i to mnie cieszy. Bo jutro i po jutrze dni działkowe. Już nie mogę się doczekać. Nie mam na razie nic do posadzenia , ale i tak będzie co robić. A jak nie będzie to po prostu będziemy się cieszyć pobytem na świeżym powietrzu, posiedzimy w jacuzi, będziemy popijać kawę i może jakieś winko, po prostu odpoczywać... Dobrze mi to zrobi, bo mamuśka znów szaleje. Dziś się awanturowała o to, że zmieniam pościel i zabieram pranie. Przestałam na to reagować. Robię swoje czy jej to pasuje czy nie. Inne sprawy jak zwykle. Nie ma o czym pisać , bo ile można o sezonie ogórkowym? Popołudnie spędziliśmy na zakupach cotygodniowych. Tym razem pojechaliśmy do innych sklepów niż zwykle. Oferta w sumie się nie wiele różni ale dla odmiany, bo czemu nie? Jutro mój małżonek i starszy wnuczek mają imieniny , po jutrze młodsza synowa a za tydzień wnuczka. Świętujemy rodzinnie przy grillu 1 sierpnia ale prezent małżonkowi wręczę jutro. Jeszcze jeden powód do relaksu na działce.
Szafunierka babusi Marychy
babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy
piątek, 24 lipca 2026
czwartek, 23 lipca 2026
23.07.2026 Obiecałam sobie,
że nie będę się zajmować polityką i konsekwentnie się staram. Staram , bo z dotrzymaniem obietnicy różnie. Nie da się odciąć całkiem , choćby się chciało. Nie żyję przecież na bezludnej wyspie, chcę czy nie chcę i tak świat mnie dopada. Od kilku dni jednak , obserwując to pisowskie mordobicie dobrze się bawię. Ich koniec bliski i to w końcu jakiś uśmiech fortuny. Na razie taki półgębkiem ale jednak. Gorzej, że rosną w siłę konfiarzo-brauniarze i to już nie jest optymistyczne w żadnym razie. Tych należy się bać. Pocieszam się, że do wyborów jeszcze rok i trochę i może choć trochę się ludzie opamiętają... Swoją drogą doborowe towarzystwo po prawej stronie nam się szykuje na te wybory: stary dziad z demencją, kłamczuch z certfikatami na kłamstwo , faszysta z gaśnicą i pajac a hulajnodze w duecie z ulizanym gogusiem bez własnego zdania. No i to stadko zahukanych kur domowych , sejmowych znaczy na dokładkę (nie wiem czy te wszystkie baby naprawdę są takie głupie, czy tylko na potrzeby występów w tv się na takie kreują). O bezobjawowych geniuszach intelektu nawet nie wspomnę.
A tak poza tym dzień jak każdy. Weny starczyło mi na zorganizowanie ekspedycji do piwnicy. Zaniosłam zaprawy i zabrałam torbę dużych słoików, bo synowej się skończyły a ja mam nadwyżki. Za oknem chłodno i z przelotnym deszczem.
środa, 22 lipca 2026
22.07.2026 Dałam radę ,
po prostu przeszłam samą siebie. Pisałam wczoraj o tej zaginionej umowie. Akurat ! Umowa była, dokładnie w tym segregatorze , w którym powinna być. A najlepsze, że wczoraj ten segregator przeglądałam trzy razy. Synowa wzięła dziś do ręki żeby przejrzeć i znalazła od razu... Jak ja to zrobiłam ??? Sprawę ogarnęłyśmy w kilka minut. Do tej pory do siebie dojść nie mogę. Naprawdę czas mi na emeryturę.
Tak poza tym kupiłam sobie nowy kamionkowy garnek do kiszenia ogórków. Miałam kiedyś większy i cięższy , nawet dwa z tego jeden mi małżonek zbił, ten większy. Czegoś szukał w piwnicy i zrzucił go niechcący z półki. Wybrałam nie zbyt duży z pokrywką. Taki na kilogram ogórków. Jak dla nas dwojga w zupełności wystarczy. Wciąż dopisuje mi wena a co za tym idzie odpycham kolejne domowe sprawy. Nic więcej się nie dzieje . Sezon ogórkowy w pełni - chociaż ogórki rosną w tym roku marnie.
wtorek, 21 lipca 2026
21.07.2021 Zapowiadał się
całkiem spokojny , normalny dzień , ale jak to u nas , pod koniec dnia fikołek i wszystko do góry nogami. Zawsze musi się coś wkurzającego się wydarzyć. No i wydarzyło. Ubezpieczalnia nie odnotowała, że sprzedaliśmy auto i wypowiadamy umowę i zażyczyli sobie kolejnej raty za ubezpieczenie. Żeby to odkręcić to godziny minęły. Na dodatek umowę sprzedaży mamy w biurze rachunkowym z dokumentami firmowymi, a dziewczyny sobie skróciły z okazji wakacji dzień pracy. No i nie zastałam ich już w biurze. Musze dzwonić jutro od rana, żeby mi skan podesłały. Nie wiem dlaczego skopiowałam jedną umowę a drugiej nie. Jakoś mi to chyba uciekło w ilości zadań. A sprzedawaliśmy dwa auta i oba poszły na przestrzeni 4 dni. Trochę na własne życzenie to zamieszanie , ale kto mógł przewidzieć, że firma jedno zgłoszenie odnotuje a drugie nie? No cóż , nie po raz pierwszy takie akcje.
Tak poza tym ogarniam kolejne domowe sprawy. Najwyraźniej dobrze mi zrobiło siedzenie w bąbelkach i na werwę do pracy wpłynęło. Wczoraj wyprasowałam połowę małżonka koszul, obskubałam czarną porzeczkę i przesmażyłam. Dzisiaj dokończyłam smażenia i zapakowałam w słoiczki, obrałam porzeczkę czerwoną i pierwszy raz przesmażyłam w syropie. Bo konfitury smażę klasycznie, w syropie i na trzy razy. I jeszcze przepierkę działkowych ciuchów zdążyłam zrobić. No , sama siebie podziwiam... Pogoda wciąż szaleje a my mamy w planach poczwórne imieniny. Wypadają w sobotę , ale przełożyliśmy na 1 sierpnia. Siostra synowej świętują okrągłą rocznicę ślubu a wnuczka w soboty i niedziele pracuje w cukierni stąd zmiana terminu. Może w końcu uspokoi się z pogodą i rodzinny grill się odbędzie. Na razie kupiłam prezent małżonkowi. Dziś przyjechał więc takie święto domowo - działkowe zrobimy sobie sami a potem już wszyscy razem.
poniedziałek, 20 lipca 2026
20.07.2026 Odrobina luksusu -
działkowego luksusu czyli jaccuzi . To był dobry zakup. Relaks w takim jaccuzi jest fantastyczny. Zainaugurowaliśmy w sobotę. Niestety , wieczór zrobił się bardzo zimny więc wyjście z ciepłych bąbelków było porównywalne z wyjściem z sauny. Wygrzaliśmy się pod kołdrą , bo oczywiście nocowaliśmy na działce , jak zresztą większość krzakowców w naszej alejce. Co drugi ogródek to impreza. Niedziela niestety zawiodła i nie dało się powtórzyć moczenia w bąbelkach. Poranek był pogodny choć zimny ale potem zachmurzyło się zaczęło padać. Trudno , nadrobimy , jeszcze kawałek lata przed nami. Jak zwykle kawał roboty na działce zrobiliśmy. Wypieliliśmy grządki, poobcinała róże i to co przekwitło i było do obcięcia, przesadziłam kocimiętkę i już znów mam wizję tego co powinnam zrobić w następnej kolejności. W niedzielę zwinęliśmy się wcześnie, bo zaraz po obiedzie. Nie było sensu tam siedzieć skoro się rozpadało.
Tak poza tym, sprawy toczą się jak zwykle. Od dziś mamy w firmie urlopy. Na razie dwóch pracowników. W sierpniu, po ich powrocie zaplanowali urlop nasi synowie i synowa. Sezon niby ogórkowy ale robota nas goni w tym roku. Dawno tak nie było.
Nie byłabym sobą gdym odpuściła zaprawy. Bardziej robię je dla frajdy niż z potrzeby ale co roku do tego wracam. W tym roku też, mam już kilka słoików czereśni, dżem z agrestu z naszego ogrodu a dziś smażę konfiturę z czarnej porzeczki. Jutro pewnie zrobię jakiś sok z porzeczki czerwonej. I ogórki kiszone ale z tym musze poczekać. Jakaś plaga na nasze działki padła albo co ? Kwitną jak szalone, zawiązują się i dalej nic. Nie rosną. I to nie tylko u nas , wszyscy sąsiedzi mają to samo. Ale może jeszcze zaczną rosnąć i nadrobię. A u synowej w przydomowym ogródku ogórków zatrzepanie i ma już zrobionych 40 słoików.
niedziela, 19 lipca 2026
19.07.2026 Jeszcze tylko kilka fotek...
i Agatowe Lato definitywnie za nami. Udało mi się wczoraj zrobić zdjęcia naszym zdobyczom. Podziwiajcie, bo ich piękno jest tego warte.
Opal gwieździsty , tym razem błękitny i jak na ceny opali całkiem spora bryłka (wymiar rzeczywisty) . Mamy już dwie maleńkie bryłki opali gwieździstych ale z połyskiem zielono-złotym.
I jeszcze dwie niespodzianki z Maroka
piątek, 17 lipca 2026
17.07.2026 Dziś przerywnik na tu i teraz
a wszystko przez brak czasu i mój wariacki tryb funkcjonowania. A wyszliśmy dziś z pracy pół godziny wcześniej. Było tak duszno i gorąco a poza tym sezon ogórkowy więc w piątkowe popołudnia w firmie żywa dusza się nie pokazuje to nie było sensu siedzieć. Wydawałoby się, że można coś zdziałać w tym zaoszczędzonym czasie, ale nic z tego. I zostało jak wczoraj. Kamienie nabyte na wystawie leżą wszędzie i czekają na obfotkowanie ( może jutro zanim ruszymy na działkę), artefakty z huty szkła nawet nie rozpakowane i ogólny bałagan jeszcze powyjazdowy. I tak udało mi się coś nie coś wyprać i schować walizkę. Tydzień po powrocie z wyjazdu dosłownie śmignął. Nawet na działkę mieliśmy czas wskoczyć tylko raz. Czas pochłania nam praca a mnie dodatkowo opieka nad matką, a to jazda bez trzymanki. Ale to u nas standard. Wczoraj pojechaliśmy na kawę i ciasteczko do cukierni, gdzie pracuje nasza wnuczka żeby jej sprawić przyjemność. Zatrudniła się na miesiąc. Bardzo się ucieszyła, że ją odwiedziliśmy. Uwijała się za ladą w różowej koszulce z logo cukierni. W jej wykonaniu różowa koszulka to duże chyba duże poświęcenie , bo nie lubi tego koloru od "maluszka". Trafiliśmy akurat na ruch, bo oprócz kawy i słodkości cukiernia oferuje też chleb i bułki własnego wypieku a rano kanapki na śniadanie. Akurat po południu było zapotrzebowanie na ciasto na wynos i chleb więc dziewczyny miały co robić. W trakcie naszej nieobecności działką zajmował się starszy wnuczek. Korzystając z okazji zrobił sobie grill z kolegami i nawet nocowali na działce, ale rozbili sobie namiot. Czemu nie? Posprzątali , nawet w domku pozamiatali i wynieśli śmieci. A w ogóle to wnusiu dostał się do swojej wymarzonej szkoły do VW, gdzie będzie się uczył w zawodzie mechanik maszyn precyzyjnych. Zaplanował sobie, że zrobi I i II stopień , a potem zdecyduje co dalej czy studia inżynierskie czy jak miał pierwszy pomysł kariera w policji i szkoła oficerska. Dobry plan moim zdaniem, ma czas, a gdyby coś nie poszło zgodnie z planem, to ma zapewnioną pracę w VW. Wcale nie łatwo się do tej szkoły dostać. W tym roku były tylko 22 miejsca a chętnych blisko 100. Cieszymy się ! Wybieraliśmy się dziś na koncert z cyklu "Piątki z jazzem i nie tylko" , bo dziś miał być Quin - trybut oczywiście a to jak dotąd najlepsze co nasz burmistrz w ramach miejskiej rozrywki wymyślił, ale do skutku nie doszło. Burza popsuła zabawę, bo to koncerty na świeżym powietrzu. A poszalała dzisiaj trochę i nawet spadło całkiem sporo deszczu. No cóż, może z muzyką The Beatles za dwa tygodnie wyjdzie i na sam koniec wakacji z balladami bardów z naszej młodości...To tyle nowości powyjazdowych u mnie. Na jutro i niedzielę plany mamy działkowe z noclegiem więc jeśli mnie nie będzie tu jutro to dlatego, że działka rządzi. Miłego weekendu.























