wróciłam i jak zwykle z porcją wrażeń. Jutro opiszę koncert i uzupełnię stosowną oprawą dźwiękowo-obrazkową . Pod tym względem mój nowy telefon nie zawiódł, mam pięknie zrobione fotki i dobrze nagrane kawałki utworów. Potrzebuję jednak paru chwil na obrobienie filmików. Było inaczej, zdecydowanie, ale klimatycznie. Tak, klimatycznie to dobre słowo ale o tym jutro.
Moja nieobecność nie spowodowała żadnych kłopotów. D i moja synowa dały radę. Poza drobną katastrofą w toalecie , ale z tym D. ma na co dzień do czynienia w swojej pracy. Opanowała sytuację. Mimo wszystko nie mogę sobie pozwolić na takie wyjazdy. No, może jakoś sporadycznie względnie na kilka godzin. Było warto jednak, bo wyłączyłam się na chwilę z tego kieratu i życia "pomiędzy".
Dziś zrobiło się zimno. Jesień w całej okazałości, z mżawką i deszczem.
A jednak się udało i nawet katastrofa nie zaważyła. Najważniejsze, że trochę luzu złapałalś. A o to chodziło. To jutro relacja ? Buziaki
OdpowiedzUsuń.