babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

środa, 23 września 2026

23.09.2026 Dla poprawy samopoczucia

wymyśliłam wyjazd na zakupy. Urwaliśmy się z małżonkiem z firmy i pojechaliśmy. W sumie bez planu. Trochę nam zeszło, bo po drodze wstąpiliśmy sprawdzić pewną naszą inwestycję, a potem pojechaliśmy do ikei . Niby, że na obiad , bo już taka pora była. W ikei zrobiłam drobne zakupy dla matki, bo niestety parę rzeczy z kuchni musiałam wyrzucić. Z ikei wybraliśmy się do M1. Kiedyś to była dobrze wyposażona galeria handlowa. Podupadła niestety. Nie byliśmy tam już dobre dwa lata. Pokręciliśmy się trochę po pasażu. Kupiliśmy ulubione perfumy i tyle tych zakupów. Szczerze mówiąc bardziej miałam ochotę zrobić sobie wolne niż faktycznie robić zakupy. I udało się... 

Tak poza tym dalej oglądam Wiedźmina. 


wtorek, 22 września 2026

22.09.2026 Jak zwykle

 Dzień niczym się nie wyróżnił. Przynajmniej ten w pracy. Nie narzekamy na brak zajęcia jednak. I tam jest co robić. Ucieszyłam się, bo klient wywiązał się z płatności szybciej niż powinien. Tym samym i ja się wywiązałam szybciej. 

W domu zajęłam się uporządkowaniem szaf. Letnie ciuchy poszły na wyższe półki , przejściowe na niższe. Trochę do worków na wydanie i worek do kontenera. Mam jeszcze kilka ciuszków w bardzo dobrym stanie do sprzedania na vintedzie, bo szkoda mi wydawać. To za trochę, bo na razie nie mam czasu bawić się w produkowanie opisów. Wbrew pozorom takie porządki zajmują sporo czasu. Tak poza tym oglądam Wiedźmina na netflixie. Dotąd widziałam dwie części, teraz oglądam trzecią i czwartą. Nie pamiętam kiedy siedziałam przed tv.

I tradycyjnie gdy zaczyna się nowa pora roku zmiana dekoracji. 

poniedziałek, 21 września 2026

21.09.2026 Edgar w akcji

 poniżej krótki filmik. 


A tak poza tym , mój małżonek kończy dziś 66 lat. Niedługo i mnie to czeka. Czas niestety nie stoi w miejscu i w takich chwilach się o tym pamięta. 
Dzień dziś prawdziwie jesienny; chłód, zawiewający wiatr na przemian ze słońcem i deszczem. 


niedziela, 20 września 2026

20.09.2026 Co i jak - zgodnie z obietnicą

 z wczoraj. Zacznę od tego, że wczoraj zabrałam się za mycie okien i dobrze, bo dziś już takiej ładnej pogody nie było a jaka będzie w przyszłą sobotę to dopiero się dowiemy. Robot Edgar dał radę. Z jednym zastrzeżeniem ; nie poradził sobie z oknami w kuchni, gdzie się gotuje i osiada para i tłuszcz. Tu niestety będzie konieczna ręczna poprawka ale reszta ok. Kawał roboty mi oszczędził. Oczywiście ramy musiałam przetrzeć , bo tego nie ogarnia, ale już krawędzie szyb przy ramach tak. Trzeba mu tylko odpowiedni program wrzucić z pilota. Bo tym ustrojstwem steruje się z pilota. Szybko wyczaiłam , że najlepiej wrzucić mu kolejno trzy opcje , auto- czyli chodzi jak mu się podoba, poziomo i to jest najdłuższy cykl , bo myje z dołu do góry i z powrotem od ramy do ramy i po krawędzi , wtedy jedzie dookoła przy ramach a ostatni cykl kieruje do środka i kończy na środku. W przypadku moich szyb , każdy program , to 3-4 minuty mycia jednej tafli. Trochę źle się zorganizowałam i to rozpracowywanie też mi trochę zajęło, ale i tak wszystkie 7 okien ogarnęłam w niespełna 3 godziny, przerwą na zrobienie obiadu i wizytę u matki. Następnym razem najpierw umyję wszystkie ramy a potem puszczę Edgara na szyby. Wczoraj myłam jak wcześniej. Ramy i szyby , i kolejne okno. Zużywa przy tej robocie dosłownie śladowe ilości wody. Na moje 7 dużych okien, jakieś 100ml wymieszane z płynem. Swoją drogą to było zabawne; niby myję te okna , ale siedząc na fotelu z filiżanką kawy i zamiast machać ścierką czy też papierowym ręcznikiem i skakać po drabince , klikam po przyciskach na pilocie... Czego to ludzie nie wymyślą, żeby sobie życie uprościć... Nagrałam krótki filmik jak Edgar pracuje, postaram się jutro pokazać, jak znajdę chwilę, żeby ściągnąć na komputer. Zawiesiłam  w pokojach wyprane świeżo firanki a w kuchni nowe zazdrostki z jesiennym motywem , położyłam świeże obrusy i tym sposobem mam już jesienny nastrój w domu. W sam raz , bo jesień już za trzy dni. A potem zabrałam się za makaron . Jak zwykle w ilości na pułk wojska. Od razu ugotowałam więc już dziś miałam mniej roboty. Rosołek wyszedł przepyszny, rodzina najedzona po uszy, ledwie po kawałku urodzinowego torcika zjedli do kawy. Pojechali około 16 z minutami. Dzieciaki na jutro do szkoły miały jeszcze to i owo się nauczyć więc nie posiedzieli za długo. A ja nawet się ucieszyłam , bo miałam jeszcze trochę czasu na odpoczynek. Poleżałam więc na kanapie z czytnikiem w ręce. I tym samym jak zwykle zbyt krótki weekend mamy z głowy. 

sobota, 19 września 2026

19.09.2026 Jutro opiszę co i jak

 Bo nie ukrywam , sks mnie dopadł. Napracowałam się dzisiaj, bo i porządki i góra makaronu na jutrzejszy obiad i wizyty u matki na dokładkę. Plecy mi się dają we znaki. Zostały mi do powieszenia nowe zazdrostki w kuchni, bo nie zdążyłam odprasować, no i przygotować stół, ale to już mały pikuś. A rosół przecież gotuje się sam. Do jutra zatem i miłej niedzieli ! 

piątek, 18 września 2026

18.09.2026 Jesiennym chłodkiem powiało z rana

 Noc była bardzo chłodna, to i poranek. Nic dziwnego, bo przecież kalendarzowa jesień już za 5 dni. A skoro mowa o jesienie to na jutro zarządziłam jesienne porządki w domu. Mycie okien z pomocą Edgara czyli robota niedawno przeze mnie kupionego. Bo nasze roboty mają imiona. Robot sprzątający to Maniek, roboty  synów to Dżordż i Keti, no to swojego od okien nazwałam Edgar, bo czemu nie? Trochę absurdalnego humoru nie zawadzi. Na jutro planuję też zrobić makaron do niedzielnego rosołu. Młodzież słodkiego nie je to z okazji urodzin małżonka zaprosiliśmy na rosołek. 

Tak poza tym wnusia wróciła z poligonu. Nie zły wycisk dostali ale podobała im się ta wojskowa przygoda. Dziś tylko wskoczyła pod prysznic, najadła się domowego jedzonka , bo wojskowe nie szczególne i poszła spać. Pobudkę mieli codziennie o 5.00 a jak większość nastolatków zbyt wcześnie wstawać nie lubi. A nasz najmłodszy wnusiu, pasjonat piłki nożnej dziś miał swój piłkarski dzień. Wprowadzał na boisko razem ze swoimi kolegami z wiejskiej szkółki, drużynę Warty Poznań. Mecz z drużyną Puszcza Niepołomice. Może to nie jakieś kluby piłkarskie z ekstraklasy czy czegoś tam , ale przecież obie znane i w tabelach notowane. No i mecz podobno transmitowany na jakimś kanale sportowym tv. Niby nic takiego ale dla wnuczka na pewno faje przeżycie, które długo będzie pamiętał. 

No a reszta to drobiazgi. Jedną mitenkę mam prawie gotową , gruszki z aronią się smażą, herbatka pachnie goździkami, czekamy na jesień. Spokojnego weekendu ! 

czwartek, 17 września 2026

17.09.2026 Ha, ha, ha, kupiłam bilety !

 Na kolejny koncert. Tym razem legendarne Smokie. Będą w przyszłym roku w kwietniu w naszej Sali Ziemi.  Już się cieszę. I nawet przystępna cena jak na taki koncert. A już myślałam ,że się nie uda, bo w tych biletowniach, w których zwykle kupuję były już tylko te vipowskie czyli w niebotycznej cenie. Odpaliłam jakąś inną , całkiem przypadkową i były . Nawet w naszym ulubionym miejscu ; rząd VII miejsca 41 i 42. 

Tak poza tym byliśmy na działce. Małżonek skosił trawę a ja zerwałam resztę pomidorów i papryki i posadziłam krokusy i miniaturowe irysy oraz szafirki i tulipany. Mam jeszcze dwie paczki narcyzów, ale te będę sadzić nieco później, jak uporządkuję grządkę z kwiatami jednorocznymi. Narwałam też gruszek, Rano wyskoczyłyśmy z synową na targ. Kurczak na rosół jest i nawet parę zakupów ciuchowych  zrobiłyśmy. Synowa nakupiła bielizny i skarpet dla swoich chłopaków, ja dla siebie kupiłam koszulę nocną i klapki do chodzenia po domu , a dla matki kupiłyśmy sweter i też koszule nocną. Ze dwie muszę jej skasować , bo ma za małe i wysłużone na dodatek. I to tyle. Muszę zająć się teraz zagospodarowaniem gruszek. Część już zmiękła więc przerobię na jakiś dżem . Dodam trochę aronii żeby nie był zbyt słodki. Do naleśników w zimie jak znalazł. Miłego wieczoru.