babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

wtorek, 3 lutego 2026

3.02.2026 Takie tam,

 zwykłe sprawy codzienne. Nic szczególnego. W pracy ogarnęłam papierzyska dla księgowej, jutro jeszcze rejestry posprawdzam i jej zaniosę w piątek. Małżonek się kuruje, antybiotyk zadziałał , dziś już mu lepiej i gorączki już nie ma. Szybko ale dostał jakiś na 6 dni po jednym dziennie czyli taki z kopnięciem. A mnie się popsuł termostat w aucie i nie grzeje. Specjalnie mi to nie przeszkadza, ale moje chłopaki już mi cały wykład o tym walnęli i że powinnam wymienić, bo jak tu jeździć w zimnym aucie. Ja tam się na termostatach , jeszcze samochodowych nie znam , jak im nie pasuje to niech zamawiają. Majster w warsztacie wymieni. 

Przyszło dziś moje zamówione wieczne pióro i torebka. Tylko z etui do telefonu nie trafiłam. Niby wybrałam do swojego modelu ale jednak jest inny, muszę dokładnie obejrzeć i przymierzyć. Wieczne pióro super. Takie "po staremu" z tłoczkiem na atrament, nie na na naboje i z cienką stalówką, w drewnianej oprawce. Torebka zwyczajna, tyle, że z dużą ilością kieszonek , co sobie cenię, bo łatwiej mi utrzymać porządek. Nada się na teraz i na lato do letnich ciuchów też. I ciekawostka : dziś 3 lutego jest międzynarodowy dzień kopania rowów. 😁😁

poniedziałek, 2 lutego 2026

2.02.2026 Jaka dobra wiadomość !

 Ksef się wywalił na mordę razem z profilem zaufanym!  Można się było tego spodziewać. Jak się ma głupie pomysły i nie dopracowuje systemów to inaczej być nie może. Miejmy nadzieję, że ktoś pójdzie jednak po rozum do głowy i całkiem to cholerstwo uwalą. 

Dzisiaj dzień na lekkim luzie. Dwie sprawy załatwiłam , jedną częściowo ale to już nie ode mnie zależy. Małżonek się rozchorował i to dość konkretnie. Skończyło się na antybiotyku więc w pracy nie był. I nie puszczę go przynajmniej przez najbliższe 3 dni. Niech się wykuruje. 

Zima daje nam się we znaki , zaczynam się martwić o moje roślinki, róże , eukaliptusa i drzewka owocowe, które posadziłam dwie jesienie temu.  Mam nadzieję, że przetrwają. 

niedziela, 1 lutego 2026

1.02.2026 To i owo

Obiad udany , pierogi z mięsem wyszły pyszne . Zrobiłam 140 sztuk. Zostało nam trochę na jutrzejszy obiad ale nie dużo. A pianka zniknęła w ciągu kilku minut. Fakt , dawno jej nie robiłam więc smakowała. Młodzież zadowolona. Zwinęli się około 16.00, bo dzieciaki jutro do szkoły a koniec semestru więc jeszcze muszą się pouczyć a ja zasiadłam na kanapie. To lepienie pierogów trochę mi w kości wlazło. Rozbolały mnie plecy.  

I jeszcze parę fotek zaległych wrzucę. Dwa moje nabytki biżuteryjne ( nie pamiętam czy już się nimi chwaliłam, najwyżej będzie powtórka) 

Bransoletka z turmalinów 


i pierścionek z markazytami - bardzo lubię te kamyki, to zielone to cyrkonia ( nie mylić z cyrkonem) 


Zaległości z dnia babci i dziadka 

chruściki muszą być 


 Prezent od naszej wnusi - kubeczki w kształcie babuni i dziadka . Od chłopaków był zestaw herbatek w różnych smakach i mini-słoiczki z miodem i konfiturami z malin

I moje sobotnie dzieło; nowa instalacja w niby - kominku - po części powtórka 


rzut oka na szczegóły - dół do lekkiej poprawki , muszę poszukać książek z jakimiś bardziej stylowymi grzbietami 


I jeszcze w całej okazałości 


A to mój własny kącik czytelnika - maniaka , książkowe poduszki








sobota, 31 stycznia 2026

31.01.2026 Gospodarzyłam

 sobie cały dzień. Od rana zaliczyłam zakup pieczywa i wizytę u matki, w drodze powrotnej aptekę i biuro. Skoro byłam w pobliżu to podrzuciłam wczorajsze zakupy do biura; kawę i środki czystości w obawie , że wszystko zamarznie jak dłużej poleży w aucie. A po powrocie zabrałam się za domowe zajęcia. Małżonek odsypiał i mimo, że próbowałam go budzić dwa razy, nawet pozycji nie zmienił. Wstał dopiero po 10.00. Musiał być zmęczony po tych dwóch wariackich tygodniach. Zwykle wstaje razem ze mną. A ja zaczęłam od przepierki, potem zmieniłam firanki w kuchni. Te w gwiazdki pójdą do szafy a na oknach zawisły całkiem nowe. Potem poduszki na kanapie , przy okazji zrobiłam nowe dekoracje na niby -kominku. Jutro pokażę na fotkach. Posprzątałam resztę kartonów z dekoracjami i zrobiłam porządek na pawlaczu nad wejściem. Przy okazji przerzedziłam znów trochę. Przygotowałam też sobie wszystko na jutrzejszy obiad czyli farsz do pierogów i ciasto. Jutro tylko rozwałkuję i polepię. Na deser zrobiłam piankę z galaretką według starego przepisu z czasów PRL-u. Tyle tylko, że cukru nie dodałam a tylko cukier waniliowy. I jak już tak siedziałam w tej kuchni to zarobiłam chlebek dyniowy. Zostało mi trochę musu z dyni , stało to w lodówce i zawadzało więc wykorzystałam. Chlebek robiłam na oko ale wyszedł pyszny. Chyba powtórzę. Trochę zarobiona byłam dzisiaj , ale w sumie dobrze mi to zrobiło. Przy takich zajęciach za bardzo nie trzeba myśleć. Mózg odpoczywa, sama przyjemność. 

A jak by ktoś nie miał pomysłu na niedzielny deser to podaję przepis na piankę z zamierzchłej epoki. 

3 galaretki w różnych kolorach 

0,5 l mleka 3,2% 

w oryginalnym przepisie szklanka cukru - ale ja nie dodaję 

1 cukier waniliowy ( w zupełności wystarczy - i tak jest słodkie) 

2 białka. 

2 łyżeczki żelatyny

Galaretki przygotować w/g przepisu ale z nieco mniejszej ilości wody, najlepiej wcześniej 

Żelatynę rozpuścić w 1/4szklanki mleka 

Mleko zagotować z cukrem waniliowym , dodać żelatynę, rozmieszać odstawić do ostygnięcia. Jak już mleko z żelatyną jest półpłynne , ubić białka na pianę a galaretkę pokroić w dużą kostkę. Wlać zastygające z żelatyną mleko do ubitych białek, dobrze wymieszać, ale delikatnie, żeby piana nie osiadła , dołożyć pokrojoną w kostkę galaretkę , wymieszać , wlać wszystko do tortownicy ( średniej wielkości), wstawić do lodówki do zestalenia. Przed podaniem przełożyć na paterę. Ja to robię w ten sposób, że odpinam bok tortownicy , zdejmuję , na wierzch kładę talerz do ciasta i odwracam dnem do góry a potem zdejmuję dno. Mam idealnie równą, kolorową powierzchnię.

piątek, 30 stycznia 2026

30.01.2026 Styczeń z głowy

a dopiero co szykowaliśmy się do świąt. Zleciało. A ja dziś miałam mnóstwo pracy. Nie dość swojej to jeszcze młodzież co chwilę coś mi podrzucała niecierpiącego zwłoki. Wyrobiłam się jednak i przez najbliższe dwa dni nie zamierzam o firmie nawet myśleć. Pod wieczór pojechaliśmy na zakupy jak co piątek. Tym razem trochę więcej , bo zapasy mi się pokończyły. Jutro będę miała trochę pracy ale takiej domowej. Musze sobie obiad na niedzielę podszykować i choć jedną szafkę przerzedzić. Przyszła kolejna paczka z chińskiego allegro. Tym razem drobiazgi do domu. Pokażę na fotkach w swoim czasie. Mam jeszcze do zrealizowania dwie. Kilka drobiazgów dla siebie , w tym wieczne pióro. Moje niestety życie zakończyło jakiś czas temu i jakoś nie zmobilizowałam się żeby kupić. Jak mi internety podrzuciły różne takie , to skorzystałam i sobie zamówiłam. Bo lubię pisać piórem i pomyślałam ,że wrócę do tego, nawet jeśli będzie to tylko świstek z zakupami. W drugiej przesyłce wszystko do ogródka. Hmmm , jeszcze nie połowa zimy a ja już żyję ogródkiem. Wracam do zabawy z moim czytnikiem, na razie układam sobie bibliotekę i czytam. Coraz bardziej podoba mi się to urządzenie , chociaż jeszcze do konca go nie rozpracowałam.  

czwartek, 29 stycznia 2026

29.01.2026 Będzie o niczym,

bo o czymś być musi, choćby dla porządku. A specjalnie nie mam ani weny ani nić ciekawego do opisywania. O polityce nawet myśleć nie mam ochoty, w pracy i w domu nic nowego, mamuśka poza tym, że regularnie chowa po kątach tabletki nic nowego nie wywinęła ( aż dziwne, ale pewnie leki zadziałały) , to nie bardzo mam tematy. Czytam a jakże, już po nowemu , na czytniku. No , chyba tylko tyle, że przyszła paczka z ptasim płotkiem na działkę. W końcu. Tym razem z parodniowym opóźnieniem , ale za to mam przy najbliższych zakupach 20zł rabatu. A zakupy planuję, świąteczne i parę drobiazgów dla siebie i do ogródka. Jakiś mysz-masz w przestrzeni, wymieszane wszystko razem. Byłam dziś w mieście, bo miałam sprawę na poczcie i banku. Przy okazji trochę się rozglądałam po wystawach , tak w przelocie i już sama nie wiem co my właściwie za porę roku mamy; po jednej stronie jeszcze choinka i świąteczne lampki, po drugiej już zające i pisanki , kawałek dalej różowe kokardki i czerwone serduszka, a na poczcie jeszcze babcie i dziadkowie. Takie  4 w 1. No nie wiem ... Halooween i słomkowych kapeluszy tylko do kompletu brakowało. 

Tak poza tym na niedzielę planuję rodzinne pierogi. Młodzież się przymawiała więc zamiast kawy i kolacji z okazji imienin poczęstuję ich pierogami na obiad.  


środa, 28 stycznia 2026

28.01.2026 Nadchodzi czas.

 którego nie lubię. Pomiędzy zimą a wiosną. W tym roku mimo wszystko znośniejszy, bo świat ośnieżony (no, u nas tak z umiarem, ale jednak trochę tej bieli jest)  a przez to taki trochę bardziej odświętny. Nic się nie dzieje, dni jedne do drugich podobne jak dwie krople wody. Takie nijakie przeczekiwanie. No nie lubię i już. Jakoś sobie trzeba tenże czas nijaki umilić. Póki co, parzę pyszne zimowe herbatki i testuję mój nowy nabytek czyli czytnik. W sobotę planuję zrobić nowe dekoracje w domu takie pomiędzy. Już nie zimowe ale jeszcze nie wiosenne. 

I to by było tyle na dziś.