babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

niedziela, 25 października 2026

25.10.2026 11 lat

skończył dziś nasz najmłodszy wnusiu. Do niedawna jeszcze nasz słodki urwisek , miłośnik misiów panda, które wędrowały z nim wszędzie. Dziś też są, ale siedzą w kąciku na półce w jego pokoju a najważniejsze miejsca zajmują gadżety FC Barcelona i piłkarskie trofea wiejskiej szkółki. Bo nasz wnusiu jest zapalonym piłkarzem. Pojechaliśmy do niego z prezentem. Synowa oczywiście przygotowała całe przyjęcie z ciastem i kolacją. I tu niespodzianka, bo jak się okazało ulubione ciasto czyli murzynka nasz wnusiu upiekł sam. Mama tylko mówiła co w jakiej kolejności ma robić. 

A tak poza tym niedziela minęła mi na odrabianiu zaległości domowych, posprzątałam w szafkach z butami, wyprasowałam co mi zalegało i pozszywałam kieszenie w małżonka marynarkach oraz powymieniałam gumki w portkach od piżam. Po woli włącza mi się tryb świąteczny. Chińskie allegro podrzuca mi już oferty, no to sobie je zaczęłam oglądać. Jeszcze trochę i zacznę obmyślać koncepcję. 

sobota, 24 października 2026

24.10.2026 Wczoraj i dziś

 Wczoraj miałam baaaardzo długi dzień . Niby taki jak zwykle, ale namnożyło mi się tyle różnych drobnych a przy tym czasochłonnych spraw , że w efekcie wszystko co robiłam to z opóźnieniem. Do tego doszły zakupy cotygodniowe, tym razem większe , bo i kwiaty do biurowego ogródka i spożywka na dwa domy i parę drobiazgów do firmy. W sumie bzdurne te drobiazgi, jakieś baterie do mierników, kolejny zestaw bitów do wkrętaka , bo giną nagminnie, żadne tam konkrety. Na koniec jeszcze wizyta u matki - też spóźniona. Ujechać z nią nie sposób. Załącza sobie taką małą lampkę stołową na sprężystym wysięgniku , można obrać we wszystkie strony ale zamiast odwrócić, żeby jej w oczy nie świeciło , obkłada lampkę gazetami. I nie dociera, jak mówię, że ma tego nie robić , bo spowoduje pożar. Już dawno jej mój małżonek wkręcił do tej lampki żarówkę ledową więc pożar mało prawdopodobny, ale nie niemożliwy. Po tej wizycie i ostatnich zakupach wróciłam do domu kompletnie zajechana. Nawet kolacji nie chciało mi się robić, zjedliśmy po bułce z serem i na tym koniec. Do napisania czegoś tu na blogu też już weny zabrakło. 

A dziś znów w kołowrotku. Brak auta mocno mi dezorganizuje obowiązki. Do matki pojechałam taksówką. Byłby po prostu dłuższy spacer , ale straciłabym mnóstwo czasu, żeby te 4 km i z powrotem pokonać pieszo. Mogłabym też pojechać rowerem , ale w tym roku nawet nie wyprowadziliśmy z garażu więc i nie przygotowaliśmy ich do jazdy. Stanęło na taksówce. W sumie nie kosztowało to jakoś drogo. Jak już to załatwiłam i wróciłam do domu to szybie śniadanie i ruszyliśmy na działkę , a jakże. Zaczęliśmy od sczytania licznika wody. Zdjęcie od razu wysłałam do gospodyni a potem zabraliśmy się do pracy , małżonek do cięcia gałęzi na krótko a ja za obcinanie róż. Prawie zrobiłam, ale moje okrywowe różyczki wciąż jeszcze mają mnóstwo kwiatków. W ogóle mnóstwo ich jeszcze kwitnie. Po skończeniu obcinania zabrałam się za kolejne zajęcie czyli sadzenie. Najpierw cebulki narcyzów, potem piwonię a potem róże , które przyszły wprost ze szkółki. Doskonale zabezpieczone i w świetnej kondycji. Najpierw zgodnie z załączoną instrukcją je nawodniłam. Sadzonki stały w wodzie około 3 godzin. Tym razem je mocnej opatulę na zimę, bo w ubiegłym roku jedna mi zmarzła. Wysprzątaliśmy też opadłe z drzew liście i na koniec jeszcze zdążyliśmy przygotować kawałek grządki pod poziomki. I tyle , zrobiło się wpół do piątej. W tak zwanym międzyczasie małżonek podrzucił mnie do matki. Znów wyjadła wszystko co było w lodówce i zrobiła niemożliwy bałagan w kuchni. Co było robić , posprzątałam w czasie kiedy odgrzewał się obiad. Chętnie bym na tym naszym ogródku posiedziała dłużej ale dzień zdecydowanie krótszy więc siła wyższa. 

Jutro urodziny naszego najmłodszego wnusia. Kolejny sezon rodzinnego świętowania znów się zaczyna.  zaczyna. 

piątek, 23 października 2026

23.10.2026 Miałam bardzo długi dzień

 Jutro opiszę co i jak , bo nie ukrywam , dał mi się we znaki. A jutro dzień działkowy. Początek końca sezonu. 

czwartek, 22 października 2026

22.10.2026 O szyby deszcz dzwoni ...

 a raczej dzwonił prawie cały dzień. Nie mogło tak latem od czasu do czasu? Ale i tak się cieszę, bo mam grządkę kwiatową pod płotem , bardzo gliniastą. Jak wyschnie to nie sposób choćby chwast wyrwać ani wbić wideł o szpadlu nie wspominając. Namoknięta ziemia ułatwi mi pracę.   Mam też do posadzenia róże i resztę cebulek. Czy jeszcze z czymś poszaleję ? Chyba już nie w tym roku. 

Zabrano mi samochód. Nie , nie , nic tym razem nie zmalowałam. Chłopaki stwierdzili, że nie działa mi ogrzewanie a zima się zbliża i czas to naprawić. Zamówili części i jutro szwagier młodszego co to w VW robi i się na tym zna mi wymieni. Niestety brak auta mocno mi dezorganizuje obowiązki. Trudno, kiedyś trzeba to zrobić a zaraz po tym wymienić opony na zimówki zanim wszyscy inni wpadną na ten sam pomysł i w warsztacie zrobi się tłok. 

Nasz pracownik na zwolnieniu do 3 listopada , jak na to, że przeszedł operację to krótko. To dobrze jednak, bo nam się robota zaczyna się mnożyć jak zwykle przed końcem roku. 

A tymczasem wracam do mojego czytnika. Miłego wieczoru. 

środa, 21 października 2026

21.10.2026 Spokojnie

 nic się dziś nie działo , kompletnie. Wiadomo , w pracy zawsze coś się znajdzie więc i tym razem ale nic co by wymagało większego wysiłku. Wczoraj zrobiłam robotę na resztę tygodnia. Nawet moja matka niczego nie odwinęła. Za długo się tym spokojem jednak nie nacieszę. Koniec roku coraz bliżej. Czytam kolejne książki- ebooki z podarowanej mi przez Lucię kolekcji i staram się cieszyć urokami złotej jesieni. 

wtorek, 20 października 2026

20.10.2026 Drobiazgi ale cieszą

Taka pogoda na przykład. Dziś ta bardziej późnojesienna z szarymi chmurami i ciemnym porankiem. Ale na drzewach i krzakach wciąż jeszcze złoto-czerwone i pomarańczowe listki w dużych ilościach a na klombach kwitną fioletowe , pomarańczowe i bordowe kwiaty. Te wszystkie kolory w kontraście z szarością nieba ! Jaki efekt ! Prawdziwe dzieło sztuki stworzone przez naturę. Staram się cieszyć takimi widokami. 

Dzień miałam pracowity. Wystawiłam 29 faktur co mi ładnych parę godzin zajęło, porobiłam przelewy przypadające na dziś i dzień pracy zleciał. Pracownik już po operacji , wraca do życia. Napisał sms do syna z tą informacją. Zaliczy jednak jakieś dłuższe zwolnienie. Jest to pewien kłopot, teraz przed końcem roku ale może nie będzie tak źle. 

Przyszły moje zamówione róże. Teraz muszę je posadzić w ogrodzie. Tym razem dobrze je zabezpieczę na zimowe miesiące. Nie pozwolę im zmarznąć. A tymczasem sezon krzaczkowy dobiega końca. Już dostaliśmy informację o dacie sczytywania liczników wody a to sygnał, że niedługo bramy zostaną zamknięte na stałe. Już się boję ile za te letnie przyjemności przyjdzie nam zapłacić. Sporo wody zużyliśmy , bo i podlewanie i jaccuzi , no i prąd do tego. Ale co tam , chciało się nam luksusu , no to go mieliśmy. Na cos kasę trzeba wydać, żeby mieć motywację do zarabiania następnej. 

poniedziałek, 19 października 2026

19.10.2026 Zbliżam się do końca

 porządków w kuchni u matki. Zostały mi dwie szuflady i taboret ze schowkiem oraz plastikowa półka za drzwiami. Nie byłoby w tym nic szczególnego ale dzień po dniu wynoszę stare, zniszczone graty od 4 miesięcy. Odkryłam przy tym wczoraj, że moje koleżanki z parteru robią to samo tyle, że mają wygodniej, bo ich matka trafiła do szpitala. A ja muszę kombinować. Po woli zaczęłam uważać to za sukces. D wysprzątała dziś kuchnię w zakresie większym niż zastrzegłam w zakresie obowiązków, ale zauważyłam, że stresuje się tym ,że za wiele nie może z powodu matki uporu. 

Tak poza tym nasz pracownik trafił do szpitala z atakiem woreczka żółciowego. I od razu "pod nóż". Pewnie nie prędko wróci do pracy.