12 kg mniej !!! Nawet moje kuzynki , z którymi się dziś spotkałam były pod wrażeniem . Następna wizyta u dietetyczki dopiero w październiku i bardzo prawdopodobne,że będzie ostatnia . Znów zmiana - już nie dania do wyboru ale produkty z których mogę sobie dowolnie komponować posiłki. To mi bardzo odpowiada. Zostało mi do zrzucenia tylko 5,5 kg.
Lekko się ochłodziło , lekko ale różnicę się czuje. I dobrze , bo te upały mnie wykończyły , nawet leżenie na kanapie męczyło.
Trochę się dziś zdołowałam . Kuzynka pochwaliła się nową łazienką . I nie byłoby w tym nic ciekawego , gdyby nie to,że wpadła na ten sam pomysł co my . Wybrała te same co ja sobie upatrzyłam . No i piórka mi w tym momencie opadły . No bo co ? Mam mieć taką samą łazienkę jak kuzynka? Po namyśle jednak doszłam do wniosku, że zrobię, ona ma białe szafki , nasze mają być czerwone, bo w tej intensywnej czerwieni tkwi cały efekt tej aranżacji . No i układ inny przecież więc i aranżacja inna .
Od piątku toczę wojnę z jakąś pseudo firmą o nazwie internetowy rejestr firm . Wmawiają mi ,że jakąś umowę z nimi rzekomo przez telefon zawarłam i próbują dostarczyć fakturę i skasować . Dwa razy przesyłkę im odesłałam i dwa razy skończyło się pyskówkami . Dziś milczeli , ale coś mi mówi ,że to nie koniec . W sumie mogłabym zapłacić , bo kasa nie duża ok. 300zł , ale z jakiej racji. Nie zawieram umów na telefon i na pewno nie zawarłam i w tym przypadku. Nawet nie kojarzę,żebym rozmawiała z nimi na ten temat , ale takich jak oni dzwoni do nas czasami po kilka w ciągu jednego dnia . Po godzinie nie pamiętam ,kto i po co dzwonił. Informacje każe sobie meilami przysyłać i się wyłączam . Niektórzy przysyłają . Niby jest takie prawo,że liczą się umowy zawarte przez telefon , ale nawet jak ktoś coś proponuje a się powie ,że się zastanowisz, czy przemyślisz i prosisz o telefon w innym terminie , to każda poważna firma , przynajmniej zadzwoni zapytać jaka decyzja a nie przysyła fakturę i żąda kasy. Wkurzyli mnie nie ziemsko . Zagroziłam zgłoszeniem do policji o nękanie i próbę wyłudzenia pieniędzy. Ku przestrodze więc : gdyby dzwonił do Was ktoś z internetowego rejestru firm , to nie rozmawiać . Gonić wyjebkowiczów jak burków -przepraszam ,za określenie (chciałam napisać "nieparlamentarne" ale w świetle ujawnionych nagrań z rozmów naszych polityków "wyjebkowicz " brzmi niewinnie ) . Poczytałam sobie opinie na forum o tej pseudo firmie - no i potwierdziły tylko moją .
Starszy synalek starcił telefon. Poszedł do sklepu i zostawił na ladzie . Zorientował się po jakiś 15 minutach, poszedł zapytać . Sklepowa niczego nie znalazła , ale telefonu już nie było. Telefon jak telefon - i tak za dwa miesiące będziemy wymieniać , ale ta baza danych i zdjęcia . Odtworzenie tego wszystkiego niewykonalne. Kartę dali mu nową w salonie operatora , a telefon kupił .
Biegamy po urzędach w sprawie budowy . Nie zrozumiem nigdy , dlaczego wypisanie dwóch - trzech zdań na gotowym druku zajmuje urzędnikom tyle czasu .Na każdy papier trzeba czekać po kilka - kilkanaście dni. Za tydzień - dwa ruszymy z budową płotu.
babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy
środa, 23 lipca 2014
piątek, 18 lipca 2014
18.07.2014 Widok z okna na sprawy ostateczne
mamy od kilku dni. Na wprost moich okien kuchennych , po drugiej stronie ulicy był autokomis. Niedawno go zlikwidowali i właściciele wystawili plac pod wynajem. No i wynajęli kawałek placu kamieniarzowi , a ten ustawił sobie wzory nagrobków i tablicę reklamową . No i tym sposobem mamy widok na " memento mori " . Nie robi to na mnie większego wrażenia , nawet trochę bawi, choć nagrobki raczej z zabawą się nie kojarzą...
Gościłam dziś w biurze wróbelka. Uczył się latać , a ponieważ kiepsko mu szło zawadził o górną krawędź otwartych drzwi wejściowych i wpadł do biura , a potem nie umiał wyfrunąć , podeszłam ,żeby mu pomóc , ale zaczął sam próbować i schodek po schodku wyfrunął na otwartą przestrzeń. A mama Wróblowa widząc że zbliżam się do małego rozpostarła skrzydełka , otworzyła jak szeroko dziobek i jak nie zacznie się na mnie wydzierać ! Zapewniłam ją ,że nie zrobię krzywdy maluchowi , dziobkowała jeszcze przez chwilkę i poleciała za małym. Strasznie śmiesznie to wyglądało.
Jutro wolna sobota . Wprawdzie wieczorem będzie u nas wnusia na noclegu ale w ciągu dnia zamierzam trochę popracować w domu i zabrać się w końcu za przerzedzanie szaf i może jakiś wypadzik na działkę po papierówki. Zapraw na jutro żadnych nie planuję . Co więcej ? Raczej nic ciekawego , cotygodniowe zakupy , jakieś przepierki , sprzątanie , takie tam ...
Na świecie nowa sensacja ; zestrzelony nad Ukrainą samolot pasażerski i teorie spiskowe ... Reszty świata za bardzo nie obeszło. Pogadają i na tym się skończy , reakcji nie będzie jak chcą wierzyć niektórzy.
Wciąż upalnie .
Lucia! Mówisz - masz . Udało mi się skopiować fotkę z Bon Prixu . Mam trochę większe gabaryty niż modelka , ale żakiet jest tak uszyty,że na mnie wygląda tak samo .Są jeszcze żółte i czerwone . Ja oczywiście wybrałam czarny.
Gościłam dziś w biurze wróbelka. Uczył się latać , a ponieważ kiepsko mu szło zawadził o górną krawędź otwartych drzwi wejściowych i wpadł do biura , a potem nie umiał wyfrunąć , podeszłam ,żeby mu pomóc , ale zaczął sam próbować i schodek po schodku wyfrunął na otwartą przestrzeń. A mama Wróblowa widząc że zbliżam się do małego rozpostarła skrzydełka , otworzyła jak szeroko dziobek i jak nie zacznie się na mnie wydzierać ! Zapewniłam ją ,że nie zrobię krzywdy maluchowi , dziobkowała jeszcze przez chwilkę i poleciała za małym. Strasznie śmiesznie to wyglądało.
Jutro wolna sobota . Wprawdzie wieczorem będzie u nas wnusia na noclegu ale w ciągu dnia zamierzam trochę popracować w domu i zabrać się w końcu za przerzedzanie szaf i może jakiś wypadzik na działkę po papierówki. Zapraw na jutro żadnych nie planuję . Co więcej ? Raczej nic ciekawego , cotygodniowe zakupy , jakieś przepierki , sprzątanie , takie tam ...
Na świecie nowa sensacja ; zestrzelony nad Ukrainą samolot pasażerski i teorie spiskowe ... Reszty świata za bardzo nie obeszło. Pogadają i na tym się skończy , reakcji nie będzie jak chcą wierzyć niektórzy.
Wciąż upalnie .
Lucia! Mówisz - masz . Udało mi się skopiować fotkę z Bon Prixu . Mam trochę większe gabaryty niż modelka , ale żakiet jest tak uszyty,że na mnie wygląda tak samo .Są jeszcze żółte i czerwone . Ja oczywiście wybrałam czarny.
czwartek, 17 lipca 2014
17.07.2014 I jeszcze spraw babusinych kilka
Upał mnie wykończy . Nie narzekam , bo w sumie mało tego ciepełka w ciągu roku , ale nic mi się nie chce a podwyższone ciśnienie daje o sobie znać uciskiem w czole i na wysokości guzów potylicznych . Leki mam, jeśli nie minie to będę musiała się nimi przez kilka dni podeprzeć . Długo nie były mi potrzebne ale 30-to stopniowe temperatury swoje zrobiły. .
Od kilku dni siedzę na forach budowlanych i czytam ; o przyłączach , przydomowych oczyszczalniach, ogrzewaniu i przepisach budowlanych , a poza tym załatwiam pozwolenia i rozsyłam zapytania o płoty, garaże i pawilony kontenerowe . Marnie mi idzie , bo sezon urlopowy i nikt z przygotowaniem ofert się nie spieszy. Prawdę powiedziawszy jestem w swoim żywiole. Gdybym była facetem , na pewno wykonywałabym zawód murarza.
Mężuś wkręcił się na dobre w remont łazienek, ogląda ze mną płytki i armaturę ( płytki już wybraliśmy) , obmyśla koncepcje i u w a g a ; zauważył w końcu kolorystykę . W piątek przy okazji załatwiania spraw w Swarzędzu wskoczyliśmy do Le Roy pooglądać jeszcze raz płytki. Po półgodzinnym kręceniu się po ekspozycji mężuś stwierdził : płytki ładne , najgorsze ,że 90 % oferty w brązie i beżu - jakie to jest nudne". Lekko mi szczęka opadła, bo dotąd na takie rzeczy nie zwracał uwagi. Fakt , wszystko w brązach i beżach, a ja na te kolory mam fobię od czasu jak parę lat miałam w okół siebie tylko takie, ale ,że jemu się udzieli ...
Wczoraj miałam cały dzień wnusię na służbie. Była ze mną w biurze , pojechałyśmy do biblioteki w sprawie służbowej , po drodze na zakupach , a po południu piekłyśmy ciasteczka cynamonowe. Mała jest grzeczna ale i tak nas wykończyła . Energię ma niespożytą a mówi z szybkością karabinu maszynowego.
Zamówiłam sobie jakiś czas temu aksamitny żakiet, już myślałam ,że go nie dostanę ale dziś właśnie przyszedł . I aż usiadłam z wrażenia , jest o niebo ładniejszy niż wyglądał na zdjęciu w katalogu i leży idealnie a poza tym jest dość gruby , doskonale sprawdzi się na jesień jako płaszczyk, bo jest długi aż do kolan . No a poza tym ma bardzo oryginalny fason i jest starannie uszyty. Nie żałuję,że go zamówiłam. Zostały mi jeszcze jakieś dżinsy i z 2-3 koszule dla mężusia i kończę z zakupami ciuchowymi na ten rok. Na jakiś czas wystarczy nam to co mamy a poza tym tak mi wychodzi ,że parę ciuchów zalegających na tyłach szaf wróci do łask.
Od kilku dni siedzę na forach budowlanych i czytam ; o przyłączach , przydomowych oczyszczalniach, ogrzewaniu i przepisach budowlanych , a poza tym załatwiam pozwolenia i rozsyłam zapytania o płoty, garaże i pawilony kontenerowe . Marnie mi idzie , bo sezon urlopowy i nikt z przygotowaniem ofert się nie spieszy. Prawdę powiedziawszy jestem w swoim żywiole. Gdybym była facetem , na pewno wykonywałabym zawód murarza.
Mężuś wkręcił się na dobre w remont łazienek, ogląda ze mną płytki i armaturę ( płytki już wybraliśmy) , obmyśla koncepcje i u w a g a ; zauważył w końcu kolorystykę . W piątek przy okazji załatwiania spraw w Swarzędzu wskoczyliśmy do Le Roy pooglądać jeszcze raz płytki. Po półgodzinnym kręceniu się po ekspozycji mężuś stwierdził : płytki ładne , najgorsze ,że 90 % oferty w brązie i beżu - jakie to jest nudne". Lekko mi szczęka opadła, bo dotąd na takie rzeczy nie zwracał uwagi. Fakt , wszystko w brązach i beżach, a ja na te kolory mam fobię od czasu jak parę lat miałam w okół siebie tylko takie, ale ,że jemu się udzieli ...
Wczoraj miałam cały dzień wnusię na służbie. Była ze mną w biurze , pojechałyśmy do biblioteki w sprawie służbowej , po drodze na zakupach , a po południu piekłyśmy ciasteczka cynamonowe. Mała jest grzeczna ale i tak nas wykończyła . Energię ma niespożytą a mówi z szybkością karabinu maszynowego.
Zamówiłam sobie jakiś czas temu aksamitny żakiet, już myślałam ,że go nie dostanę ale dziś właśnie przyszedł . I aż usiadłam z wrażenia , jest o niebo ładniejszy niż wyglądał na zdjęciu w katalogu i leży idealnie a poza tym jest dość gruby , doskonale sprawdzi się na jesień jako płaszczyk, bo jest długi aż do kolan . No a poza tym ma bardzo oryginalny fason i jest starannie uszyty. Nie żałuję,że go zamówiłam. Zostały mi jeszcze jakieś dżinsy i z 2-3 koszule dla mężusia i kończę z zakupami ciuchowymi na ten rok. Na jakiś czas wystarczy nam to co mamy a poza tym tak mi wychodzi ,że parę ciuchów zalegających na tyłach szaf wróci do łask.
poniedziałek, 14 lipca 2014
14.07.2014 Sprawy babusine
Gaju nie sprzedaliśmy . Gość się umówił na oglądanie i nie przyjechał , nie odbierał też telefonu. No cóż ... mógł chociaż zadzwonić i powiedzieć,że sie rozmyślił ; nie zmarnowalibyśmy czasu i paliwa na niepotrzebną wycieczkę . Będzie inny ... Choć wolałabym temat mieć już z głowy.
Póki co rozsyłam zapytania o ceny : pawilonów , płotów i garaży . I pewnie długo takimi sprawami będę się zajmować .
Zrobiłam sobie przerwę w dziubaniu na szydełku. Mam już prawie 9 sztuk kwadratów gotowych , a to znaczy,że już połowa narzuty. Zamiast tego czytam . Tym razem islandzki kryminał - mroczny i pełen grozy jak islandzkie góry , ale bardzo ciekawy i wciągający.
Szykujemy się do poczwórnych imienin. Mam nadzieję ,że pogoda dopisze i spędzimy cały dzień na działce. Mam już prawie wszystkie prezenty ; dla maluchów ciuszki , bajeczki i zabawki, dla młodszej synowej leżak, a dla mężusia nową płytę Whitin Temptation - na razie zamówioną i opłaconą , powinna niedługo do mnie przyjść.
Póki co rozsyłam zapytania o ceny : pawilonów , płotów i garaży . I pewnie długo takimi sprawami będę się zajmować .
Zrobiłam sobie przerwę w dziubaniu na szydełku. Mam już prawie 9 sztuk kwadratów gotowych , a to znaczy,że już połowa narzuty. Zamiast tego czytam . Tym razem islandzki kryminał - mroczny i pełen grozy jak islandzkie góry , ale bardzo ciekawy i wciągający.
Szykujemy się do poczwórnych imienin. Mam nadzieję ,że pogoda dopisze i spędzimy cały dzień na działce. Mam już prawie wszystkie prezenty ; dla maluchów ciuszki , bajeczki i zabawki, dla młodszej synowej leżak, a dla mężusia nową płytę Whitin Temptation - na razie zamówioną i opłaconą , powinna niedługo do mnie przyjść.
piątek, 11 lipca 2014
11.07.2014 Przyznam się bez bicia ,
milczałam cały tydzień , ale nie chciałam zapeszać , a dziś już temat dograny i załatwiony więc mogę napisać o co chodzi. To moje wydzwanianie , załatwianie i długie narady służyly jednemu celowi ; poszukaniu odpowiedniej nieruchomości i sfinalizowaniu zakupu. No i stało się; dziś o 9.30 podpisaliśmy akt notarialny Z początku koncepcja była jedna ; lokal użytkowy w bloku, dwie ulice od naszego miejsca zamieszkania . Lokal fajny 104m2 i zrobiony na błysk - tylko wstawiać meble i się wprowadzać, za rozsądne pieniądze. Ale jak zaczęliśmy sprawę zgłębiać to się okazało,że ma pewną wadę prawną i temat upadł. W tak zwanym międzyczasie pojawiła się nowa koncepcja ; kupno gruntu i budowa pawilonu usługowego z płyty obornickiej o podobnym metrażu. Weszłam ponownie na olx ( niegdyś tablica ) przejrzałam wszystkie oferty gruntów i trafiłam . W świetnej lokalizacji , choć daleko od domu , właściwie na drugim końcu miasta tuż przy drodze krajowej , a co ważniejsze z dostępem do wszystkich operatorów sieciowych , co w naszym fachu ma znaczenie kluczowe . Działka nieduża , tylko 540m i w kształcie trapezu , ale na nasze potrzeby wystarczy i jeszcze miejsce na spory parking zostanie. W dodatku za kasę mniejszą niż zakładaliśmy. Dogadaliśmy się od razu . Okazało się przy tym , że sprzedaje dawny nauczyciel - katecheta młodszego syna, z którym się znamy. Przed zakupem sprawdziliśmy jeszcze dwie inne działki na tej samej ulicy . Fakt i większe i bardziej "ustawne" , ale za taką kasę,w przeliczeniu na metr , że się nie opłacało.Chłopakom się spodobało i miejsce i działka i od razu byli gotowi jechać i lać płytę. Teraz oczywiście przed nami załatwianie wszystkich zezwoleń, warunków, projektów itd.a po paru miesiącach jak już to ogarniemy ruszymy z budową . To akurat potrwa krótko. Takie pawilony stawia się od 10 dni do 5 tygodni. No i fajnie . Poprzedni właściciele zaprosili nas na opicie interesu . Pijący to my nie jesteśmy ale po kieliszku brandy sobie pozwoliliśmy . Ciekawi ludzie , z zasadami , świetnie nam się gadało i pewnie będzie nam się dobrze układać sąsiedztwo.
A poza tym zgłosił się pierwszy klient na nasz Gaj. Umówiliśmy się na niedzielę , na oglądanie - oby im się spodobało i kupili. Mielibyśmy drugi temat zamknięty. Miałam piękne plany , pojechania jutro nad jezioro ,ale zapowiedzieli się goście na jakąś popołudniową kawę - na krótko , bo tylko przejazdem a w niedziele to spotkanie. A co tam , parę letnich sobót jeszcze zostało a w domu i tak mam co robić .
A poza tym zgłosił się pierwszy klient na nasz Gaj. Umówiliśmy się na niedzielę , na oglądanie - oby im się spodobało i kupili. Mielibyśmy drugi temat zamknięty. Miałam piękne plany , pojechania jutro nad jezioro ,ale zapowiedzieli się goście na jakąś popołudniową kawę - na krótko , bo tylko przejazdem a w niedziele to spotkanie. A co tam , parę letnich sobót jeszcze zostało a w domu i tak mam co robić .
niedziela, 6 lipca 2014
6.07.2014 Miał być ciąg dalszy
wczorajszego wieczoru , ale jak to u mnie bywa , świat do góry nogami staje z minuty na minutę . Oprócz wyprawy do Gaju zaliczyliśmy jeszcze rundkę po mieście - z jakiego powodu napiszę później , potem działkę u starszego syna , a potem jeszcze młodzież przyjechała do nas i posiedzieli sobie prawie do północy. Nasze najbliższe plany wymagają długich narad ale jak sądzę nie będzie to czas stracony. A dziś od rana kręciłam się po kuchni , przygotowałam obiad , upiekłam placek drożdżowy z czarną porzeczką . Pyszny wyszedł - niestety mogłam sobie pozwolić tylko na jeden kawałek . Nie chcę zmarnować tego co już osiągnęłam . Prawie 10 kg mniej to już nie byle co. I właściwie to wszystko. Czas minął na pogawędkach z teściową . Na szczęście mogłam sobie przy tym dziubać na szydełku więc kolejny kwadrat na narzutę mam gotowy. Jeszcze dwa i będzie połowa . Na koniec jeszcze ogórki zakisiłam . Kupiłam wczoraj , ale oczywiście nie zdążyłam . Mam słój małosolnych i pięć słoików. W tym roku nie robię żadnych innych zapraw. Półki w piwnicy zapełnione ubiegłorocznymi przysmakami.
Na dworze upał i duchota. Półgodzinna ulewa nic na to nie pomogła.
Czeka nas bardzo pracowity tydzień.
Na dworze upał i duchota. Półgodzinna ulewa nic na to nie pomogła.
Czeka nas bardzo pracowity tydzień.
sobota, 5 lipca 2014
5.07.2014 Umyta podłoga , czysty obrus i świeże kwiaty na stole,
Tak mi się kojarzą sobotnie popołudnia i niedziele z dzieciństwa . Umyte podłogi u mnie właśnie schną , kwiaty do wazonów pokładłam rano zaraz po powrocie z zieleniaka . Jeszcze tylko czyste obrusy pozakładam . Ale to nieco później , b na razie czas przygotować letni obiad. będzie naprawdę letni , bób i kalafior z sadzonym jajkiem , posypane koperkiem a na deser po miseczce czarnych jagód . Nic więcej mi do szczęścia nie trzeba. Tak poza tym marnuję czas . Nie przemęczam się robotą i nie realizuję żadnej sprawy , które zamierzałam w letnie soboty wykonać. Ale co mi tam, kto powiedział,że wciąż muszę tylko pracować .Pobyczyć się też nie zawadzi. Popołudnie zamierzamy spędzić w naszym Gaju. Decyzja ostateczna i nieodwołalna : sprzedajemy . Trzeba wbić tablicę z ogłoszeniem . Stąd ta wyprawa.
Juro na obiedzie mam teściową . Szwagroska w sanatorium więc babcię zabieramy do nas.
c.d.n. - wieczorem
Juro na obiedzie mam teściową . Szwagroska w sanatorium więc babcię zabieramy do nas.
c.d.n. - wieczorem
Subskrybuj:
Posty (Atom)
