nic się dziś nie działo , kompletnie. Wiadomo , w pracy zawsze coś się znajdzie więc i tym razem ale nic co by wymagało większego wysiłku. Wczoraj zrobiłam robotę na resztę tygodnia. Nawet moja matka niczego nie odwinęła. Za długo się tym spokojem jednak nie nacieszę. Koniec roku coraz bliżej. Czytam kolejne książki- ebooki z podarowanej mi przez Lucię kolekcji i staram się cieszyć urokami złotej jesieni.
Szafunierka babusi Marychy
babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy
środa, 21 października 2026
wtorek, 20 października 2026
20.10.2026 Drobiazgi ale cieszą
Taka pogoda na przykład. Dziś ta bardziej późnojesienna z szarymi chmurami i ciemnym porankiem. Ale na drzewach i krzakach wciąż jeszcze złoto-czerwone i pomarańczowe listki w dużych ilościach a na klombach kwitną fioletowe , pomarańczowe i bordowe kwiaty. Te wszystkie kolory w kontraście z szarością nieba ! Jaki efekt ! Prawdziwe dzieło sztuki stworzone przez naturę. Staram się cieszyć takimi widokami.
Dzień miałam pracowity. Wystawiłam 29 faktur co mi ładnych parę godzin zajęło, porobiłam przelewy przypadające na dziś i dzień pracy zleciał. Pracownik już po operacji , wraca do życia. Napisał sms do syna z tą informacją. Zaliczy jednak jakieś dłuższe zwolnienie. Jest to pewien kłopot, teraz przed końcem roku ale może nie będzie tak źle.
Przyszły moje zamówione róże. Teraz muszę je posadzić w ogrodzie. Tym razem dobrze je zabezpieczę na zimowe miesiące. Nie pozwolę im zmarznąć. A tymczasem sezon krzaczkowy dobiega końca. Już dostaliśmy informację o dacie sczytywania liczników wody a to sygnał, że niedługo bramy zostaną zamknięte na stałe. Już się boję ile za te letnie przyjemności przyjdzie nam zapłacić. Sporo wody zużyliśmy , bo i podlewanie i jaccuzi , no i prąd do tego. Ale co tam , chciało się nam luksusu , no to go mieliśmy. Na cos kasę trzeba wydać, żeby mieć motywację do zarabiania następnej.
poniedziałek, 19 października 2026
19.10.2026 Zbliżam się do końca
porządków w kuchni u matki. Zostały mi dwie szuflady i taboret ze schowkiem oraz plastikowa półka za drzwiami. Nie byłoby w tym nic szczególnego ale dzień po dniu wynoszę stare, zniszczone graty od 4 miesięcy. Odkryłam przy tym wczoraj, że moje koleżanki z parteru robią to samo tyle, że mają wygodniej, bo ich matka trafiła do szpitala. A ja muszę kombinować. Po woli zaczęłam uważać to za sukces. D wysprzątała dziś kuchnię w zakresie większym niż zastrzegłam w zakresie obowiązków, ale zauważyłam, że stresuje się tym ,że za wiele nie może z powodu matki uporu.
Tak poza tym nasz pracownik trafił do szpitala z atakiem woreczka żółciowego. I od razu "pod nóż". Pewnie nie prędko wróci do pracy.
niedziela, 18 października 2026
18.10.2026 Odpoczynek nie odpoczynek
w każdym razie niedziela, dzień teoretycznie wolny od pracy. Niestety nie dla takich jak ja , co bez zajęcia żyć nie mogą , albo życie im zajęcia samo podrzuca. Ja sobie roboty nie wymyślam , ja ją po prostu mam. Wiadomo, że wizyty u matki zaliczyć muszę. A inne zajęcia ? Pewnie bym nie musiała prasować , gotować obiadu i bigosu ( a co, naszło mnie, to wstawiłam od razu więcej, "na zaś") i organizowania ekspedycji do piwnicy z koszykiem zapraw. W zamian przyniosłam kompoty i kiszone ogórki. Zmontowałam też bukiety do wazonów na cmentarz. Dla mojego ojca i pradziadków małżonka. Żeby nie "wyfrunęły" z wazonu z wiatrem osadziłam w pojemniku z gipsem budowlanym , wsunę do wazonu i gotowe. Jest z tym trochę bałaganu, ale sposób mam wypróbowany. Po obiedzie odpuściłam. Rozsiadłam się na kanapie z czytnikiem i na tym koniec. Stwierdziłam ,że muszę choć trochę odpocząć zanim znów wciągnie mnie praca. A tydzień zapowiada się w pędzie. Spokojnego tygodnia !
sobota, 17 października 2026
17.10.2026 Złoty , jesienny dzień
dosłownie. Słońce i złociste liście na drzewach sprawiły , że wszystko nabrało złotej poświaty. Pięknie było szczególnie na działce. Popracowaliśmy sobie trochę . Działka wciąż kwitnie. Morcinki, kosmosy , rutbekie i turki zawłaszczyły grządki. Dziś zwinęliśmy parasol ogrodowy , grill i ogródkowe figurki skrzatów i kotów oraz latarenki. Małżonek skosił trawnik a ja poobcinałam wszystkie przekwitnięte badyle. Na koniec pocięliśmy suche gałęzie, które leżały przy płocie a ja posadziłam wykopane wcześniej czosnki ozdobne. Rosły gdzie popadło. Nie mam pojęcia skąd się wzięły, po prostu wyrosły więc im znalazłam miejsce przy płocie i przesadziłam. I tyle na dziś, bo zrobiło się późno a w domu czekał obiad w postaci zupy grzybowej. No i nie ma się co czarować, wcześnie zapada zmrok. Dziś w ogóle miałam pracowity dzień, bo i zwykłe ogarnięcie chatki i zakupy i wizyta u matki i w końcu działka. Nasi działkowi sąsiedzi stawili się dziś licznie, żeby wykorzystać pogodę i coś jeszcze zrobić nim uniemożliwi to pogoda. Z działki przyniosłam bukiet morcinków i rozchodników.
A tak poza tym wczoraj dostałam decyzję z ops-u . W końcu przyznali matce opiekunkę bezterminowo. Przynajmniej jedno z głowy.
piątek, 16 października 2026
16.10.2026 Obca mi jest cywilizacja turańska - uwaga : wpis długi
Nie chcę w takiej żyć i nie chcę też by żyły w niej moje dzieci , wnuki i kolejne pokolenia po nich. Zdecydowanie wolę cywilizację łacińską, która jaką by nie była w gruncie rzeczy działa prosto : wszyscy przestrzegają reguł, a gdy trzeba te reguły zmienić to też robi się to zgodnie z regułami. W wielkim uproszczeniu rzecz ujmując oczywiście. Termin „cywilizacja turańska” co prawda nie został oficjalnie uznany przez środowiska naukowe , ale jego założenia doskonale określają warunki w jakie próbuje nas zepchnąć szeroko pojęta prawica a raczej to co mieni się nią być. Założenia tejże za intrernetowym AI :
„Cywilizacja
turańska to koncepcja historyczno-socjologiczna stworzona przez polskiego
historyka Feliksa Konecznego,
określająca model życia zbiorowego ukształtowany w starożytności na terenach
Wielkiego Stepu w Azji. Współcześni naukowcy w większości krytykują to ujęcie i
nie uznają go za klasyfikację naukową
A to jej cechy :
·
Organizacja
wojskowa i obozowa: Społeczeństwo funkcjonowało jak wielki obóz wojskowy;
ludność łączyła się w ordy, które rozpadały się wraz ze śmiercią wodza.
·
Kult
wodza:
Władca (często postrzegany jako "półbóg" lub pan życia i śmierci)
stał ponad prawem, a jego kaprysy zastępowały kodeksy.
·
Brak
struktur społecznych: Nie wytworzyła trwałych więzi wyższych niż rodowe ani
klasycznego pojęcia społeczeństwa czy obywatela.
·
Stosunek
do pracy i nauki: Występowała tu pogarda dla pracy fizycznej, brak dbałości
o rozwój nauki oraz ignorowanie kategorii czasu i chronologii.
·
Zasięg
geograficzny:
Koneczny zaliczał do niej ludy koczownicze (Hunów, Mongołów, Tatarów, Turków
osmańskich) oraz – co wzbudza największe kontrowersje – Rosjan i Kozaków jako
cywilizację turańsko-słowiańską.
·
W ujęciu
Konecznego cała aktywność polityczna w ramach tej cywilizacji miała charakter
wojskowy, władców nie obowiązywała moralność, a cywilizacja ta nie rozwinęła
żadnej z nauk.
Naukowcy krytykują tę ideę za to, że pomija fudamentalną
rolę chrześcijaństwa w odniesieniu do Rosjan , ma charakter publicystyczny i
jest wykorzystywana dla celów politycznych i stygmatyzowania Europy Wschodniej
i Rosji.”
Tyle internet w wielkim skrócie. A po co ten
przydługawy wstęp? Ano … Nie wiem jak Wam ale mnie coś te założenia bardzo
przypominają. A przedwczorajsza zadyma pod TK i to co od wyborów
parlamentarnych w 23 wyrabia ta tak zwana prawica ten styl obrazuje niemal 1:1.
Aż dziwne , że nikt jeszcze tego tak nie nazwał. Z prawej strony jest to próba,
bezczelna próba narzucenia nam
cywilizacji turańskiej. No tak, ale ilu ludzi wie, że istniała taka koncepcja
socjologiczna? Przyznaję, że ja też dowiedziałam się o tym całkiem niedawno.
Niestety „założenia” i próby wdrożenia albo raczej narzucenia nam obserwuję od
lat. Na długo przedtem nim poznałam ten termin i koncepcję. Bardzo łatwo daje
się ten prąd socjologiczny przełożyć na nasza, krajową , współczesną nam
sytuację.
Co
obserwujemy ?
W kwestii
organizacji – żadnej spójnej strategii na przyszłość, w myśl zasady po nas
choćby potop, żadnej wizji kraju za 5,10,15 i więcej lat . Dziś my a potem…
nic. Nie ważne co się stanie z krajem , z ludźmi , jak potoczą się losy naszych
dzieci i wnuków. I tu niestety grzechy na sumieniu mają wszystkie ekipy
rządzące w mniejszym lub większym stopniu.
Kult wodza – kojarzycie ? „A Kaczyński powiedział” – na tym
opierała i wciąż jeszcze opiera działalność prawej strony. Co wymyślił to jego
ekipa i akolici traktowali jak świętość objawioną. Stąd niszczenie wszelkich
struktur państwa i narzucanie swojej krótkowzrocznej wizji. Dziś mocno osłabła,
ale to i tak mieści się w koncepcji , bo tę rolę próbują przejąć młodsi. Wódz
słaby więc już znaleźli się tacy co chcą zająć jego miejsce i szarpią każde w
swoją stronę. Konfiarzo- brauniarze , ten twór byłego premiera ( swoją drogą
jak ludzie mogli zawierzyć kłamcy , nie pojmuję a przecież ma swoich
zwolenników) i nawet niepoliczony prezydent, któremu nagle się wydało , że jest
królem świata. A „władców” nie obowiązuje moralność czy choćby zwykła
przyzwoitość albo choćby podstawy kultury osobistej. Nie stawiają sobie żadnych
granic ani nie przestrzegają żadnych reguł , nawet tych co sami wymyślili.
Brak struktur społecznych – na razie jakieś mamy , ale co
strona demokratyczna jakieś wdroży , zaprowadzi jakiś ład, naprawi – strona
prawa kontestuje, rozwala w taki czy inny sposób, sądownictwo, samorząd,
edukacja , system podatkowy. Nie ważne co. Ważne, żeby był chaos w kraju ,
obywatele skłóceni (dlatego tak się boją wszelkich organizacji poza rządowych –
tam gdzie ludzie umieją się zjednoczyć w okół jakiejś choćby lokalnej sprawy
robi się dla nich niebezpiecznie ) a oni mogli czerpać z tego zyski. Praca i
nauka ? A po co. Pieniądze państwowe uważają za swoje i wydają według własnego
widzimisię a „ciemnemu ludowi” ( wybaczcie – cytuję ) rzucają ochłapy w postaci
socjalu promując różnej maści nieudaczników i obiboków. A jak jest w kwestii
edukacji każdy widzi. Mieliśmy ministrów , którzy usiłowali utrzymać uczniów w
ciemnocie i zacofaniu, a każda próba wprowadzenia do szkól choćby odrobiny
nowoczesnej wiedzy wywoływała u nich furię i skrajną histerię , którą karmili
swoich akolitów. Dziś nie jest lepiej tyle, że minister z otwartą głową i
przynajmniej próbuje . Nie będę się nad tym rozwodzić. No i manipulowanie
historią: faktami , datami , podsycanie i tworzenie mitów zamiast trzymania się
faktów i źródeł. Nie raz już o tym
pisałam . Wreszcie nasze położenie geograficzne . Środek Europy. Gdzieś
pomiędzy cywilizacją łacińską a tą, nie uznawaną naukowo turańską. Kraj z ponad
tysiącletnią historią ale bez konkretnej osobowości , podatny na wpływy z obu
stron z przewagą wschodniej niestety ,a ponad stulecie nieistniejący na mapach. Potem sklecony na powrót z trzech różnych
kultur. Paradoksalnie dużo w kierunku scalenia nas jako społeczeństwo zrobił
PRL. Dał ludziom wykształcenie , wymieszał społeczeństwo wprowadzając nakazy
pracy , a szerzej dając tę pracę
wyciągnął społeczeństwo ze skrajnej nędzy. Na modłę turańską jeśli mam uczciwie
sprawę postawić . Niestety różnice wciąż są, wystarczy pojeździć trochę po
kraju i spojrzeć na mapę jak rozkładają się głosy w wyborach. W kontekście
obecnej geopolityki , wojny za naszą wschodnią granicą i wiszącego na włosku
konfliktu na skalę światową nie chciałabym znaleźć się w społeczności
pozbawionej zasad , gdzie liczy się tylko wódz. Do wyborów parlamentarnych
jeszcze trochę , wciąż żywię nadzieję , że jednak pójdziemy w stronę
cywilizacji łacińskiej.
czwartek, 15 października 2026
15.10.2026 To był strzał między oczy
niemal dosłownie. Wiadomość zwaliła mnie z nóg. Nie tylko mnie zresztą. Tym razem wyprzedziła mnie w biurze synowa. Dojechała przede mną. Zwykle przyjeżdżamy w tym samym czasie, ale dziś utknęłam w korku i dotarłam kilka minut po ósmej. Ledwie weszłam a ona mi się pyta czy już wiem , że M.Sz. nie żyje? Dosłownie mnie zatkało, trzy razy zapytałam czy na pewno o niego chodzi. Potwierdziła a ja spytałam co się stało. No i tu był ten strzał: powiesił się. Do tej pory nie umiem w to uwierzyć. M.Sz. był kolegą z bloku i z podstawówki naszych chłopaków. Rówieśnik naszego młodszego syna. Wesoły, pełen życia chłopak. Nie jedną przygodę podwórkową i szkolną razem zaliczyli. Raz nawet wybroniłam go i syna przed policją , która chciała chłopakom wmówić przewinienie. Zanim się ożenił i znalazł stałą pracę dorabiał czasem u nas a ostatnio pracował jako operator koparki. Latem spotkaliśmy go u naszej młodzieży na grillu bo wciąż się przyjaźnili a nawet więcej , bo jego żona jest chrzestną naszego najmłodszego wnuczka. Nie wiemy co się stało i dlaczego zdecydował się na taki krok.