Niedawno Lucia podesłała mi ebooka z sagą ułańską , którą czytała sercem i która to saga dostarczyła jej wielu wzruszeń a ja nastawiłam się na ułański romans. Ułanów w rodzinie nie miałam, poza dziadkiem ze strony mamy, który walczył w I wojnie, wcielony do wojska jak wielu po stronie Prus i potem w wojnie bolszewickiej, o czym dowiedziałam się całkiem niedawno od kuzynki. Szczegółów w rodzinie nikt nie zna poza tym, że służył w kawalerii. Czyli domniemać mogę, że jest tam coś na rzeczy, chociaż w innych okolicznościach. No i co mógł robić w takim wojsku prosty rolnik, stopnia raczej się nie dosłużył. Książka składa się z trzech tomów, każdy jest inny dlatego recenzję ( ale wielkie słowo) podzielę na trzy części.
Saga
zaciekawiła mnie o tyle, że akcja toczy się w moich rodzinnych stronach,
okolice Bydgoszczy i samą Bydgoszcz znam od dzieciństwa, a zaczyna się w
czasach młodości mojej babci i okolicznościach, o których słyszałam wiele jej
opowieści. Posłużę się więc paru odnośnikami do rodzinnych historii , żeby
lepiej opisać i uzasadnić swój pogląd na sprawy. Przyznam się, że mam mieszane uczucia i zaraz
o tym napiszę. Książka mnie nie zachwyciła. I tu uprzedzam : nie zostawię
suchej nitki i pewnie mocno podpadnę nie tylko Luci. Jako arcydzieło literatury
obyczajowej książka z pewnością się nie zapisze. Pierwszy tom pt. „W ramionach
ułana” nie do przejścia. Pensjonarskie wynurzenia rozpieszczonej, aroganckiej córki dobrze sytuowanych ziemian i jej
otoczenia złożonego z równie rozpieszczonych i aroganckich młodych ludzi z wysokim mniemaniem o sobie, dobrze się
bawiących za pieniądze rodziców. Owszem, niektórzy nawet z ambicjami na jakąś
karierę, czy to wojskową czy zawodową. Późniejsi twórcy mitu założycielskiego
legendy pod hasłem „przed wojną było lepiej „ . Wynurzenia bez ładu i składu
wymieszane z ciekawostkami historycznymi i wzmiankami o okolicy , niestety
jakby żywcem wycięte z Wikipedii albo innych nie zbyt wysokich lotów portali
internetowych. Chwilami miałam wrażenie, że tę powieść pisał internetowy bot
albo inne AI a w każdym razie autorka sobie nie żałowała i obficie korzystała z
internetowej , płytkiej wiedzy zamiast solidnych źródeł i dokumentów
historycznych. I te nieustanne zachwyty nad Lwowem, czego zupełnie już nie
pojmuję. To wszystko utopione w patriotycznym uniesieniu i zachwycie nad
polskością. To akurat jest zrozumiałe i uzasadnione w tej książce, bo akcja
toczy się w dwudziestoleciu międzywojennym świeżo po odzyskaniu niepodległości.
Bale, rodzinne spotkania , zakrapiane libacje w pułku, interesy , codzienny
świat arystokracji II Rzeczypospolitej, rozbija się w zderzeniu z wojenną
nawałnicą ale to dopiero w tomie II. Zabrakło mi tu punktu widzenia po drugiej stronie; służby, prostych żołnierzy,
drobnych sklepikarzy , prostych robotników. Ich ten sanacyjny sentyment
składający się na legendę międzywojnia pomija , jak by w ogóle nie istnieli a
przecież prawda historyczna jest zupełnie inna, wypadałoby się choć otrzeć o
ten motyw. Z fabuły wyłania się obraz z jednej strony na pokaz , wygłaskany ,
wypucowany uporządkowany niemal idealny – staranny ubiór, zasady, wyszukany
język, całowanie w rękę i strzelanie obcasami , z drugiej hulanki i swawole (
patrz sprośne przyśpiewki i zamiłowanie do alkoholi) , często kosztem innych.
Bóg , Honor i Ojczyzna na ustach, w praktyce
gdzie ten Bóg z jego zasadami skoro można oszukiwać w nieskończoność rodziców
i przyjaciół , gdzie honor skoro można zabawiać się z dziewczyną tuż przed
swoim ślubem a potem ją rzucić , ożenić z inną i zasłaniać się honorem… Z tej
świętej trójki jako – tako broni się Ojczyzna. Zasadniczo wszyscy wiedzą i
rozumieją , że właśnie ją odzyskali i mają wobec niej swoje obowiązki.
Reasumując tom I odebrałam jako infantylny i słaby gdy chodzi o fabułę i
strukturę. Nie mogę natomiast zarzucić nic językowi. Jak na dzisiejsze czasy
został bardzo poprawnie napisany, bez błędów stylistycznych i powszechnych dziś
literówek, a to obecnie rzadkość w książkach. Dla mnie czystość słowa pisanego
się liczy, zatem i tutaj jeden mały plus.
ciąg dalszy nastąpi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz