babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

środa, 13 maja 2026

13.05.2026 Zaskoczenie

 Przyszedł program wyjazdu na imprezę firmową do Czech. I tu to zaskoczenie : w planach wspólne biesiady w hotelowej restauracji , spływ kajakowy i zwiedzanie zamków w Górach Izerskich oraz oczywiście wizyta w u producenta sprzętu, ale to ostatnie jak gdyby na deser, Ostatniego dnia. Zatem w tym roku nie Praga a Góry Izerskie. Będzie się działo. Obawiam się tylko, że mogę nie dać rady kondycyjnie, bo w górach nie zbyt dobrze się zwykle czuję. Tak mam po prostu. No i kwestia pogody. Zakładam ,że będzie ładnie i zaliczymy mały trening przed Kaszubskimi szlakami. 

Tak poza tym nic szczególnego. Zwykły dzień wypełniony zwykłymi zajęciami. Jutro zamierzamy wybrać się do Poznania żeby załatwić europejską kartę medyczną czy jakoś tak. Niestety u nas nie ma punktu a najbliższy w Poznaniu. 

Dostałam jakieś awizo , że niby przekaz pocztowy. Domyślam się , że zwrot podatku , bo co innego ? Pytanie ile bo nie napisali ale w końcu kasa to kasa; czy to 50zł czy 500zł. Zawsze jakiś grosz. Pewnie odbiorę dopiero w piątek, skoro jutro wyjeżdżamy. 

wtorek, 12 maja 2026

11.05.2026 Dziś mi się udało

 załatwić ważną sprawę. No, prawie, bo na omówienie szczegółów się umówiłyśmy na piątek. Dogadałam się z opiekunką matki panią D, że zajmie się nią w weekend na Boże Ciało. Czyli wyjazd na Kaszuby staje się realny. Oczywiście jej zapłacę dodatkowo, bo przecież to wolne i mogłaby też chcieć gdzieś wyjechać. To nawet lepiej, bo matka ją kojarzy , a gdyby przyszła jakaś nowa opiekunka z agencji , której nie zna mogłaby źle zareagować. Oby tylko pani D. nie zmieniła zdania. 

Tak poza tym odwiedził nas dawny klient. Przeniósł się do Chojnic, ale tu ma rodzinę i niedługo będzie w okolicy otwierał jakiś nowy biznes. No i wpadł nas odwiedzić przy okazji pobytu. Miło. Młodzież jest z nom zaprzyjaźniona więc wszyscy byli zadowoleni z wizyty. 

Ogrodnicy jednak przyszli. Nad ranem trochę posiąpiło, ale około 10.00 to już prawie ślad nei został po deszczu a po kolejnej godzinie zaświeciło słońce. Teraz znów się zachmurzyło, może jeszcze spadnie parę kropel. 

poniedziałek, 11 maja 2026

11.05.2026 Na załamaną to ta pogoda nie wygląda

Owszem zagrzmiało ze dwa razy, poudawało nawet, że pada - jakieś 5 minut, co i tak jest dużo jak na nasz teren i tyle załamania. Nie wiem co się załamało , ale na pewno nie pogoda. Zimny Pankracy na jutro  też się nie zapowiada, no chyba , że w nocy się podkradnie. Nikt za zimnymi nie tęskni , bo i tak za ciepło to tej wiosny nie jest. 

Dzień jak każdy, niczym szczególnym się nie wyróżnił a mnie to cieszy. Nie mam na nic ochoty. Czytam kolejne książki z czytnika. Urządzenie wygodne i przydatne , dobrze się na tym czyta ale trochę mi brakuje tego szelestu kartek w tradycyjne książce i wstyd się przyznać - zaglądania na koniec zanim całą przeczytam. Miałam taki nawyk, że zanim zaczęłam czytałam kilka ostatnich stron. Z czasopismami też tak mam. Zaczyna od ostatniej strony. Dziwactwo , ale nieszkodliwe.

niedziela, 10 maja 2026

10.05.2026 No tak...

 Kolejna niedziela minęła , właściwie to weekend cały minął nie wiadomo kiedy. Spałam dziś jak zabita. Dawno mi się nie zdarzyło spać prawie do ósmej. Jestem rannym ptaszkiem a dziś zwyczajnie zaspałam. Tak czy inaczej do matki pojechałam jak zwykle, ogarnęłam leki, zmieniłam jej pościel i zmusiłam do zmiany koszuli i bielizny w ogóle. Ubrała się jednak choć protestowała. Ostatnio ciężko ja namówić na cokolwiek. I w kółko zadaje te same pytania. No cóż... Lepiej nie będzie.  Aż do obiadu miałam co robić. Nadganiałam to co zostało odłożone wczoraj na rzecz działki a potem usiadłam z czytnikiem. Nie mogę powiedzieć, że z książką , bo choć do czytania to jednak nie książka... A w trakcie szykowania obiadu upiekłam jeszcze placek rabarbarem. Tym razem nie drożdżowy a taki z przepisu , co nie może się nie udać z czasów ... ho, ho. ho! dawno minionych. Pyszny wyszedł. Zabrałam na działke , bo oczywiście pojechaliśmy. Nasi gospodarze mieli gości i całą gromadą wybrali się na spacer po alejkach. Towarzystwo oglądało działki i obgadywało. Słuch mam dobry i mimo, że siedziałam na schodku usłuszałam, "a tu jak ładnie" a gospodarz potakiwał "taaak, tutaj ładnie". Nie wiem czy puchnąć z zadowolenia czy się śmiać. Ale w sumie to miłe. Za wiele to dziś nie zrobiliśmy. Właściwie tylko stelaż do fontanny. Tej co w ubiegłym roku ale chciałam ją podnieść wyżej żeby nie zgniatała nam łączki. I nie skończyliśmy, bo zaczął nam się palić silnik od piły szablistej, którą przycinaliśmy deseczki. A dokładnie to takie narzędzie 5 w 1, bo może pracować też jako wkrętak, wiertarka i szlifierka oscylacyjna a nawet wyrzynarka. No pech, bo już bym dziś ustawiła i zalała wodą. A teraz wykorzystam jeszcze ostatnie godziny niedzieli i poczytam. A przynajmniej miałam taki plan. I nie ma to jak skleroza. Nie boli ale się człowiek nałazi jak głupi albo spali jakiś garnek . Właśnie spaliłam, wodę do zalania ogórków małosolnych... Noszszszsz... 

sobota, 9 maja 2026

9.05.2026 Weekend z kosiarką

można powiedzieć. Połowa krzakowców latała dziś z kosiarkami. Mój małżonek tez , choć dość umiarkowanie. Naszym trawnikom wolno rosnąć jak chcą ale czasem trzeba trochę skrócić i wyrównać, żeby pobudzić wzrost. Coś tam na tym naszym ogródku zaczyna wschodzić, choć słabo. Noce wciąż zimne. Dziś posadziłam poziomki , posiałam fasolkę szparagową żółtą i zieloną , marchew, buraczki i mnóstwo jednorocznych kwiatów.  Co wyrośnie ? Zobaczymy za trochę. Aha posadziłam też moje gladiole, te same co w ubiegłym roku, ale przeniosłam w inne miejsce. Małżonek skosił ten trawnik, przyciął sklejkę do naprawy krzesła, i wyrównał ścieżkę przy nowym płocie, bo po pracach ziemnych było nierówno i zdjęte dwie płyty. Ogródek wygląda coraz lepiej . No i mam już plony: rzodkiewki, sałatę z tunelu, koper , rabarbar , szczypior i ziółka . Najlepiej ma się lubczyk czyli po naszemu maga. Tak poza tym nasz ogród zachwycił znajomego. Przyjechał pożyczyć glebogryzarkę i przy okazji pokazaliśmy mu nasze pomysły. On zresztą też ma działkę , bardzo ładną , obsadzoną hortensjami - po poprzedniej właścicielce , choć co najmniej połowę mniejszą niż nasza. Najbardziej spodobały mu się u nas skrzynki na warzywa, czarne płotki  i siedziska ze szpul po kablach. Za tydzień to już na pewno posadzę pomidory, paprykę i ogórki. Będzie po zimnych ogrodnikach i Zośce więc powinny już wytrzymać. Chciało by się zrobić więcej i więcej, ale niestety , wiek ma swoje prawa. Trzeba sobie dawkować przyjemności ogródkowe.

A nasza wnuczka wybrała się z koleżankami z klasy na dni otwarte do Wrocławia. I to nie byle gdzie , bo na Akademię Wojsk Lądowych. Jeszcze nie wiem jaki kierunek jej się spodobał i czy w ogóle. Za rok zdaje maturę i zaczyna planować przyszłość.  A jeszcze niedawno oglądała z dziadkiem bajki o smokach i nosiła bluzeczki z księżniczkami z bajek...                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                 

piątek, 8 maja 2026

8.05.2026 W piątek jak to w piątek

 Mnóstwo spraw do ogarnięcia, żeby na przyszły tydzień nie zostawiać niepotrzebnych rzeczy. Dziś też nie było inaczej. Pozałatwiałam , choć nie wszystko szło gładko. Popołudniu jak zwykle wybraliśmy się na zakupy. Dziś całkiem spore , bo i do domu na następny tydzień i na działkę to i owo i do biura i dla mojej matki. Nazbierało się. Planowałam jutro sadzić pomidory i paprykę , ale chyba poczekam. Wciąż zimno więc mogą nie przetrzymać. Chyba tylko tę fasolkę szparagową posieję. Bo fasolkę podobno najlepiej jest siać ósmego maja, czyli dzisiaj właściwie, ale chyba jeden dzień różnicy nie zrobi. A pamiętam ,że fasolkę w tym dniu zawsze siała moja babcia. W sumie dzień taki trochę nijaki. Nadal nie pada. 

czwartek, 7 maja 2026

7.05.2026 Co z tym deszczem ...

 Popadało dziś trochę dłużej niż wczoraj , jakieś pół godziny. Wiele to nie zmieniło , sucho koszmarnie. Na działkę wpadliśmy dziś w ciągu dnia, zamknąć bramkę. Wczoraj zostawiliśmy ją otwartą, bo na dziś zamówiliśmy wywózkę szamba. Gość się stawił około 10.00 rano, wypompował , a my pojechaliśmy zamknąć uliczkę. Mimo wszystko coś tam rośnie i coś wschodzi, ale słabo. A na dodatek bardzo się ochłodziło. Dziś było tylko 10 stopni. Zakładam jednak, że na weekend się ociepli i posieję tę fasolkę. 

Inne sprawy bez rewelacji. Nadal siedzę w tych papierach, odkąd ten ksef zaczął funkcjonować to mam trzy razy tyle roboty co zwykle. A miałam mieć mniej...  Kupiłam sobie bluzkę , a właściwie to bardziej bluzę , bo z kapturem. Mam już dwie sukienki w tym stylu, choć już nieco wiekowe. Bluza miała mieć kolor truskawkowy, ale faktycznie jest intensywnie czerwona. Do czarnych bojówek się nada... Będę miała coś nowego na wyjazd do Czech. Znów mamy zjazd instalatorów, a że my w rankingach zajmujemy wysokie pozycje to nas zapraszają. Chłopakom nie pasuje termin, to my się wybierzemy, bo czemu nie?