pluszowych misiów, różowych kokardek i wszelkiej maści serduszek na patykach, że niby Walentynki niedługo. Sezon w handlu cienki więc jakoś trzeba ożywić. Można i tak za pomocą serduszek , baloników i misiaczków. Dzień dziś jak każdy, bez rewelacji. Ogarnęłam papiery i uwaga! pościągałam faktury z syfu , ksefu znaczy. Nie jest to trudne ale roboty dodatkowej od cholery. Całkiem zbędnej. Po południu zrobiłam matce pranie. Jutro poskładam i jej odniosę. I tak poza tym to koniec mojej działalności na dziś. I szczerze mówiąc nie za bardzo mam ochotę na więcej. A skoro nie mam to czas sobie umilam słowem pisanym. Czytnik przydatny się okazał i owszem.
Obcięli nam drzewa pod oknem i to tak konkretnie. Sterczą same takie kołki. Jakoś jaśniej się zrobiło w mieszkaniu. Na wiosnę wierzby odżyją , choć teraz wygląda to dość upiornie.
Miałam plan żeby jutro coś na tłusty czwartek upiec, niestety zapomniałam , że mam wizytę u dentysty dość późno. Raczej mi się nie uda. Ale nic straconego ; po drodze jeszcze Walentynki i Podkoziołek.
Ja też jutro do dentysty. A chrust będę piekła w czwartek, bo lubimy świeży. Walentynki już zostawiam innym. Może pojadę na Parku Pamięci. A jutro na szczęście wstanę normalnie. O ósmej. Buziaki
OdpowiedzUsuńJa zamierzałam upiec wcześniej i wziąć do pracy , bo my we dwoje to ledwie spróbujemy ale nie dam rady czasowo. Może na Podkoziołka. Buziaki!
Usuń