babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

sobota, 14 lutego 2026

14.02.2026 Niby że Walentynek nie świętujemy ,

ale nie da się nie świętować. Małżonek , wczoraj na zakupach do koszyka  włożył mi bukiet tulipanów. Są śliczne, takie wesołe czerwono-żółte. Przed południem upiekłam róże karnawałowe . Niby miało być tylko trochę ale i tak wyszło ich dużo.  Pyszne są i je podjadamy co chwilę . Zaraz je pokażę na zdjęciach. Późnym popołudniem pojechaliśmy jeszcze uzupełnić zakupy, których wczoraj nie zdążyłam zrobić do końca przez ten informatyczny pożar u klienta i szukanie serwera "od ręki". Te sprzęty się zamawia a nie kupuje z półki jak proszek do prania. Tak czy inaczej zakupy dziś  dokończyłam , a potem pojechaliśmy jeszcze do mrówy. Dostałam bon upominkowy na imieniny od naszej młodzieży "na latarnię na taras" , bo mi się młodzież pytałam co bym chciała. To sobie zażyczyłam latarni na taras . A że młodzież nie mogła się zdecydować , którą wybrać to mi dali bon , żebym sama wybrała. No to sobie wybrałam , dużą , tak z 70cm wysokości , z szufladką na zapasowe świeczki na dole i szybkami w oprawie jak w starej kamieniczce. Pięknie będzie. A jak już tam byliśmy to oczywiście obejrzeliśmy nowości wielkanocne (tak, tak, zajączki już kicają po regałach) i oczywiście ogródkowy sektor zaliczyliśmy. Kupiłam fasolkę, marchewkę, ogórki, koperek , bób i oczywiście turki. Już nie mogę się doczekać tego ogródka. Tyle, że wciąż trwa zima, która wróciła wczorajszej nocy sypiąc delikatnie śniegiem a dziś szczypiąc lekkim mrozem , no i trzeba poczekać na ten ogródek. Tak powinno być, to dopiero luty. I jak tak pomyślę to w ubiegłym roku i wcześniej o tej porze miałam już w biurowym ogródku zakwitające irysy. Resztę dnia sobie odpuściłam , pełny luz : czytnik, kawa i wygodne miejsce na kanapie. 

Teściowie naszego młodszego syna świętują dziś szafirowe gody. 

A teraz jak obiecałam , zdjęcia karnawałowych róż

                                                           na etapie powstawania 


Już prawie gotowe, z kleksikiem dżemu z owoców dzikiej róży po środku


Trochę pudru-cukru dla poprawy wyglądu i gotowe , a właściwie to już połowa zjedzona 


I jeszcze coś na Walentynki , tym razem po polsku
ale w moich rockowych klimatach - Kult  





6 komentarzy:

  1. Piękne. Może kiedyś się skuszę. Na wtorek zaplanowałam Murzynka. A ogródek ciągnie, ale raz na jakiś czas i zima może się pojawić. Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuś się , smaczne są . Możesz wykorzystać ciasto na chruściki . Na wtorek już nic nie planuję , w tygodniu trochę ciężko z czasem. Buziaki!

      Usuń
  2. Na pewno róże tak smakują jak wyglądają. Pogratulować cukierniczych umiejętości!👏👏👏

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie tam umiejętności, ja naprawdę jestem beztalencie jeśli chodzi o wypieki. Wychodzi mi tylko drożdżowe i jedno takie z zamierzchłego PRL-u , które nie może się nie udać. Te róże są drożdżowe.

      Usuń
  3. Sorki! Ten anonim to byłam ja!🤭

    OdpowiedzUsuń