babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

sobota, 23 maja 2026

23.05.2026 Nie będę pisać, pokażę

 



Nie o to mi chodziło , ale zdjęcie jest ładne, z widokiem na naszą gruszę więc je zamieszczam 




Parasol otwarty , sezon można zaczynać , a to nasz taras w nowej odsłonie niby- żywopłot gotowy 

Dekoracje po owemu ; Eustachy Tarasowy i Eustachy Junior.  A to dlatego, że według Eustachy-Gangu każdy kot to Eustachy. Jest jeszcze pewien Stefan, który okazał się Stefanią i pewnie przez to, że została zdemaskowana ma mord w oczach , ale to osobna historia. A Eustachy-Gang to szóstka zwariowanych nastolatków z liceum wojskowego, w konfiguracji ich 5 , on 1. 


Słowiańskie skrzaty w nowej odsłonie. Zbylut ma śrubkę w głowie, bo mu się czapeczka odłamała i nie dało się przykleić, ale mój małżonek to "pomysłowy Dobromir" - naprawił


Nowa fontanna w beczce, którą uratowałam w ubiegłym roku przed GPESZOKIEM 


Obok latarenki stanęła jeszcze jedna , mniejsza , która w ubiegłym roku stała na tarasie 


Obok Galerii Czajnikowej - coś będzie , na razie nie mam pomysłu jak zagospodarować to krzesełko, ale na tle tej tui też wygląda 


Kwiaty w skrzynkach dopiero startują więc na razie efekt słaby, ale świecące konewki nadrabiają te braki 


I widok ogólny na PDzO - na pierwszym planie w prawym dolnym rogu widać orliki, które posadziłam w ubiegłym roku - one naprawdę są czarne z fioletową poświatą. Nikt takich nie ma; po ogródkach królują różowe i biało- różowe. 


p.s. tę trzecią , największą fontannę pokażę osobno , bo na razie działa, ale jest w budowie. 
Dobrej niedzieli ! 



piątek, 22 maja 2026

22.05.2026 No nie da się i już

 nie kupić kwiatów do posadzenia. Dziś kupiliśmy goździki brodate i jeden tak zwany chiński, za to w pięknym wiśniowym kolorze. Jeszcze takich nie widziałam. A plan był taki, że jutro nie sadzimy, a upiększmy nasz PDzO i ogródek. A jest co robić, bo przyszedł sztuczny żywopłot , który planujemy rozpiąć na osłonie tarasu. Mamy dwie półki do podwieszenia, wieszaki w starej altanie do narzędzi, ustawić fontanny i zalać wodą i jeszcze parę innych spraw. Ale to plany na jutro. Dziś w miarę spokojnie, poza tym ,że musiałam kilka razy do paczkomatu się udać, bo paczki z towarem przychodziły dziś w różnych porach. Po południu pojechaliśmy na zakupy i stąd te goździki. Oprzeć się nie sposób. Oprócz zwykłych zakupów cotygodniowych kupiliśmy też napoje, żeby były na niedzielny podwieczorek .Jak zwykle zrobiłam też  zakupy dla matki na cały tydzień. I tak to minął kolejny piątek , na prozaicznych drobiazgach. 

czwartek, 21 maja 2026

21.05.2021 Popycham

 ten domowo-firmowy kołowrót do przodu. Papierzyska dosłownie mnie przywalają. A miało być ich mniej. Z domowych tematów to wyczyściłam czapkę małżonka z tweedu. Niby nic takiego ale było wyzwanie żeby nie   zniszczyć. Mogłam zanieść do czyszczenia , ale to małe więc się obawiam, że ktoś zgubi jak te marynarki. Na szczęście po tygodniu się odnalazły, nasza i jeszcze jednej klientki. A drugiej takiej czapki  nie byłoby łatwo znaleźć, bo już są modne inne fasony. Dałam radę, zobaczymy jak wyszło gdy przeschnie. Resztę spraw odłożyłam. Za to usiadłam z czytnikiem. Nie jest to to samo co książka ale już się cieszę na wyjazd, będzie co czytać. Wyjazd na Kaszuby dziś potwierdziłam , pogadałam chwilę z właścicielem ośrodka i temat przyklepany. Jeszcze dogadam szczegóły opieki z D ale to po powrocie z Czech. 

środa, 20 maja 2026

20.05.2026 Piekarnik

 nooo, taki mini ale z wszystkimi funkcjami z termoobiegiem włącznie, kupiliśmy dziś w aldiku. Na działkę  oczywiście . Muszę wymyślić  gdzie go postawię, bo niby wiem , ale pytanie czy się w tym miejscu zmieści. Jeśli nie to będę myśleć. Nie planowaliśmy tego zakupu teraz ale przecenili o ponad połowę. Kosztował tylko 140zł, to wzięliśmy. Mogę placek z rabararem albo pizzę piec na bieżąco i na miejscu. Jakiś mały chlebek też się da zrobić. Uwaga : chwalę się ; zjedliśmy pierwsze truskawki prosto z krzaczka ! Wprawdzie wyszło po trzy na głowę ale już są. Trochę ciepełka i będziemy jeść w większych ilościach, bo mimo zimna zaowocowały i to konkretnie. Teraz tylko muszą nabrać koloru i się wygrzać w słoneczku. Ale były pyszne! Ta wata o nazwie truskawki z marketów nie ma do nich startu.

wtorek, 19 maja 2026

19.05.2026 Domowe drobiazgi

 i nie tylko, bo i firmowe i wyjazdowe. Załatwiam po kolei i bez pospiechu. Ale to tylko dziś , może jutro i w jakieś pojedyncze dni. Zwykle u nas wszystko na wariackich papierach. Zrobiło się cieplej więc będzie piękny weekend na działce. No i chyba na podwieczorek działkowy zaproszę rodzinkę, bo 26 wypada w tygodniu a następnego dnia wyjeżdżamy do Czech. Z domowych spraw zrobiłam nie wielkie pranie działkowych ciuchów, w firmie ogarnęłam faktury a na wyjazd umówiłam się ze znajomymi na wspólny transport. Matce wbijam ten wyjazd do głowy już trzeci dzień ale nie dociera. Kompletnie nie pamięta, że już o tym mówiłam. 

Przyszły zamówione sadzonki zimujących chryzantem. Nie wiem dlaczego ale nazywają je chryzantemami a to po prostu dąbki. Pod taką nazwą je znałam , gdy ogródek uprawiał mój ojciec i kwitły do końca listopada. Miałam w planach georginie, ale u mnie się nie trzymają i zjadają je ślimaki. Może z dąbkami mi pójdzie lepiej? Wybrałam czerwone, pomarańczowe i złote. Długo na nie czekałam. W zasadzie w ogrodzie mam już w tym roku wszystko co zaplanowałam. Teraz tylko czekać aż się zacznie rozrastać. 

poniedziałek, 18 maja 2026

18.05.2026 Sama nie wiem

 czy się cieszyć tym deszczem czy może jednak nie. Bo deszcz to jedno, potrzebny jak nigdy , bo sucho ale niestety zimno. Ogrodnicy i Zośka minęli a cieplej się nie robi. Mnie tam nie przeszkadza, upałów nie lubię ale roślinek mi szkoda. Ale co tam, odgórnie zarządzone i nie mam na to wpływu. Mam nadzieję, że do czasu wyjazdu do Czech zrobi się jednak cieplej, bo spływ kajakowy przy jedenastu stopniach na plusie to mało przyjemne zajęcie. Wiem coś o tym , bo nie byłby pierwszy taki. Kiedyś nawet wywrotkę do jeziora  zaliczyłam przy tej temperaturze. Nie było fajnie...

Urząd skarbowy zwrócił mi kasę z podatku od emerytury, całe 303zł. Ze 2-3 ładne kamienie do kolekkcji na giełdzie w Lwówku  za za to będą, może nawet więcej. Odłożyłam kaskę do przegródki na wyjazd. Trochę się stresuje tymi wyjazdami. Niby tylko po kilka dni, żadne długie urlopy ale nie wiem jak to logistycznie wyjdzie. Matka ma swoje lata i swoje zagrywy, zdarzyć się może wszystko. Synowa sobie da radę a pani D opiekunka jest fachowcem więc powinno wszystko zagrać. A mnie wyjazd potrzebny, dla własnego zdrowia. 

Tak poza tym kolejny wieczór z książką. 

niedziela, 17 maja 2026

17.05.2026 Zawsze coś...

Niedziela zapowiadała się słoneczna i ciepła ale tylko zapowiadała. Mnie- więcej w porze obiadowej zaczęło się chmurzyć. Od rana trochę ogarniałam domowe tematy i wizytę u matki. Małżonek odsypiał, potem pooglądaliśmy trochę kanały popularno- naukowe a po obiedzie i kawie wybraliśmy się na działkę. Od wczoraj nic się specjalnie nie zmienilo poza tym, że znów sucho.Po deszczu sprzed dwóch dni i wczorajszym podlewaniu śladu już nie było. Zaczęliśmy od zamocowania przyciętej wczoraj półki w starej altanie, wyrwałam też trochę chwastów ze skalniaka i mini-grządki pod oknem  a potem zachmurzyło się jeszcze bardziej i ochłodziło. I to całkiem mocno, bo gdy już się zwinęlismy , samochodowy termometr pokazał tylko 11 stopni. Zanim zaczęło padać przemalowaliśmy jeszcze stojak pod fontannę , bo wyszedł brązowy i zwyczajnie nie pasował do reszty.Tak to jest jak się kupuje farby różnych producentów. Niby "palisander", ale z jednej firmy był czarny a z drugiej brązowy. Palisander palisandrowi nie równy jednym słowem. Ledwie skończyliśmy a już zaczęło padać. W tym układzie sprzątnęliśmy i wróciliśmy do domu. Zaraz jadę do matki z wieczornymi lekami a potem wieczór z książką, bo to najlepsze na deszczowy klimat. Nie zaszaleliśmy z działkową robotą ale zawsze coś,  o jedną półkę i jedno malowanie do przodu.