babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

wtorek, 18 sierpnia 2015

18.08.2015 Spraw babusinych kilka

Sezon urlopowy w naszej firmie się skończył , robota wraca w swoje tory . Nie mogę powiedzieć , jakiegoś szczególnego nawału nie ma , ale to taka przyczajka wakacyjna . Od początku września zaczną się żniwa. Luuuudzie kochani , napisałam "września " ? już? A dopiero co był Sylwester! Szybko leci ten rok. 
No tak - straciłam wątek . Wszystko przez to ,że musiałam przerwać i zająć się sprawą firmową nie cierpiącą zwłoki. Tak to u mnie jest . Wszystko do góry nogami.
Upał trochę odpuścił , choć wciąż jeszcze grubo ponad 20 stopni na plusie, ale przynajmniej śpi się lepiej. 
Przyszły jesienne katalogi. Bon prix nie zły , Cellebes i Halens jakoś przestały mi się podobać - kolory monotonne i wciąż takie same, za dużo wzorów  , no i drogie u nich wszystko. Specjalnie nie zamierzam nic kupować - oprócz rozpinanego swetra nie mam innych potrzeb , więc sobie daruję. 
Chodzą mi po głowie nowe dekoracje do domu, włóczkowe oczywiście. Ale najpierw skończę czytać.  Zostało mi już tylko siedem tomów plus połowa tego , który aktualnie czytam . 
    Tak poza tym pora umówić się z fryzjerką na porządki na głowie. Może jutro się do niej wybiorę. To tylko 3 bloki od mojego biura . Urwię się na chwilę. 




poniedziałek, 17 sierpnia 2015

17.08.2015 Okazało się ,że w sobotę szalała burza

Skutki w postaci zwiększonej ilości zleceń odczuwalne . Ale to nic takiego o tej porze roku. W pobliskiej miejscowości to się dopiero działo. A konkretnie to u naszego klienta . Wszystko zarejestrowały założone niedawno przez naszych chłopaków kamery przemysłowe. Pokazały ciemności , ścianę wody , błyskawice i wicher wiejący z taką siłą ,że ciągu trzech dosłownie sekund zerwał dach ,razem z dachem potężny agregat od klimatyzacji ( ważący ok.80kg), które lecąc z wiatrem rozbiły auto i betonowy płot. Szkody oczywiście większe, bo deszcz lał się do środka , wyciekły płyny z klimatyzacji , pozalewało pomieszczenia i sprzęty , z wiatrem poleciały anteny od wifi i nie wiem w szczegółach co jeszcze . A najgorsze,że obiekt w ubiegłym tygodniu został oddany do użytku. Chłopaki w środę skończyli podłączać ostatnie sprzęty . A właściciel nie zdążył go jeszcze ubezpieczyć . Straty niesamowite. I beknie firma budowlana , bo źle zamocowali dach i opierzenia.
Nasza budowa nie ucierpiała, ale od razu wezwaliśmy kierownika budowy , żeby posprawdzał i dopilnował , czy wszystko jest zrobione zgodnie ze sztuką . 
Tak poza tym ogarnęłam się dziś powyjazdowo , sprzęt został pochowany na swoje miejsce , jeszcze tylko samochodowa lodówka czeka na odstawienie do piwnicy, najpilniejsze pranie zrobione , zakupy też . I w końcu wyprasowałam wszystko co zalegało mi w szafie z powodu upału. Dziś na szczęście było nieco chłodniej więc wytrzymałam z żelazkiem w ręce. 
Na wieczór przygotowałam sobie 40 tom sagi. Jak przewidywałam skończę z końcem upałów. No i czas się znów za domową robotę zabierać , ale to dopiero w sobotę. 

niedziela, 16 sierpnia 2015

16.08.2015 Jestem prawie usatysfakcjonowana

prawie jak wiadomo robi pewną różnicę . A dlatego prawie,że przydałoby się dłużej.  Wyjechaliśmy w końcu na weekend , w piątek po południu. O 19.30 już byliśmy na miejscu. Kwater nie było . Wszystko zajęte , ale my starzy harcerze jesteśmy , zawsze i na wszystko przygotowani . Pojechaliśmy na stare , dobrze znane pole namiotowe . I dobrze , bo nad rzeką było miło i wiatr od wody łagodził upał. Wylądowaliśmy oczywiście w Borach Tucholskich , na dobrze znanym terenie . 
I cóż ; popływaliśmy w jeziorze , powiosłowaliśmy , pojedliśmy sandacza w barze As i co najważniejsze , spotkaliśmy się z przyjaciółmi z Kaszub , choć krótko . Ale cały pobyt był krótki i nie zaplanowany więc i spotkanie nie mogło trwać długo. Odbijemy sobie następnym razem . No i poza tym ,że było krótko , to było świetnie. Pogoda dopisała jak mało kiedy. 
Susza poczyniła straszne spustoszenia . Poziom wody bardzo opadł , a trawa nawet w lesie została wypalona przez słońce. Wygląda to upiornie. Takie połacie spalonej ziemi. 
Jutro niestety szara rzeczywistość. Trzeba wracać do pracy . 

czwartek, 13 sierpnia 2015

13.08.2015 Sprawy babusine

Wreszcie ciut chłodniej . To znaczy nadal ciepło ale o 4 stopnie mniej i to się czuło. Upał mnie rozłożył na łopatki. Padłam wczoraj o 21.30 , na kanapie przy ostrym swietle i włączonym telewizorze. Za to dawno się tak nie wyspałam. Około 23.30 mężuś mnie obudził , więc przeniosłam się do sypialni i spałam dalej. Upały nie dla mnie - zdecydowanie. Zresztą nie tylko nie dla mnie . Zamówiłam 2 kartony kabla - przysłano nam całą paletę , czyli 20 kartonów. Na szczęście nie ja musiałam to odkręcać; zrobił to kolega z hurtowni. 
Urwałam się dziś na targ. Kupiłam owoce i warzywa. Nawet za bardzo nie chciało mi się chodzić po straganach , nie było nic przykuwającego uwagę . 
Na razie wszystko wskazuje na to,że nasze plany wypadu na weekend dojdą do skutku, choć oczywiście jak zwykle, nie wiemy dokąd nas auto zawiezie. A w końcu jakie to ma znaczenie ? Ważne ,że parę dni poza domem. 
Na naszej budowie dach i opierzenia gotowe. Teraz kolej na malowanie elewacji , a za kilka dni będą też gotowe okna i drzwi. 
Dalej czytam Sagę - tom 39 ale na trochę odłożę jak tylko zrobi się nieco chłodniej i zabiorę się za poduszkę dla mojej wnusi. Dziś na targu kupiłam wypychanego kuleczkami silikonowymi jaśka . Na ozdobną poduszkę idealnie się nadaje. 
Susza jest straszna , dziś chwilę popadało, ale po 20 minutach śladu po deszczu nie było. A co gorsze uschło mnóstwo drzew i krzewów.
Ruszyły roboty z naszą jeżdżącą bramą . Będziemy mieli pod blokiem zamykany teren . Zobaczymy jak nam się to sprawdzi w praktyce. 

wtorek, 11 sierpnia 2015

11.08.2015 Zapowiada się ciężka praca

w najbliższym czasie . Nowe zlecenia same nam spływają . I dobrze, bo będzie na dokończenie budowy.  
Ale najpierw kto wie; może jakiś krótki wypad na sierpniowy weekend . Młodzież nas podkręca a my nie mówimy nie. Jeśli nic nie wyskoczy nieprzewidzianego , to w piątek zamkniemy biuro w południe i możemy jechać . Dokąd ? Nie ustaliliśmy  i nie mamy zamiaru ustalać , przynajmniej do czwartku. 
Oby nic nie stanęło nam na przeszkodzie.

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

10.08.2015 Tematu mi brakuje ,

przez ten upał oczywiście , bo ile można się rozwodzić nad leżeniem na kanapie i czytaniem . Nad czytaniem by można , ale na razie wciąż jeszcze Ludzi Lodu czytam , aktualnie tom 37. Po mieście nie biegam o ile naprawdę nie muszę , bo za gorąco. Za robotę się nie biorę , bo za gorąco. Nawet drzwi nie otwieram do biura, żeby upału do środka nie wpuścić - lokalizacja w przyziemiu się opłaca, kilka stopni mniej niż na dworze. A nie zapowiada się ,że nam te tropiki odpuszczą . 
Od jutra muszę się zająć organizacją szkolenia . Na wrzesień , ale to wymaga trochę przygotowań. 
     Mężuś strasznie się wkurza na politykę , a konkretnie na nowego Prezydenta , za to, że zamiast urzędować jak należy kampanię wyborczą pisowcom prowadzi podróżując po Kraju i wykrzykując manifesty. A ja tylko powtarzam ,że przecież to przewidziałam i od początku o tym mówiłam jak tylko wystartował na urząd. A prognozy są coraz gorsze dla Kraju . Jakoś nie umiemy się nie interesować polityką , a sobie obiecujemy,że damy sobie spokój . No cóż , nie odetniemy się od tego , bo decyzje tych na górze biją w takich jak my - pokolenie zmarnowanego potencjału.  A szkoda. Bezrobocie w naszym regionie jest w tym roku rekordowo niskie , w samym Poznaniu 2,9% , u nas około 6% . Czemu u nas można a w innych regionach nie ? 
     Piję nieprzeciętne ilości wody . Moja dietetyczka byłaby ze mnie super zadowolona - bo picia wody jakoś nie mogłam w diecie "przeskoczyć" 

niedziela, 9 sierpnia 2015

9.08.2015 Niedzielne a raczej weekendowe LB

No tak . 39 stopni w cieniu nie sprzyja żadnemu , najmniejszemu nawet wysiłkowi. Pojechałam wczoraj rano jak zwykle na zieleniak - pustki , wymiotło prawie wszystkich. Nawet nie zrobiłam wszystkich zakupów . W mieście ruch mniej więcej taki jak zwykle , ale kiedy kończyłam zakupy około 9 rano temperatura dobijała już 30 stopni. Robotę całą sobie odpuściliśmy . Mężuś też . Snuł się po domu , popijał wodę , trochę czytał i to wszystko. Ja nie lepiej. Ograniczyłam się to rozładowania zmywarki , wrzucenia dwóch ładunków prania do pralki i rozwieszenia i ugotowania obiadu. Na więcej nie miałam ochoty. Po obiedzie pojechaliśmy do le roy kupić drugi wentylator , bo ten , który mamy okazał się mało skuteczny . Przyjemnie było, bo klimka w aucie działała wydajnie. Z marketu uciekaliśmy  w pośpiechu , było paskudnie gorąco .Poszliśmy sobie potem , do kawiarenki Zielona Budka na mrożoną kawę. Pyszna była i nie słodka , co przy tym upale dobrze nam zrobiło. 
A dziś nie lepiej. Poudawało trochę ,ze pada około 4 nad ranem . Jak otworzyłam oczy po drugich kurach czyli o 4,25 to było nawet mokro na za oknem , ale już 2 godziny później ślad po deszczu nie został, a potem już było tylko gorzej , znaczy goręcej . No to co było robić ; znów LB, najpierw w chłodnej wodzie w wannie , potem z książką w ręce na kanapie. Po południu wpadła młodsza młodzież , opalona na murzyna .W nocy wrócili z nad Bałtyku . Przez tydzień synowa mocno się zaokrągliła . Mały rośnie aż miło. Wnusiu też się "wyciągnął "i zrobił się teraz bardzo proporcjonalny. I pomyśleć ,że tylko tydzień go nie widzieliśmy . Jakoś za szybko te nasze maluchy rosną .  
Jutro zwyczajny dzień pracy , ale jak tu pracować w taki upał . A nie zapowiada się ,żeby było chłodniej.