nic szczególnego. Zwyczajny , listopadowy dzień. 45 lat temu w takim dniu przyszedł na świat nasz starszy syn. Też był wtorek i też była ładna pogoda. Zupełnie jak dziś. Kawał czasu minęło i wiele się wydarzyło. Świętujemy w najbliższą sobotę. Dobrze, że choć raz po raz trafi się taki dzień gdy nic się nie dzieje. Po obiedzie zrobiłam porządek w spiżarni. Dużo powiedziane. Trochę większej niż inne szafce kuchennej gdzie przechowuję zapasy. Teraz kolej na szafki z zastawą stołową. Jest tego trochę więc pewnie na jeden raz nie dam rady. Tym samym przełączyłam się na tryb świąteczny i zaczynam od porządków. Tak czy inaczej kiedyś i tak trzeba je zrobić. Ochłodziło się więc sezon działkowy czas zamknąć. Może ze dwa, może trzy razy jeszcze tam pojedziemy a potem przerwa. Będzie mi brakowało krzaczków ale teraz czas na domowe.
Szafunierka babusi Marychy
babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy
wtorek, 3 listopada 2026
poniedziałek, 2 listopada 2026
2.11.2026 Jedno z głowy
A dokładniej to wymiana pierwszej z dwóch kanap u mojej matki. Bałagan z tym związany to jedno , a awantura jaką urządziła na widok nowej to drugie. Przeżyłam. Co prawda nogi to mi wlazły , wiadomo gdzie i krzyż do dzisiaj boli ale jakoś przeżyłam. Nie odezwała się do mnie do wczorajszego wieczoru. A chłopaki na własne oczy zobaczyli z czym się mierzę na co dzień, bo jak mówię to nie do końca dowierzali. Dopiero jak wczoraj wieczorem dostała kolację to jej minęło a o zmianie nie już pamiętała. Chłopaki szybko się uwinęli z wyniesieniem starej , potem ją zawieźli na gpszok a ja sprzątałam. A jak już przywieźli nową to matka dostała amoku. Wrzeszczała , wyzywała nas od najgorszych , fochy strzelała a na koniec przestała się odzywać. Nikt się jednak tym nie przejął, zrobiliśmy co trzeba. Muszę teraz jeszcze założyć nową narzutę, już kupiłam i wymienić narzuty na fotelach. też już mam ale na razie nic nie robię, poczekam kilka dni aż całkiem zapomni o sprawie.
Wczoraj jak to w święto, obchodziliśmy cmentarze i właściwie do tego sprowadził się dzień a jak zwykle. Praca. Pół dnia zeszło nam na łączeniu się z portalem Ministerstwa Sprawiedliwości w celu oddania głosu za ugodą z naszym dłużnikiem. Parę zaległych tysięcy z odsetkami piechotą nie chodzi, ale żeby w dwóch okienkach haczyki podstawić zmarnowaliśmy 4 godziny. Tak porąbanych aplikacji nigdzie nie trafiłam. No nie, z jednym wyjątkiem ale to było jakieś 12 lat temu.
Jutro nasz starszy syn obchodzi 45 urodziny.
niedziela, 1 listopada 2026
1.11.2026 Ten czas
Powinien być czasem zadumy, wspominania , dobrych myśli kierowanych do swoich przodków, dla wierzących czas skupienia w modlitwie za dusze Zmarłych... Tymczasem "życie" wylatuje z zakrętu , każe nam drżeć o nasze państwo. Ta cała zadyma pod TK ... Mnie się to w głowie nie mieści. A dziś usłyszałam , że nasz prezydent - nie prezydent urządził jakieś siłowe wejście do budynku i szarpał panią sędzię pełniąca obowiązki prezesa. Nie dość , że ma na sumieniu kibolskie ustawki, ćpuństwo, rajfurzenie i przekręty na staruszkach to teraz jeszcze na damskiego boksera wyszedł. Wstyd na cały świat. Czy ta banda mieniąca się prawicą się kiedyś opamięta? Ale to chyba pobożne życzenie. I co w głowach mają ludzie, którzy ich popierają? Wychodzi, że nie wiedzą jak jest zorganizowany kraj, w którym żyją i z którym się utożsamiają a kłamstwa wygadywane przez polityków prawej strony biorą za prawdy objawione. Strach się bać. Wiem, temat zupełnie nie na dzisiejszy dzień...
A tak tu i teraz , to dzień jak zwykle 1 listopada odwiedziliśmy cmentarze. Tradycyjnie dziś tylko zapaliliśmy znicze i wzięliśmy udział w nabożeństwie na starym cmentarzu. Na nowy pojechaliśmy dopiero około 16.30 po uroczystościach, ze względu na tłumy odwiedzających. Obeszliśmy kolejno groby teściowej i szwagierki, dziadków małżonka, dalszych krewnych i znajomych. Pomiędzy zaliczyłam wizyty u matki i nawet cynamonki zdążyłam upiec na podwieczorek. O tym jednak jutro. Spokojnego wieczoru.
sobota, 31 października 2026
31.10.2026 Po raz kolejny
domyka się słowiańskie Koło Roku. Dziś zasłony dzielące ten i nie-ten świat znów stały się najcieńsze, znów zza tych zasłon do naszego świata docierają duchy a i my możemy wniknąć w tamten świat- dziś chyba już tylko symbolicznie, okazaniem szacunku swoim Zmarłym. Nadchodzi era zasypiania, hibernacji , odpoczynku a czas we władanie bierze Śmiercicha, stara kobieta , która zaznała już w życiu wszystkiego i posiadła całą wiedzę, obejmuje swe rządy spowijając świat mrokiem i chłodem. Będzie tak panować aż przyjdzie czas narodzin i światła. Czas powrotu do życia. Domknięcie się Koła Roku jest jednocześnie końcem i początkiem. Śmiercią ale też początkiem życia. To stare wierzenie naszych słowiańskich przodków przemawia do mnie, jak żadne inne. Znali świat, znali życie nasi przodkowie. Po dniach mroku i śmierci , wraca światło i odrodzenie. Cykl życia i śmierci zaczyna się od początku. Czyż to nie piękne ? I jakże mądre. Przyznać jednak muszę niestety, że to mądrość zupełnie nie na dzisiejsze czasy. Tylko czyż nie żyłoby się prościej według naturalnego cyklu przyrody zamiast ciągłego przymusu konsumpcji i wszechwładnej komercji? To pytanie z gatunku tych z kwadraturą koła, na które nie ma dobrych ani złych odpowiedzi…
Święto Zmarłych raczej nie kojarzy się ze składaniem życzeń
ale niech ten jutrzejszy zimny, jesienny
dzień upłynie Wam wśród dobrych wspomnień , otulony ciepłem domowego
ogniska.
piątek, 30 października 2026
30.10.2026 Przedświąteczny amok
w mieście. Jak zresztą przed każdymi innymi świętami, tyle, że tym razem tego świętowania jeden dzień a ludzie i tak z obłędem w oczach biegali po sklepach i ładowali pełne wózki nawet " czubkiem". Oczywiście przełożyło się to też na tłok na jezdniach i parkingach. Nie lubię takiego szaleństwa przedświątecznego dlatego przygotowania do świąt wszelkich robię z wyprzedzeniem. A w ramach przygotowań pojechaliśmy dziś z małżonkiem na cmentarze z kwiatami i dokończyliśmy porządków na grobie pradziadków małżonka. Od naszej ostatniej interwencji nie zmieniło się dosłownie nic , tak jak zostawiliśmy tak było. Ustawiłam w wazonie świeży bukiet kwiatów i kolorową ikebanę, sztuczne , bo przecież nie będziemy tam zaglądać przez jakiś czas, powkładałam nowe wkłady do zniczy ,tych co zostały po sprzątaniu i nadają się do użycia, a małżonek odświeżył napisy. I tyle na tymczasem. Rodzina się nie pojawiła choć powinna. A potem jak co piątek udaliśmy się na zakupy i do mojej matki z wieczorną tabletką. Uprzedziłam ją, że jutro wymieniamy kanapę w dużym pokoju, nie po raz pierwszy zresztą ale nie pamięta . Zapytała mi się czy nowa od wuja S. Owszem mieliśmy kiedyś wuja tapicera , brata jej ojca ale zmarł 50 lat temu a warsztat rodzina zlikwidowała. Przypomniałam jej o tym , ale jak sobie przemyślałam , to chyba jej jutro powiem ,że kanapa od wuja jak znów zapyta. Bo taką "od wuja": chyba zaakceptuje. Inaczej może być awantura. Nie mogła pojąc po co ja tę kanapę wymieniam więc użyłam absurdalnego argumentu; kanapa jest zarwana i jak ksiądz po kolędzie przyjdzie i na niej usiądzie to wyląduje w skrzyni. Głupie i nie wiem czy załapała ale jak jej to inaczej wyjaśnić skoro nie może pojąć czy choćby spamiętać.
Tak poza tym zrobiła się potężna zadyma pod Trybunałem Konstytucyjnym. Padają nienawistne okrzyki i nawoływania do przemocy . Tylko co z tym wszystkim mają wspólnego Jezus i Maryją ? Bo ta zadyma z Bogiem na ustach rzecz jasna. Tak nawiasem to z całej duszy kibicuję naszym rządzącym i popieram te działania ; brawo premier , brawo minister sprawiedliwości i wszyscy co stoją przy nich. Tylko tak dalej i trochę szybciej to wreszcie zapanuje w naszym kraju ład.
I jeszcze w ramach celebrowania czasu zadumy
czwartek, 29 października 2026
29.10.2026 Przed weekendem
szkoda, że nie dłuższym ale w tym roku tak dobrze nie ma. Wszystkie święta albo w niedzielę, albo gdzieś po środku , skumulować nie ma jak. Kwiaty kupiłam dziś w dino , za 16zł z groszami za doniczkę. Na zieleniaku drogie jak pisałam wczoraj, pojawili się dostawcy pod jednym z marketów pojawiło się dwóch sprzedających, ceny trochę niższe niż na zieleniaku, ale doniczek ilości śladowe. Przejeżdżając obok dino rzucił mi się w oczy stojak z kwiatami. Podjechaliśmy i okazało się, że są. Nawet w kilku gatunkach. Tym razem wybrałam trójkolorowe kompozycje drobnych dąbków. Dla wnuczka tradycyjnie białe. Jutro zamierzamy urwać się wcześniej z pracy i zawieźć je na groby. W niedzielę pojedziemy tylko ze zniczami. Od lat tak robimy ze względu na tłok i konieczność odwiedzenia dwóch cmentarzy. No i to by było na tyle w kwestii przygotowań do Święta Zmarłych. Pod wieczór odwiedziła nas wnusia. Na pogaduchy i pożyczyć od babci coś z biżuterii do haloweenowej sesji zdjęciowej. Znów coś młodzież planuje. Od czego są babcie i ich skarby? Poszukałam starą szkatułkę z biżuterią sprzed ery kamieni i gotycką na imprezy w klimacie i wybrałyśmy. Sama jestem ciekawa co tym razem wymyślili. A wnusia za dużo mówić o tym nie chciała , obiecała wysłać zdjęcia.
Tak poza tym upiór co się szwenda po operze wrócił do mojego telefonu. Znów mam swój ulubiony dzwonek. I w ramach obchodów Halloween czy też słowiańskich Dziadów jedna z wielu wersji Upiora w Operze . Uwierzycie, że śpiewa facet ? A śpiewa ...
środa, 28 października 2026
28.10.2026 Dziwne to
znaczy brak kwiatów doniczkowych. Zwykle przed Świętem Zmarłych stoją na zieleniaku i przed marketami dostawcy i oferują doniczki chryzantem i cięte a w tym roku brak. U takiej ogrodniczki, która ma na stałe stoisko na zieleniaku były ale sakramencko drogie. Odpuściłam na razie. Synowa po południu musiała pojechać w jedno miejsce podrzucić chłopakom jakieś urządzenie, które nagle okazało się potrzebne. Objechała przy okazji markety i też nigdzie nikt nie sprzedawał. Jutro targ więc pewnie będą na targu ale obawiam się, że na ten pomysł wpadnie pół miasta i dojazd może być utrudniony. Pożyjemy - zobaczymy...
Tak poza tym dzień minął jak zwykle, na pracy i wizytach u matki. Znów znalazłam pochowane pod serwetkami tabletki, Jakiś czas już tego nie robiła. Myślałam ,że już mam to z głowy a tymczasem nic z tego. Pilnuję a i tak potrafi oszukać.
Popołudniu pogadałam z przyjaciółką. Plotkowałyśmy przez telefon 40 minut. Dawno mi się nie zdarzyło tak długo gadać, ale należało się nam. Nie widziałyśmy się od lipca i poza krótką rozmową z okazji jej imienin, kiedy akurat chorowała i ledwo mogła mówić, we wrześniu też się nie słyszałyśmy.