jednak. I tam jest co robić. Ucieszyłam się, bo klient wywiązał się z płatności szybciej niż powinien. Tym samym i ja się wywiązałam szybciej.
W domu zajęłam się uporządkowaniem szaf. Letnie ciuchy poszły na wyższe półki , przejściowe na niższe. Trochę do worków na wydanie i worek do kontenera. Mam jeszcze kilka ciuszków w bardzo dobrym stanie do sprzedania na vintedzie, bo szkoda mi wydawać. To za trochę, bo na razie nie mam czasu bawić się w produkowanie opisów. Wbrew pozorom takie porządki zajmują sporo czasu. Tak poza tym oglądam Wiedźmina na netflixie. Dotąd widziałam dwie części, teraz oglądam trzecią i czwartą. Nie pamiętam kiedy siedziałam przed tv.
I tradycyjnie gdy zaczyna się nowa pora roku zmiana dekoracji.
poniedziałek, 21 września 2026
21.09.2026 Edgar w akcji
poniżej krótki filmik.
niedziela, 20 września 2026
20.09.2026 Co i jak - zgodnie z obietnicą
z wczoraj. Zacznę od tego, że wczoraj zabrałam się za mycie okien i dobrze, bo dziś już takiej ładnej pogody nie było a jaka będzie w przyszłą sobotę to dopiero się dowiemy. Robot Edgar dał radę. Z jednym zastrzeżeniem ; nie poradził sobie z oknami w kuchni, gdzie się gotuje i osiada para i tłuszcz. Tu niestety będzie konieczna ręczna poprawka ale reszta ok. Kawał roboty mi oszczędził. Oczywiście ramy musiałam przetrzeć , bo tego nie ogarnia, ale już krawędzie szyb przy ramach tak. Trzeba mu tylko odpowiedni program wrzucić z pilota. Bo tym ustrojstwem steruje się z pilota. Szybko wyczaiłam , że najlepiej wrzucić mu kolejno trzy opcje , auto- czyli chodzi jak mu się podoba, poziomo i to jest najdłuższy cykl , bo myje z dołu do góry i z powrotem od ramy do ramy i po krawędzi , wtedy jedzie dookoła przy ramach a ostatni cykl kieruje do środka i kończy na środku. W przypadku moich szyb , każdy program , to 3-4 minuty mycia jednej tafli. Trochę źle się zorganizowałam i to rozpracowywanie też mi trochę zajęło, ale i tak wszystkie 7 okien ogarnęłam w niespełna 3 godziny, przerwą na zrobienie obiadu i wizytę u matki. Następnym razem najpierw umyję wszystkie ramy a potem puszczę Edgara na szyby. Wczoraj myłam jak wcześniej. Ramy i szyby , i kolejne okno. Zużywa przy tej robocie dosłownie śladowe ilości wody. Na moje 7 dużych okien, jakieś 100ml wymieszane z płynem. Swoją drogą to było zabawne; niby myję te okna , ale siedząc na fotelu z filiżanką kawy i zamiast machać ścierką czy też papierowym ręcznikiem i skakać po drabince , klikam po przyciskach na pilocie... Czego to ludzie nie wymyślą, żeby sobie życie uprościć... Nagrałam krótki filmik jak Edgar pracuje, postaram się jutro pokazać, jak znajdę chwilę, żeby ściągnąć na komputer. Zawiesiłam w pokojach wyprane świeżo firanki a w kuchni nowe zazdrostki z jesiennym motywem , położyłam świeże obrusy i tym sposobem mam już jesienny nastrój w domu. W sam raz , bo jesień już za trzy dni. A potem zabrałam się za makaron . Jak zwykle w ilości na pułk wojska. Od razu ugotowałam więc już dziś miałam mniej roboty. Rosołek wyszedł przepyszny, rodzina najedzona po uszy, ledwie po kawałku urodzinowego torcika zjedli do kawy. Pojechali około 16 z minutami. Dzieciaki na jutro do szkoły miały jeszcze to i owo się nauczyć więc nie posiedzieli za długo. A ja nawet się ucieszyłam , bo miałam jeszcze trochę czasu na odpoczynek. Poleżałam więc na kanapie z czytnikiem w ręce. I tym samym jak zwykle zbyt krótki weekend mamy z głowy.
sobota, 19 września 2026
19.09.2026 Jutro opiszę co i jak
Bo nie ukrywam , sks mnie dopadł. Napracowałam się dzisiaj, bo i porządki i góra makaronu na jutrzejszy obiad i wizyty u matki na dokładkę. Plecy mi się dają we znaki. Zostały mi do powieszenia nowe zazdrostki w kuchni, bo nie zdążyłam odprasować, no i przygotować stół, ale to już mały pikuś. A rosół przecież gotuje się sam. Do jutra zatem i miłej niedzieli !