skończył dziś nasz najmłodszy wnusiu. Do niedawna jeszcze nasz słodki urwisek , miłośnik misiów panda, które wędrowały z nim wszędzie. Dziś też są, ale siedzą w kąciku na półce w jego pokoju a najważniejsze miejsca zajmują gadżety FC Barcelona i piłkarskie trofea wiejskiej szkółki. Bo nasz wnusiu jest zapalonym piłkarzem. Pojechaliśmy do niego z prezentem. Synowa oczywiście przygotowała całe przyjęcie z ciastem i kolacją. I tu niespodzianka, bo jak się okazało ulubione ciasto czyli murzynka nasz wnusiu upiekł sam. Mama tylko mówiła co w jakiej kolejności ma robić.
A tak poza tym niedziela minęła mi na odrabianiu zaległości domowych, posprzątałam w szafkach z butami, wyprasowałam co mi zalegało i pozszywałam kieszenie w małżonka marynarkach oraz powymieniałam gumki w portkach od piżam. Po woli włącza mi się tryb świąteczny. Chińskie allegro podrzuca mi już oferty, no to sobie je zaczęłam oglądać. Jeszcze trochę i zacznę obmyślać koncepcję.
I mnie zaczynają dopadać świąteczne myśli. Jakoś wcześnie w tym roku. Piękny urodzinowy dzień. A pracę domowe też jak to w kołowrotku domowym. Trzeba prząść. Buziaki
OdpowiedzUsuńTrzeba prząść - dobre określenie. Nudne ale nieuniknione po prostu. Buziaki!
Usuń