dzisiejszy dzień. Od rana miałam stres , bo sprawa sądowa. Fakt, szybko poszło i pomyślnie dla mnie. Teraz wyrok się uprawomocnia. A potem będę jakieś raporty pisać do sądu co pół roku , że niby właściwie sprawuję tę opiekę. No dobra , przeżyłam to i to przeżyję. Z tych nerwów zostawiłam rano na stole matki tabletki. Musiałam po nie pojechać żeby choć te co jej podaje opiekunka dostała. Po drodze z sądu zaliczyłam jeszcze wizytę u mojej konsultantki z avonu i restaurację i jeszcze zieleniak i kolejną jazdę , tym razem do dostawcy odebrać sprzęt. Na zieleniaku kupiłam wrzosy do donic na stojących na trawnikach przy biurze . Hmm, teraz już nie trawnikach tylko wysypanych kamieniem "dywanikach". ładnie to wygląda z tymi wrzosami. Dostałam w gratisie do wrzosów hostę. Nie specjalnie je lubię w przeciwieństwie do ślimaków ale jak dają za darmo, to jakieś miejsce w ogródku jej znajdę. To nie pierwszy taki roślinny prezent, który dostałam od tej ogrodniczki. Często u niej kupuję więc pewnie dlatego. A w firmie też nie zła zadyma. Towar nas przysypuje, kolejne zlecenia też.
W domu oczywiście znów od roboty nie uciekłam chociaż zarzekałam się , że dziś nic nie robię. Zaprawy same się nie zagotują, Obrałam też i zagotowałam buraczki , jutro zetrę i powkładam w słoiki. No i matki pranie ogarnęłam. Mam nadzieję , że jutro dzień będzie spokojniejszy. A na piątek planujemy krótki wyjazd, do Torunia, pokręcić się po starówce, tak po prostu , dla przyjemności.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz