babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

niedziela, 2 sierpnia 2026

2.08.2026 Luksus nicnierobienia

 Tak mogę podsumować weekend. Bo mimo imprezowania przy grillu, zajmowania się różnymi drobiazgami i sprzątania po imprezowego mało miałam zajęć. W sobotę od rana posadziłam przysłane mi przez szkółkę kwiaty, upiekłam placek drożdżowy- w sumie dwie sztuki, jeden z owocami , drugi z kruszonką. Piekarnik mam taki mini, stojący na blacie ale daje radę. Małżonek przygotował grill , dodatkowe foteliki i siedziska i podgrzał wodę w jacuzzi i byłoby wszystko świetnie ale zaczęło padać i to solidnie. Na szczęście krótko to trwało ale ogródek tonął w wodzie deszczowej. Towarzystwo ściągnęło na działki z półgodzinnym spóźnieniem od nich niezależnym i poszło. Tym razem jakoś mocno z jedzeniem nie przesadziliśmy. Może tylko z ilością pyzów. Ale nie ma tego złego, zjedliśmy dziś na obiad. Odgrzałam na parze , z braku odpowiedniego sitka wstawianego do garnka użyłam po staremu gazy, znaczy kluchy na łachu gotowałam mówiąc po naszymu. Na grillowe przysmaki załapała się też moja matka. Zabrałam jej pieczoną na grillu kaszankę. Jak zawsze u nas było wesoło. Posiedzieliśmy do 19.30. Można było dłużej ale wieczór zrobił się zimny i znów zaczynało kropić. Niestety w jacuzzi nie dało się posiedzieć. Dziś nadrobiliśmy. Miałam dziś parę zajęć, bo porządek po imprezie zaprowadziłam i zakisiłam kolejne dwa słoiki działkowych ogórków i odgrzałam obiad. Za to reszta czasu to już luz kompletny. Prawie godzinę siedzieliśmy w bąbelkach, a potem wygrzewaliśmy się w słońcu leżąc na leżakach. I to jest ten luksus: żadnego :muszę", żadnego pośpiechu, spokój i zielono dookoła... 

Szkoda, ze tak szybko minęło i od jutra znów zderzenie z rzeczywistością.