babusia

babusia
Obrazek znaleziony w cyberprzestrzeni- autor nie wiadomy

środa, 1 kwietnia 2026

1.04.2026 Rewolucję zrobiłyśmy

 u mojej matki. To znaczy D jej opiekunka i ja. Do tej roboty trzeba się urodzić. Ja nie mam takiej - nie wiem jak to nazwać - empatii, predyspozycji... Coś w tym rodzaju. Dla D nie ma rzeczy niemożliwych. Do zakresu obowiązków dołożyłam jej odgrzewanie obiadów. I tak je codziennie zanoszę, ale ostatnio zauważyłam, że zjada na zimno, albo otworzy pojemnik i zapomina, zostawi na stole. Poprosiłam więc żeby opiekunka zadbała o ten posiłek. Kupiłam nawet nowe talerze, garnek i patelnię, bo te matki strasznie zapuszczone. Żadne moje mycie nie pomaga, na drugi dzień jest to samo. Zrobiłyśmy więc razem porządki w kuchni i miejsce na nowe naczynia , przy okazji wyleciały znów jakieś przeterminowane w 97 paczki z czymś bliżej nie zidentyfikowanym i parę gratów. Umówiłyśmy się , że co dziennie wynosimy po 1-2 następne graty. Zobaczymy jak to się dalej potoczy. Matka krzyczała co chwilę , co my jej tam robimy ale się nie ruszyła, siedziała na kanapie w pokoju. 

Tak poza tym wystartował ksef  (tfu - syf nie ksef) , u nas zadziałał , ale nasze chłopaki , informatycy nie mogli się od telefonów oderwać. Żeby ich wszystkich cholera pokręciła razem z tym ksefem. Ten co to wymyślił powinien na latarni zawisnąć. 

Zaliczyłam dziś wycieczkę do miasta, potrzebowałam parę drobiazgów z pasmanterii. I przechadzka deptakiem mnie zaskoczyła. Na środku stanął gigantyczny , wiklinowy zając. Nawet mu fotkę zrobiłam. Pokażę przy czasie. 

A ze spraw świątecznych to przygotowałam już sobie fałszywego zająca i pasztet. W tym roku z żurawiną. Zwykle robiłam z pistacjami ale jakoś ostatnio te pistacje atakują z wszystkich stron i nie miałam przekonania do nich. Jutro upiekę i może już zacznę koszyk przygotowywać. Ciasta nie piekę , dopiero w piątek mini- mazurki. No i jeszcze zrobię pierwszą warstwę galaretki. To lubią wszyscy więc taki kolorowy deserek będzie w sam raz. Zostanie przygotowanie zastawy i upieczenie chlebków .No i pisanki ale to drobiazg. Jakoś tej roboty świątecznej w tym roku nie za wiele. Miałam tez dziś niespodziankę. Nasza przybiurowa sąsiadka przyniosła nam dziś deputat; trzy wiaderka pysznego sera na sernik i pudełko serka śmietankowego. Niby w podziękowaniu za to, że odbieram im przesyłki. No fakt odebrałam kilka razy , bo w dzień są w pracy a kurier zwykle przyjeżdża około południa, ale to przecież nic szczególnego i tak siedze w biurze.  Sąsiadka pracuje w mleczarni i w związku z tym przysługuje jej deputat wyrobów. DEPUTAT ! Jak za minionej epoki ! I chyba wcale nie mały , bo 3 wiaderka po pół kilograma i półkilogramowy pojemnik serka śmietankowego to już 2kg. A przecież dla siebie też zostawiła. Nie powiem , ucieszyła mnie tym prezentem. Ser na sernik dostanie synowa do wypieków a serek śmietankowy zostawiłam dla nas. Nie ma to jak dobre układy z sąsiadami. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz