babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

sobota, 31 października 2026

31.10.2026 Po raz kolejny

  domyka się słowiańskie Koło Roku. Dziś zasłony dzielące ten i nie-ten świat znów stały się najcieńsze, znów zza tych zasłon do naszego świata docierają duchy  a i my możemy wniknąć w tamten świat- dziś chyba już tylko symbolicznie, okazaniem szacunku swoim Zmarłym. Nadchodzi era  zasypiania, hibernacji , odpoczynku  a czas we władanie bierze Śmiercicha, stara kobieta , która zaznała już w życiu wszystkiego i posiadła całą wiedzę, obejmuje swe rządy spowijając świat mrokiem i chłodem. Będzie tak panować aż przyjdzie czas narodzin i światła. Czas powrotu do życia. Domknięcie się Koła Roku jest jednocześnie końcem i początkiem.  Śmiercią ale też początkiem życia. To stare wierzenie naszych słowiańskich przodków przemawia do mnie, jak żadne inne. Znali świat, znali życie nasi przodkowie. Po dniach mroku i śmierci , wraca światło i odrodzenie. Cykl życia i śmierci zaczyna się od początku. Czyż to nie piękne ? I jakże mądre. Przyznać jednak muszę niestety, że to mądrość zupełnie nie na dzisiejsze czasy. Tylko czyż nie żyłoby się prościej według naturalnego cyklu przyrody zamiast ciągłego przymusu konsumpcji i wszechwładnej komercji?  To pytanie z gatunku tych z kwadraturą koła, na które nie ma dobrych ani złych odpowiedzi…

Święto Zmarłych raczej nie kojarzy się ze składaniem życzeń ale niech ten jutrzejszy zimny, jesienny  dzień upłynie Wam wśród dobrych wspomnień , otulony ciepłem domowego ogniska.



piątek, 30 października 2026

30.10.2026 Przedświąteczny amok

 w mieście. Jak zresztą przed każdymi innymi świętami, tyle, że tym razem tego świętowania jeden dzień a ludzie i tak z obłędem w oczach biegali po sklepach i ładowali pełne wózki nawet " czubkiem". Oczywiście przełożyło się to też na tłok na jezdniach i parkingach. Nie lubię takiego szaleństwa przedświątecznego dlatego przygotowania do świąt wszelkich robię z wyprzedzeniem. A w ramach przygotowań pojechaliśmy dziś z małżonkiem na cmentarze z kwiatami i dokończyliśmy porządków na grobie pradziadków małżonka. Od naszej ostatniej interwencji nie zmieniło się dosłownie nic , tak jak zostawiliśmy tak było. Ustawiłam w wazonie świeży bukiet kwiatów i kolorową ikebanę, sztuczne , bo przecież nie będziemy tam zaglądać przez jakiś czas, powkładałam nowe wkłady do zniczy ,tych co zostały po sprzątaniu i nadają się do użycia, a małżonek odświeżył napisy. I tyle na tymczasem. Rodzina się nie pojawiła choć powinna. A potem jak co piątek udaliśmy się na zakupy i do mojej matki z wieczorną tabletką. Uprzedziłam ją, że jutro wymieniamy kanapę w dużym pokoju, nie po raz pierwszy zresztą ale nie pamięta . Zapytała mi się czy nowa od wuja S. Owszem mieliśmy kiedyś wuja tapicera , brata jej ojca ale zmarł 50 lat temu a warsztat rodzina zlikwidowała. Przypomniałam jej o tym , ale jak sobie przemyślałam , to chyba jej jutro powiem ,że kanapa od wuja jak znów zapyta. Bo taką "od wuja": chyba zaakceptuje. Inaczej może być awantura. Nie mogła pojąc po co ja tę kanapę wymieniam więc użyłam absurdalnego argumentu; kanapa jest zarwana i jak ksiądz po kolędzie przyjdzie i na niej usiądzie to wyląduje w skrzyni. Głupie i nie wiem czy załapała ale jak jej to inaczej wyjaśnić skoro nie może pojąć czy choćby spamiętać. 

Tak poza tym zrobiła się potężna zadyma pod Trybunałem Konstytucyjnym. Padają nienawistne okrzyki i nawoływania do przemocy . Tylko co z tym wszystkim mają wspólnego Jezus i Maryją ? Bo ta zadyma z Bogiem na ustach rzecz jasna. Tak nawiasem to z całej duszy kibicuję naszym rządzącym i popieram te działania ; brawo premier , brawo minister sprawiedliwości i wszyscy co stoją przy nich. Tylko tak dalej i trochę szybciej to wreszcie zapanuje w naszym kraju ład. 

I jeszcze w ramach celebrowania czasu zadumy 



czwartek, 29 października 2026

29.10.2026 Przed weekendem

 szkoda, że nie dłuższym ale w tym roku tak dobrze nie ma. Wszystkie święta albo w niedzielę, albo gdzieś po środku , skumulować nie ma jak. Kwiaty kupiłam dziś w dino , za 16zł z groszami za doniczkę. Na zieleniaku drogie jak pisałam wczoraj, pojawili się dostawcy pod jednym z marketów pojawiło się dwóch sprzedających, ceny trochę niższe niż na zieleniaku, ale doniczek ilości śladowe. Przejeżdżając obok dino rzucił mi się w oczy stojak z kwiatami. Podjechaliśmy i okazało się, że są. Nawet w kilku gatunkach. Tym razem wybrałam trójkolorowe kompozycje drobnych dąbków. Dla wnuczka tradycyjnie białe. Jutro zamierzamy urwać się wcześniej z pracy i zawieźć je na groby. W niedzielę pojedziemy tylko ze zniczami. Od lat tak robimy ze względu na tłok i konieczność odwiedzenia dwóch cmentarzy. No i to by było na tyle w kwestii przygotowań do Święta Zmarłych. Pod wieczór odwiedziła nas wnusia. Na pogaduchy i pożyczyć od babci coś z biżuterii do haloweenowej sesji zdjęciowej. Znów coś młodzież planuje. Od czego są babcie i ich skarby? Poszukałam starą szkatułkę z biżuterią sprzed ery kamieni i gotycką na imprezy w klimacie i wybrałyśmy. Sama jestem ciekawa co tym razem wymyślili. A wnusia za dużo mówić o tym  nie chciała , obiecała wysłać zdjęcia. 

Tak poza tym upiór co się szwenda po operze wrócił do mojego telefonu. Znów mam swój ulubiony dzwonek.  I w ramach obchodów Halloween czy też słowiańskich Dziadów jedna z wielu wersji Upiora w Operze . Uwierzycie, że śpiewa facet ? A śpiewa ...



środa, 28 października 2026

28.10.2026 Dziwne to

znaczy brak kwiatów doniczkowych. Zwykle przed Świętem Zmarłych stoją na zieleniaku i przed marketami dostawcy i oferują doniczki chryzantem i cięte a w tym roku brak. U takiej ogrodniczki, która ma na stałe stoisko na zieleniaku były ale sakramencko drogie. Odpuściłam na razie. Synowa po południu musiała pojechać w jedno miejsce podrzucić chłopakom jakieś urządzenie, które nagle okazało się potrzebne. Objechała przy okazji markety i też nigdzie nikt nie sprzedawał. Jutro targ więc pewnie będą  na targu ale obawiam się, że na ten pomysł wpadnie pół miasta i dojazd może być utrudniony. Pożyjemy - zobaczymy... 

Tak poza tym dzień minął jak zwykle, na pracy i wizytach u matki. Znów znalazłam pochowane pod serwetkami tabletki, Jakiś czas już tego nie robiła. Myślałam ,że już mam to z głowy a tymczasem nic z tego. Pilnuję a i tak potrafi oszukać. 

Popołudniu pogadałam z przyjaciółką. Plotkowałyśmy przez telefon 40 minut. Dawno mi się nie zdarzyło tak długo gadać, ale należało się nam. Nie widziałyśmy się od lipca i poza krótką rozmową z okazji jej imienin, kiedy akurat chorowała i ledwo mogła mówić, we wrześniu też się nie słyszałyśmy. 


wtorek, 27 października 2026

27.10.2026 Za chwilę ostatnia prosta

czyli dwa ostatnie miesiące roku. Kiedy to zleciało ? Aż mi się wierzyć nie chce , że to już tylko dwa miesiące. Dla mnie ten rok był bardzo wymagający i w sumie to już czekam na jego koniec. Czy to coś zmieni? Powątpiewam... Mniejsza o to zresztą, nad końcem roku będę się zastanawiać kiedy już nadejdzie.  Na razie to jak zwykle mam więcej spraw niż włosów na głowie. Na szczęście jestem znów mobilna (brzydkie to słówko ale modne) więc mogę je kolejno odpychać. Dziś zmieniałam matce pościel. Miałam to zrobić w sobotę ale z braku auta odpuściłam sobie wycieczki po mieście z workami pościeli i rzeczy do prania. Padło na dzisiaj. Mamuśka oczywiście fochy strzelała ale to nic nowego. Już widzę co się będzie działo jak jej kanapy zacznę zmieniać. I jak zwykle narozrabiała, coś pomajstrowała w telefonie, powyłączała jedno, powłączała inne, jakieś dziwne tryby. Chyba z pół godziny walczyłam żeby to wyprostować. I tak mam średnio licząc co drugi dzień. 

Jutro wybieram się na zieleniak po kwiaty na groby. Jak zwykle kupuję jakieś chryzantemy w doniczce. Zawieziemy je w piątek a 1 pójdziemy tylko ze zniczami. Umówiłyśmy się z synowymi, że ustawiamy po jednym zniczu. I tak będzie ich po kilka na każdym grobie. Nie szczególnie to wygląda jak wszystkiego stoi w nadmiarze. A ostatnio jakaś mania ilości zapanowała w tym względzie. 

Tak poza tym jesień wciąż bajeczna , choć poranki bardzo zimne. Przydają się mitenki.  

poniedziałek, 26 października 2026

26.10.2026 Parę słów jak zwykle

o tym co zwykle. W pracy spokojnie dzisiaj. Chłopaki planowali tydzień i szykowali sobie robotę na najbliższy tydzień, małżonek załatwiał jakieś drobiazgi a my jak zwykle. Zbieram oferty na ubezpieczenie grupowe. Mamy i mogłabym po prosu przedłużyć, ale  młodzi chcą poznać  inne opcje. Niech im będzie , ale sądzę, że trudno będzie przebić aktualne. No i to działa. Próbuję znaleźć firmę zajmującą się wywózką mebli, bo nasz kolega strzelił focha na dobre a ja w końcu muszę tę kanapę u matki wymienić. No i nie byłoby z tym problemu poza ceną. Ja nawet bym te 7-8 stówek dała ale młodzież mnie sklęła, że za drogo i sami zrobią tylko trzeba wyładować busa. Już to widzę, cały warsztat trzeba wystawić a potem zapakować z powrotem żeby na poniedziałek był gotowy do pracy. Zobaczymy...

Odzyskałam moje autko. Ogrzewanie działa. Teraz pora zmienić opony na zimowe ale to już po święcie. 

niedziela, 25 października 2026

25.10.2026 11 lat

skończył dziś nasz najmłodszy wnusiu. Do niedawna jeszcze nasz słodki urwisek , miłośnik misiów panda, które wędrowały z nim wszędzie. Dziś też są, ale siedzą w kąciku na półce w jego pokoju a najważniejsze miejsca zajmują gadżety FC Barcelona i piłkarskie trofea wiejskiej szkółki. Bo nasz wnusiu jest zapalonym piłkarzem. Pojechaliśmy do niego z prezentem. Synowa oczywiście przygotowała całe przyjęcie z ciastem i kolacją. I tu niespodzianka, bo jak się okazało ulubione ciasto czyli murzynka nasz wnusiu upiekł sam. Mama tylko mówiła co w jakiej kolejności ma robić. 

A tak poza tym niedziela minęła mi na odrabianiu zaległości domowych, posprzątałam w szafkach z butami, wyprasowałam co mi zalegało i pozszywałam kieszenie w małżonka marynarkach oraz powymieniałam gumki w portkach od piżam. Po woli włącza mi się tryb świąteczny. Chińskie allegro podrzuca mi już oferty, no to sobie je zaczęłam oglądać. Jeszcze trochę i zacznę obmyślać koncepcję.