sprawy urzędowe. Prawie jak wiadomo robi różnicę. Została mi enea i operator komórkowy. Nie wiem czy eneę ruszać , bo i tak opłaty idą z konta matki i to się nie zmieni czy będzie umowa na nią czy na mnie, bo ona korzysta. Co innego komórka. W grudniu wygasa jej umowa więc najdalej za miesiąc zaczną wydzwaniać i wciskać kit, a matka nie mając pojęcia o czym mowa coś głupiego przyklepie. Najwięcej czasu zmarnowałam w banku, polskim , państwowym a jakże. Dziadostwo i tyle. Na szczęście trafiłam na młodą dziewczynę, która przedstawiła mi wszystkie możliwości rozwiązania tej sprawy i konsekwencje z tego wynikające. Jak się pytałam jakieś dwa tygodnie przed rozprawą na stanowisku informacyjnym to taka starsza i stażem i wiekiem nawet połowy nie wyłożyła, Ok. wybrałam opcję korzystną dla mnie i najprostszą. Pozostałe instytucje obskoczyłam szybko. W zusie z 15 minut , w skarbowym i meldunkowym w ogóle błyskawicznie , bo wystarczył pesel i już było wiadomo, że sąd poinformował i nie trzeba niczego załatwiać. W ops-ie nie było koordynatorki ale kobiety wzięły kopie i odnotowały, że należy to zgłosić. Też nie zajęło to więcej niż spisanie mojego numeru telefonu i nazwisk mojego i matki. A pani z zusu kazała mi złożyć wniosek o świadczenie wspierające i była bardzo zdziwiona, że jeszcze tego nie zrobiłam. Mam już papiery i przeczytałam ankietę. Wychodzi, że mam szanse na otrzymanie. Stało się, trochę mi to ułatwi zajmowanie się sprawami matki i o to miedzy innymi chodziło.
Tak poza tym , popołudnie spędziliśmy jak w prawie każdy piątek na zakupach. Nie za dużo, ale i tak trochę czasu nam to zajęło, bo w kilku sklepach. Leki małżonka , spożywcze na cały tydzień dla nas i dla matki, środki czystości, bo niektóre się kończą a na koniec pogrzewacze- świeczki w actionie. I jak zwykle z samymi świeczkami nie wyszliśmy. Kupiłam pudełko dekoracji jesiennych , dyfuzor zapachowy dla matki i myjki do naczyń a małżonek zapalniczkę i pendrivy o dużej pojemności. Jak zwykle w tym sklepie pomieszanie z poplątaniem. W markecie mieli ładne i tanie wrzosy i patyczaki więc też kupiłam. Do domu. Ustawiłam od razu w jesiennej osłonce i już ozdobiły parapet. Jutro plany działkowe , w niedzielę imprezowe.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń