babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

środa, 2 lipca 2014

2.07.2014 Znów spraw babusinych małe co nie co

Pół roku śmignęło jak z bicza strzelił. Od dziś "z górki" A niedawno była Gwiazdka i Wielkanoc... 
Pracy mam mnóstwo i jeszcze więcej dzwonienia. Od kilku dni wiszę na drutach i gadam, gadam, gadam , ustalam. Co z tego wyniknie , okaże się w ciągu najbliższych 10-14 dni. Na razie nie napiszę o co chodzi żeby nie zapeszać . 
Ucięła mnie dziś osa, prosto w brodę . Boli jak cholera , chociaż nawet nie spuchło. Jakimś cudem usiadła mi na łańcuszku od naszyjnika i przydusiłam jak pochyliłam głowę .
Urwałam się w trakcie dnia do miasta. Potrzebowałam kasę więc musiałam się udać do bankomatu . Oczywiście połaziłam po okolicznych sklepach . Tak na szybko,żeby trochę kości rozprostować i przewietrzyć mózg. W 5,10,15 jest wyprzedaż więc sobie nie odmówiłam , żeby nie nakupić ubranek dla moich wnucząt. Lubię im kupować ubranka . Wnusi szczególnie . Mała lubi chodzić w sukienkach a wybór jest niesamowity. Dziś kupiłam jej intensywnie zieloną princeskę z długim rękawkiem i biedroneczkami na spódniczce . Jest śliczna i bardzo elegancka . Już kiedyś się na nią czaiłam ale była bardzo droga a dziś proszę, tylko 29,90 . Oprócz sukienki kupiłam jej jeszcze zwykłą , prostą czerwoną bluzeczkę z wyszytym ptaszkiem . Też ładniutka . Pod bezrękawnik albo pod jakiś sweterek , do szkoły jak znalazł. Dla wnusia wybrałam szare dresowe spodnie z intensywnie niebieskimi aplikacjami i Koszulkę polo w takich samych odcieniach . Będą ładnie wyglądać . Ciuszki są bardzo dobrej jakości i bardzo mięciutkie z czystej bawełny, takie jak lubię.  
Jutro wybieram się na targ. Muszę uzupełnić zapasy zieleninki. A poza tym lubię się pokręcić w takich miejscach . 
Nakrycie na łóżko się robi. Mam już 5 kwadratów ( 33x33cm) . jeszcze tylko 13sztuk i będzie gotowy . W niedzielę wnusiu zażyczył sobie czapkę . Niebieską . Skoro wnusiu sobie życzy to babcia nie ma wyjścia . Następna będzie niebieska czapka . 
Lato wciąż chłodne , choć słoneczne. 

poniedziałek, 30 czerwca 2014

30.06.2014 Sprawy babusine

Gablota jak nowa . Zrobili mi te końcówki , zregenerowali przekładnię , wbili przegląd techniczny (wreszcie) I nadziwić się nie mogli,że to takie dobre auto. Ano dobre... i kultowe. Tylko jedno takie po okolicy jeździ. Oczywiście z kasy wyskoczyłam konkretnie , a jakże , ale w sumie odkąd mam to auto zaledwie drugi raz -nie licząc urwanej klamki zaraz po zakupie . I jak by nie liczyć mój pojazd okazał się najtańszy z wszystkich , które mamy na stanie.  Muszę jeszcze tylko płyn do spryskiwacza kupić , bo mi lampka świeci, że brakuje i wycieraczki , bo już marnie zbierają wodę . 
W sobotę i niedzielę w mieście impreza motocyklowa się odbywała. Zjechała  cała horda - 2 i pół tysiąca motocykli.  Specjalne miasteczko im zbudowali na Małpim Gaju . My się motocyklami nie pasjonujemy więc na żadne pokazy się nie wybraliśmy.
W sobotę pojechaliśmy na poszwendanie się po galeriach . Opłaciło się . Na Malcie kupiliśmy dla mężusia garnitur . Super leży , 100% wełny . Kolor grafitowy ale lekko cieniuje na niebiesko . Za całkiem przyzwoitą  cenę i jeszcze rabat dostaliśmy dla stałego klienta . Garniturek został w sklepie do skrócenia nogawek i rękawów . Trzy godziny na łażeniu po galerii i oglądaniu nam zeszły . No nie całkiem . Posiedzieliśmy też  dłuższą chwilę przy kawie i jogurtowym deserze ( pozwoliłam sobie tym razem na malutką porcje owoców z jogurtem ubitym jak śmietana - ciekawostka taka ; jedliśmy to po raz pierwszy - pychotka) . Potem ja wpadłam do Ikei a mój mężuś do Juli . Sklepy są bardzo blisko . Dużych zakupów nie zrobiłam , parę drobiazgów do kuchni i napój żurawinowy. Materiał na który się czaiłam okazał się nieciekawy i bardzo gruby . Nadaje się najwyżej na poszycie leżaka. Na poduszki jak planowałam już nie za bardzo.
W niedzielę miałam na obiedzie rodzinkę . Przymawiali się o mamine mielone , no to zrobiłam . Poszły wszystkie. 
A dziś jak zwykle , praca za biurkiem . I dodatkowo załatwianie różnych spraw w związku z najbliższymi planami inwestycyjnymi . Na razie idzie nie źle. 
Nakrycie na łóżko wnusi się robi. Kolejne bajerki decoupagowe też . Odnawiam osłony na doniczki tym razem. 
Kupiliśmy sobie nowy toster do sandwiczy. Stary już swoje odpracował i zaczął tracić teflonową powłokę .Za oknem jakieś dziwne lato . Dziś zimne i deszczowe .    

piątek, 27 czerwca 2014

27.06.2014 Spraw babusinych parę

na piątkowy wieczór . Wariacki tydzień właściwie za nami.Roboty wciąż pełno , a w firmie bałagan - karton na kartonie i kartonem pogania. Ja już przestałam je z miejsca na miejsce przestawiać , a chłopaki zdążyli filozofię dorobić  -że niby jak w firmie porządek i nie ma kartonów , to nie ma roboty . Jutro mężuś jedzie 
pomóc  jednemu pracusiowi , przy domkach deweloperskich  ; chcą skończyć  , zamierza też 
powywozić jakiś złom elektroniczny do składnicy  a ja ... Sama jeszcze nie wiem co mi wypadnie. Muszę zacząć od ogarniania chatki . A później ... chyba polatam po sklepach z płytkami i pojadę na działkę syna po świętojanki ( porzeczki znaczy) . 

Wnusiaki skończyły rok przedszkolny , dostali jakieś dyplomy i nagrody i chodzą dumne z tego powodu. 

Mój pojazd zastępczy pięknie się dziś sprawdził.  Dojechałam do pracy , potem pozałatwiałam sprawy w mieście  i wróciłam do domu. Jutro na porannych zakupach też powinien dać radę.  

Mam tyle spraw na głowie,że nie ogarniam własnych myśli, nie pamiętam co robiłam rano, ani nie zastanawiam się dłużej nad tym co się dzieje .   To źle , należałoby trochę zwolnić i się wyciszyć . 

W końcu zaplanowałam w firmie urlopy . Wszyscy w sierpniu. Tak wypada ich żonom więc po prostu zrobiłam z nimi zmowę i wpisałam tak żeby dziewczyny były zadowolone. Czy my się na urlop wybierzemy? Na dzień dzisiejszy nie wiem . Zwłaszcza ,że mamy pewne plany inwestycyjne - kwestia wyjaśni się po jakich 2 tygodniach . Póki co nie planuję nic poza zakupami ciuchowymi dla małżonka. No i drobiazgami domowymi z Ikei . No , ewentualnie jeszcze kosą spalinową z tarczą tnącą . Garaż utonął w zielsku . Kiedyś trzeba zrobić z tym porządek - kosiarka  i randap nie dają rady 

Sobie kupiłam na bon prixie zarąbisty płaszczyk - pelerynę na jesień. Właśnie dziś przyszedł.Nie spodziewałam się, że będzie taki fantastyczny . Materiał , bardzo gruby flausz . Fason - jak to peleryna , rozłożysty, z wielkim podpinanym kołnierzem - pelerynką. Kolor wprawdzie nie całkiem taki jak na zdjęciu , bo nie czerwony a rubinowy ale i tak jest świetny i ładnie kontrastuje z czarnymi lamówkami .  Wiem , wiem jest lato a ja już o jesieni , ale płaszcza na jesień nie mam więc jak się taki unikalny trafił to kupiłam . I co najważniejsze ; już o 2 !!!!! numery mniejszy rozmiar . Pasuje idealnie.  
Narzuta na łóżko wnusi się robi . 



czwartek, 26 czerwca 2014

26.06.2014 Jak tak dalej pójdzie zacznę gonić własny ogon

albo jeszcze gorzej będzie.  Od soboty nie mam czasu na nic , nawet porządnie sprzątnąć w domu, o siedzeniu przy kompie nie wspominając . Po prawdzie to mam fobię na komputer , bo po całych dniach przy nim siedzę i coś piszę ; oferty , faktury , kosztorysy , w tak zwanym międzyczasie odbieram telefony i odpisuję na meile i zanim jeden temat skończę już mi pięć następnych rośnie . Ale przynajmniej na kasę w niedługim czasie się to przełoży. 
Jutro i w weekend będę się poruszać pojazdem zastępczym . Moje auto pojechało do warsztatu . Jakieś stabilizatory czegoś tam trzeba wymienić i jakiś pasek wyregulować albo wymienić , bo w każdy zakręt wchodzę z piskiem okrutnym . Weekend ładny się zapowiada więc sobie rowerem pojeżdżę do pracy . Trochę boję się o laptopa , bo plecak mam zwyczajny , a nie wzmocniony jak torba , a w laptopie wszystko co najważniejsze w firmie. 
W piątek wybieramy się na zakupy ( zakładając ,że znajdziemy na to czas po południu, bo może być różnie). . Nasz ulubiony sklep z odzieżą męską robi promocję dla posiadaczy kart . Obniżki 40% . Może coś ciekawego wyhaczymy. Ubiorę mężusia na jesień i zimę . 
No dobra , zameldowałam się , a teraz ruszam do następnej roboty - bliskie spotkanie z deską do prasowania. 

sobota, 21 czerwca 2014

21.06.2014 Ale fajnie

wreszcie wolna sobota  od dzisiejszej aż do pierwszego dnia jesieni. Dziś robię sobie luzik , nie śpieszę się z niczym , nie szaleję nadmiernie z miotłą i szmatami , nie zabieram za żadną poważną robotę... Lato dopiero się zaczyna . Zdążę ...

Trafiło mi się od rana ; żul- dźentelmen . Rano jak wyjeżdżałam na zakupy zabrałam ze sobą worek ze szkłem i drugi z plastikiem i poszłam do śmietnika . Buszował jeden w kontenerach . grzecznie zrobił mi miejsce , żebym mogła powrzucać do pojemników co trzeba , a potem sypnął komplementem : "pięknie pani pachnie " . . Zatkało mnie w pierwszej chwili ale co tam , powiedziałam grzecznie "dziękuję " i poszłam w swoją stronę.  Faktycznie chyba pachniałam , bo przed wyjściem popsikałam się wodą kwiatową , taką zwyczajną , której używam do pracy .

Jak zwykle poszalałam z zakupami na zieleniaku. Kalafior, kalarepka ,bób , młoda marchewka , czereśnie , morele a nawet czarne jagody . I jeszcze parę innych smakołyków. Na sezonowe owoce i warzywa dostałam pozwolenie dietetyczki , oczywiście muszę sobie odpowiednio przeliczyć na kalorie ale jeść mogę więc co sobie mam żałować. 

Potem pojechałam jeszcze raz do miasta z zimowymi ciuchami do czyszczenia , kupiłam też prezent dla synowej na urodziny i na imieniny dla mojej matki i pokręciłam się chwilę po sklepach. 
.A potem już same przyjemności . Przed obiadem uszyłam spódniczkę -"słowiankę" dla mojej wnusi. Nawet nie źle wyszła , choć ma pewne niedoróbki . Teoretycznie wiem jak szyć "z koła" , a dokładnie , w tym przypadku z 3/4 koła, ale wiedzieć a perfekcyjnie to wykonać to już inna sprawa. Nie takie to łatwe jak by się mogło wydawać . Fotkę zrobiłam , ale muszę zgrać . Wrzucę przy czasie. 
Babcine zadanie rozpoczęte . Włoczka wczoraj przyszła i już zaczęłam się udzielać szydełkowo . No , ale jeszcze długo , zanim będzie coś widać.  
Jutro urodzinowa kawa u młodszej synowej. 

czwartek, 19 czerwca 2014

19.06.2014 Świąteczne obserwacje babusine

Organizacja 
Boże Ciało... W Kościele jedno z największych świąt . W mojej osobistej hierarchii ważności dopiero na 4 miejscu , po Gwiazdce, Wielkiejnocy i Święcie Zmarłych . W tym roku wcześniej ( zwykle procesja była w południe ) i skromniej . Skromne ołtarze , żadnych brzózek w zdłóż  trasy , mało kwiatów , skromne poczty sztandarowe  . tylko cztery . Zwykle było ich kilkanaście. Trasa jak zawsze od Św. Ducha do Fary . Czterech księży celebrujących na zmianę nabożeństwo , czterech innych w asyście . Bywało więcej . Nie brały udziału w procesji siostry zakonne - nie wiadomo dlaczego . Zwykle wszystkie były obecne. 
Procesja 
Ludzi zdecydowanie mniej niż w poprzednich latach choć słoneczna pogoda dopisała. Większość to starsze pokolenia i trochę młodzieży w wieku szkolnym . Trochę rodzin z dziećmi.  Ludzie ubrani bardzo dobrze jak to w moim mieście ale bez przepychu . Zawiewał chłodny wiatr więc przynajmniej odkrytych  ramion i krótkich spodenek nie było . Raziły głośnie rozmowy i śmiechy.  Brakowało dziewczynek w białych sukienkach.  Były tylko te sypiące kwiatki . To dlatego,że w tym roku nie było u nas Pierwszych Komunii Św. bo przesunięto wiek dzieci przystępujących . I dobrze , II klasa to za małe dzieci . Moje roczniki też szły w III klasie.  Dziewczynki sypiące kwiatki w najróżniejszych sukienkach ; krótkich, długich , nie wszystkie nawet w białych , były różowe , kremowe , nawet jedna jasno - seledynowa.  Czasy się zmieniają Ludzie
Jak wspomniałam , ubrani bez szaleństwa . Świąteczna rewia mody ( ta na Wszystkich Świętych i ta na Boże Ciało ) odeszły do przeszłości.. Drażni  zachowanie , gadanie, głośny śmiech.  Brak zainteresowania  tym co się dzieje . Większość szła bo tak nakazuje tradycja i kalendarz  świąt , ale z  myślami zawładniętymi przez swoje sprawy . Mało było takich co śpiewali. Jeśli już to też starsze pokolenie . Młodzi zwyczajnie nie znają pieśni..  Te Deum śpiewali księża i zaledwie garstka ludzi . Zdecydowanie lepiej szło  " Boże Coś Polskę " .
Miasto 
Prawie żadnych dekoracji . Jeszcze w ubiegłym roku ludzie dekorowali okna swoich mieszkań wychodzące na trasę procesji . W tym roku na palcach można było policzyć . Z wystaw sklepowych dekoracje zniknęły niemal całkowicie. A te , w których były ... Oooooohhhhh!  Nie przemyślane i robione na "odpieprz " - przepraszam za wyrażenie . Jak widać na fotce . Świat na psy schodzi można powiedzieć .  Portret Świętego pomiędzy majtkami , nieco dalej za tło posłużyły damskie bluzki . "O tempora o mores!" można tylko zawołać . Fotka nie specjalnie mi wyszła , bo akurat , jak bym się nie ustawiła słońce miałam wprost w szybę wystawy i odbijało mi dokładnie  w aparat  a raczej w telefon. Ale to co chciałam pokazać widać . 

Pod majtkami stoi portret Jana Pawła i bukiet sztucznych żonkili. 
Głupota , bezmyślność , brak szacunku ?  Stawiam na bezmyślność -znak naszych czasów 

A poza tym ; 
 fajną mamy miejską orkiestrę . Zbierają  nagrody po całym świecie - nawet gdzieś w Ameryce Południowej  byli i też wrócili z nagrodą . Na drogę powrotną z Fary do WOK-u wybrali sobie motywy muzyczne z filmu Ogniem i Mieczem . W ich wykonaniu liryczna "Dumka Na Dwa Serca " grzmiała niczym marsz triumfalny , a przy "Szarży Husarii " można było ją niemal zobaczyć . Wpleciona w wiązankę utworów solówka na bębnie ze wsparciem werbli, zabrzmiała niepokojąco niczym  taraban wzywający na wojnę .  Podobało nam się . 
Kupiliśmy wczoraj tygodnik Wprost . I doczytałam o co chodziło w aferze podsłuchowej , a dokładnie to przeczytałam w całości zapis opublikowany w tygodniku.. Afery już mnie nie ruszają . Zadziwiające jest tylko to jak mali , jak skarłowaciali moralnie są ludzie z najwyższych stanowisk w Państwie. I tak mnie naszła refleksja . Wiele lat temu mój Ojciec komentując stan wojenny powiedział ,że " trzydzieści lat pracował dla tego Kraju tylko po to żeby dostać w pysk" . Ja po przeczytaniu artykułu powiedziałam do męża dokładnie to samo ;" wiesz , te blisko 26 lat temu kiedy zaczynaliśmy z firmą , mieliśmy jakiś cel , jakąś misję ( choć nie ładne to słowo ale adekwatne) , liczyliśmy ,że powstanie coś nowego , lepszego , że zbudujemy jako społeczeństwo normalne Państwo a tymczasem pracowaliśmy na to żeby od panów ministrów dostać w pysk . Przedsiębiorców, którzy utrzymują to Pastwo płacąc podatki  zdegradowali do miana  tłustych misiów, których należy walić pałą po głowach  - jak to określił jeden z nich . I mąż przyznał mi rację.. Smutne to w sumie. 

wtorek, 17 czerwca 2014

17.06.2014 Sprawy babusine

Czy ten czas musi tak pędzić ???  Musi , nie ma innej opcji najwyraźniej . Pędzi, gna i jeszcze pogania . Sorry taki klimat . Pędzimy razem z nim . 
W niedziele spotkanie z przyjaciółmi. jak się okazało w szerszym gronie . Moje "coś mi mówi " podszeptywało mi taką opcję , ale machnęłam ręką, nie słucham go ostatnio . A nie powinnam . Te podszepty bywały przydatne. Jak zawsze było super . Pogadaliśmy , pośmialiśmy się, powspominaliśmy nawet stare dobre czasy . Przyjaciółki zauważyły spadek kilogramów ( o tym potem) .

W Kraju afera podsłuchowa. Afera jak afera - nie pierwsza i nie ostatnia .Nie wiem sama śmiać się czy denerwować , bynajmniej nie dlatego,że afera ( choć zahacza o finanse Państwa a to dobrze nie wróży gospodarce , co i w nas w końcu trafi jak wszystkie kryzysy) ale dlatego jak zachowują się politycy i ci zamieszani w aferę bezpośrednio i wszyscy inni.  Żadnej kasy , żadnego poczucia odpowiedzialności , ani odrobiny honoru ... W dziób im napluć to się ucieszą ,że deszcz pada . Nawet nazwać tego nie sposób. 

Odchudzanie idzie mi całkiem dobrze. 79,9 kg , w pasie i w pępku mniej kolejne 2 cm . Zrzuciłam 9kg. Sama  siebie podziwiam .No i dieta zrobiła więcej dobrego niż tylko kilka kilo mniej . Poprawił mi się stan włosów i paznokci .

Mam kolejne babciowe zadanie . Zrobić lub uszyć narzutę na wnusine łóżko. Uszycie byłoby i prostsze i szybsze , ale ciężko będzie znaleźć odpowiedni materiał ; zielony i różowy . O włóczkę w tych kolorach łatwiej , no i będę miała zajęcie.na jesienne wieczory.