nie stracił na tym moim, trzydniowym zajmowaniu się słowem drukowanym, bo nie wydarzyło się nic godnego uwagi. Jest jak jest : mokro wszędzie, ślisko wszędzie , w zasadzie po zimie. Zostało trochę brudnej , błotno - śniegowej brei. Zamarzająca mżawka sprawiła , że zamarzł mechanizm od bramy wjazdowej na nasze biurowe podwórko. Musiałam solidnie popchnąć i szarpnąć kilka razy żeby wystartowała. Nie zadziałała na impuls telefoniczny ani pilota. Na razie z braku innego konkretnego zajęcia przeglądam fora ogrodnicze. Mam wprawdzie co czytać , ale postanowiłam odłożyć do czasu zakupu czytnika. Tak, zdecydowałam się wreszcie, czekam tylko na przypływ gotówki, bo wydatków miałam sporo więc jak dołożę teraz jeszcze jeden to nadwyrężę swoje zasoby. Jeszcze parę dni. A na ogrodowych forach już wiosenne nowości. Parę drobiazgów już sobie zamówiłam, wybrałam też nasiona , bo dalej mam zamiar upiększać moje grządki. Na niedzielę planujemy rodzinny dzień babci i dziadka (tak, to już w przyszłym tygodniu), trochę przed czasem ale 25 wielki finał WOŚP a w związku z tym nasz starszy wnuczek będzie zajęty , rodzinny obiadek więc wcześniej i chruściki oczywiście, bo bez chruścików ten dzień się liczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz