długa. Trochę dziś poszaleliśmy zakupowo. Wybraliśmy się do Factory w Luboniu. W sumie bez planu, tylko z założeniem ,że poszukamy jakiejś kurtki dla małżonka , bo ta co nosi już się trochę zdewaluowała. Na kurtce się nie skończyło. Trafiliśmy na całkiem nowy sklep , niby, że włoska marka ( może i tak, bo jakość bez zarzutu) ale to dopiero po zwiedzeniu kilku innych sklepów. Małżonek ubrany na dobre dwa - trzy lata. Dorobił się koszulki sztruksowej w czarno-czerwoną kratkę, potem w tym włoskim sklepie kurtki a właściwie to bardziej płaszcza ale w sportowym fasonie, kolejnej koszuli w kolorze śliwkowym i krawatu pod kolor a w gratisie dostał parę skarpet do tego zakupu. Wszystko z wyprzedaży. Potem jeszcze weszliśmy do sklepu z paskami do spodni i innymi akcesoriami dla panów i oprócz paska kupił jeszcze jeden krawat. Taka transakcja wiązana , jeśli kupuje się dwie rzeczy, to druga w połowie ceny. Gdyby wziął perfumy i krawat to pasek by dostał za 1zł, ale nie specjalne te zapachy mieli , nie w jego stylu więc zostaliśmy przy pierwszej opcji. Ja sobie kupiłam botki na przedwiośnie i wczesną wiosnę na niezbyt wysokim koturnie. Takie trochę sportowe, firmy Filippo. Mam już jedne półbuty tej marki i zapewniam , nie ma wygodniejszych i lżejszych. Na inne pewnie bym się nie skusiła, bo jakoś bardzo nie potrzebuję, ale jak przymierzyłam to się zdecydowałam. Mega wygodne. Też z wyprzedaży. A w piątek przyszło też moje zamówienie z bonprixu, dżinsowe spódnico-spodnie, kurtka z tweedu w jodełkę i koszulka krótkim rękawem. Spódnico-spodnie muszę trochę skrócić , bo są na bardzo wysoką osobę , ale to akurat mały pikuś. Pół godziny zabawy z maszyną do szycia i po sprawie. Postaram się jutro zrobić jakieś fotki to się nabytkami pochwalę. Tak poza tym sobota taka jak inne , drobne domowe sprawy : przepierka , gotowanie , ogarnięcie chatki, nawet szybki mini-placek upiekłam według własnego pomysłu. Zostało mi niecałe pół słoiczka jabłek w cukrze, dołożyłam jedno jabłko utarte, łyżeczkę cynamonu a jako spód zrobiłam ciasto jak na rogaliki drożdżowe, tylko zamiast śmietany użyłam jogurtu greckiego, Wyszło coś w rodzaju szarlotki na krucho- drożdżowym cieście. Całkiem smaczne. Do herbaty lub kawy na niedzielę się nada a przynajmniej jabłka się nie zmarnowały. Za oknem odwilż.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz