jacuzzi. Zrobiło się znów upalnie więc skorzystaliśmy. Zaraz po pracy pojechaliśmy na działkę, szybki obiadek i hop do jacuzzi. Świetny relaks. Z innych spraw to zagospodarowałam marchewkę, tę co wykopałam w sobotę. Zapomniałam już jak marchew pięknie pachnie. Te sklepowe, albo są bez zapachu albo "jadą" jakimś impregnatem - opryskane po to, żeby dłużej leżały. W smaku też takie sobie. Zamroziłam dwa litrowe worki. Co się naczyściłam to moje, ale za to jakie pyszności ! A gruszki juz stoją w kolejce do przerobu.
Tylko pochwalić. Ja nie zaprawiam, bo kupnego faktycznie nie ma sensu. Ale lubię o tym czytać. Od jutro już ma się ochłodzić. Chciałam myć okna, ale za silne słońce. Poczekam na bezsłoneczny dzień. A takie nadchodzą. Jaccuzi fajny relaks. Buziaki
OdpowiedzUsuń