babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

środa, 14 października 2026

14.10.2026 Przygód kilka ...

 Nie, nie żadnego wróbla Ćwirka jak w wierszyku dla dzieci ale moich własnych. Dzień wczorajszy minął w miarę spokojnie i bez efektów specjalnych. I byłoby pięknie ale około 19.00 musiałam pojechać do matki jak co dzień. No i klapa, przekręciłam kluczyk w stacyjce , zapaliły się kontrolki, po kilku sekundach zgasły a auto samo z siebie zaczęło trąbić jak szalone. Po chwili się wyłączyło, przekręciłam znów kluczyk i klapa na całego, ani miauknął. Poprosiłam o pomoc małżonka, przyniósł zapasowy kluczyk , bo może bateria w kluczyku się wyczerpała ale zapasowy też nie zadziałał. W tym układzie pojechaliśmy do matki autem małżonka a po powrocie zaczęliśmy znów majstrować przy aucie. Wyszło, że akumulator a skoro tak to "pożyczyłam" prądu od auta małżonka i pojechaliśmy pod nasze biuro, bo tam w garażu mamy prostowniki. Małżonek podłączył i zostawiliśmy na noc. Rano zabrałam się z młodszą synową, która i tak jadąc do firmy musi przejechać naszą ulicą. Ale auto to nie był koniec moich przygód. Wywaliłam się jak długa w domu. Nie wiem jak to zrobiłam, chciałam wstać i sięgnąć po krople, żeby małżonkowi oczy zakroplić i chyba zaczepiłam o przedłużacz, chyba, bo pewna nie jestem. No i walnęłam na podłogę zawadzając obojczykiem i biustem o ławę. Stłukłam sobie obojczyk i mam siniaka na biuście. Obojczyk mnie pobolewa jak zrobię jakiś szybki ruch. I nie wiem dlaczego cały dzień dzisiaj spać mi się chce. Chodzę i ziewam , w pracy ziewałam i nawet dodatkowe dwie kawy nie pomogły. A dziś po obiedzie wybraliśmy się do marketu budowlanego poszukać odpowiedniej taśmy do podklejenia listew ściennych. Nasz zapas się skończył a młodzież układa instalacje w miejscu gdzie nie mogą wiercić. Nie ma rady trzeba kleić. Nie byłabym sobą gdybym nie poszperała w różnych innych sprzętach. Przy okazji wywołałam "aferę", rozbawiłam klientów. Wcale nie zamierzałam , jakoś samo wyszło. W markecie oferta bożonarodzeniowa a jakże. Małżonkowi spodobały się jakieś lampki,. Wziął do ręki pudełko i mi podstawił do obejrzenia. A ja na to: "bez przesady, może później, jeszcze Wszystkich Świętych nie było". Tyle, że powiedziałam za głośno. No i skończyło się tak, że wszyscy co stali w pobliżu słyszeli i wybuchnęli śmiechem i zaczęli sobie robić z tego żarty. Taśmy nie było więc musieliśmy pojechać do drugiego marketu. Tam się zaopatrzyliśmy i przy okazji w kilka innych drobiazgów. 

W kraju zadyma w trybunale. Nie chce mi się o tym gadać...  

2 komentarze:

  1. Dzisiaj jak już pisałam dookoła spadek formy. Ja ledwie żyłam. Zadyma przy TK trochę mnie pobudziła i potem przyjście dzieci. Uważaj na siebie. Wiem, że czasem to od nas nie zależy, ale trzeba włączyć uwagę na stałe. Ja zamówiłam włókninę i podkładkę pod doniczki na balkonie. Do tych, które będą zimować. Wino, powojniki i mąki. Reszta wraca do domu. Zioła będę suszyć i pewnie w formie saszetek pójdą do szaf i szuflad. Zima coraz bliżej. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uważam, nie wiem co zrobiłam , bo przecież z kanapy wstaję codziennie. Nooo, to u Ciebie prace ogródkowe ruszają. Ziółka zależy jakie masz, może w kuchni wykorzystasz. W ubiegłym roku nasuszyłam mnóstwo , w cieniu , pod dachem. Sklepowe nie mają do nich startu. Buziaki!

      Usuń