działkowego luksusu czyli jaccuzi . To był dobry zakup. Relaks w takim jaccuzi jest fantastyczny. Zainaugurowaliśmy w sobotę. Niestety , wieczór zrobił się bardzo zimny więc wyjście z ciepłych bąbelków było porównywalne z wyjściem z sauny. Wygrzaliśmy się pod kołdrą , bo oczywiście nocowaliśmy na działce , jak zresztą większość krzakowców w naszej alejce. Co drugi ogródek to impreza. Niedziela niestety zawiodła i nie dało się powtórzyć moczenia w bąbelkach. Poranek był pogodny choć zimny ale potem zachmurzyło się zaczęło padać. Trudno , nadrobimy , jeszcze kawałek lata przed nami. Jak zwykle kawał roboty na działce zrobiliśmy. Wypieliliśmy grządki, poobcinała róże i to co przekwitło i było do obcięcia, przesadziłam kocimiętkę i już znów mam wizję tego co powinnam zrobić w następnej kolejności. W niedzielę zwinęliśmy się wcześnie, bo zaraz po obiedzie. Nie było sensu tam siedzieć skoro się rozpadało.
Tak poza tym, sprawy toczą się jak zwykle. Od dziś mamy w firmie urlopy. Na razie dwóch pracowników. W sierpniu, po ich powrocie zaplanowali urlop nasi synowie i synowa. Sezon niby ogórkowy ale robota nas goni w tym roku. Dawno tak nie było.
Nie byłabym sobą gdym odpuściła zaprawy. Bardziej robię je dla frajdy niż z potrzeby ale co roku do tego wracam. W tym roku też, mam już kilka słoików czereśni, dżem z agrestu z naszego ogrodu a dziś smażę konfiturę z czarnej porzeczki. Jutro pewnie zrobię jakiś sok z porzeczki czerwonej. I ogórki kiszone ale z tym musze poczekać. Jakaś plaga na nasze działki padła albo co ? Kwitną jak szalone, zawiązują się i dalej nic. Nie rosną. I to nie tylko u nas , wszyscy sąsiedzi mają to samo. Ale może jeszcze zaczną rosnąć i nadrobię. A u synowej w przydomowym ogródku ogórków zatrzepanie i ma już zrobionych 40 słoików.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz