a w każdym razie coś w tym jest. Dawno nie słyszałam ,żeby mój małżonek tyle na przeklinał, a już na cmentarzu nigdy. Aż do dziś , Ale po kolei. Nie wyszło we wtorek , to zdecydowaliśmy, że pojedziemy ogarnąć grób mojego ojca dzisiaj. Zrobiliśmy co trzeba, trochę nam to zajęło, bo i powyrywanie zielska dookoła i wymycie i nabłyszczenie nagrobka, sprzątnięcie wszystkich starych ozdób. Trochę tego było. Pozbieraliśmy narzędzia i worki ze śmieciami i ruszyliśmy do bramki. Po drodze jednak o dwa rzędy dalej, po drugiej stronie alejki jest grób prapradziadków małżonka. I mój małżonek stwierdził, że jak juz tu jesteśmy to tam zajrzy. No i zajrzał. A jak zajrzał to taką wiązanką pojechał, że by się pijany furman nie powstydził. Grób totalnie zaniedbany, zarośnięty, pozapadany i brudny. Jeszcze za życia mojej teściowej była o to awantura, rodzina śmiertelnie się na nią obraziła , bo zaproponowała, że opłaci skoro i tak dbają o to z moją szwagierką i z nami na zmianę, a my to miejsce przejmiemy. Rodzinka ograniczała się do postawienia doniczki i znicza na święto zmarłych. Nie zgodzili się, ciotka za plecami teściowej poleciała na parafie opłacić i na tym się skończyło. Szwagierka dbała jak dotąd, niedługo potem teściowa zmarła a szwagierka i my odpuściliśmy i zaczęliśmy odwiedzać grób na Święto Zmarłych. Jak zabrakło szwagierki to już żywa dusza tam nie zagląda. Dlatego sie małżonek wkurzył, bo tak się zarzekali, że oni się tym zajmą i mają większe prawa do tego miejsca niż teściowa a skończyło się totalnym bajzlem. Stały tam dzisiaj ikebany, które postawiła moja szwagierka zanim zachorowała, a teraz już prawie 2 lata jak nie żyje i do tego znicze , które dosłownie rozpadły mi się w rękach jak tylko dotknęłam ,żeby posprzątać. Ogarnęliśmy z grubsza , przydałoby się jeszcze tablice wyszorować, bo ściemniały ale nie miałam szczotki , będziemy musieli tam jeszcze wpaść z odpowiednim sprzętem. Stwierdziłam ,że kupię jakąś nową kompozycję kwiatową na Wszystkich Świętych ,zapalimy znicz, bo wstyd jak to wygląda i tyle. Skoro nas stamtąd rodzinka wykopała , to trudno, więcej nie musimy. Cieszę się jednak, że coś się udało popchnąć do przodu, jedna sprawa załatwiona. Teraz kolejne... W perspektywie wyjazd do Warszawy na koncert i tu mam zgryz, bo musze jakoś opiekę dla matki zorganizować. Opcje są dwie , albo jej opiekunka się wykuruje do niedzieli albo synowa mnie zastąpi na te dwie wizyty. Przyda mi się taka przerwa, nie długi ale jednak odpoczynek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz