ten domowo-firmowy kołowrót do przodu. Papierzyska dosłownie mnie przywalają. A miało być ich mniej. Z domowych tematów to wyczyściłam czapkę małżonka z tweedu. Niby nic takiego ale było wyzwanie żeby nie zniszczyć. Mogłam zanieść do czyszczenia , ale to małe więc się obawiam, że ktoś zgubi jak te marynarki. Na szczęście po tygodniu się odnalazły, nasza i jeszcze jednej klientki. A drugiej takiej czapki nie byłoby łatwo znaleźć, bo już są modne inne fasony. Dałam radę, zobaczymy jak wyszło gdy przeschnie. Resztę spraw odłożyłam. Za to usiadłam z czytnikiem. Nie jest to to samo co książka ale już się cieszę na wyjazd, będzie co czytać. Wyjazd na Kaszuby dziś potwierdziłam , pogadałam chwilę z właścicielem ośrodka i temat przyklepany. Jeszcze dogadam szczegóły opieki z D ale to po powrocie z Czech.
Czytnik to to, co wymyślono najlepszego dla moli książkowych. Nieograniczone miejsce na książki. I zamiast jednej w torebce tyle ile ma pojemności czytnik. Czapki tweedowe zawsze na topie. Jak Ci się udało wyczyścić wielkie brawa. Reszta też się ułoży. Trzymam kciuki. 😘😘😘
OdpowiedzUsuńZ czapką muszę małą poprawkę zrobić, ale dałam radę tak ogólnie. Do czytnika głównie przekonuje mnie fakt, że nie muszę targać cięższych toreb o wagę książek. Mieści się w plecaku.
UsuńUdanej podróży!😉
OdpowiedzUsuńDziękuję, podróż do Czech dopiero w środę , a Kaszuby w kolejną.
OdpowiedzUsuń