babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

poniedziałek, 12 stycznia 2026

12.01.2026 Z każdego słowa pisanego można wyciągnąć jakąś naukę - o ułańskiej sadze tom I

 Niedawno Lucia podesłała mi ebooka z sagą ułańską , którą czytała sercem i która to saga dostarczyła jej wielu wzruszeń a ja nastawiłam się na ułański romans. Ułanów w rodzinie nie miałam, poza dziadkiem ze strony mamy, który walczył w I wojnie, wcielony do wojska jak wielu  po stronie Prus i potem w wojnie bolszewickiej, o czym dowiedziałam się całkiem niedawno od kuzynki. Szczegółów w rodzinie nikt nie zna poza tym, że służył w kawalerii. Czyli domniemać mogę, że jest tam coś na rzeczy, chociaż w innych okolicznościach. No i co mógł robić w takim wojsku prosty rolnik, stopnia raczej się nie dosłużył.  Książka składa się z trzech tomów, każdy jest inny dlatego recenzję ( ale wielkie słowo) podzielę na trzy części.

       Saga zaciekawiła mnie o tyle, że akcja toczy się w moich rodzinnych stronach, okolice Bydgoszczy i samą Bydgoszcz znam od dzieciństwa, a zaczyna się w czasach młodości mojej babci i okolicznościach, o których słyszałam wiele jej opowieści. Posłużę się więc paru odnośnikami do rodzinnych historii , żeby lepiej opisać i uzasadnić swój pogląd na sprawy.   Przyznam się, że mam mieszane uczucia i zaraz o tym napiszę. Książka mnie nie zachwyciła. I tu uprzedzam : nie zostawię suchej nitki i pewnie mocno podpadnę nie tylko Luci. Jako arcydzieło literatury obyczajowej książka z pewnością się nie zapisze. Pierwszy tom pt. „W ramionach ułana” nie do przejścia. Pensjonarskie wynurzenia rozpieszczonej, aroganckiej  córki dobrze sytuowanych ziemian i jej otoczenia złożonego z równie rozpieszczonych i aroganckich młodych ludzi z  wysokim mniemaniem o sobie, dobrze się bawiących za pieniądze rodziców. Owszem, niektórzy nawet z ambicjami na jakąś karierę, czy to wojskową czy zawodową. Późniejsi twórcy mitu założycielskiego legendy pod hasłem „przed wojną było lepiej „ . Wynurzenia bez ładu i składu wymieszane z ciekawostkami historycznymi i wzmiankami o okolicy , niestety jakby żywcem wycięte z Wikipedii albo innych nie zbyt wysokich lotów portali internetowych. Chwilami miałam wrażenie, że tę powieść pisał internetowy bot albo inne AI a w każdym razie autorka sobie nie żałowała i obficie korzystała z internetowej , płytkiej wiedzy zamiast solidnych źródeł i dokumentów historycznych. I te nieustanne zachwyty nad Lwowem, czego zupełnie już nie pojmuję. To wszystko utopione w patriotycznym uniesieniu i zachwycie nad polskością. To akurat jest zrozumiałe i uzasadnione w tej książce, bo akcja toczy się w dwudziestoleciu międzywojennym świeżo po odzyskaniu niepodległości. Bale, rodzinne spotkania , zakrapiane libacje w pułku, interesy , codzienny świat arystokracji II Rzeczypospolitej, rozbija się w zderzeniu z wojenną nawałnicą ale to dopiero w tomie II. Zabrakło mi tu punktu widzenia  po drugiej stronie; służby, prostych żołnierzy, drobnych sklepikarzy , prostych robotników. Ich ten sanacyjny sentyment składający się na legendę międzywojnia pomija , jak by w ogóle nie istnieli a przecież prawda historyczna jest zupełnie inna, wypadałoby się choć otrzeć o ten motyw. Z fabuły wyłania się obraz z jednej strony na pokaz , wygłaskany , wypucowany uporządkowany niemal idealny – staranny ubiór, zasady, wyszukany język, całowanie w rękę i strzelanie obcasami , z drugiej hulanki i swawole ( patrz sprośne przyśpiewki i zamiłowanie do alkoholi) , często kosztem innych. Bóg , Honor i Ojczyzna na ustach, w praktyce  gdzie ten Bóg z jego zasadami skoro można oszukiwać w nieskończoność rodziców i przyjaciół , gdzie honor skoro można zabawiać się z dziewczyną tuż przed swoim ślubem a potem ją rzucić , ożenić z inną i zasłaniać się honorem… Z tej świętej trójki jako – tako broni się Ojczyzna. Zasadniczo wszyscy wiedzą i rozumieją , że właśnie ją odzyskali i mają wobec niej swoje obowiązki. Reasumując tom I odebrałam jako infantylny i słaby gdy chodzi o fabułę i strukturę. Nie mogę natomiast zarzucić nic językowi. Jak na dzisiejsze czasy został bardzo poprawnie napisany, bez błędów stylistycznych i powszechnych dziś literówek, a to obecnie rzadkość w książkach. Dla mnie czystość słowa pisanego się liczy, zatem i tutaj jeden mały plus.

ciąg dalszy nastąpi 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz