i to wysoce deficytowy . Jeszcze trochę i spod lady zaczną sprzedawać. Chodzi o sanki. Trzeci dzień szukaliśmy , a dziadziuś tak się przejął brakiem, że aż do Juli , do Poznania pojechaliśmy . Tam były. Poszłam od razu poszukać , małżonek przy narzędziach się zatrzymał na chwilę, jak dotarłam drapnęłam od razu z półki 2 sztuki , a zanim mężuś do mnie dołączył zniknęły wszystkie w mniejszym rozmiarze, z tych większych zostały sztuk trzy . Stanęło na tym, że wzięliśmy jedne mniejsze, jedne większe. Przy okazji kupiliśmy jeszcze nową szypę do odgarniania śniegu , bo nasza się połamała. Kiedy i jak ??? Dobre pytanie, rano odśnieżałam przed drzwiami biura i odstawiłam w stanie używalności. Były w różnych kolorach , nawet chciałam różową wziąć , ale czerwona była solidniejsza, wykończona metalem. Tak czy inaczej , śnieg spadł ,mróz zapowiedzieli , sanki są , dzieciaczki trochę zimy użyją.
babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zimowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zimowo. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 14 stycznia 2021
piątek, 20 stycznia 2017
20.01.2017 Zima w odwrocie
przyszła odwilż . Jeśli w nocy zamarznie , to będzie nie złe lodowisko.
A propos lodowiska , to byłam dziś z wnusią . Wykopałam moje łyżwy i miałam to szczęście ,że uruchomili przy ślizgawce warsztat , który ostrzy łyżwy . Kosztowało mnie to 3,50zł i jakieś 7 minut czekania. Niestety jak przyjechałyśmy to gościa , który ostrzy nie było . Jeżdziłam więc na prawie okrągłych . Naostrzone mam porządnie , po staremu na rowek . Za to zgubiłam jeden z ochraniaczy .Szkoda , bo był porządny , jeszcze z PRL-u . Szło mi dość marnie , po prawie 40 latach nie jeżdżenia , z jednym wyjątkiem 10 lat temu ( jakieś 4 wypady po godzinie może) , ciężko mi było się poruszać . Tępe łyżwy też nie ułatwiały sprawy. Na dodatek buty są przygięte na jedną stronę . Moje łyżwy sprzedałam zaraz po ósmej klasie , były już bardzo zniszczone . Nowych nie kupiłam od razu , bo zimy jakieś marne się zaczęły , w LO jeździłam na pożyczanych a po maturze już nie miałam czasu na ślizgawki. Jakieś 10 lat temu Szwagroska dała mi swoje łyżwy w nie złym stanie . Niestety umiała jeździć tylko w prawą stronę i stąd to przygięcie . Jeździ się z czymś takim fatalnie . No i kilogramów też więcej niż w młodości to i lekkość gdzieś uleciała. No ale jak na tak długie przerwy, zaliczyłam tylko dwie wywrotki , w tym jedną z powodu kolizji. Młodzież strasznie szaleje .Było drobne zderzenie , no i skończyło się efektownym lotem koszącym. Ale tak w ogóle to fajnie było . Wnusia całkiem nie źle sobie radzi na łyżwach , a poza tym spotkała koleżankę z klasy więc tym bardziej miała frajdę . Jutro pewnie będę cierpieć z powodu zakwasów.
W drodze ze szkoły kiedy ją odprowadziłam, zrobiłam kilka zimowych fotek. Park za naszym biurem w zimowej szacie wygląda przecudnie . Było tak spokojnie i cicho ..., prawie jak w lesie , a przecież na obrzeżach są dwie szkoły i ruchliwa ulica. Aż miałam ochotę pokręcić się dłużej pomiędzy ośnieżonymi drzewami.
Jutro muszę się uwijać od wczesnych godzin rannych . Kolędę mamy już od 10 rano. U nas spodziewam się wizyty około 11.00. Nie , nie , nie szaleję z porządkami .Będzie zwyczajnie , jak w każdym innym dniu . Mogę najwyżej jakąś kawą czy herbatą poczęstować i tyle.
Zimowe fotki wrzucę jutro lub w niedzielę , zależy jak mi pójdzie robota . Dziś padam na dziób.
A propos lodowiska , to byłam dziś z wnusią . Wykopałam moje łyżwy i miałam to szczęście ,że uruchomili przy ślizgawce warsztat , który ostrzy łyżwy . Kosztowało mnie to 3,50zł i jakieś 7 minut czekania. Niestety jak przyjechałyśmy to gościa , który ostrzy nie było . Jeżdziłam więc na prawie okrągłych . Naostrzone mam porządnie , po staremu na rowek . Za to zgubiłam jeden z ochraniaczy .Szkoda , bo był porządny , jeszcze z PRL-u . Szło mi dość marnie , po prawie 40 latach nie jeżdżenia , z jednym wyjątkiem 10 lat temu ( jakieś 4 wypady po godzinie może) , ciężko mi było się poruszać . Tępe łyżwy też nie ułatwiały sprawy. Na dodatek buty są przygięte na jedną stronę . Moje łyżwy sprzedałam zaraz po ósmej klasie , były już bardzo zniszczone . Nowych nie kupiłam od razu , bo zimy jakieś marne się zaczęły , w LO jeździłam na pożyczanych a po maturze już nie miałam czasu na ślizgawki. Jakieś 10 lat temu Szwagroska dała mi swoje łyżwy w nie złym stanie . Niestety umiała jeździć tylko w prawą stronę i stąd to przygięcie . Jeździ się z czymś takim fatalnie . No i kilogramów też więcej niż w młodości to i lekkość gdzieś uleciała. No ale jak na tak długie przerwy, zaliczyłam tylko dwie wywrotki , w tym jedną z powodu kolizji. Młodzież strasznie szaleje .Było drobne zderzenie , no i skończyło się efektownym lotem koszącym. Ale tak w ogóle to fajnie było . Wnusia całkiem nie źle sobie radzi na łyżwach , a poza tym spotkała koleżankę z klasy więc tym bardziej miała frajdę . Jutro pewnie będę cierpieć z powodu zakwasów.
W drodze ze szkoły kiedy ją odprowadziłam, zrobiłam kilka zimowych fotek. Park za naszym biurem w zimowej szacie wygląda przecudnie . Było tak spokojnie i cicho ..., prawie jak w lesie , a przecież na obrzeżach są dwie szkoły i ruchliwa ulica. Aż miałam ochotę pokręcić się dłużej pomiędzy ośnieżonymi drzewami.
Jutro muszę się uwijać od wczesnych godzin rannych . Kolędę mamy już od 10 rano. U nas spodziewam się wizyty około 11.00. Nie , nie , nie szaleję z porządkami .Będzie zwyczajnie , jak w każdym innym dniu . Mogę najwyżej jakąś kawą czy herbatą poczęstować i tyle.
Zimowe fotki wrzucę jutro lub w niedzielę , zależy jak mi pójdzie robota . Dziś padam na dziób.
sobota, 19 stycznia 2013
19.01.2012 O jak dobrze
Takie dziś z okna mam widoki
A tak poza tym to za oknem zima śniegiem sypie od rana , Mężuś zasiadł przy swoim kompie , ja wyjęłam już ściągnięty z netu i posklejany wczoraj wykrój na bluzkę i zamierzam przystąpić do działania zaraz po obiedzie. Mam czas , dziś nigdzie ani do niczego się nie śpieszę . Choinka się sypie , ale postanowiliśmy ją jeszcze do następnego tygodnia przetrzymać , bo lubimy mieć w domu choinkę. Wieczorem dopiszę coś do wspominek. Ostatnio trochę zaniedbuję tę działalność . Tu i teraz pochłania mnie w znacznej mierze . na wspominanie brak czasu.
Jutro obiad u teściowej i szwagroskiej . Zaprosiły na kaczkę. Pewnie znów posiedzimy parę godzin .
środa, 15 lutego 2012
15.02.2012 Zima, zima, zima i to jaka !
Jak widać na fotkach konkretna. I nadal sypie. Silnik turbo i 180 koni pod maską mojego auta przegrywają z naturą. Jeździłam dziś w porywach 15km na godzinę . Szybciej się nie da . Zima drogowców nie zaskoczyła , zaskoczył śnieg . I choć zorganizowali się szybko , to i tak z nieustającymi od ubiegłego wieczoru opadami śniegu przegrywają. . Świat wygląda malowniczo.
Dzień dziś mieliśmy na lekkim luzie. Zasypało i nikomu nic się nie chciało. Telefon zadzwonił ledwie ze trzy razy, dojechać na robotę za bardzo się nie dało , bo na krajowej piętnastce działy się sceny dantejskie: łamały się Tiry , osobówki lądowały rowach i na polach. Lepiej było siedzieć w ciepłym biurze , słuchać Nightwish-ów i Whitin Temptantion. , robić porządki i drobne naprawy.
Jutro mały Krzysiu kończy roczek. Impreza roczkowa w sobotę. Jutro wstąpimy tylko malucha uściskać .
Subskrybuj:
Posty (Atom)

