babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

czwartek, 10 grudnia 2020

10.12.2020 Co by tu dzisiaj ...

 Ano, zaczęło się od bezrobocia. Program ofertowo - kosztorysowy wymagał natychmiastowej aktualizacji, a na dodatek to win się aktualizował od wczoraj i się takie muły z komputerów porobiły, że pracować się nie dało. Zagoniłam więc synalka - nawiedzonego informatyka do prostowania . No i zrobił , ale trwało to strasznie długo . Prawie 4 godziny .  Mieliło się w laptopach a mieliło. Żeby jednak całkiem czasu nie zmarnować zajęłyśmy się sprawami świątecznymi. Przygotowałyśmy upominki dla klientów. Jutro powiążemy wstążeczki do paczek ( dziś nie miałyśmy przygotowanych ) i gotowe . 

Kilka kilometrów od  naszego biura w kierunku Gniezna zdarzył się wypadek . Zderzenie osobówki z tirem, dwie ofiary śmiertelne , tir w rowie , a jego kierowca ranny w szpitalu . Droga była zablokowana jeszcze jak wyjeżdżałam z biura po 16.00 a policja kierowała do objazdu .  

Po obiedzie uszyłam dwa obrusy i bieżnik . Obrusy dla nas, bieżnik dla synowej , bo mnie prosiła . Właściwie to zapytała czy nie mam jakiegoś kawałka czerwonego materiały na świąteczną serwetkę . A że mam całkiem spory ścinek od obrusa to obiecałam uszyć . Małżonek tymczasem pojechał wymienić butlę z gazem. I oczywiście zaliczyliśmy spacerek wieczorny , chociaż dziś nieco krótszy , bo jakoś późno się zrobiło przy tym szyciu. Jak to dobrze, że jutro koniec tygodnia , robotę świąteczną podciągnę przez weekend i może dokończę książkę . Dobrze się czyta , ale jest tak przesłodzona , że ciężko przez to przebrnąć . Więcej napiszę jak skończę . 

środa, 9 grudnia 2020

9.12.2020 Sprawy babusine

 Mieliśmy dziś w biurze prawdziwą szkołę. Wnuczek w salce , wnusia w gabinecie dziadka , każde ze swoim laptopem i słuchawkami zgłębiało tajniki wiedzy. Nie wiem czy się czegoś nauczą takim systemem, bo nie wszystkie dzieciaki są zdyscyplinowane i po prostu przeszkadzają ; jedzą , bawią jakimiś zabawkami , gadają , odchodzą od komputera .Wnuczek narzeka, że nie może się przez to skupić , do wnuczki po lekcjach dzwonią koleżanki, że czegoś nie zanotowały , nie pamiętają itp. Nasze są ambitne , zadania wykonują i wysyłają od razu , ale jest z tym różnie. Do synowych też często dzwonią też inni rodzice , z tym samym- czegoś dzieci nie zapamiętały , niedosłyszały itd.  Ogólnie to wsparcie mnie się nie podoba. Ja rozumiem pomoc , jak ktoś np. choruje, czy z jakiegoś innego powodu nie mógł wziąć udziału w zajęciach , ale jak są na lekcjach i nie uważają , to z jakiej racji ? To dzwonienie jest zresztą nagminne i wtedy gdy normalnie zajęcia się odbywały w szkole. Po zajęciach dzieciaki ubrały się i poszły na podwórko. Najpierw urządzili wyścigi dookoła budynku , a potem otworzyli sobie garaż i z kartonów po przesyłkach , wózka towarowego i taśmy klejącej zbudowali bolid formuły 1 . Nawet dokumentację techniczną wyprodukowali ; rozrysowali sobie na kartonikach jak to jest zbudowane. Mieli z tego nie złą frajdę , a my ubaw. Potem wnusiu z mamą pojechał do domu , a wnusia pooglądała sobie filmy animowane w necie ,a ja zajęłam się swoimi sprawami czyli pisaniem umów.  Około 15.00 po wnusię przyjechała rodzinka. Mała jednak nie chciała jechać do domu tylko na obiad do nas , bo zrobiłam zupę ziemniaczaną , którą uwielbia . No to pojechaliśmy wszyscy. Zupy starczyło , najedli się wszyscy . Wnusia zadowolona , że babcia ugotowała. I tyle, pojechali . Spotykamy się za 9 dni na rodzinnym pieczeniu pierniczków . A my zaliczyliśmy codzienną trasę spacerkiem , zimno nas nie odstraszyło. 


wtorek, 8 grudnia 2020

8.12.2020 Czekamy na wnusię

Nocuje dziś u nas , bo mama ; uwaga ! załapała się na wizytę do swojego transplantologa po raz pierwszy od lutego . Cały czas  kontrolowali jej stan przez telefon.  Absurdalne ? Nie w naszym kraju ; u nas to standard.  Zaraz mi się pytanie nasuwa "kto jest nienormalny w domu dla wariatów?" . 

Tak poza tym nic szczególnego; nudna codzienność i w pracy i w domu. Do świąt coraz bliżej a ludzie jakoś tak szybciej chcą je obchodzić . Osiedla udekorowane lampkami , choinki po ogródkach oświetlone i zza szyb coraz więcej drzewek mruga lampkami . Miło się robi mimo tej zarazy i chaosu w kraju. 

Na dziś tyle. Jutro obowiązki babciowe więc pewnie też za wiele z klawiaturą nie poszaleję.

poniedziałek, 7 grudnia 2020

7.12.2020 Sprawy babusine

 W biurze niespodzianka ; zastałam ubraną choinkę . Sztuczną , w białym kolorze , udekorowaną granatowymi bombkami . Wnusia zrobiła nam taki żarcik .Zostawiła kartkę, że mogę zdemontować , bo wie, że mam firmowe bombki i dziadek mówił, o żywej choince. No to mobilizacja ; pojechaliśmy na zieleniak kupić żywą . Z pomocą wnuczka udekorowaliśmy w kolorze naszego biura czyli na turkusowo. No i mamy już trochę świątecznego nastroju w biurze . Niefarty nadal nas prześladują ; starszy synalek stracił telefon. Utopił się w sedesie. Jak mu się to udało ???  Ciekawostka ... Po prawdzie to ja też kiedyś utopiłam , ale  mój nie ucierpiał , wysuszyłam i było po sprawie , a jego wysiadł. I znów niezaplanowany wydatek. Noooszszzzz... 

Domowo na  razie bez pośpiechu, kontynuujemy wieczorne spacerki i dobrze nam to robi. Co prawda wiało dziś niemożliwie , ale i tak zaliczyliśmy zwykłą trasę. 

Tak poza tym zamówiłam sobie cd z muzyką świąteczną ; nowości Blackmore;s Night i Tarji Turunen. Słuchałam dema  i bardzo mi sie spodobało. 

niedziela, 6 grudnia 2020

6.12.2020 Św. Mikołaja

 dzisiaj, a to nieomylny znak ,że przygotowania do świąt czas zacząć . Ja zaczęłam już w połowie listopada , ale to ze względów praktycznych . Kiedy byłam małą dziewczynką i mieszkałam u babci na wsi , właśnie 6 grudnia przyjeżdżał organista z walizką pełną opłatków , które sprzedawał za "co łaska". Od tego dnia ruszały przygotowania do świąt . Ja co prawda opłatki kupuję w sklepiku z dewocjonaliami , a w tym roku udało mi się je pognieść niemal na pył zanim do domu przyniosłam więc kupiłam druga porcję po prostu w markecie ( nie którzy powiedzą , że profanacja ) ale przygotowania i tak ruszą . W mieście zapłonęły świąteczne iluminacje , choć bez tradycyjnego festynu, gwiazdora rozdającego słodycze dzieciom  i wspólnego śpiewania kolęd . jest ich za to więcej niż w ubiegłym roku i pojawiły się nowe  . Wybierzemy się na spacer obejrzeć, to zrobię jakieś fajne fotki i pokażę. 

Rodzinka przyjechała na obiad , dzieci zażyczyły sobie chruścików na deser , to babcia usmażyła . Chruściki zostały słownie trzy , obiad zniknął co do najmniejszego ziarenka ryżu więc chyba im smakowało. 

Nastawiłam wczoraj świąteczną nalewkę i pozmieniałam dekoracje. Jeszcze nie wszystkie , ale już zaczyna krążyć świąteczny nastrój po domu. W tym tygodniu planuję uszyć obrusy i wysprzątać w kuchni - nie jakoś gruntownie , bo sprzątam na bieżąco , ale szafki i okap wymagają umycia . Od gotowania i pary jednak brudzą się szybciej niż inne sprzęty. 

Niedzielny wieczór jak zwykle ; przy dzbanku pachnącej herbatki.  

sobota, 5 grudnia 2020

5.12.2020 Opowieści na sobotni wieczór - kamienie żyją - przyjaciele

 

Wielką miłością mojego męża są agaty. Nie ma wyjazdu , żeby jakiegoś nowego okazu nie przywiózł do domu .  Ja także je lubię a one odpłacają nam swoją sympatią ale o tym za chwilę . Występują w  niezliczonej ilości rodzajów i kolorów. Należą do grupy chalcedonów czyli tlenków krzemu. Są dość twarde; 6-6,5 w skali Mohsa ale mimo to łatwo je obrabiać a obróbka wydobywa ich piękno . Nieoszlifowane wyglądają jak zwykły kamień polny, na pierwszy rzut oka nie do rozróżnienia , dopiero po przecięciu odkrywają swoje tajemnice.   Chalcedon występuje sam w sobie jako kamień- np. chalcedon  naciekowy , albo najcenniejszy ,biało – błękitny nazywany niebieską koroną . Do grupy chalcedonów należy też onyks; o którym niedawno pisałam oraz sard i sardonyks.

Nazwa pochodzi od rzeki Achatos ( dziś Dirillo) z Sycylii , gdzie wydobywano go już w starożytności . We wspominanym już kilka razy przeze mnie rytualnym napierśniku kapłanów żydowskich symbolizuje jedno z 12 imion Boga i tłumaczy się „silny” .

Agat występuje w wielu miejscach na świece  min. w Brazylii, Urugwaju, Indiach, Rosji i Czechach oraz w dużych ilościach w Polsce , głównie na Dolnym Śląsku.  Występują w geodach i skałach osadowych a powstają w procesach zastygania lawy. Barwę zawdzięczają domieszkom o różnym składzie chemicznym . Nasze ,polskie spotykamy w kolorach ziemi ; brązach , beżach , szarościach . Brazylijskie są najbardziej kolorowe .  Dla ułatwienia sobie pracy podział skopiowałam z Wikipedii, choć nie całkiem oddaje to stan faktyczny i jest mało precyzyjne. Odmian jest całkiem sporo , zależnie od składu , koloru i struktury , dzielą się następująco :

  • agat forteczny – wstęgi agatu o poszarpanych krawędziach, przypominających bastiony dawnych fortec,
  • agat mszysty – ponieważ nie jest pasiasty, nazwa agat mu nie przysługuje. Struktura przypomina mech ( dopisek mój)
  • agat dendrytowy – bezbarwna lub białawo-szara, przeświecająca odmiana chalcedonu o "rysunkach" przypominających drzewa lub paprocie, zwanych dendrytami,
  • agat pejzażowy (krajobrazowy, obrazkowy) – agat dendrytowy, który ze względu na brązowe lub czerwonawe odcienie oraz wrośnięte dendryty tworzy coś w rodzaju pejzażu. Ponieważ nie jest pasiasty, nazwa agat nie jest usprawiedliwiona,
  • muszkowiec (agat muszkowy); a. dendrytowy, w którym dendryty tworzą niezwiązane ze sobą, kłębiaste zrosty, przypominające grupy siedzących much,
  • agat oczkowy – rysunek w kształcie pierścienia o punkcie centralnym przypominającym oko. Typ agatu kolistego,
  • agat ognisty – bardzo rzadka odmiana o budowie nerkowatej, nieprzezroczysty, zawierający limonit, chalcedon warstwowy o zbliżonej do opala grze barw (iryzacja), która powstaje wskutek ugięcia i załamania światła na wrostkach żelaza, występuje w Meksyku i USA – Arizona,
  • agat sagenitowy,
  • enhydros – migdał agatu lub jednobarwna buła chalcedonu, niekiedy wypełniona wodą, przeświecającą przez ścianki. Po wyjęciu ze skały macierzystej ciecz zwykle wkrótce wysycha,
  • karneol
  • onyks – kamień warstwowy, biało-czarny (cenna odmiana agatu). Jest to też nazwa jednobarwnego chalcedonu np. czarny onyks,
  • sard – agat o koncentrycznych strefach zewnętrznych i pakiecie równoległych wstęg,
  • sardonyks (sardonik) – kamień warstwowy biało-czerwony (odmiana agatu).
  • agat warstwowy (szczelinowy) – powstają w szczelinach różnych skał. Warstwowanie tej odmiany agatu dosyć często bywa rozwinięte symetrycznie względem płaszczyzny symetrii szczeliny

Agat był znany i ceniony już tysiące lat temu. Cechuje się nie tylko pięknym wyglądem, ale też wieloma właściwościami leczniczymi. Od wieków jest symbolem bogactwa oraz udanego życia. Leczy skórę oraz choroby oczu, koi i wzmaga siły obronne organizmu.

 Agat po grecku znaczy „dobry”. I taki właśnie jest ; przyjazny dla ludzi pod każdym względem. Już od wieków  wykonywano z niego między innymi sygnety i pieczęcie. Agat kochali między innymi starożytni Grecy i Rzymianie. W czasach barokowych kamień ten był wykorzystywany do produkcji różnego rodzaju ozdobnych pudełek, biżuterii oraz ołtarzy.  Wierzono też, że agat wskazuje idealne miejsca do połowu pereł.  Przypisywano mu rozliczne cudowne właściwości. Dzieci miał chronić przed złymi elfami , miał odstraszać jadowite gady i płazy , a starty do postaci proszku i podany do wypicia miał neutralizować trucizny po ukąszeniach . Zaleca się go nosić mówcom i adwokatom , bo wspomaga dar wymowy , wzmaga też waleczność i w walce przynosi zwycięstwo . Leczy łzawienie oczu i gorączkę . Agat o barwie różowej jest kamieniem miłości . Zapewniał szczęście rodzinne , a kobietom go noszącym przynosił radość i zdrowie. W starożytności chętnie łączono agat z onyksem , a spinano je kamieniem o nazwie „ kocie oko” o właściwościach magicznych i przynoszącym właścicielowi mądrość  i rozwagę . Kamień ten przypisany jest do znaku Panny , ale jest przyjazny właściwie dla wszystkich . Ale uwaga : czasem lubi sobie sam” wybrać” właściciela . W ezoterycznym świecie znane są przypadki , kiedy ktoś zachwycony pięknem agatów chciał je kupić – za wszelką cenę , wymuszając wręcz transakcję , wbrew radom sprzedającego i zamiast radości spadały na niego nieszczęścia.  Tu taka uwaga; jeśli wybieracie dla siebie kamień dajcie sobie na to dużo czasu . Przypatrujcie się , oglądajcie, dotykajcie, potrzymajcie chwilę w rękach , może poczujecie jakieś przyjazne mrowienie, może kamień zrobi się od razu ciepły ,   aż traficie na taki , który Was przyciągnie do siebie . Nie zawsze będzie piękny i efektowny albo cenny, często na pierwszy rzut oka będzie wyglądał niepozornie , ale taki któremu pozwolicie się wybrać będzie Wam służył i stanie się Waszym najlepszym przyjacielem . Doświadczyłam tego kilka razy . Mam też jeden naszyjnik , z labradorytu , (kamienia który bardzo lubię i uważam ,że jest jednym z piękniejszych)  , który mnie nie zaakceptował.  Gdy go zakładam czuję drapanie,  choć kamyszki są oszlifowane tak, że nie mają żadnych ostrych krawędzi .  Nie wiem dlaczego tak się dzieje , ale najwyraźniej nie jest dla mnie.

A wracając do agatów ; mamy ich nie małą kolekcję w różnych barwach i o różnym pochodzeniu. Były jednymi z pierwszych które zaczęliśmy zbierać . Najwięcej z nich w postaci kolorowych płytek lub brył. Kilka zdobi nasze biura , u mnie w kolorach niebiesko-szaro -turkusowych , u małżonka amarantowych.  Ostatnio kupiłam sobie zawieszkę w kolorze zielonym , a dwa przecudnej urody naszyjniki podarowała mi przyjaciółka . Jeden jest bardzo ciężki i raczej do wizytowych strojów , z polskich agatów w kolorach ziemi . Kiedy włożyłam go na szyję , kamień mimo swojego ciężaru natychmiast ułożył się tak ,że prawie go nie czułam , a kamienie zrobiły się cieple.  Drugi  żółto-zielony jest uosobieniem radości. Jak tylko go zakładam od razu wraca mi dobry humor . Latem noszę go bardzo często, bo pięknie wygląda do wydekoltowanych sukien.  W komplecie są do niego kolczyki , bardzo duże i ciężkie. Moje uszkodzone ucho nie wytrzymuje niestety ich ciężaru , ale znalazłam dla nich inne zadanie ; podpinam nimi firanki . Wygląda ładnie i wnosi spokój do pracowni.  W naszym domu agaty są wszędzie; na półkach , w słojach , w postaci naszyjników i w gablotce przy wejściu jako obraz, stoją jako część dekoracji na niby – kominku , czasem są dekoracją stołu na przyjęciach   i wiecie co ; odkąd je mamy nie wybuchają między nami żadne spory czy kłótnie , spokojnie rozwiązujemy wszelkie sprawy , a nasze rodzinne życie dobrze się układa więc coś w nich chyba jest . Na agatach najłatwiej zauważyć życie kamieni . Zmieniają się ich struktury i barwy, otwierają maleńkie geody , pojawiają się delikatne pęknięcia itp . Pokażę to na zdjęciach przy innej okazji.

Poniżej kilka okazów z naszej kolekcji 








piątek, 4 grudnia 2020

4.12.2020 Cieszę się ,

 że znów jest piątek i chwila odpoczynku w perspektywie . No nie całkiem , bo Mikołaj w niedzielę  i rodzinka na obiad przyjeżdża , a to znaczy ,że będzie nie zły rejwach . Na dodatek wrabiają mnie w upieczenie chruścików. Zrobię im , a co mi tam . Obiad planuję taki, który właściwie sam się gotuje czyli wołowinę z mandarynkami. Dzisiaj jak zawsze mieliśmy sporo do roboty . Nikt z nas nie siedział bez zajęcia . Synowa szkoliła się on line z rodo w placówkach medycznych , ja zakopałam się w tematy księgowo - zamówieniowo- handlowe , a chłopaki jak zwykle w terenie. nawet małżonek choć wciąż rekonwalescent to na awarie pojechał , bo ktoś to też musiał zrobić . 

Pod wieczór spotkaliśmy się ze stolarzem , innym - znajomy synalków i tak w praktyce to robi stoiska wystawowe na różnego rodzaju targach .Chwilowo na przymusowym bezrobociu z powodu zarazy . Dorabia sobie robieniem mebli. Trochę "zbladł" , bo czegoś takiego jeszcze nie robił , ale nie powiedział nie . Na razie zabrał rysunki i ma przygotować wycenę . W tym roku to już się pewnie nie wyrobi , ale przynajmniej mam szansę , że w końcu to zostanie zrobione. 

Na jutro specjalnych planów nie mam. Ogarnę trochę chatkę , pozmieniam dekoracje i podszykuję sobie obiad na niedzielę . No i prezenty mikołajowe dla dzieci zapakuję . Drobiazgi - głównie słodycze i autka -miniaturki dla chłopaków, dla wnusi opaska do włosów , bo to tylko Mikołaj. Te prawdziwe prezenty, wymarzone , przyniesie Gwiazdor. 

Dziergam smoka; korpus wyszedł prawie jak na fotce , smocze nogi całkiem nie źle mi się udały , za to nie mam pomysłu jak sobie poradzić ze skrzydłami.

Po śniegu nie ma już śladu .