za łakomstwo. Dobrałam się do orzeszków, których jem bardzo mało i rzadko, no to mam; złamany ząb. Umówiłam się już z dentystką , niestety dopiero na środę , bo ma już wszystkie terminy zaklepane. Muszę uważać, bo to dolna dwójka więc nawet skórki od chleba ciężko ugryźć. Diabli nadali, bo dodatkowy wydatek. A w październiku zawsze mam kumulację, bo i ubezpieczenie mieszkania i rachunek za prąd i rozliczenie mediów za działkę plus opłata jesienna i to co standardowe co miesiąc. A dziś jeszcze skończył mi się gaz więc jeszcze jeden , choć akurat butla to mały wydatek. A obiecałam jeszcze, że dołożę się do prawa jazdy wnuczki...
Tak poza tym nadrabiałam dziś wczorajszą nieobecność w firmie. Rozliczyłam co zostało. Wyszło mi w sumie 17 faktur. Ładnych kilka godzin roboty. A jeszcze więcej przed nami , bo to ostatnia prosta przed końcem roku , najlepsze 3 miesiące. Zaczynają się żniwa.
Synowie pochwalili mój wczorajszy zakup a synowa poszukała mi porządne etui i zamówiła. Jeszcze nie miałam czasu go uruchomić i przerzucić danych ze starego. Może w weekend?
Pogoda przepiękna, prawdziwa złota jesień.















