Lato nam ucieka . Jeszcze tylko kilkoma wolnymi sobotami będę się cieszyć tak jak dzisiejszą . Nie mam wielkich planów , nic nie muszę ( no poza zakiszeniem ogórków) , mężuś odsypia . Pomalowałam wczoraj ściany w korytarzyku,. Miała być lawenda wyszedł bez , ale też dobrze, bo bzy bardzo lubię . I obmyślam sobie co postawić w miejscu , gdzie leżały segregatory ( zakurzone ) z całymi rocznikami „Radioelektronika” . Rozumiem ,że dziś to już roczniki kolekcjonerskie, ale mieszkanie nie jest z gumy. . Czas przerzedzić nieco zasoby. Chłopaki mi doradzają ,żebym się nie pytała za dużo tylko wywaliła wszystko co uważam za zbędne. Kuszące, ale … W Kdc jest do kupienia coś w rodzaju świecznika – piramidki, dość duże z czarnego metalu . Zamówię i zrobię jakąś dekorację. Na ścianie nad piramidką będzie miejsce na kolejne obrazki do kolekcji. .
Na zieleniaku kupiłam dziś pierwsze jesienne kwiaty. Taki niewielki kolorowy bukiecik astrów. Lubię mieć astry w wazonie. Sprowadzają taki lekko sentymentalny nastrój . Dziś szczególnie wyczuwalny , bo pada . Wakacje nam nie wyszły , jak zwykle od wielu lat. Klienci okazali się ważniejsi. Do końca lata wprawdzie jeszcze trochę , ale małe szanse,żeby się coś zmieniło. No i pogoda wcale nie urlopowa..
babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy
sobota, 7 sierpnia 2010
czwartek, 29 lipca 2010
2.08.2010 Kraj paranoików
Po raz kolejny zastanawiam się gdzie ja żyję … Co dnia tv funduje nam jakieś nowe newsy w temacie polityki . Od czasu do czasu wyskoczą z czymś takim,że ręce i nie tylko opadają. Chociaż nie, to co dziś usłyszałam to nie polityka , to paranoja.. Nie wiem co za osioł się tego dopatrzył , ale jednak. Zdrowemu na umyśle nic równie głupiego by do głowy nie strzeliło. Chodzi mi o wiszącą od półtora roku na jakimś hotelu w Krakowie na przeciw Wawelu reklamę piwa Lech. Że niby napis reklamujący tenże napój uwłacza zmarłemu Prezydentowi. No koniec świata !!! Dla mnie , to tylko reklama jak każda inna . Równie dobrze mogłaby dotyczyć majtek, cegły, maści na szczury albo prezerwatyw czy czegokolwiek (ale pis pewnie by się i w cegle albo maści na szczury czegoś obraźliwego dopatrzył – tak już mają ,że wszędzie węszą spiski i układy) Fakt,że zaraz po katastrofie krążył kawał o najlepszej marce piwa , mianowicie zimnym Lechu, ale żeby się do reklamy przyczepić? A kto półtora roku temu mógł przewidzieć ,że wydarzy się taka katastrofa z udziałem Prezydenta . Marka Lech istnieje od 1975 roku. , kto wybierając nazwę dla marki ( związaną zresztą z z legendą o początkach naszej państwowości) mógł przewidzieć,że kiedyś prezydent Kraju będzie nosił imię Lech i się rozbije samolotem?
To zresztą dość pokrętny z mojej strony wywód . Ujmując rzecz najprościej każdy pretekst dobry,żeby zamieszanie wokół siebie wywołać i podsycać zbiorową psychozę wokół katastrofy. Pisowcy głupoty gadają , a bardziej w nich zapatrzona część obywateli te bzdury wierutne kupuje. Albo z tym krzyżem pod pałacem prezydenckim. Następna paranoja. Nie wiem zresztą czy w większej części paranoja czy może fanatyzm. Pomijając już kto tam stoi i zadymę robi to tak sobie myślę ,że problem nakręca Kaczyński. Bo co się stało? Ważny stał się zmarły prezydent , o jego żonie już jakoś mniej słychać (albo wcale) a pozostałe ofiary katastrofy jakoś „rozpłynęły się w powietrzu”. Jakby nagle przestali istnieć – o nich już w ogóle w tym „wyciu do księżyca” (czyt. zbiorowej histerii) nie słychać.
Jakoś nie bardzo mogę pojąć czego oni właściwie „bronią „? Nie słyszałam ,żeby ktoś z rządu mówił o usunięciu krzyża a jedynie o przeniesieniu . W ogóle istota sprawy gdzieś się rozmyła i ginie w zacietrzewieniu i fanatyzmie. A niektórzy dziennikarze i pisowcy oczywiście ,mówią o upamiętnianiu miejsca w którym zginął prezydent. To gdzie on właściwie zginął ? Pod pałacem prezydenckim ? Czy na lotnisku w Smoleńsku ? Zginął sam czy z 95 innymi ? Żeby było bardziej groteskowo to w równie fanatycznym tonie wypowiadają się ludzie wykształceni. . Słuchałam dziś dyskusji dziennikarzy, którzy o tym rozmawiali . Ręce opadają (pani Kazi Szczuce opadły na wizji) . Jak brakuje argumentów to sobie dorabiają jakąś spiskową teorię dziejów – jak o tym ,że nie byłoby Polski gdyby Mieszko nie przyjął chrztu ( byłaby tylko inna , a że Mieszko okazał się władcą dalekowzrocznym i dostrzegł korzyści w związaniu się z Zachodem i przyjęciu obrządku łacińskiego , no to jesteśmy krajem katolickim – takie średniowieczne wejsćie do Unii Europejskiej – i tyle). . Tym się tylko w swoim fanatyzmie różnią od tych sprzed pałacu prezydenckiego ,że chodzą w garniturach i posługują bardziej wyszukanym słownictwem.. Generalnie rzecz się sprowadza do tego,że jak jak ktoś jest za przeniesieniem krzyża do kościoła – gdzie jest dla takowego miejsce i godne i jak najbardziej odpowiednie, to już mu się zarzuca,że nie katolik Ba ,nawet nie zarzuca. Odmawia mu się bycia katolikiem.
Moim zdaniem Prezydent elekt po zaprzysiężeniu powinien się urządzić w Belwederze ,a potem mocą ustawy miejscem urzędowania głowy państwa ustanowić raz na zawsze Belweder ,a tam pod pałacem niech sobie fanatycy zindoktrynowani przez ojca Dyrektora odprawiają modły do woli. I nie przeszkadzają w pracy urzędującemu Prezydentowi.. Ciekawe co by na to powiedzieli pisowcy ? Też pewnie byłoby źle i jakąś nową teorię spiskową by dośpiewali. Tu jest Polska, tu się pije – jak mówią moi synowie. I coś w tym jest ; ogarnąć tej paranoi nie sposób.
To zresztą dość pokrętny z mojej strony wywód . Ujmując rzecz najprościej każdy pretekst dobry,żeby zamieszanie wokół siebie wywołać i podsycać zbiorową psychozę wokół katastrofy. Pisowcy głupoty gadają , a bardziej w nich zapatrzona część obywateli te bzdury wierutne kupuje. Albo z tym krzyżem pod pałacem prezydenckim. Następna paranoja. Nie wiem zresztą czy w większej części paranoja czy może fanatyzm. Pomijając już kto tam stoi i zadymę robi to tak sobie myślę ,że problem nakręca Kaczyński. Bo co się stało? Ważny stał się zmarły prezydent , o jego żonie już jakoś mniej słychać (albo wcale) a pozostałe ofiary katastrofy jakoś „rozpłynęły się w powietrzu”. Jakby nagle przestali istnieć – o nich już w ogóle w tym „wyciu do księżyca” (czyt. zbiorowej histerii) nie słychać.
Jakoś nie bardzo mogę pojąć czego oni właściwie „bronią „? Nie słyszałam ,żeby ktoś z rządu mówił o usunięciu krzyża a jedynie o przeniesieniu . W ogóle istota sprawy gdzieś się rozmyła i ginie w zacietrzewieniu i fanatyzmie. A niektórzy dziennikarze i pisowcy oczywiście ,mówią o upamiętnianiu miejsca w którym zginął prezydent. To gdzie on właściwie zginął ? Pod pałacem prezydenckim ? Czy na lotnisku w Smoleńsku ? Zginął sam czy z 95 innymi ? Żeby było bardziej groteskowo to w równie fanatycznym tonie wypowiadają się ludzie wykształceni. . Słuchałam dziś dyskusji dziennikarzy, którzy o tym rozmawiali . Ręce opadają (pani Kazi Szczuce opadły na wizji) . Jak brakuje argumentów to sobie dorabiają jakąś spiskową teorię dziejów – jak o tym ,że nie byłoby Polski gdyby Mieszko nie przyjął chrztu ( byłaby tylko inna , a że Mieszko okazał się władcą dalekowzrocznym i dostrzegł korzyści w związaniu się z Zachodem i przyjęciu obrządku łacińskiego , no to jesteśmy krajem katolickim – takie średniowieczne wejsćie do Unii Europejskiej – i tyle). . Tym się tylko w swoim fanatyzmie różnią od tych sprzed pałacu prezydenckiego ,że chodzą w garniturach i posługują bardziej wyszukanym słownictwem.. Generalnie rzecz się sprowadza do tego,że jak jak ktoś jest za przeniesieniem krzyża do kościoła – gdzie jest dla takowego miejsce i godne i jak najbardziej odpowiednie, to już mu się zarzuca,że nie katolik Ba ,nawet nie zarzuca. Odmawia mu się bycia katolikiem.
Moim zdaniem Prezydent elekt po zaprzysiężeniu powinien się urządzić w Belwederze ,a potem mocą ustawy miejscem urzędowania głowy państwa ustanowić raz na zawsze Belweder ,a tam pod pałacem niech sobie fanatycy zindoktrynowani przez ojca Dyrektora odprawiają modły do woli. I nie przeszkadzają w pracy urzędującemu Prezydentowi.. Ciekawe co by na to powiedzieli pisowcy ? Też pewnie byłoby źle i jakąś nową teorię spiskową by dośpiewali. Tu jest Polska, tu się pije – jak mówią moi synowie. I coś w tym jest ; ogarnąć tej paranoi nie sposób.
P.s. Jeszcze jedna paranoja to nieustająca cześć dla klęsk . Przyklad wczorajszy , rocznica Powstania Warszawskiego. Świętować powinniśmy Powstanie Wielkopolskie - jedyne w naszej historii zwycięskie.
29.07.2010 Helence wyrósł pierwszy ząbek
Właśnie dziś około południa zauważyła go synowa.. Nowa sukienka się należy... Nie wiem skąd się ten zwyczaj wywodzi , ale tak podobno jest .
Tak poza tym to młodszy synalek z synową na urlopie, reszta pracuje. Nasze plany urlopowe na przyszły tydzień raczej upadają – zbyt dużo do zrobienia. .
Tak poza tym to młodszy synalek z synową na urlopie, reszta pracuje. Nasze plany urlopowe na przyszły tydzień raczej upadają – zbyt dużo do zrobienia. .
wtorek, 27 lipca 2010
27.07.2010 Zakupy,zakupy
Poszaleliśmy z zakupami: niedawno kosiarka – to z takich rzeczy użytecznych, ale o tym już pisałam. W ubiegłym tygodniu ubrałam mężusia. W M1 wyhaczyliśmy przypadkiem wyprzedaż w naszym ulubionym sklepie firmowym Bytomia. Od razu wpadło mi w oko,że marynarki z aksamitu są przecenione o 30% . Oglądaliśmy je już ze dwa razy ale jak to Bytom ; ceny konkretne . A teraz proszę : promocja. I nawet z rozmiarem dla mężusia problemu nie było, znalazł się akurat na niego. Wygląda super. Potem już u nas w mieście kupiłam mu letnią koszulkę – dostał w niedzielę na imieniny. A w tygodniu jeszcze wstąpiliśmy po pracy do galerii Gniezno (akurat klient się trafił w tym mieście) i znów fuks: skórzane klapki na lato za połowę ceny w „daichmannie” ; mężuś od razu wrzucił do koszyka , a ja trafiłam buty na jesień. Dokładnie takie jak lubię: na niskim obcasie z paskiem na przegubie, też przecenione. Miałam problem czarne czy brązowe, ale w końcu wzięłam czarne. Oprócz tego kupiliśmy jeszcze skórkowy pasek do ubrania dla mężusia i trochę spożywki. Tak poza tym to sukcesywnie i po trochu kupuje drobiazgi do nowej kuchni. Ostatnio kupiłam kilka płaskich talerzy z motywem różyczki , takie bardziej nowoczesne i w kolorystyce pasującej do mojej przyszłej kuchni i do zmywarki się nadające. Serię zapoczątkowała synowa obdarowując mnie kompletem filiżanek ze spodkami. No to dobieram sobie inne rzeczy, a co mam kombinować. Kupiłam też szklane kubeczki z wytłaczanym tulipanem – wygląda trochę jak kryształ , choć nim nie jest ( i chwała Bogu, bo kryształów nie znoszę).. W najbliższych planach mam jeszcze zakup biblioteczki do sypialni. I to już będzie definitywny koniec sypialnianych mebli. Ryciny w końcu powieszone , pięknie zdobią ścianę , a na zdjęcia przodków kupiłam ramkę ; kosztowała mnie okrutną kasę ( jak na ramkę do zdjęć) ale zmieszczą się wszyscy w jednej. Jest owalna , lekko postarzona – tak dla podkreślenia efektu retro i dla mojego celu nadaje się idealnie. Zawiśnie nad biblioteczką w sypialni. Teraz pozostaje mi tylko coś nie coś z szaf wyprowadzić , żeby miejsce na nowe wyszykować. Muszę tylko wyczekać odpowiedni moment, to znaczy jak mężuś popołudnie u klienta będzie spędzał. Lepiej dla niego jak nie widzi,że ducha bojowego dostaję i szafy przerzedzam . Tak już ma , wszystko mu się przydaje, raz na 200 lat , ale się przydaje. W głowie się nie mieści , co trzymał w swojej szafie na korytarzyku- tej , która ma powstać nowa po remoncie !
Remoncik korytarzyka lekko posunął się do przodu . Tynk strukturalny już nałożony i zagruntowany. Dziś chyba domieszam bejcę i spróbuję pomalować . Wybrałam sobie kolor lawendowy . A co wyjdzie to się okaże.
Remoncik korytarzyka lekko posunął się do przodu . Tynk strukturalny już nałożony i zagruntowany. Dziś chyba domieszam bejcę i spróbuję pomalować . Wybrałam sobie kolor lawendowy . A co wyjdzie to się okaże.
środa, 21 lipca 2010
21.07.2010 Zwykłe sprawy babcine
Dawno nic nie naskrobałam ( jak nie ja …) , bo działo się dużo . Niby to nic nowego , u mnie zawsze dużo się dzieje, ale jakoś czasu zabrakło. W pracy nadal nam nie odpuszcza. Zlecenia wciąż są . Kasa też jakoś w miarę systematycznie schodzi a to dobrze , bo zatory się nie robią. Od komputera prawie nie odchodzę i wciąż się zastanawiam skąd się takie ilości papierów na tym świecie biorą. Nieustająco coś piszę , jak nie faktury to oferty jak nie oferty to korespondencję , jak nie korespondencję to kosztorysy i tak w kółko. Ot przewrotność losu; marzyłam o pisaniu i mam co chciałam :piszę , tyle,że papierki w firmie. No dobra, książki też , aczkolwiek idzie mi to opornie i przeciąga się w czasie . Może na emeryturze nadgonię . Póki co się nie wybieram i raczej na świadczenia emerytalne jakiekolwiek nie liczę
to jednak pomarzyć fajna sprawa. Na razie dokończyliśmy z wujem drugą część książki poświęconej domowi Babci . Kilka dni temu ją przywiózł . Jest tak samo wydana jak pierwsza , oprawiona w czerwone płótno introligatorskie z wytłoczonymi złotymi literkami. Z moim nazwiskiem już trzecia w moim życiu , z tego dwie dotyczą rodziny. Teraz zaczynamy pracę nad ostatnim już rodzinnym albumem .Ten będzie poświęcony miejscu czyli naszej rodzinnej wsi. Zainteresowało się już naszą pracą muzeum, które mieści się w pobliskim mieście . Na razie jednak nie rozważaliśmy z wujem tego rodzaju współpracy, ale kto wie?
Z innych spraw to Helenka rośnie i zaczyna się przemieszczać. Nie można jej już zostawić samej , śpiącej na naszym łóżku w sypialni , bo może spaść. Ostatnio była z nami nad morzem . Dzielna Malucha upały znosiła lepiej niż my dorośli, w samochodzie śmiała się głośno i gaworzyła, na polu namiotowym czarowała uśmiechem i długimi rzęsami każdego kto na nią spojrzał , wykąpała się w wodzie morskiej wlanej do dmuchanego baseniku i wygrzanej na słońcu i z radości aż piszczała. Jest wyjątkowo pogodna i radosna.
Drugie wnusiątko też rośnie . Po synowej zaczyna być widać ; nieznacznie zaokrągla jej się brzuszek .
Ciążę znosi dość dobrze. Intensywnych objawów początkowych nie ma. Już nie mogę się doczekać kiedy znów zacznę kupować ciuszki.
A propos kupowania ; nabyliśmy spalinową kosiarkę do trawników. Okazyjnie z wyprzedaży. Sprzęt solidny . Młodszy synalek przetestował na trawniku u teściów i stwierdził ,że trzeba za nią biegać , bo sama jeździ taką ma moc. Obawiam się,że na te nasze malownicze chaszcze działkowe to i taka , która sama kosi nie wystarczy...
Tak poza tym wrobiłam mężusia w naprawę roweru. Błotnik niedawno nabyłam w sklepie rowerowym, sprzedający mało przy tym nie zginął , bo wyjął jeden a spadła mu na głowę zawartość całej półki. Oj polatały „ciężkie przedmioty” (przekleństwa znaczy) po sklepie , ale mam . Wczoraj nowy błotnik został zamontowany a mój rower wygląda na prawie nowy. Możemy jeździć po okolicy bez dodatkowych efektów dźwiękowych.
Korytarzyk wygipsowany , teraz nałożymy tynk strukturalny i pomalujemy (może dziś ?) , a podłoga i szafy będą robione już po powrocie synalka z urlopu czyli za półtora tygodnia . No i lampa kupiona – taki prosty, plafon z ciemnego drewna z kremową szybką jako kloszem. W miejsce , gdzie ma być zainstalowany będzie idealnie pasował.
W planach kolejne imprezki imieninowe: mężusia i Helenki. Młodsza synowa urządzała w minioną niedzielę , tydzień wcześniej niż ma , ale wyjeżdżają na urlop .
Przyszły nowe katalogi, zapowiedź jesieni i zimy. No i znów mam dylemat , bo podoba mi się mnóstwo rzeczy, a wiadomo,że wszystkich sobie nie kupię.
to jednak pomarzyć fajna sprawa. Na razie dokończyliśmy z wujem drugą część książki poświęconej domowi Babci . Kilka dni temu ją przywiózł . Jest tak samo wydana jak pierwsza , oprawiona w czerwone płótno introligatorskie z wytłoczonymi złotymi literkami. Z moim nazwiskiem już trzecia w moim życiu , z tego dwie dotyczą rodziny. Teraz zaczynamy pracę nad ostatnim już rodzinnym albumem .Ten będzie poświęcony miejscu czyli naszej rodzinnej wsi. Zainteresowało się już naszą pracą muzeum, które mieści się w pobliskim mieście . Na razie jednak nie rozważaliśmy z wujem tego rodzaju współpracy, ale kto wie?
Z innych spraw to Helenka rośnie i zaczyna się przemieszczać. Nie można jej już zostawić samej , śpiącej na naszym łóżku w sypialni , bo może spaść. Ostatnio była z nami nad morzem . Dzielna Malucha upały znosiła lepiej niż my dorośli, w samochodzie śmiała się głośno i gaworzyła, na polu namiotowym czarowała uśmiechem i długimi rzęsami każdego kto na nią spojrzał , wykąpała się w wodzie morskiej wlanej do dmuchanego baseniku i wygrzanej na słońcu i z radości aż piszczała. Jest wyjątkowo pogodna i radosna.
Drugie wnusiątko też rośnie . Po synowej zaczyna być widać ; nieznacznie zaokrągla jej się brzuszek .
Ciążę znosi dość dobrze. Intensywnych objawów początkowych nie ma. Już nie mogę się doczekać kiedy znów zacznę kupować ciuszki.
A propos kupowania ; nabyliśmy spalinową kosiarkę do trawników. Okazyjnie z wyprzedaży. Sprzęt solidny . Młodszy synalek przetestował na trawniku u teściów i stwierdził ,że trzeba za nią biegać , bo sama jeździ taką ma moc. Obawiam się,że na te nasze malownicze chaszcze działkowe to i taka , która sama kosi nie wystarczy...
Tak poza tym wrobiłam mężusia w naprawę roweru. Błotnik niedawno nabyłam w sklepie rowerowym, sprzedający mało przy tym nie zginął , bo wyjął jeden a spadła mu na głowę zawartość całej półki. Oj polatały „ciężkie przedmioty” (przekleństwa znaczy) po sklepie , ale mam . Wczoraj nowy błotnik został zamontowany a mój rower wygląda na prawie nowy. Możemy jeździć po okolicy bez dodatkowych efektów dźwiękowych.
Korytarzyk wygipsowany , teraz nałożymy tynk strukturalny i pomalujemy (może dziś ?) , a podłoga i szafy będą robione już po powrocie synalka z urlopu czyli za półtora tygodnia . No i lampa kupiona – taki prosty, plafon z ciemnego drewna z kremową szybką jako kloszem. W miejsce , gdzie ma być zainstalowany będzie idealnie pasował.
W planach kolejne imprezki imieninowe: mężusia i Helenki. Młodsza synowa urządzała w minioną niedzielę , tydzień wcześniej niż ma , ale wyjeżdżają na urlop .
Przyszły nowe katalogi, zapowiedź jesieni i zimy. No i znów mam dylemat , bo podoba mi się mnóstwo rzeczy, a wiadomo,że wszystkich sobie nie kupię.
wtorek, 6 lipca 2010
6.07.2010 Dobra nowina
Dziś się wszędzie chwalę : będe babcią drugi raz !!! Strasznie mnie to cieszy ! Młodszy synlek dziś rano przyniósł tę wiadomość i foto-usg . Szósty tydzień ; na zdjęciu taka malutka drobinka . Helenka będzie miała kuzyniątko , bo jeszcze nie wiadomo czy to wnusiu czy wnusia . A dziadek od razu urósł w oczach i też humorek mu się poprawił jak tylko usłyszał .
I część kasy już wpłynęła ... Same dobre wieści dzisiaj...
I część kasy już wpłynęła ... Same dobre wieści dzisiaj...
6.07.2010 Sprawy duże , małe i takie sobie
I po wyborach. Opcje są dwie : albo faktycznie Rząd ze wsparciem Prezydenta coś zrobi i chociaż popchnie Kraj w dobrą stronę , albo przechlapią i wylecą z hukiem przy najbliższych wyborach parlamentarnych już za rok. Już zdążyłam polubić Panią Prezydentową . Taka pogodna , pełna werwy polska baba, , co to z każdym, przeciągiem dziejowym sobie poradzi … Przypomina mi trochę moją babcię ze strony ojca i może troszkę i mnie samą. Oby w Kraju poszło w dobrą stronę . Wtedy każdy na tym może tylko zyskać...
Ze spraw bliższych mi i ,że tak powiem przyziemnych to nic nowego pod słońcem. Roboty mnóstwo.
Nawał po prostu i sezon urlopowy. Chłopaki powinni skorzystać , a tu nie ma kiedy. Remont w domu zaczęty i dokończyć też nie ma czasu, ba: nawet pojechać , kupić kilku brakujących rzeczy do wystroju korytarzyka. Jaki tam zresztą wystrój; odpowiednia farba , lampa i płyty na nową szafę .Wczoraj chłopaki wpadli pod wieczór i osadzili nowe drzwi do pracowni. Do zimy może skończymy... Spodziewam się dziś większych wpływów na konto i z nerwów aż się trzęsę , czy na pewno wpłyną , bo rachunki do zapłacenia czekają już w długiej kolejce. Cóż ,chciało się być na swoim , to się jest – z dobrodziejstwem inwentarza czyli nieustającym stresem.
Marzy mi się urlop , ale taki prawdziwy , co najmniej tygodniowy , z dala od cywilizacji , której na co dzień mam aż za dużo. Tylko las, woda, książki i rower. No , mógłby być jeszcze aparat fotograficzny.
Mężuś nie specjalnie lubi takie klimaty , ale gdyby była możliwość pływania kajakiem , albo zwiedzania, to już by mu pasowało ( mnie też zresztą , dlatego lubimy razem jeździć)..
Urwał mi się błotnik przy rowerze , a może ktoś go urwał , kiedy stał w rowerowni całą zimę i wiosnę .W sobotę wyruszyliśmy na przejażdżkę starą naszą trasą . Cała okolica wiedziała,że jadę tak mi dzwonił. Muszę kupić nowy i wrobić męża w przełożenie – będzie jakaś szansa,że częściej pojeździmy.
Warto , bo dużo się w okolicy pozmieniało .
No i mamy w planach zakup spalinowej kosiarki do trawników. Działka zarosła nam tak,że kompas i maczeta potrzebna , żeby do płotu dotrzeć . Młodszy synalek obiecał obejrzeć dziś i wybrać.
Ze spraw bliższych mi i ,że tak powiem przyziemnych to nic nowego pod słońcem. Roboty mnóstwo.
Nawał po prostu i sezon urlopowy. Chłopaki powinni skorzystać , a tu nie ma kiedy. Remont w domu zaczęty i dokończyć też nie ma czasu, ba: nawet pojechać , kupić kilku brakujących rzeczy do wystroju korytarzyka. Jaki tam zresztą wystrój; odpowiednia farba , lampa i płyty na nową szafę .Wczoraj chłopaki wpadli pod wieczór i osadzili nowe drzwi do pracowni. Do zimy może skończymy... Spodziewam się dziś większych wpływów na konto i z nerwów aż się trzęsę , czy na pewno wpłyną , bo rachunki do zapłacenia czekają już w długiej kolejce. Cóż ,chciało się być na swoim , to się jest – z dobrodziejstwem inwentarza czyli nieustającym stresem.
Marzy mi się urlop , ale taki prawdziwy , co najmniej tygodniowy , z dala od cywilizacji , której na co dzień mam aż za dużo. Tylko las, woda, książki i rower. No , mógłby być jeszcze aparat fotograficzny.
Mężuś nie specjalnie lubi takie klimaty , ale gdyby była możliwość pływania kajakiem , albo zwiedzania, to już by mu pasowało ( mnie też zresztą , dlatego lubimy razem jeździć)..
Urwał mi się błotnik przy rowerze , a może ktoś go urwał , kiedy stał w rowerowni całą zimę i wiosnę .W sobotę wyruszyliśmy na przejażdżkę starą naszą trasą . Cała okolica wiedziała,że jadę tak mi dzwonił. Muszę kupić nowy i wrobić męża w przełożenie – będzie jakaś szansa,że częściej pojeździmy.
Warto , bo dużo się w okolicy pozmieniało .
No i mamy w planach zakup spalinowej kosiarki do trawników. Działka zarosła nam tak,że kompas i maczeta potrzebna , żeby do płotu dotrzeć . Młodszy synalek obiecał obejrzeć dziś i wybrać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)