że dziś już piątek. Dzień taki sobie, w miarę spokojny , nie wiele się działo/ I nawet to sobie dziś chwaliłam , bo lenia przedwiosennego dostałam. Obejrzałam to i owo do ogródka , takie różne przydasie i wiosenną ofertę ciuchów. Ale najważniejsze to pogoniłam dłużników. A w moim przybiurowym ogródku zaczęło się coś dziać. Zajrzałam pod liście a tam już wypuszczają irysy i hiacynty.
Po obiedzie pojechaliśmy jak co piątek na zakupy. Niby wiele nie miałam w planach ale i tak się uzbierały dwa pełne koszyki i siatka z zakupami dla matki. W marketach sezon ogródkowy zaczęty. Wszędzie nasiona, kwiaty w doniczkach do posadzenia i narzędzia ogrodnicze. Kwiaty to jednak stanowczo za wcześnie , nawet te wiosenne. Ziemia zmarznięta na kamień. Do ogródka nic jednak dzisiaj nie kupiłam. Może jutro, bo się wybieramy do Poznania. Nasza starsza synowa obchodzi w poniedziałek 45 urodziny i chcemy zrobić jej jakiś fajny prezent. Pewnie polatamy i po innych sklepach.
A teraz wracam sobie do mojego czytnika i przygód poznańskiej policji .
Czyli etap pana Ćwirleja
OdpowiedzUsuń😆. Udanych zakupów. Ja skończyłam Brzezińską. Pożegnałam doktora Lewisa, bo koniec cyklu. Będą nowi bohaterowie innych przygód. Lubię Brzezińską. Buziaki
W tej ilości odkryłam kilka perełek. W katalogu rezerwa ale zanim do nich przystąpię, to doczytam Ćwirleja i Hermana - kompletnie mi uciekło, że miałaś jego książki , ale przecież pisałaś o tym. Buziaki!
Usuń