Codzienność zawłaszcza wszystko, najbardziej czas. W firmie tempo coraz bardziej szalone. Niby dobrze, bo to zawsze ma bezpośrednie przełożenie na stan konta ale chciałoby się czasem zwolnić. Z innych spraw to synowie kupili auta. Nie dla siebie , bo i tak jeżdżą firmowymi ale dla młodzieży. Starszy dla naszej wnuczki a młodszy dla starszego wnuka. Wcześniej sprzedali to, którym wnuk jeździł. Było stare i wciąż się psuło. Wnuczka zaraz po powrocie z poligonu zaczyna kurs na prawo jazdy a starszy wnuk będzie dojeżdżał do szkoły i na praktyki a za półtora roku jak zrobi normalne prawko to dostanie normalne auto a na mini cara przesiądzie się młodszy wnuk. Nie nadążam za tym wszystkim ale to ich wybór. Ani słowem się nie pochwalili planami, dopiero dziś , kiedy już wszystko pozałatwiali a auta stanęły na podwórkach. Jak wspomniałam wnuczka pojechała dziś ze swoją wojskową klasą na poligon do Biedruska. Zaczyna mnie jej wybór martwić. Kariera wojskowa to całkiem dobry wybór na życiową drogę ale w warunkach pokoju. Kiedy robi się niespokojnie i wróg niemal u bram już nie koniecznie. Przynajmniej z perspektywy osób bliskich jak ja na przykład. A czasy niepewne już dziś a przyszłość tym bardziej.,, Obym w złą godzinę nie napisała tej refleksji...
Mam górę suszonych jabłek i gruszek. Chyba na tym poprzestanę z zapasami. I dowiedziałam się w końcu jaką mam w ogrodzie odmianę jabłek. Przyznam , że byłam mocno zaskoczona. Jest to odmiana harłamowskie, a ten konkretny gatunek to cynamonówka. Odmiana pochodząca z północy Rosji , bardzo żywotna i odporna, a owoce mają posmak cynamonu. Kiedyś bardzo popularna w całej Europie środkowej i północnej, dziś spotykana bardzo rzadko i tylko w starych sadach. Ja sadu nie mam ale jabłoń rośnie od początku gdy powstały ogródki czyli 60 lat. I dokładnie jak w opisie , jabłka są małe lub średnie, żólto-czerwone , z cienką skórką, słodko- kwaskowe z lekkim posmakiem cynamonu. Nie miałam pojęcia , że istnieją takie odmiany. Nazwa "harłamowskie" gdzieś mi się o uszy odbiła , ale o cynamonówce nie słyszałam.
No tak. Też bym się martwiła w sytuacji geopolitycznej. A już ostatnie dni nieciekawe. A takie własne pyszne jabłka to rarytas. Nowy tydzień będzie taki jaki poniedziałek. 😃 Buziaki
OdpowiedzUsuńHaniu, to jest nas dwie martwiacych sie wyborem. Nasz wnuk (przybrany) wlasnie rozpoczal nauke w Liceum wojskowym. Aga T
OdpowiedzUsuń